Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY -> BRUNO SCHULZ
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
BRUNO SCHULZ
PostWysłany: 24 Sty 2009 10:48
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





BRUNO SCHULZ


urodził się w Drohobyczu, koło Lwowa, 12 lipca 1892 r. w rodzinie zasymilowanych galicyjskich Żydów. Był trzecim, najmłodszym dzieckiem 46-letniego Jakuba Schulza, kupca bławatnego, i Henrietty, z domu Kuhmerker, córki zamożnego handlarza drewnem. W rodzinie Schulza nie kultywowano tradycji żydowskich i mówiono tylko po polsku.

Wychowywał się w jednopiętrowym domu nr 12 przy Rynku w Drohobyczu: rodzina mieszkała na piętrze, na parterze znajdował się sklep towarów łokciowych. To właśnie ten dom można odnaleźć w cyklu opowiadań Sklepy cynamonowe. W latach 1902–1910 Schulz był uczniem gimnazjum w Drohobyczu; maturę zdał z odznaczeniem. W 1910 r. zaczął studiować architekturę na Politechnice Lwowskiej. W tym samym roku z powodu choroby ojca zlikwidowano sklep, a rodzina Schulzów przeniosła się do domu zamężnej siostry Brunona, Hanny Hoffmanowej na ulicę Bednarską (wtedy Floriańską 10).

W czerwcu 1911 r. w Drohobyczu miały miejsce wybory, które w historii zapisały się jako „krwawe” (w mieście rozgorzały rozruchy i walki w związku ze sfałszowaniem wyborów). Schulz obserwował wydarzenia z okna swojego domu. Wstrząs, który wtedy przeżył, zbiegł się z decyzją, że będzie pisał.

Schulz przerwał studia w 1913 r. z powodu choroby i wrócił do Drohobycza. W czerwcu 1915 r. zmarł ojciec Brunona Schulza.

Schulz przebywa w Wiedniu prawie nieprzerwanie przez całą I wojnę światową.

W latach 1924–41 Schulz pracował jako nauczyciel rysunków i kierownik wydziału robót ręcznych w państwowym gimnazjum im. króla Władysława Jagiełły. Nie lubił tej pracy i często skarżył się na nią w listach do przyjaciół (a korespondował m.in. z Gombrowiczem, Witkacym i Sandauerem).

W 1931 r. zmarła matka Brunona Schulza, cztery lata później umarł jego starszy brat. Od tego momentu na artystę spadł ciężar utrzymania rodziny.

W 1933 r. Schulz zadebiutował w „Wiadomościach Literackich” opowiadaniem Ptaki. W tym samym roku dzięki pomocy Zofii Nałkowskiej wydał w wydawnictwie „Rój” Sklepy cynamonowe. Pierwszy znany utwór — Noc Lipcowa z 1928 r. — został opublikowany dopiero w 1936 r. w tomie Sanatorium pod Klepsydrą.

W latach 1941–42 Schulz znalazł się w żydowskim getcie w Drohobyczu. Dostał się wtedy „pod opiekę” gestapowca Feliksa Landaua, który wykorzystywał go do wykonywania licznych prac malarskich.

Zginął zamordowany na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Czackiego w czwartek 19 listopada 1942 r., około południa, w czasie tzw. „dzikiej akcji” Gestapo. Prawdopodobnie Schulz szedł właśnie do Judenratu po chleb na drogę — miał najbliższej nocy uciekać z getta do Warszawy. Według innej wersji[1] wydarzeń związanych ze śmiercią Schulza nie cierpiał on głodu w getcie, ani nie musiał iść po chleb. Stał jedynie na ulicy i karmił gołębie. Został zastrzelony celowo - a nie jak twierdzono przypadkowo - dwoma strzałami w tył głowy przez gestapowca Karla Günthera, któremu Landau zastrzelił protegowanego, dentystę Löwa. Miał być to akt zemsty, gdyż Landau pochodził z żydowskiej rodziny i przyjaźnił się z Schulzem. Ciało pisarza cały dzień leżało na ulicy, gdyż nie pozwolono go pochować. Przypuszcza się, że został pochowany we wspólnej mogile, której po wojnie nie udało się odnaleźć. Do grzebania zwłok Brunona przyznaje się kilka osób - każda podaje inną lokalizację i okoliczności.

Twórczość Schulza — zarówno plastyczna, jak i pisarska — to opowieść o jego własnych słabościach, zawiłościach psychiki, obsesjach, pasjach i kompleksach. Artysta cierpiał na agorafobię, był odludkiem, człowiekiem bardzo małomównym, uchodził za dziwaka. Popadał w stany depresyjne, często chorował. Ucieczką i ocaleniem była dla niego twórczość.


Twórczość plastyczna

Schulz właściwie był samoukiem — nie ukończył studiów ani we Lwowie, ani w Wiedniu. Większość jego zachowanych prac pochodzi z lat 30. Wyjątek stanowią grafiki z cyklu Xięga bałwochwalcza wykonane rzadko stosowaną techniką cliché-verre, które powstały w początkach lat dwudziestych (pracę tę wysoko cenił Stanisław Ignacy Witkiewicz). Pozostałe zachowane dzieła to rysunki piórkiem, ołówkiem lub kredką oraz jeden obraz olejny z 1920 r. Spotkanie. Żydowski młodzieniec i dwie kobiety w zaułku miejskim. Obraz ten po raz pierwszy zaprezentowano w 1992 r. w warszawskim Muzeum Literatury na wystawie AD MEMORIAM. BRUNO SCHULZ 1892–1942.

Stale powracające motywy na rysunkach Schulza to: kobieta-idol i bałwochwalcy, sceny sadomasochistyczne, sceny przy stole, sceny na ulicy, dorożki, judaica i akty kobiece. Ponadto zachowały się wykonane przez Schulza portrety i autoportrety, projekty okładek do własnych książek, ilustracje do własnych opowiadań (w szczególności do Księgi, Dodo, Edzia, Emeryta oraz Wiosny — z tym opowiadaniem łączy się wielokrotnie powtarzany motyw dorożki) oraz ilustracje do pierwszego wydania Ferdydurke Gombrowicza. Odnaleziono także rysunki, które prawdopodobnie były ilustracjami do zaginionego Mesjasza[2].

Na rysunkach Schulza postaci ludzkie — a zwłaszcza męskie — często ulęgają deformacji, stanowią jakby karykaturę samych siebie, skarloną wersję. Tło rysowanych scen stanowi Drohobycz — stale obecny w twórczości Schulza (także w prozie) — wielokrotnie powtarza się wieża drohobyckiego ratusza, kamieniczki przyrynkowe; na rysunkach z cyklu Uliczne spotkania i Spacery powraca ulica Stryjska (pierwowzór Ulicy Krokodyli). Wśród bohaterów scen przy stole można rozpoznać osoby z najbliższego otoczenia Schulza: rodziny i przyjaciół. Na innych rysunkach powracają charakterystyczne postaci z Drohobycza, np. panna Kuziw, córka ukraińskiego adwokata, osoba o prowokacyjnej urodzie, którą Schulz uczynił bohaterką scen o mocno sadomasochistycznym wydźwięku.

Największy zbiór prac plastycznych Schulza — ponad trzysta obiektów — posiada Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie.

W lutym 2001 r. w drohobyckim domu odkryto freski, które Schulz wykonał na polecenie Landaua. W maju tego samego roku przedstawiciele izraelskiego Instytutu Pamięci Yad Vashem wycięli ze ściany część fresków i ukradkiem wywieźli je do Jerozolimy. Ukraińskie śledztwo w sprawie tej kradzieży umorzono w 2007 roku, gdyż nie stwierdzono znamion przestępstwa – freski nie znajdowały się wówczas w rejestrze zabytków. W 2007 Zenowij Berwećkyj, dyrektor Muzeum Krajoznawczego "Drohobyczczyna" w Drohobyczu[3], w imieniu Ukrainy zawarł z władzami Izraela umowę, w której państwo Izrael uznaje, że freski stanowią własność Ukrainy, a strona ukraińska przekazuje je w wieloletni depozyt Instytutowi Yad Vashem.[4] Pozostałe na miejscu szczątki przeniesiono do drohobyckiego muzeum; w Polsce zostały zaprezentowane po raz pierwszy w 2003 r. w Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku na wystawie Republika Marzeń. Te malowidła ścienne ukazują zupełnie nieznane do tej pory motywy w twórczości Schulza — najwyraźniej są ilustracjami do bajek (uczniowie Schulza wspominają, iż często opowiadał im w czasie lekcji wymyślane przez siebie bajki).

Dorobek pisarski

Dorobek pisarski Schulza jest skromny ilościowo — to raptem dwa tomy opowiadań: Sklepy cynamonowe oraz Sanatorium pod Klepsydrą, a także kilka utworów, których pisarz nie włączył do pierwodruków wspomnianych zbiorów. Warto wspomnieć także o zbiorze listów Księdze listów wydanych w 1975 r. oraz o szkicach krytycznych, które Schulz publikował na łamach prasy. Część utworów Schulza zaginęła: opowiadania z początku lat 40. wysłane przez pisarza do kilku pism oraz szkice powieści Mesjasz[2].

Cykle opowiadań Sklepy cynamonowe i Sanatorium pod Klepsydrą to swoisty opis życia małomiasteczkowych polskich Żydów i autobiografia pisarza utrzymana w poetyce snu. Zaciera się tu granica między rzeczywistością a mitem. Autor podróżuje po krainie dzieciństwa, które widzi jako najważniejszy okres w życiu człowieka. Czas wydaje się zataczać koła, powtarzalność pór roku i dnia ma pierwszeństwo przed linearnym następstwem zdarzeń. Głównym bohaterem opowiadań jest Józef, odzwierciedlenie samego autora. Obok niego pojawia się Jakub — ojciec bohatera: bajarz, demiurg, cudotwórca. O ile mężczyzna u Schulza wydaje się uosobieniem intelektu, o tyle kobiety utożsamiane są z materią, z tym, co praktyczne, a nie poetyckie — co nie umniejsza jednak erotycznej fascynacji nimi, ani siły, z jaką wpływają na bohaterów. Rzeczywistość wokół bohatera wydaje się żyć w pełni niezależnie, ożywa tu niemal każdy przedmiot. Niezwykle charakterystyczny dla Schulza jest język jego prozy: niebywale bogaty, poetycki, pełen archaizmów — jak gdyby Schulz odkrywał na nowo pierwotne znaczenie słów.

Twórczość Schulza porównuje się do modernistycznego ekspresjonizmu Kafki, łączy się ją także z surrealizmem, kreacjonizmem, psychoanalizą. Sam Schulz cenił sobie twórczość Rilkego, Kafki i Tomasza Manna.

Schulzowi przypisuje się także przekład Procesu Kafki, lecz obecnie większość badaczy twierdzi, iż przekładu dokonała jego narzeczona Józefina Szelińska (postać znana czytelnikom z dedykacji do Sanatorium pod Klepsydrą), a Schulz jedynie użyczył dziełu swojego nazwiska.

O Brunonie Schulzu


* Jerzy Ficowski: Regiony wielkiej herezji. Szkice o życiu i twórczości Brunona Schulza. – Kraków, 1967
* Jerzy Speina: Bankructwo realności. Proza Brunona Schulza, Warszawa-Poznań: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1974
* Jerzy Ficowski: Regiony wielkiej herezji. Szkice o życiu i twórczości Brunona Schulza, wyd. II (poszerzone): Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1975
* Studia o prozie Brunona Schulza / [redaktor K. Czaplowa]; Katowice: Uniwersytet Śląski, 1976
* Czesław Karkowski: Kultura i krytyka inteligencji w twórczości Brunona Schulza. – Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1979
* Wojciech Wyskiel: Inna twarz Hioba: Problematyka alienacyjna w dziele Brunona Schulza. – Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1980
* Jerzy Ficowski: Okolice sklepów cynamonowych. Szkice, przyczynki, impresje. – Kraków - Wroclaw: Wydaw. Literackie, 1986
* Jerzy Ficowski: Regiony wielkiej herezji: Rzecz o Brunonie Schulzu. – Warszawa: Słowo, 1992
* Bruno Schulz. In memoriam 1892- 1992 / pod red. M.Kitowskiej-Łysiak. – Lublin: Wydawnictwo FIS, 1992
* Teatr pamięci Brunona Schulza, pod red. Jana Ciechowicza i Haliny Kasjaniuk. – Gdynia: Władze Miasta, Teatr Miejski, Wydział filologiczno-historyczny Uniwersytetu Gdańskiego, 1993
* Czytanie Schulza. Materiały międzynarodowej sesji naukowej „Bruno Schulz - w stulecie urodzin i pięćdziesięciolecie śmierci", Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellonskiego, Kraków, 8-10 czerwca 1992; pod red. Jerzego Jarzębskiego; Kraków: TIC: nakl. Instytutu Filologii Polskiej UJ, 1994
* Bruno Schulz 1892 - 1942: katalog-pamiętnik Wystawy "Bruno Schulz. Ad Memoriam" w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie; pod redakcją Wojciecha Chmurzyńskiego, Warszawa: Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, 1995
* Krzysztof Stala: Na marginesach rzeczywistości: O paradoksach przedstawiania w twórczości Brunona Schulza. – Instytut Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria". – Warszawa: Wydawnictwo IBL, 1995 ISBN 83-85605-68-1
* Władysław Panas: Księga blasku. Traktat o kabale w prozie Brunona Schulza. – Lublin: TN KUL, 1997 ISBN 83-86668-85-7
* Jerzy Jarzębski: Schulz. – Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie, 1999 ISBN 83-7023-741-X
* Marta Bartosik: Bruno Schulz jako krytyk. – Kraków: Universitas, 2000 ISBN 83-7052-732-9
* Wiesław Budzyński: Schulz pod kluczem. – Warszawa: Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media, 2001 ISBN 83-7227-593-9
* Tomasz Olchanowski: Jungowska interpretacja mitu ojca w prozie Brunona Schulza. – Białystok: Wydawnictwo Uniwersyteckie Trans Humana, 2001 ISBN 83-86696-83-4
* Władysław Panas: Bruno od Mesjasza. Rzecz o dwóch ekslibrisach oraz jednym obrazie i kilkudziesięciu rysunkach Brunona Schulza. – Lublin: Wydawnictwo UMCS, 2001 ISBN 83-227-1794-6
* Jerzy Ficowski: Regiony wielkiej herezji i okolice. Bruno Schulz i jego mitologia. – Sejny: Wydawnictwo Pogranicze, 2002 ISBN 83-8687-37-3
* Miłosz Bukwalt: Literackie portrety żydowskich ojców w prozie Brunona Schulza i Danila Kiša. – Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, 2003 ISBN 83-229-2416-X
* SŁOWNIK SCHULZOWSKI / opracowanie i redakcja: Włodzimierz Bolecki, Jerzy Jarzębski i Stanisław Rosiek. – Gdańsk: T slowo/obraz terytoria, 2003 ISBN 83-88560-22-0
* W ułamkach zwierciadła... Bruno Schulz w 110 rocznicę urodzin i 60 rocznicę śmierci. Pod redakcją Małgorzaty Kitowskiej-Łysiak i Władysława Panasa. – Lublin: TN KUL, 2003 ISBN 83-7306-165-5
* Dariusz Konrad Sikorski: Symboliczny świat Brunona Schulza. – Słupsk: Wydawnictwo Pomorskiej Akademii Pedagogicznej, 2004
* Jerzy Jarzębski: Prowincja Centrum. Przypisy do Schulza. – Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2005 ISBN 83-08-03812-3
* Tomasz Bocheński: Czarny humor w twórczości Witkacego, Gombrowicza, Schulza. – Kraków: Universitas, 2005
* Władysław Panas: Willa Bianki. Mały przewodnik drohobycki dla przyjaciół (fragmenty). Przygotował do druku Paweł Próchniak. – Lublin: Wydawnictwo UMCS, 2006
* Wojciech Owczarski: Miejsca wspólne, miejsca własne: O wyobraźni Leśmiana, Schulza i Kantora. – Gdańsk: słowo/obraz terytoria, 2007
* Małgorzata Kitowska-Łysiak: Schulzowskie marginalia. – Lublin: Wydawnictwo KUL, 2007 ISBN 978-83-7363-623-1
* Michał Paweł Markowski: Polska literatura nowoczesna. Leśmian, Schulz, Witkacy. – Kraków: Universitas, 2007 ISBN 978-83-242-0732-9

Przypisy

1. ↑ Budzyński, W. (2001) Schulz pod kluczem, Bertelsmann Media:
2. ↑ 2,0 2,1 Zobacz też: Cynthia Ozick — autorka powieści o „odnalezieniu” rękopisu Mesjasza
3. ↑ Музеї України – Краєзнавчий музей "Дрогобиччина"(uk)
4. ↑ G.Józefczuk: Finał awantury o freski Schulza, Gazeta Wyborcza, 31.12.2007


[link widoczny dla zalogowanych]


    Web-kolekcja
    Bruno Schulz


[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Gilguł a spór o istnienie pamięci w prozie Brunona Schulza
PostWysłany: 30 Mar 2010 16:29
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Akcent, nr 1/2010



Gilguł a spór o istnienie pamięci w prozie Brunona Schulza

Bogdan Nowicki



Wariabilizm i zastój sprawiają, że świat przedstawiony w opowiadaniach Brunona Schulza pęka w szwach; dekoracje rozpadają się, wszystko wokół zawraca o krok, więź pomiędzy powierzchniami zostaje zerwana, aby odsłonić triumfującą nierealność. W rzeczach i postaciach, zjawiskach, florze i faunie otwierają się horyzonty innej formy, bowiem zarówno materia jak idee reprezentują system względnie izolowany, w każdym miejscu oraz w każdym momencie skłonny zmienić własną przypadłość.

Dynamizm, będący zewnętrznym przejawem powszechnej gorliwości bycia, w rytmie stawania się i rozpadu zbliża się ku entelechii, lecz jej nie osiąga; wyrażony zawsze we fragmencie, nie reprezentuje całości. Jest jej sprzeniewierzeniem. Linie przedmiotów, roślin, zwierząt, a nawet osób przeplatają się, zachowane przez chwilę w grotesce, ironii oraz karykaturze istnienia. W przygodzie dziania się wszystko jest pełne defektów, anomalii, wynaturzenia i nigdy nie doświadcza sensu własnej finalności.

Czy uzewnętrzniona rzeczywistość to fuszerka? Dlaczego rupieć, tandeta, rumowisko czy degradacja objawiają ją trafniej aniżeli piękno i pełnia? A może poprzez regres i przeobrażenia, w których biesiaduje realne z fantasmagorią, pragnie ukonstytuować się istota braku, gdzie każda niezupełna prezentacja kryje w sobie pewne prawidło idealnej możliwości, jej uzupełnienia?

Tęsknota za tożsamością, chybioną czy prawdziwą, sankcjonuje wszelkie zdarzenia, nawet te najbardziej rujnujące obecność, ponieważ są one przebłyskami doskonałego wglądu, stawania się wstecz, życiowej iteracji zmierzającej do esencji. Pęknięcia, wybuchy, szczeliny sprawiają, że obraz zsuwa się z liter, z których cała scenografia świata została stworzona, pozostawiając poszarpaną przestrzeń, miejsce dla demiurga albo buddyjskiego lamy. Znikają linie demarkacyjne pomiędzy chronologią a terytorium, równoważne staje się każde zjawisko, dopóki w trakcie przepychanek pomiędzy słowami nie organizuje się on: narrator.
Trzeba stwierdzić, że zanim zaistniał, animacja różnorodnych form istnienia była właściwościami bez właściciela, stanami bez podmiotu, który je przeżywa, procesami bez podłoża, na którym się dokonują. Jest uczestnikiem teleportacji pomiędzy nawarstwiającymi się perypetiami trwania – dziecko prowadzone przez matkę za rękę a zarazem zahukany mężczyzna z gabinetu Freuda, syn w podupadłej kupieckiej rodzinie a zarazem powinowaty efemerycznej generacji fantomów, chłopiec intrygujący w małomiasteczkowej nudzie, a zarazem odkrywca i rzecznik kosmogonicznych teorii zagubionych w zakamarkach strychu, badacz ezoterycznego języka tapet i sterty bibułek prześwietlonych transcendentalnym blaskiem. W zdegenerowanych kreaturach śledzi strzępy woli życia zaś w żarze dzikiego bzu odnajduje etapy cyklu generatio aequivoca. W krótkich spodenkach i z brudem za paznokciami wertuje rzeczywistość jak starą, chciwą interpretacji księgę. Rozpierzchające się poza własne granice byty wydają się lewitować w orbicie jego widzenia.

Nie tylko narrator znajduje się w transie, rytm egzystencji pokrywa się z rytmem świata, chociaż bywa, że te wibracje znajdują się w kolizji, wtedy następuje „wybuchanie z głębin jaźni”, ekstatyczne zburzenie ciągłości zadomowienia, w wyniku tych nadprzyrodzonych stanów ducha cała głębokość życia objawia się w spektaklu. Narratorskie ja, uwikłane w teatralność usuwającą z wszelkich relacji autentyzm, zostaje wrzucone w grę znaku i znaczenia, w stylistyczną konwencję zastanego przedstawiania świata, retoryczną, oswojoną, a przez to obcą dla figury, w której krąży jeszcze krew tajemnicy, końce naczyń uchodzą w noc otaczającą i wracają stamtąd pełne ciemnego fluidu. Morfologiczny aspekt owej figury stanie się dla jej indywidualności tyleż zagrożeniem, co ocaleniem, kiedy będzie musiała przejść aż do tej głębi, gdzie uchodzi ona w mitologię, gdzie gubi się w mitologicznym majaczeniu. Spróbujemy przyjrzeć się temu procesowi.

Konieczność powrotu powoduje, że to, co było, i to, co jest, zagęszcza się do określonych punktów oparcia, które są nie tylko bodźcami czy wskazówkami dla dalszej wędrówki, inspirującymi taką a nie inną fabulację, lecz przede wszystkim potwierdzają istnienie czegoś niezależnego od podmiotowej autologii. Czegoś, co poprzez swoje wcielenia w ludzi, zwierzęta, w rośliny i minerały dąży w niestrudzonych wędrówkach – „gilgułach” – do indywidualnej doskonałości, która pozwala ponownie zjednoczyć się z makroduszą wszelkiego stworzenia. Wszystkie perypetie, jakich doświadcza narrator-bohater, można nazwać analogicznością spotkań – fluidy i fermentacje nocy, maskarada oraz imitatywność na ulicy Krokodyli, fizjologiczno-psychologiczne anomalie ciotek i wujków, archetypiczność ojca i matki, funkcjonujących w ostatecznej opozycji płci oraz rodzicielskich obowiązków, są zdeformowane, ponieważ występują pomiędzy napastliwością uczasowienia i umiejscowienia a pierwotną ekspresją wyprzedzającą ich modalność. Ponadto w perspektywie narratora są to bardziej projekcje aniżeli fakty. Mogą stać się wszystkim, co niewątpliwie wiele ujmuje z ich prawdziwości. Dlatego, aby wywlec z otaczającej narratora amorficzności wiarygodny sens, musi on głębiej zstąpić w siebie (głębia – słowo wytrych w wypowiedziach samego Schulza). W przepastne rejony pamięci, z którą wiąże się doświadczenie retencji. Na jej temat deliberował w Sporze o istnienie świata Roman Ingarden: Retencja to – w myśl analiz Husserla – ten składnik właśnie rozwijającego się przeżycia, z którym niejako zachowujemy w aktualności „wcześniejsze” fazy rozgrywającego się przeżycia, wcześniejsze od najwyższej kulminacji aktualności w ramach teraźniejszości, ale zarazem należące jeszcze do naszej teraźniejszości (...) To, co objęte retencją, stanowi na peryferii teraźniejszości i tego, co się właśnie dokonuje w kulminacji aktualności, jakby barwny pierścień, jeszcze żywy pogłos, którego nie trzeba sobie przypominać, aby był jeszcze obecny. To obramienie nabiera szczególnego zabarwienia w zależności od tego, co się pojawia w centrum naszej aktualności1

(...)

_________________
1 R. Ingarden: Spór o istnienie świata. T. 2. Warszawa 1987, s. 201.



Ciąg dalszy w papierowym wydaniu „Akcentu”.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 30 Mar 2010 16:30
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





TAM CZYTAJ:


[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 30 Mar 2010 16:31, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
BRUNO SCHULZ
Forum Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin