M L

kultura

Forum M L Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY -> WALT WHITMAN
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
WALT WHITMAN
PostWysłany: 11 Mar 2010 11:34
Administrator

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6530
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





WALT WHITMAN




ur. 31 maja 1819 w Huntington na Long Island, zm. 26 marca 1892 w Camden; amerykański poeta, uważany za jednego z patronów współczesnej literatury amerykańskiej. Przez wielu okrzyknięty mianem "największego amerykańskiego poety"[1] oraz ojca wiersza wolnego. Jego twórczość wywarła wpływ na filozofię transcendentalistów i na pragmatyzm (Jamesa), a także na pokolenie Beat Generation oraz ruch hippisowski końca lat 60.



Za najważniejszy utwór Whitmana uważa się zbiór wierszy Źdźbła trawy (ang. Leaves of Grass, 1855), uznany przez współczesnych za dzieło kontrowersyjne i skandalizujące ze względu na epatowanie śmiałą erotyką. Typowy bohater wierszy Whitmana to humanista (Rozkosze nieba są ze mną i męki piekieł są ze mną) i samotny wędrownik przesiąknięty wiarą w harmonię wszechświata, celebrujący naturę, płodność i pierwotny popęd seksualny.

Walt Whitman urodził się na farmie w okolicy miasta South Huntington, na Long Island w stanie Nowy Jork w roku 1819 jako drugie z dziewięciorga dzieci. W 1823 rodzina Whitmanów przeprowadziła się na Brooklyn.

Whitman uczęszczał do szkoły tylko przez sześć lat, po czym pracował jako chłopiec na posyłki w kancelarii adwokackiej. Był prawie wyłącznie samoukiem, czytał zwłaszcza dzieła Homera, Dantego i Szekspira. W latach 1830-1831 uczył się drukarstwa w rozmaitych drukarniach. W 1832 od jesieni do 12 marca 1835 pracował jako zecer w "Long Island Star", a od maja 1835 do 1836 - w drukarniach Nowego Jorku. W 1836 wrócił na Long Island jako nauczyciel w wiejskiej szkole. Był fundatorem i wydawcą tygodnika "Long-Islander" w rodzinnym Huntington w 1838 i 1839. Kontynuował nauczanie na Long Island do 1841, potem wrócił do Nowego Jorku, gdzie pracował jako zecer w "The New World". W 1840 brał udział w kampanii prezydenckiej Martina Van Burena.

Przez dwa lata wydawał wpływowe brooklińskie czasopismo "Orzeł", ale podział Partii Demokratycznej pozbawił Whitmana tej pracy ze względu na jego poparcie dla Free Soil Party. W latach 1841-1843 Whitman redagował pisma "The Aurora", "The Tattler" oraz "The Statesman". Był także redaktorem "The New York Democrat" i "The New York Mirror". Pracował dla znanych nowojorskich pism: "Democratic Review", "Broadway Journal", "American Review", "New York Sun" i "Columbian Magazine". W 1846-1847 został redaktorem naczelnym "Daily Eagle". W 1848 wydawał gazetę "The Crescent" w Nowym Orleanie. W tym samym roku wrócił na Brooklyn obejmując stanowisko redaktora tygodnika "Brooklyn Freeman". W 1849 tygodnik przerodził się w dziennik, a od kwietnia Whitman prowadził także drukarnię i księgarnię. Podczas choroby ojca Walt przejął rodzinny interes budowlany.

W roku 1841 Whitman zaczął wydawać swoje opowiadania, a rok później światło dzienne ujrzały jego powieści: Franklin Evans oraz The Child's Champion. Pierwsza edycja Źdźbeł trawy została wydana przez Whitmana na własny koszt w roku 1855, w tym samym roku zmarł jego ojciec. W tamtym czasie stanowiły one zbiór dwunastu długich, pozbawionych tytułów wierszy. Reakcje czytelników i krytyków były stonowane, ale pozytywne. Pisząc anonimową recenzję zbioru, Whitman użył sformułowania "Nareszcie amerykański poeta!" Po roku ukazało się drugie wydanie, zawierające list gratulacyjny od Ralpha Waldo Emersona, który Whitman dołączył bez zgody autora. To wydanie zawierało dwadzieścia dodatkowych wierszy. Podczas wojny secesyjnej Whitman zajmował się rannymi żołnierzami w Waszyngtonie i jego okolicach. Wtedy też często widywał Abrahama Lincolna, który budził w poecie niemały podziw i uznanie. Dowodem tego są choćby wiersze "Kapitanie mój! Kapitanie!" i "When Lilacs Last in the Dooryard Bloomed", które powstały pod wpływem głębokiej żałoby Whitmana po zamachu na Lincolna w 1865.

Po wojnie secesyjnej objął posadę urzędniczą w departamencie spraw wewnętrznych, jednak kiedy James Harlan odkrył, że Whitman był autorem "obraźliwych" Źdźbeł trawy, natychmiast usunął go z tego stanowiska. W 1877 Whitman poznał kanadyjskiego psychiatrę i pisarza, Richarda Maurice'a Bucke'a, który został jego osobistym lekarzem i bliskim przyjacielem. Kiedy w 1881 ukazało się siódme wydanie Źdźbeł, dorobek poetycki Whitmana był już całkiem pokaźny. Cieszył się w tym czasie coraz szerszym uznaniem, na co wskazywał dość duży nakład. Płynące ze sprzedaży wierszy dochody umożliwiły Whitmanowi zakup domu w Camden w stanie New Jersey.

Whitman zmarł 26 marca 1892 i został pochowany na Cmentarzu Harleigh w Camden, w prostym grobowcu własnego projektu.


Za:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Walt_Whitman


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 11 Mar 2010 11:36
Administrator

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6530
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Walt Whitman (1819 – 1892)

Literatura amerykańska



Nie miał aż tak ciekawej biografii jak Emily Dickinson. Zajmował się trochę dziennikarstwem, był wydawcą. Miał kilku braci. Był mocno zaangażowany w wojnę secesyjną. Zafascynowany postacią Lincolna, mocno przeżył jego śmierć. Ważne znaczenie miała dla niego demokracja i społeczeństwo. Jest przeciwieństwem Emily Dickinson, dlatego, że często mówi, że on jest całym społeczeństwem lub, że całe społeczeństwo jest nim.

Tworzył coś, co w czytaniu jest koszmarnie nudne, ale bardzo nowatorskie i przełomowe tzw. katalogi Whitmana. Mówi w nim np. jestem robotnikiem pracującym gdzieś tam…, jestem matką, która kołysze swoje dziecko, jestem starce, który umiera z głodu, jestem młodą kochanką, jestem dzieckiem, jestem naukowcem, który szuka prawdy. Różne postacie zestawione w kontrastowy sposób wymieniane jak w katalogu, jak lista ludzi, których spotkał na ulicy przez kilka/kilkanaście stron. Robił to by pokazać jak wielkim jest poetą, że ci wszyscy ludzie jakby w nim znajdują swoją realizację. Lub wręcz przeciwnie, tak bardzo fascynowało go społeczeństwo, że chciał zawrzeć je całe w swojej twórczości. Różne są teorie na ten temat.
Fascynowała go również przyroda. Poświęcił jej bardzo wiele utworów. Dzielił z Emily emersonowskie przekonanie o duchu zamieszkującym przyrodę, o jej wielkości. O ile Emily w pewnym momencie traciła kontakt z duchem w przyrodzie, to Whitman stworzył teorię o tym, że człowiek i przyroda tworzą jedność. Wszyscy ludzie wymieniani w katalogach, on sam i cała przyroda tworzą jedną wielką harmonijną całość. Wszystko to jest jednym wielkim przejawem życia.

Walt Whitman napisał tylko jeden zbiór pt. „Leaves of Grass”, czyli źdźbła trawy. Miał 13 wydań, każde wydanie było inne. Pierwsze wydanie pochodziło z roku 1850. Trzy lata później wyszło kolejne wydanie poszerzone o nowe wiersze. Ta historia powtarzała się do końca jego życia. Filozofia, która za tym stoi jest taka, że uważał, że poezja jest niekończącym się procesem. Nie można zamknąć wiersz i powiedzieć, ze to jest gotowe dzieło. Każdy następny utwór jest dopisaniem czegoś do poprzedniego utworu. Stąd ciągłość, którą tworzą wiersze. We wszystkim u Whitmana można dostrzec ciągłość, nieprzerwane trwanie. Poezja ma być nieprzerwanym procesem tworzenia. Życie jest cyklem, który cały czas się odnawia. Wielokrotnie pisał o śmierci, ale podkreślał, że nie jest ona końcem życia, nie jest również początkiem nowego życia. Zakładał, że śmierć jest jednym z etapów większego cyklu, takim jak wiosna-lato-jesień-zima. Śmierć jest po to, aby nastąpiło potem nowe życie. Nowe życie jest po to, by prowadziło do śmierci.

„Leaves of Grass” jest też znamiennym tytułem. Trawa była jego ulubioną metaforą. Używał tego słowa i metafory w bardzo wielu wierszach. Ilustrowała jego pogląd zarówno na poezję, przyrodę jak i społeczeństwo. Zakładał, że trawa jest czymś, co się zawsze odrodzi. Jest tą częścią przyrody, która najpełniej odzwierciedla jej cykliczność i nieugiętość, to, że życie przyrody niema końca.

Po drugie, leaves of grass to poszczególne źdźbła trawy – drobne cząstki większej całości (coś, co w ogóle nie istniało u E.D.). To ujęcie odzwierciedla pogląd Whitmana na społeczeństwo: każdy z nas jest małym ździebełkiem, jedno do drugiego bardzo podobne, dopiero razem tworzą całość. Trawa to zbiorowość poszczególnych małych elementów, nie masa. Jest oczywiści symbolem życia i odrodzenia. Ważny u Whitmana był indywidualizm, dlatego nie napisał po prostu „Grass”.

Sporo miejsca poświęcał miłości. Twierdził, że nie możemy mówić o miłości wyłącznie jako o uczuciu, ani też wyłącznie o miłości, którą realizuje ciało. Podkreśla dualizm życia. Duszy zawsze towarzyszy ciało, uczuciu zawsze towarzyszy eros. Z odwołaniami do miłości uczuciowej wiążą się odwołania do miłości fizycznej. Był homoseksualistą, więc większość motywów erotycznych w jego twórczości to właśnie miłość homoseksualna, chociaż są też motywy heteroseksualne. Idealnie zbiega się to z jego postawą akceptowania wszystkiego.

Podkreślał, że akceptuje wszystkie ułomności i słabości człowieka, jest tolerancyjny i otwarty, skupia w sobie rozmaite elementy. Ważne jest to, że o ile Emily podkreślała, że jej świat jest zamknięty, to Walt kreował siebie na poetę, który rozmawia z całym światem. Podkreślał, że wie, że będzie czytywany przez potomnych. Oczekiwał, że jego poezja będzie dialogiem między poetą a czytelnikiem. W 52 strofie „Song of Myself” napisał, że nie jest to zamknięty wiersz, oczekuje, że czytelnik znajdzie w nim siebie. W innym miejscu napisał „I will stop somewhere waiting for you”.

Podobnie jak Emilka pisał wierszem białym, pozbawionym rymów, stroficzności. Uważał, że wiersz biały (free verse) jest wyrazem całkowitej wolności, jaką jest obdarzony jako poeta. Bez narzucania sztucznej formy można dostosować wiersz do mowy człowieka. Starał się używać języka bliskiego mowie potocznej, przeplatał go jednak językiem wysokim. Jego metaforyka jest bliska metaforyce biblijnej.

„Song of Myself” (Pieśń o sobie samym) to najdłuższy i najbardziej znany jego utwór. Myself to z jednej strony indywidualizm połączony z fascynacją samym sobą, z drugiej strony ogromna duma, ale trzeciej pytanie, kim jest myself? Czy on W.W., to poeta romantyczny – wieszcz, przywódca społeczeństwa? Czy myself podkreśla indywidualizm każdego człowieka i wiersz ten jest pieśnią o każdym z nas?

Emily prawdopodobnie nie była świadoma tego, że przetoczyła się wojna secesyjna. Whitman natomiast tworzy poezję, która wyraźnie referuje do ówczesnych wydarzeń politycznych. Podkreślał dualizm, pamięta nie tylko o duszy, ale również o ciele.

Ważna dla niego była nowoczesność, odcięcie się od tradycji. Emily też się od niej odcinała, ale nie mówiła o tym wprost. W drugiej strofie „Song of Myself” pisze, że widzie pułki z książkami pokryte kurzem i czuje, że śmierdzą. Potem idzie do lasu i chłonie woń przyrody.

Podkreślał, nie tylko w tym wierszu, że do wielu prawd trzeba dojść samemu, nie brać ją z drugiej ręki od innych. W tym bliski jest Emersonowi. O nim powiedział kiedyś „My Master”.

Dalsze istotne fragmenty to pieśń 5 i 6 „Song of Myself”.

„And that a kelson of the creation is love,” – kelson to stępka mieczowa, coś, co jest częścią statku, “kręgosłup”, od którego zaczyna się budowa statku. Kil w statku jest po to, by się statek nie wywrócił, dzięki niemu statek może stawiać też opór wiatrowi, i dzięki temu może płynąc inaczej niż tylko do boku, tak jak go wiatr prowadzi. Dzięki niemu i żaglowi możliwa jest sterowność.

Chodzi po prostu o to, że Whitman uważał, że miłość jest czymś, od czego zaczynamy budowę czegokolwiek, co nas może zaprowadzić do jakiegoś celu. Po drugie jest to coś, co nam nadaje kierunek. Przesłanie generalnie takie samo jak u E.D.

W 6 strofie: Stwierdza, że poeta nie ma większej wiedzy niż dziecko, co jest bardzo romantyczna figurą. Dziecko jest niewinne, ma intuicję, nie jest zepsute przez cywilizację, wie znacznie więcej niż dorosły. Motyw dziecka i młodego chłopca często u niego występuje, dziecko ma w sobie wielką mądrość o świecie.

Przedstawia, jak rozumie przyrodę, miejsce Boga w świecie, ich relacji z człowiekiem. Uważa, że Bóg zostawia nam sygnały, odczytuje rzeczywistość, która jest symboliczna. Interakcja między Bogiem a człowiekiem jest pozytywna. U E.D. była to interakcja negatywna. W wizji W.W. Bóg jest bardziej aktywny, człowiek również, są bardziej partnerami.

Ważną rzeczą w twórczości W.W. jest indywidualizm. Mówi o tym np. wiersz, pt. „Kiedy usłyszałem uczonego astronoma”. Opowiada, że był na pięknym wykładzie dotyczącym przestrzeni kosmicznej i gwiazd. Podano bardzo wiele liczb i danych. „Of all those figures I became tired and sick, so I went out and looked at the perfect silence of stars”.

Ważną osobą w jego życiu był Abraham Lincoln. Poświęcił mu elegię „When lilacs in the dooryard bloomed”, (kiedy kwitły bzy w ogrodzie) oraz wiersz pt. „Oh captain, my captain” - o śmierci Lincolna, mówi, że dobrze wypełnił swoją misję, ale szkoda, że odchodzi, bo teraz będziemy osamotnieni.

Morze, bardzo fascynowało Whitman’a i jest również częstą metaforą. Dobrze ilustrowało to, co chciał powiedzieć, bo było nieograniczone, bez narzuconej formy (jak np. rzeka), było potężne, a potęga i moc też go bardzo fascynowały. Morze wiąże się również z archetypem podróży i poszukiwania. Często mówił o tym, że stworzenie wyszło z wody, tu referuje do Biblii. Interesował się też teorią Darwina. Uważał, że morze wiąże się z człowiekiem tak, jak matka z dzieckiem. Często pojawiają się u niego wizje czegoś nieskończonego, czegoś, co się zaczyna, np. w „The Song of an Open Road”.

Kolejny częsty motyw, to ziemia i przyroda jako matka ludzkości, jest nauczycielem i duchem, który się z nami łączy. My wszyscy jesteśmy jej częścią. W jego twórczości free verse wiąże się z tzw. organiczną koncepcją poezji. Termin ten stworzył romantyczny poeta angielski Samuel Taylor Coleridge. Twierdził, że poezja powinna mieć formę organiczną tzn. forma wiersza powinna korespondować z jego treścią. Dopiero Whitman pokazał, na czym ta organiczność polega. Nieskończony wiersz, będący procesem powinien być wyrażony właśnie w takiej otwartej formie.


Za
http://notatki.e-klasa.info/2008/05/31/walt-whitman-1819-%E2%80%93-1892-literatura-amerykanska/

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 11 Mar 2010 11:38
Administrator

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6530
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Źdźbła trawy



Źdźbła trawy (1855), zbiór 12 poematów Whitmana Walta, do którego autor sukcesywnie, w ciągu 30 lat, włączał kolejne cykle: Dzieci Adama, Kiść trzciny, Bicie werbli i Podróż do Indii. Zbiór przynosi entuzjastyczną pochwałę życia, zdrowia i energii. Whitman opiewa piękno natury i ludzkiego ciała, podejmuje temat miłości fizycznej i płodności, mówi o przyjaźni między mężczyznami i o śmierci, która wiedzie do nowego życia. Tragiczna nuta pojawia się dopiero w wierszach opartych na doświadczeniach wojny secesyjnej. Do najsłynniejszych utworów zbioru należą: otwierający tom poemat Pieśń o sobie samym, Opiewam elektryczność ciała, erotyk Kobieta wyczekuje mnie, Z rozkołysanej bezkreśnie kolebki oraz elegia na śmierć Lincolna Gdy bzy ostatnie kwitły na dziedzińcu. Poeta, który w przedmowie do dzieła podjął się sławić Stany Zjednoczone, będące w swym ogromie “największym poematem”, nigdy, nawet podczas wojny, nie zwątpił w ideał amerykańskiej demokracji (wiersz O Pionierowie!). Z nadzieją patrzył na “nowoczesnego człowieka”, który miał stworzyć wspaniałą, pokojową cywilizację.


Za
http://portalwiedzy.onet.pl/92757,,,,zdzbla_trawy,haslo.html


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 11 Mar 2010 11:39
Administrator

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6530
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





WHITMAN


Sierpień 5th, 2006

Poets to ComePoets to come! orators, singers, musicians to come!
Not to-day is to justify me and answer what I am for,
But you, a new brood, native, athletic, continental, greater
than before known,
Arouse! for you must justify me.

I myself but write one or two indicative words for the future,
I but advance a moment only to wheel and hurry back in the
darkness.

I am a man who, sauntering along without fully stopping,
turns a casual look upon you and then averts his face,
Leaving it to you to prove and define it,
Expecting the main things from you.

Walt Whitman



Dzisiejsze internetowe tabuny poetów, które falami przetaczają się przez portal Nieszuflady, by, jak hordy barbarzyńskie, po rytualnym paleniu wiosek i gwałtach, osiąść gdzieś w przytulnych blogaskach, są zapewne zjawiskiem ogólnoświatowym. Dom Whitmana, zakupiony dopiero przed śmiercią, jest teraz siedliskiem właśnie takich nieszufladowych imprez i zlotów. Bowiem każdy dom sławnego pisarza, oprócz pokazania w nim okularów, pióra i rozpadających się ze starości zabazgranych notesów ma zawsze swoje, gniazdujące tam stowarzyszenia, kluby, federacje i wielbicieli, którzy heroicznie pozyskując publiczne pieniądze pod szyldem większego autorytetu bawią się i imitują twórczość.

Camden, mimo, że leży już w New Jersey, oddzielone jest tylko rzeką Delaware i połączone Mostem Walta Whitmana z Filadelfią. Otwiera się na jej piękną panoramę, gdzie nad bulwarami i na tle rozświetlonego po drugiej stronie rzeki miasta, odbywają się liczne plenerowe imprezy.

W Polsce, spożycie lodów i napojów chłodzących tego lata z pewnością dorówna innym krajom, nawiedzanym też przez upały i z pewnością też, mimo rzekomej nędzy w kraju, dorówna ilości konkursów literackich, turniejów jednego wiersza, plenerom malarskim, zlotom, zjazdom i wszelkim stymulatorom, mającym nadmiar zamienić w jakość, a pod szyldem sztuki skryć odwieczną ludzką potrzebę uczestniczenia w igrzyskach. Szkoda tylko, że jak na nasze czasy przystało, odbywa się to w obłudzie sacrum, rytuału zamienionego w wielkie żarcie, a plecy Whitmanów, na których wieszają się dzisiejsi piwosze udający zbuntowanych Ginsbergów, mgliście, wraz z całą pornografią udawania kogoś kim nie są, niszczą też tych, na których żerują.

Bo kim był Whitman, nim sparaliżowany po udziale w wojnie secesyjnej zamieszka w Camden? Pięknie napisze Julian Tuwim: Ze wszystkich stron świata przyjeżdżały do wspaniałego starca tłumy wielbicieli, między innymi Oscar Wilde, miliarderzy amerykańscy przysyłali mu pieniądze. Najelegantsze ladies angielskie wyszywały mu pantofle i szelki: najznakomitsi poeci współcześni, John Ruskin, Tennyson, Rossetti, kupowali „Źdźbła trawy” osobiście od autora.

Zwalniany z redakcji za homoseksualizm, którego doszukano się w „Źdźbłach trawy”, wielki samouk natychmiast dostrzeżony i wsparty przez Emmersona, mimo trudów, pisał nieustanny hymn na cześć życia i śmierci, ich akceptacji i afirmacji.

Romantyczne otwarcie się ludzkiej wrażliwości, podkreślanie stwarzania świata, a nie jego naśladowania w akcie twórczym, przewija się przez wielkie nazwiska epok, od Blake’a, Wordswortha, Coleridge’a, Hölderlina, Schellinga, Schleiermachera, braci Schleglów, Madame de Stael, Shelleya, Keatsa, Byrona, Puszkina, Carlyle’a, Emersona, Thoreau; od Rabelais’go, Cervantesa i Fieldinga, Baudelaire, poprzez Hugo, Stendhala, Flauberta, Melville’a, Dostojewskiego i Tołstoja aż po Manna, Hessego, Lawrence’a, Woolf, Joyce’a, Jamesa, Prousta i Kafkę, oraz filozofów: Bergsona, Husserla i Heideggera, do Nietzschego, który proponuje po całkowitym zużyciu i sprzeniewierzeniu się przewodniej idei romantyzmu wszystko zlikwidować i zacząć od nowa.

Niestety, dzisiejszy stan sztuki, wobec wynalazków technicznych umożliwiających multiplikacje, powielanie, klonowanie i mechaniczną samowolę, nie przewiduje rezygnacji z tych ułatwień. Jeśli wierzyć Nero w „Matrixsie”, jesteśmy i tak już w nieodwracalnej niewoli zewnętrznego nakazu. Dławiący nadmiar artystów swoją miernością zalewa rytmicznie wszelkie możliwe niedopilnowane szczeliny.

Może gdyby pisarze chwytali za pióro w momentach „zakochania”, utworów byłoby mniej, lub nie byłoby ich wcale?

Czasem, gdy kogoś kocham, ogarnia mnie wściekłość / z obawy, że miłość moja jest nieodwzajemniona, / Lecz teraz myślę, że nie ma miłości nieodwzajemnionej, / zawsze jest jakaś zapłata / (Kochałem kogoś płomiennie, a miłość moja była nieodwzajemniona, / Lecz z niej powstały te pieśni – napisze Whitman w zbiorze „Tatarak”


Walt Whitman
Kim jestem ostatecznie


przełożył z angielskiego Krzysztof Boczkowski
inter esse 2003


Za
http://bienczycka.com/blog/?p=439

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 11 Mar 2010 11:40
Administrator

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6530
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





WIERSZE WHITMANA W ORYGINALE

http://www.blackcatpoems.com/w/walt_whitman.html

INNE STRONY, POŚWIĘCONE WHITMANOWI

http://www.waltwhitman.org/
http://www.state.nj.us/dep/parksandforests/historic/whitman/
http://historiccamdencounty.com/ccnews114.shtml/
http://silvarerum.eu/whitman


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
WALT WHITMAN
Forum M L Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin