Forum Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY -> CHRISTOPHER MARLOWE
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
CHRISTOPHER MARLOWE
PostWysłany: 24 Sty 2009 10:11
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





    CHRISTOPHER MARLOWE


[link widoczny dla zalogowanych]


ur. 6 lutego 1564 w Canterbury, zm. 30 maja 1593 w Deptford pod Londynem - angielski dramaturg i poeta okresu elżbietańskiego. Nadano mu przydomek "ojca angielskiej tragedii", między innymi z powodu wprowadzeniu wiersza białego do elżbietańskiego dramatu. Marlowe był również tłumaczem. Znane są jego tłumaczenia poezji Owidiusza i Lukana.


Do najważniejszych dramatów Marlowe'a należą:

* Tamerlan Wielki (Tamburlaine the Great, 1587) - tragedia ta, uważana za pierwsze dzieło złotego wieku literatury elżbietańskiej, obraca się wokół ulubionego motywu Marlowe'a - ambicji. Główną postacią jest czarny charakter opętany ideą politycznej władzy i bezkompromisowo do niej dążący.

* Tragiczne dzieje doktora Fausta (The Tragical History of Doctor Faustus, 1588) - tragedia również poruszająca temat ambicji. Tym razem chodzi o wyzwanie intelektualne; sztuka nawiązuje do średniowiecznych legend o poszukiwaniu źródeł nieskończonej mądrości i wiedzy. Elementy takie jak czarna magia, pakty z diabłem, i inne sztuka czerpie z tradycji moralitetu.

* The Jew of Malta (1592) - tragedia zemsty o pokrzywdzonym przez chrześcijan żydzie. Podobnie jak w przypadku dwóch ww. tragedii, także i w Żydzie... prezentuje Marlowe postać silnego czarnego bohatera.

* Edward II (Edward II, 1593) - sztuka historyczna, uważana za nawet lepiej skonstruowaną, niż ww. tragedie. Edward II oparty jest w dużym stopniu na dialogu, co owocuje większym zróżnicowaniem i wzbogaceniem postaci. Sztuka otwarcie porusza temat homoseksualizmu (motyw ten obecny jest również w poezji Marlowe'a).

Christopher Marlowe był rówieśnikiem i inspiracją dla Williama Szekspira.




      Teoria Calvina Hoffmana



Istnieje teoria, przez większość szekspirologów uważana za klasyczną teorię spiskową, jakoby to Marlowe był w istocie autorem dzieł przypisywanych Szekspirowi. W roku 1955 Calvin Hoffman wydał książkę "The Murder of the Man who was Shakespeare" (London, Max Parrish, 1955), w której próbuje udowodnić tę tezę przy pomocy przykładów z życia i twórczości obu poetów. Pozornie, podstawowym problemem jest fakt że Marlowe zginął w pojedynku rok przed ukazaniem się pierwszych dzieł Szekspira, jednak właśnie to stanowi kamień węgielny teorii Hoffmana.

W dniu gdy zginął podczas awantury w karczmie, minęło właśnie dziesięć dni od pierwszego przesłuchania Marlowe'a podejrzanego o herezję i bluźnierstwa. Kara śmierci była wysoce prawdopodobna. W bójce uczestniczyli m.in. służący Lorda Thomasa Welsinghama, protektora i - prawdopodobnie - kochanka Marlowe'a. To właśnie on mógł chcieć upozorować tę śmierć by uratować poetę. Nie bez znaczenia pozostaje tu fakt, że kuzyn Walsinghama, Lord Francis Welsingham, organizował siatkę szpiegowską na dworze Elżbiety I, a wszyscy biorący udział we wspomnianej awanturze byli z ową siatką powiązani.

Sonety Szekspira zadedykowane są jakiemuś tajemniczemu "panu W.H.". Hoffman twierdzi, że oczywiście chodzi tu o Lorda Welsinghama, gdyż w czasach elżbietańskich nazwiska często zapisywano oddzielając ich logiczne składowe ("Welsing-Ham", "Shake-Spear" itp).

Za teorią Hoffmana przemawia, oprócz kontrowersyjnych podobieństw metaforyki (mogących być zwykłym plagiatorstwem ze strony Szekspira) komputerowo analizowana długość słów w utworach (obu wypadkach wynosi 4,2 litery w słowie). Również w trakcie tzw. badań stylometrycznych (częstotliwość występowania i otoczenie przypadkowych słów w tekście) komputer "wskazał" na dzieła Marlowe'a i Szekspira jako pisane tą samą ręką [1].

Krytycy teorii Hoffmana wskazują na różnice stylistyczne i tematyczne dramatów obu autorów, mistrzostwo Szekspira w przedstawianiu złożoności charakteru oraz liczne elementy komediowe.

W roku 2001 Michael Rubbo nakręcił film "Much Ado About Something" ("Wiele hałasu o Coś", nawiązuje do tytułu jednego z dramatów Szekspira) gdzie analizuje prawdopodobieństwo teorii Hoffmana.

strona poświęcona teoriom nt. potencjalnego autorstwa dzieł Szekspira


[link widoczny dla zalogowanych]

inne:

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 07 Mar 2010 10:50, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 24 Sty 2009 10:12
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Ad Shakespeare:

PODSTAWOWE TEZY TEORII:


1. Shakespeare nie pozostawił po sobie w spadku ANI JEDNEGO rękopisu swoich dzieł; nie pozostawił także spadkobiercom ani jednej książki z prywatnego księgozbioru, ponieważ go nie posiadał; rzecz bez precedensu w historii literatury angielskiej; wyjątek stanowi Ben Jonson (przyjaciel i admirator Shakespeare, wydawca jego dział zbiorowych), lecz ten aktor i dramaturg stracił wszystko w pożarze na krótko przed śmiercią;

2. Shakespeare poza ówczesną szkołą podstawową w Avon, nie ukończył żadnej innej szkoły, chociaż analiza słownictwa jego dramatów wskazuje, że pisał je człowiek o ponadprzeciętnym wykształceniu;

3. Córki Shakespeare były analfabetkami;

4. Śmierć Marlowe zbiega się z edycją pierwszych dzieł Shakespeare;

5. Wszystkie tzw. dramaty "włoskie" wskazują na znajomość ówczesnych realiów Italii ich autora, Shakespeare nigdy we Włoszech nie był natomiast są pośrednie dowody, że Marlowe (po sfingowanej śmierci) zbiegł do Italii, gdzie umarł wiele lat po śmierci Shakespeare;

6. Śmierci Shakespeare przeszła bez echa; nie uczciła jej żałobą ani jedna angielska trupa teatralna, żaden pisarz nie oddał mu hołdu podczas gdy śmierć nawet skromnego aktora wywoływała u jego miłośników publicznie okazywaną żałobę i wiązała się z licznymi nabożeństwami za jego duszę;

7. W sprawie zagadkowej śmierci Marlowe królowa Elżbieta I nakazała milczenie i zakazała dochodzeń, tylko sobie zastrzegając ewentualne wyrokowanie;

8. NAJWAŻNIEJSZE: w trakcie tzw. badań stylometrycznych (częstotliwość występowania i otoczenie przypadkowych słów w tekście) komputer "wskazał" na dzieła Marlowe'a i Szekspira jako pisane tą samą ręką

.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 11 Cze 2009 15:01, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 24 Sty 2009 10:13
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





KULTURA

Numer 17/08, strona 104

Człowiek, który był Szekspirem

W anglosaskiej humanistyce, a ostatnio również w popkulturze poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kim był Szekspir, przypomina pogoń za świętym Graalem.

Niesłusznie zapomniane pismo "Skandale", ukazujące się na początku lat 90., w epoce przedtabloidalnej, doniosło w jednym z numerów na czołówce, że Elvis żyje. Ba, ma się doskonale, o czym mogą zaświadczyć ludzie, którzy go spotkali na świńskim targu pod Białymstokiem. Czytelnik powieści Jennifer Lee Carrell "Szyfr Szekspira", przełożonego na 26 języków światowego bestsellera, może się spodziewać podobnych rewelacji na temat autora "Otella".

Liczba biograficznych sensacji, które napędzają akcję thrillera, wyraźnie inspirowanego "Kodem Leonarda da Vinci", przyprawia o zawrót głowy. Jednak najzabawniejsze jest to, że wszystkie fantastyczne hipotezy (o których poniżej) są lub były najzupełniej poważnie rozważane przez szekspirologów. Zresztą autorka książki jest z zawodu specjalistką od twórczości autora "Makbeta". Napisała m.in. artykuł o tym, jak Szekspir podbijał Dziki Zachód. Okazuje się, że w okresie gorączki złota tamte rejony USA były dla szekspirowskich aktorów prawdziwym eldorado. Przedstawienia sztuk mistrza ze Stratfordu były ulubioną rozrywką poszukiwaczy, którzy odtwórców głównych ról obrzucali szlachetnym kruszcem. Prawdziwa jest nawet opisana przez Jennifer Carrell anegdota (odgrywająca pewną rolę w fabule książki) o pewnym szulerze, który założył się o sto dolarów, że w trzy dni opanuje tekst "Hamleta". Wyrecytował go tak dobrze, że miejscowa gazeta (rzecz działa się w 1861 roku) wróżyła mu sceniczną karierę.

Ta anegdota pokazuje, jakie znaczenie miały i wciąż mają dla kultury języka angielskiego sztuki Szekspira. Oczywiście i my wiemy, że to bodaj największy geniusz światowej literatury nowożytnej, ale dla nas to tylko klasyk. Natomiast dla Anglosasów jego twórczość wciąż jest żywa, czego dowodzą choćby realizowane co roku nowe ekranizacje jego sztuk (powstało ich już ponad siedemset!) i obecność cytatów w języku potocznym. Dlatego trudno się dziwić, że w anglosaskiej humanistyce, a od niedawna także w popkulturze, poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kim był Szekspir, jest czymś w rodzaju pogoni za świętym Graalem. Możemy się o tym przekonać za sprawą wydanych w ostatnich tygodniach książek: wspomnianego już thrillera "Szyfr Szekspira" oraz dwóch biografii "William Szekspir" Anthony'ego Holdena i "Shakespeare. Stwarzanie świata" Stephena Greenblatta.

Kłusownik, syn alkoholika
Właściwie należałoby obie te książki nazwać łże-biografiami (jak wszystkie inne książki opisujące życie dramaturga, których powstało kilkaset). I to pomimo że mamy do czynienia z wybitnymi znawcami oraz cenionymi pozycjami. Najbardziej spektakularny jest przypadek zbierającego entuzjastyczne recenzje w krajach anglosaskich "Stwarzania świata" autorstwa profesora literatury na Harvardzie Stephena Greenblatta. Książki zaliczonej przez "The New York Times" i magazyn "Time" do 10 najlepszych w 2004 r.

Greenblatt napisał bowiem coś, co można by nazwać fantazją na temat życia Szekspira. Opisał jego czasy, bohaterów jego sztuk i spróbował je powiązać z losami dramaturga. Efekt jest taki, że książka składa się z hipotez i analiz tekstów. Rzecz w tym, że - jak pisze Greenblatt we wstępie - "wszelkie studia biograficzne nad Shakespeare'em pozostają w dużej mierze ćwiczeniami z domysłów".

I amerykański literaturoznawca nie waha się ich snuć. Twierdzi na przykład, że ojciec dramaturga był alkoholikiem; że on sam marzył o szlachectwie; że pracował jako guwerner; że został aktorem, bo uciekał przed wyrokiem za kłusownictwo; że marzył o nawróceniu Anglii na katolicyzm; że nie chciał być pochowany z żoną, której nie kochał. Jednocześnie sam kwestionuje swoje tezy, zaznaczając, że mogło być zupełnie inaczej. W podobnym tonie jest utrzymana biografia Szekspira pióra Anthony'ego Holdena.

Wedle legendy William Szekspir miał przyjść na świat w dzień świętego Jerzego, pogromcy smoka i patrona Anglii (do tej wersji przychyla się Holden). Z dokumentów odnalezionych na plebanii parafii Świętej Trójcy w miasteczku Stratford-upon-Avon wynika, że został ochrzczony 26 kwietnia 1564 roku. Pytanie tylko, czy faktycznie chodzi o autora "Hamleta"? Tego pewni być nie możemy, skoro trudno dziś potwierdzić, że pod występującymi w dokumentach nazwiskami Shakspare, Shakkespere, Skaxpere czy Shakstaff kryje się jedna i ta sama osoba. A takie właśnie ryzykowne założenie przyjmują wszyscy współcześni biografowie stojący na straży wiary w rzeczywiste istnienie człowieka nazwiskiem William Szekspir. Co do faktów pewne jest jedynie, że John Shakespeare, domniemany ojciec dramaturga, był rękawicznikiem i rzeźnikiem, unikał płacenia podatków i przez pewien czas sprawował funkcję radnego miejskiego.



Deklaracja wątpiących
"To, co na pewno wiemy o Szekspirze, można zapisać na jednej kartce papieru" - twierdzi brytyjski pisarz i filozof John Michell w książce "Who Wrote Shakespeare" (Kto napisał Szekspira). I nie sposób się z nim nie zgodzić. Trudno dziś dociec nie tylko kwestii wyznania czy orientacji seksualnej pisarza, ale przede wszystkim faktu, czy niejaki William Szekspir był autorem przypisywanych mu sztuk. Na brak kontrkandydatów narzekać nie można.

Najpoważniejszymi z nich są filozof i eseista Francis Bacon, dramaturg i poeta Christopher Marlowe oraz piszący wiersze hrabia Edward de Verte (książę Oksford). Najstarsza, pochodząca z 1856 roku teoria dotycząca pierwszego z wymienionych została stworzona przez admirała brytyjskiej floty Williama Henry'ego Smitha. W swej najbardziej skrajnej wersji zakłada, że Bacon napisał nie tylko wszystkie sztuki przypisywane Szekspirowi, ale także "Don Kichota".

W opozycji stoi pogląd, że to właśnie Cervantes stworzył dzieła przypisywane Szekspirowi. Wszystko przez dzieloną (prawdopodobnie) z autorem "Króla Leara" datę śmierci - 26 kwietnia 1616 r. Twierdzi tak np. wybitny meksykański pisarz Carlos Fuentes, który w jednym z esejów pisał, iż "jest prawdopodobne, że Cervantes i Szekspir byli jedną i tą samą osobą". W zeszłym roku powstał nawet film "William i Miguel". Jego reżyserka Inés París w lekkiej komediowej formie przedstawia historię literackiej kolaboracji dwóch wybitnych twórców.

Jednak dużo poważniej jest dziś traktowana kandydatura Marlowe'a, którą w 1955 r. upowszechnił Calvin Hoffman w książce "The Murder of the Man who was Shakespeare" (Morderstwo człowieka, który był Szekspirem). Twierdzi on, że Marlowe sfingował własną śmierć i zaczął pisać pod pseudonimem. Na giełdzie nazwisk są także postaci niekojarzone z literaturą. Szekspirem mieliby być: hrabina Mary Sidney Herbert lub król Jakub I Stuart, co w swojej autobiografii sugerował... Malcolm X.

Ale rekordy popularności bije przekonanie, że za twórczością Szekspira krył się Edward de Vere. Popularyzatorem tej tezy jest wybitny szekspirowski aktor Sir Derek Jacobi, który uważa, że hrabia kierował literackim kolektywem pod nazwą "William Szekspir". "Nie sądzę, by ktokolwiek był w stanie zrobić to samodzielnie. Myślę, że światłem przewodnim był tu de Vere, jeśli zgodzić się, że autor pisał o swoich własnych doświadczeniach, własnym życiu i cechach osobowości" - twierdzi Jacobi. We wrześniu ubiegłego roku przedstawił publicznie "Deklarację racjonalnie wątpiących w tożsamość Williama Szekspira" oraz odczytał nazwiska dwudziestu wybitnych twórców, którzy w przeszłości popierali spiskowe teorie dotyczące życia wielkiego dramaturga. Wśród nich znaleźli się m.in. Mark Twain, Charles Dickens, Orson Welles i Charlie Chaplin. Do dziś "Deklarację..." podpisało ponad dwieście osób, m.in. Jeremy Irons i Michael York.

Zakochany jezuita
Nie mniejsze emocje od dyskusji na temat istnienia Szekspira wywołuje pytanie o jego orientację seksualną. Sprawcami zamieszania są w tym wypadku sonety. W 126 z nich twórca wyznaje miłość niezwykle urodziwemu młodzieńcowi. Na pytanie, czy autor tych utworów faktycznie był biseksualistą, twierdząco odpowiedział np. twórca "Opowieści z Narnii" C.S. Lewis. W pochodzącym z 1954 roku artykule pisał: "jak na męską przyjaźń zbyt przypomina romans".

Prawdopodobieństwa tej hipotezie dodają w miarę przekonujące przypuszczenia, że najprawdopodobniej dramaturg nie był szczęśliwy w małżeństwie. Według biografów (zarówno Anthony'ego Holdena, jak i Stephena Greenblatta) został złapany na ciążę przez starszą o osiem lat i (prawdopodobnie) mało urodziwą Anne Hathaway. Po ślubie wyjechał do Londynu, a żona z dziećmi została w rodzinnym Stratfordzie. Jako kochanka Szekspira wymienia się najczęściej jego mecenasa Henry'ego Writhesleya (choć autorka "Szyfru Szekspira" twierdzi, że był nim pewien przyszły jezuita). Co nie znaczy, że nie powstają zgoła inne hipotezy. Jedna z nich została zekranizowana w postaci uhonorowanej siedmioma Oscarami komedii romantycznej "Zakochany Szekspir". Wcielający się w tytułową rolę Joseph Fiennes jest sympatycznym bałwanem uganiającym się za spódniczkami i tworzącym "Romea i Julię" pod wpływem miłości do arystokratki (granej przez Gwyneth Paltrow).


Niemal wszystkie powyższe hipotezy (oraz kilkanaście innych) znajdą czytelnicy w "Szyfrze Szekspira" i choćby z tego powodu warto tę książkę przeczytać. To kurs spiskowej szekspirologii dla niezaawansowanych oparty na historii o poszukiwaniu zaginionego dramatu zatytułowanego "Cardenio".
Fakt, że Anglosasi próbują na wszelkie sposoby zrekonstruować biografię Szekspira, nie zaskakuje. W końcu to największy geniusz w historii nowożytnej dramaturgii i bodaj najważniejszy autor spośród piszących po angielsku. Musi jednak dawać do myślenia częstotliwość, z jaką coraz bardziej fantastyczne hipotezy pojawiają się w ostatnich latach (co roku mamy minimum jedną "rewelacyjną" biografię i coraz więcej dzieł fikcyjnych na temat życiorysu autora "Poskromienia złośnicy").

Wiele wskazuje na to, że jest to efekt postępującej (na całym świecie, a nie tylko w Polsce) tabloidyzacji mediów czy nawet szerzej, debaty publicznej. W logice tabloidu twórcy, nawet najwybitniejsi, są takimi samymi celebrities jak serialowi aktorzy. A zatem ich dzieła (po które miłośnik brukowca i tak nie sięgnie, bo zwykle nie czyta niczego) są mniej istotne od ich biografii, a zwłaszcza wywołanych przez nich skandali, kontrowersji czy skrywanych tajemnic. Życiorys Szekspira, składający się z samych dziur, jest idealny do tworzenia wokół niego legend.

Bo popularny pisarz musi mieć swoją legendę. Widzimy to także na naszym podwórku. W medialnej przestrzeni Dorota Masłowska funkcjonuje jako genialna maturzystka z Wejherowa, Jerzy Pilch jako alkoholik, kibic i luteranin z Wisły, a Andrzej Stasiuk jako uciekinier od cywilizacji. Kogo obchodzą ich książki, skoro to tacy ciekawi ludzie? Zresztą brak informacji na temat biografii jest świetnym tworzywem legendy, czego dowodem przypadek ukrywającego swą tożsamość amerykańskiego prozaika Thomasa Pynchona, o którym nie wiadomo nic, a mimo to stał się bohaterem popkultury. Festiwal spiskowej szekspirologii chyba dopiero przed nami...

Zwłaszcza że część czytelników teorie o tym, że ktoś inny pisał dramaty autora "Snu nocy letniej", traktuje serio. Na stronie internetowej BBC można oddać głos na "prawdziwego Szekspira". Większość ankietowanych (55 proc.) uważa, że Williamem Szekspirem był William Szekspir. 45 proc. sądzi jednak inaczej.

Mariusz Cieślik, Max Fuzowski


[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 11 Cze 2009 15:01, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 24 Sty 2009 10:13
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Kto wymyślił Szekspira?

07/10/08



W powszechnym przekonaniu William Szekspir był poetą i aktorem z mieściny Stratford nad rzeką Avon. Ale coraz częściej słychać głosy, że historia z nas zakpiła. Według najnowszej teorii autorem „Hamleta” był Edward de Vere... syn Elżbiety I, królowej „dziewicy”!

Jest 25 września 1987 roku. Przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych toczy się niecodzienna rozprawa. Przedmiotem sesji jest rozstrzygnięcie autorstwa dramatów napisanych na przełomie XVI i XVII wieku, które historia literatury przypisuje wywodzącemu się z miasta Stratford Williamowi Szekspirowi. Jego interesy na sali sądowej reprezentuje profesor prawa James Boyle. Po drugiej stronie staje też profesor prawa – Peter Jazzi. Obaj są specjalistami w zakresie praw autorskich. Tego wieczoru Jazzi zamierza udowodnić, że cała chwała należy się Edwardowi de Vere’owi, 17. hrabiemu Oksfordu, zaś niejaki Szekspir bezpodstawnie cieszy się sławą najwybitniejszego dramaturga w historii.


PROSZĘ WSTAĆ, SĄD IDZIE


Orzeka zespół w składzie: Harry Blackmun, William Brennan i John Paul Stevens, wszyscy to sędziowie Sądu Najwyższego USA.

Jako pierwszy głos zabiera Peter Jazzi. Twierdzi, że dzieła Szekspira pełne są odniesień i aluzji, które dowodzą, że ich autorem była osoba gruntownie wykształcona, prawdopodobnie szlachetnego rodu. Jeżeli chodzi o człowieka ze Stratfordu, nie ma najmniejszych dowodów na to, że posiadał dostateczną wiedzę i doświadczenie, by osiągnąć literackie mistrzostwo, widoczne w sztukach sygnowanych jego nazwiskiem. Prawdopodobnie był zaledwie aktorem, który użyczył hrabiemu swego nazwiska jako pseudonimu. Ponadto w wielu sztukach, a zwłaszcza w „Hamlecie”, znajdujemy mnóstwo odniesień do prawdziwych wydarzeń z życia Edwarda de Vere’a.

James Boyle wytacza kontrargumenty: wprawdzie daty powstania dzieł Szekspira nie są w stu procentach pewne, ale przynajmniej w kilku przypadkach udowodniono, że powstały po 1604 roku, czyli już po śmierci Edwarda de Vere’a. A jeśli chodzi o mizerne wykształcenie dramaturga – wiele przesłanek wskazuje na to, że uczęszczał do niezłej szkoły – King’s College – w Stratfordzie, która dała mu wystarczające podstawy do przyszłej twórczości.

Debata toczy się kilka godzin, zwolennicy obu teorii przerzucają się argumentami, dowodami, teoriami. Jednak werdykt sędziowski jest jednoznaczny: nie ma wystarczających powodów, by zdetronizować stratfordczyka.

Tego typu sesja naukowa, którą ubrano w atrakcyjną formę rozprawy sądowej, była pierwszą i najgłośniejszą, ale wcale nie jedyną. Kolejna miała miejsce w Bostonie w 1993 roku i choć zaangażował się w nią osobiście potomek de Vere’a, Charles Beauclerk, hrabia Burford, również zakończyła się zwycięstwem Szekspira. Spośród 14 przysięgłych aż 10 oddało głosy na jego rzecz.

Polski szekspirolog prof. Jerzy Limon podchodzi do kontrowersji wokół stratfordczyka ze stoickim spokojem:

„Nie ma to większego znaczenia, kto był »Szekspirem« – twierdzi. „Jego dzieła nie są autobiograficzne, więc szczegóły odnoszące się do żywota autora nie odgrywają większej roli. Jakość jego dramatów i sonetów nie zależy od tego, kto je napisał. Mamy teksty i to najważniejsze”.


SPÓR O PIETRUSZKĘ?

Wielu naukowców i czytelników nie podziela jednak tego zdania. Emocje towarzyszące sporowi były i są nadal ogromne. Czy to możliwe, by historia aż tak z nas zakpiła? By przez cztery stulecia za niedościgłego mistrza uważać handlarza zbożem z niedużej mieściny, gdy tymczasem prawdziwy geniusz przepadł w mrokach niepamięci? W materiałach z naukowych sesji, wywiadach z akademikami, wypowiedziach zwykłych miłośników literatury aż wrze. Oponenci zwalczają się z tak niesamowitą zajadłością, że nie sposób przejść obok całej sprawy obojętnie.Żeby przekonać się o tym, kto ma rację, najlepiej byłoby skorzystać z wehikułu czasu i przenieść się do Londynu z przełomu XVI i XVII wieku, ukryć gdzieś na widowni teatru Globe, np. podczas prób do „Hamleta”, i naocznie przekonać się, czy aktor odgrywający rolę ducha Ojca nie wtrąca się jakoś szczególnie do przebiegu próby, czy nie dyskutuje w kulisach z Richardem Burbage’em występującym w tytułowej roli. Ducha grał aktor Szekspir, to pewne. Jako autor z pewnością miałby wiele uwag do gry kolegów.



Niechciany ożenek

De Vere miał 20 lat, gdy jego protektor postanowił ożenić go z własną córką. Byłoby to małżeństwo nobilitujące ród Cecilów, który co prawda mógł się poszczycić wpływami i majątkiem, ale do pierwszej ligi angielskiej arystokracji nie należał. Z tego też powodu Edward wzdragał się przed ożenkiem. Zwrócił się nawet do królowej Elżbiety z prośbą o interwencję. Wysunął dwa argumenty: mezalians i młody wiek dziewczyny (Anna miała zaledwie 14 lat). Królowa, która już wcześniej obiecała Cecilowi, że spełni jego zachciankę, wiła się jak piskorz. Odwlekła całą rzecz nieco w czasie, a gdy Anna skończyła 15 lat, nadała Cecilowi tytuł lorda Burghleya, by w ten sposób obalić oba argumenty. Trzeci, najważniejszy, nie został nigdy wyartykułowany. Edward obawiał się, i miał ku temu powody, że biorąc pod swój dach córkę Cecila, wprowadzi tam szpiega bezgranicznie oddanego swojemu zleceniodawcy, czyli ojcu. Chciał tego uniknąć za wszelką cenę, okazało się jednak, że nie ma wystarczającej siły przebicia. Małżeństwo zostało zawarte. Pokłosiem tej historii mógł być wątek Hamleta i Ofelii. Posłuszna ojcu dziewczyna, choć zakochana w księciu, stała się bezwolnym narzędziem w rękach Poloniusza. Przypłaciła to straszliwe rozdarcie obłędem i samobójstwem.


Z drugiej strony można by zakraść się do komnat Whitehall podczas występów trupy lorda Szambelana i przyjrzeć się, jak na wysiłki artystów reaguje bogaty, strojnie odziany arystokrata, ulubieniec królowej, Edward de Vere. Czy nie maskuje z trudem poczucia dumy na dźwięk padających ze sceny kwestii? Czy nie spogląda ze złośliwą satysfakcją na teścia, lorda Burghleya, którego chciał bezkarnie ośmieszyć w „Hamlecie” jako zakłamanego drania i szpicla? Niestety, ten sposób, choć jednoznacznie rozwiałby wszystkie wątpliwości, jest wciąż niedostępny. Jedyne co możemy zrobić, to przyjrzeć się bliżej argumentom stron w sporze.

Jako pierwsze narzuca sie pytanie, kim, u diabła, był ten de Vere, hrabia Oksfordu, i czy przypadkiem jego największym atutem nie jest to, że ma żyjących krewnych, którzy chcą się ogrzać w blasku sławy autora „Romea i Julii”?



WYPASIONY KANDYDAT


Wiadomości na temat jego życia można odnaleźć sporo. Urodził się w 1550 roku. W hierarchii angielskiej szlachty plasował się na samym szczycie. Uzyskał staranne wykształcenie. Już jako ośmiolatek pobierał nauki w Cambridge, ojciec dbał też o jego rozwój fizyczny i rozrywki: jazda konna, polowania, sokolnictwo. Po śmierci ojca 12-letni Edward został oddany pod opiekę jednej z najbardziej wpływowych osób w królestwie, ministra Elżbiety I, Williama Cecila.

Pod okiem Cecila kontynuował naukę i poznawał życie dworskie. Opublikowana w 1563 roku sztuka „The Tragical History of Romeus and Juliet” opatrzona była nazwiskiem Arthura Brooka, ale powszechnie uznaje się ją za młodzieńcze dziełko Oksforda. W wieku 17 lat opublikował też tłumaczenie Owidiusza; dowiedziono, że i kilka późniejszych poematów oraz utworów epickich wyszło spod jego ręki.

Nie był typem człowieka pokornego. Ganiono go za arogancję, nieposłuszeństwo, awanturniczy styl życia. A mimo to królowa Elżbieta, gdy był już dojrzałym człowiekiem, przyznała mu roczną rentę w wysokości 1000 funtów, co stanowiło wówczas niemałą kwotę. Pobierał ją przez 18 lat, do końca swoich dni. Czemu zawdzięczał ten hojny gest? Zwolennicy teorii, że Szekspir był literackim pseudonimem de Vere’a, uważają, iż królowa wynagrodziła go w ten sposób za uprawianie w kronikach historycznych, zwłaszcza w „Henryku V”, patriotycznej propagandy. W okresie toczącej się wojny z Hiszpanią takie podbudowanie morale społeczeństwa było dla tronu bardzo cenne.



ILE OKSFORDA W SZEKSPIRZE

Jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników teorii o autorstwie Oksforda był zmarły przed 10 laty amerykański pisarz Charles Ogburn. Wykonał prawdziwie benedyktyńską pracę, tropiąc zbieżności pomiędzy życiem Edwarda a wątkami szekspirowskich Wodramatów. Naliczył tych zbieżności kilkadziesiąt – świadczą one m.in. o tym, że życie członka społecznej elity w Anglii na przełomie XVI i XVII wieku nie było usłane różami.Wątki z życia hrabiego jak ulał pasują do motywów pojawiających się w tragediach (patrz ramki na poprzednich i na tej stronie).Ale to jeszcze nie wszystko. Dzieła „Szekspira” wyrosły z tradycji kultury europejskiej. Ten, kto je spłodził, znał pisma starożytnych Greków i Rzymian, odwoływał się do tragedii Sofoklesa, dialogów Platona i innych klasyków. Autor „Ryszarda III” gruntownie znał historię, prawo, bieżące stosunki polityczne, orientował się w zagadnieniach militarnych. Wiedział dużo na temat życia szlachetnie urodzonych, np. chętnie tworzył metafory odwołujące się do sokolnictwa. Angielscy filolodzy naliczyli w jego dziełach aż 29 tys. różnych słów, zasób naprawdę niezwykły, zważywszy że tłumaczenie Biblii pochodzące z tamtych czasów zawiera ich jedynie 5 tys. Jak to możliwe, żeby stratfordczyk, który miał zaledwie podstawowe (jeżeli w ogóle!) wykształcenie, posługiwał się tak bogatym słownictwem? Przyjęło się wprawdzie uważać, że uczęszczał do 14 roku życia do King’s School, gdzie mógł liznąć nieco łaciny i greki, zetknąć się z Plautem i Owidiuszem, niestety, żadne rejestry szkolne nie przetrwały. Nie ma też dowodów na to, by posiadał jakąkolwiek książkę lub korzystał z biblioteki.W annałach Stratfordu nazwisko Szekspir pojawia się raptem parę razy i to z bardzo prozaicznych powodów: nie zapłacił na czas podatku, a w 1604 r. sam pozwał miejscowego aptekarza o zapłatę za dostarczony słód. Jego śmierć w 1616 roku przeszła bez echa, gdy tymczasem pamięć innych poetów, którzy przekroczyli próg wieczności, czczono wzniosłymi elegiami.



Morderca z przypadku

Podczas ćwiczeń fechtunku Edward (miał wówczas 17 lat) śmiertelnie zranił w udo kucharczyka, niejakiego Thomasa Brincknella. Chłopak b y ł prawdopodobnie jednym ze szpiegów Cecila i jego zadaniem było donoszenie na młodego hrabiego. Królewski minister zadał sobie wiele tr ud u, by zatuszować sprawę . Przekonywał sędziów, że Brincknell specjalnie nadział się na rapier Edwarda, chciał bowiem popełnić samobójstwo, a poza tym był kompletnie pijany. Nie wiadomo, czy sędziowie dali temu wiarę, czy zadziałał strach pr zed wszechmocnym kanclerzem, dość że zmarłemu odmówiono chrześcijańskiego obrządku, pochowano pod płotem jak psa, a ciężarną wdowę po nim i trzyletniego syna odarto z całego majątku. Za echo tego wydarzenia mogłaby być poczytywana słynna scena rozgrywająca się w sypialni Gertrudy, podczas której Hamlet przebija ukrytego za kotarą Poloniusza z okrzykiem „Szczur, szczur!”. Gdy zmarł ojciec Oksforda, jego matka w krótkim czasie ponownie wyszła za mąż. Podobnie jak Gertruda, matka Hamleta.



Pod koniec życia był wprawdzie zamożnym człowiekiem i w swoim testamencie wymienił wiele przedmiotów pozostawionych spadkobiercom, ale nie znalazły się wśród nich żadne książki ani rękopisy. Czy tak łatwo zrezygnował z zysków, które mogłaby czerpać jego rodzina z wystawianych i publikowanych sztuk? I co się stało z udziałami w teatrze Globe, które były m.in. źródłem jego finansowego sukcesu? Nie pozostał też żaden list pisany przez niego lub do niego – nie ma nawet dowodu na to, że był piśmienny! Przetrwało jedynie sześć podpisów, z których trzy są niezbyt czytelne, a pozostałe świadczą o małej biegłości w posługiwaniu się piórem. Nic w tym dziwnego, zważywszy że większość osób w jego otoczeniu była analfabetami: rodzice, żona, obie córki. Świadkowie jego ślubu podpisali się na oficjalnym dokumencie krzyżykami, i nie ma w tym nic wyjątkowego, skoro podpisać (!) potrafiło się zaledwie sześciu spośród dziewiętnastu radnych Stratfordu.



Pochowano go w rodzinnym mieście w Holy Trinity Church (Kolegiata Świętej Trójcy). Jeszcze przed rokiem 1623 (pierwsza publikacja dramatów in folio) uświetniono ów grób pomnikiem, który także jest źródłem licznych kontrowersji. Według niektórych badaczy, pierwotnie przedstawiał on mężczyznę w podeszłym wieku, trzymającego na kolanach worek ze zbożem. Tak przynajmniej wygląda na rysunkach sporządzonych jeszcze w XVII wieku. W 1749 roku pomnik miał być zastąpiony innym, nawiązującym do literackiej działalności Szekspira. Wodrrek został zamieniony na ozdobną poduszkę, a w dłoniach stratfordczyka pojawiły się pióro i kartka papieru. Wniosek nasuwa się jeden: gdy współcześni ozdabiali grobowiec pomnikiem, widzieli w zmarłym wyłącznie dobrze prosperującego handlarza, dopiero gdy wokół jego osoby narosła legenda, postanowiono uszlachetnić jego wizerunek atrybutami „inteligenta”.



DO KRWI OSTATNIEJ


Pogłoski, że Szekspir nie jest prawdziwym autorem sztuk, pojawiły się już za jego życia. Najpoważniejszym kandydatem wydawał się wówczas sir Francis Bacon, wybitny filozof. Warto przy tym pamiętać, że współcześni nie cenili wcale autora „Makbeta” tak wysoko, jak mogłoby się wydawać z dzisiejszej perspektywy. Dopiero XVIII wiek przyniósł wzrost zainteresowania Szekspirem, romantyzm zaś wyniósł go na piedestał. Mijały stulecia, a podejrzenia nie tylko się nie rozwiewały, lecz wręcz przybierały na sile.

Przybywało pretendentów do lauru elżbietańskiego geniusza. Ich liczba urosła do kilkudziesięciu, choć poważnie rozpatrywano kilkanaście nazwisk. Oprócz Bacona i de Vere’a swoich zwolenników mieli: Christopher Marlowe, Henry Neville (dyplomata, daleki krewny Szekspira), Fulke Greville (angielski arystokrata, królewski szpieg, a także patron literatów), a ponadto sama... Elżbieta I.

Zwolennicy Williama się nie poddają. By bronić swojego kandydata, gotowi są zdeprecjonować jego geniusz. Chętnie przytaczają wszystkie błędy w jego sztukach – by udowodnić, że autor wcale nie był biegły w naukach, jak chcą oksfordczycy, i w ten sposób obalić ich koronny argument. Świetne wykształcenie? W „Opowieści zimowej” Czechy leżą nad morzem, bohaterowie „Dwóch panów z Werony” wsiadają na statek, by z Werony dostać się do Mediolanu, Kleopatra gra w bilard i nosi gorset, rycerze króla Jana dysponują prochem, starożytni Rzymianie mają zegary, a Hektor cytuje Arystotelesa. Jednym słowem: pełna ignorancja. A że Szekspir pochodził z nizin? Ojciec Johna Webstera (słynnego leksykografa) był krawcem, Christophera Marlowe’a szewcem, a ojczym Bena Jonsona – murarzem. Czyli – żaden dowód.


Niewierna żona

W 1575 roku Edward wystarał się o pozwolenie królowej na wyjazd na kontynent. Ruszył do Paryża, Strasburga, Genewy, Mediolanu, Padwy, Werony, Florencji, Wenecji. Dotarł aż na Sycylię. Był już od 15 miesięcy w podróży, gdy spotkał się ze swoim zaufanym sługą przybyłym z Anglii. Okazało się, że żona Anna powiła córkę. Jedenaście miesięcy po wyjeździe Edwarda. Żona okazała się niewierna! Schodząc na ląd w londyńskim porcie, de Vere bez słowa minął oczekujących go Burghleyów i udał się wprost do królowej, by po raz kolejny wylać swoje żale z racji wymuszonego małżeństwa. Annę odesłał z bękartem do rodziców. Dopiero po pięciu latach wybaczył jej i przyjął pod swój dach. Motyw odepchniętej i oskarżonej o niewierność żony pojawia się co najmniej w trzech sztukach Szekspira: „Opowieści zimowej”, „Cymbelinie” i „Otellu”.



BRAZYLIJSKA TELENOWELA

Spór o autorstwo szekspirowskich sztuk zatacza coraz szersze i coraz bardziej fantastyczne kręgi. Do głosu dochodzą teorie, których nie powstydziliby się najbardziej bezpruderyjni scenarzyści telenoweli. Paul Streitz, autor książki „Oxford – Son of Queen Elizabeth”, dowodzi, że Edward de Vere był owocem młodzieńczego romansu Elżbiety, wówczas jeszcze księżniczki, i jej ojczyma Tomasza Seymoura. Aby ukryć ten fakt, zmusiła Johna de Vere’a do założenia rodziny i oddała mu chłopca na wychowanie. Urodziła jeszcze czworo dzieci. Ostatnie miałoby pochodzić z kazirodczego łoża. Jego ojcem był... Edward de Vere, uwiedziony przez własną matkę. A synem... Henry Wriothesley, 3. hrabia Southampton. Ten, któremu Szekspir dedykował swoje tajemnicze sonety. Streitz odkrył też potomków Williama Szekspira. Żyją wśród nas, znamy ich twarze doskonale, są często bohaterami kolorowych pism. To książę William i książę Harry. Hrabia Southampton był bowiem przodkiem ich matki, księżnej Diany!Czyste szaleństwo. Tylko dlaczego Instytut Badań Historycznych londyńskiego uniwersytetu potraktował Streitza poważnie i zaprosił go na wykład w swoich szacownych murach?

Prof. Jerzy Limon na wysiłki domorosłych historyków patrzy z przymrużeniem oka. Nie ma nic prostszego, jak wykreować nowego „Szekspira”. Sam może podrzucić jedną receptę: „W 1610 roku Szekspir (aktor) kończy 46 lat. W tym samym roku ukazuje się nowy przekład Biblii, nad którym pracowało 46 teologów pod wodzą Francisa Bacona. W 46 psalmie 46 słowo od początku to »Shake«, a 46 od końca to »speare«. Proste, prawda?”



Zakazany romans

Na jeszcze jeden przypadek z życia hrab i e go Oksfordu powołują się zwolennicy jego autorstwa. Gdy miał 29 lat, wdał się w namiętny romans z piękną Anną Vavasour. Jako dama dworu była nietykalna, tymczasem urodziła de Vere’owi dziecko. Rozgniewana królowa wtrąciła kochanków do Tower. Ale nie tylko królowa się piekliła, także rodzina młodej dwórki poprzysięgła zemstę za uwiedzenie dziewczyny i złamanie jej życia. G dy po kil ku mies ią c ac h Edward opuścił Tower, Thomas Knyvet, krewny Anny, zaatakował go, zamierzając zabić. Skończyło się na ranach po obu stronach, lecz nie był to wcale kres wendety. Jeszcze pr zez następne dwa lata członkowie obu rodzin wdawali się w bójki z fatalnym skutkiem: czterech padło trupem. Krwawy spór z rodziną Vavasour bardzo przypomina ten, który wyniszczył rody Capulettich i Montecchich z Werony.




[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 11 Cze 2009 15:01, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 24 Sty 2009 10:14
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Nader ciekawa stronka:

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
KTO NAPISAŁ SZEKSPIRA?
PostWysłany: 02 Lip 2009 5:24
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





KTO NAPISAŁ SZEKSPIRA?




David Crystal: English idioms by Shakespeare
http://www.youtube.com/watch?v=LbLQkxxj68M


Much Ado About Something (Excerpts)
MikeRubbo
http://www.youtube.com/watch?v=OsJTbWF1-lg

Rubbo on Marlowe-as-Shakespeare Theory, 2009
http://www.youtube.com/watch?v=8xQ83y2l7N8

Shakespeare: The Christopher Marlowe Theory
http://www.youtube.com/watch?v=QTM0wW2SNlU


The Shakespeare Enigma
http://www.youtube.com/watch?v=ORpURQlsDzY


The Complete Works of Shakespeare
http://www.youtube.com/watch?v=7nnb6sBFn-4


By Any Other Name...
http://www.youtube.com/watch?v=1czFkX_-w70


Shakespeare Authorship Controversy
http://www.youtube.com/watch?v=fgX4IlnF8o8


Who Wrote Shakespeare Part 1
http://www.youtube.com/watch?v=CgYW6qtudt0

Who Wrote Shakespeare Part 2
http://www.youtube.com/watch?v=miYbD-8Nsq8

Who Wrote Shakespeare Part 3
http://www.youtube.com/watch?v=D7dPhjN9u78

Who Wrote Shakespeare Part 4
http://www.youtube.com/watch?v=gs-_fEj5MAU


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 07 Mar 2010 10:48
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Zobacz:

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
CHRISTOPHER MARLOWE
Forum Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin