M L

kultura

Forum M L Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY -> ANNA ACHMATOWA * WIERSZE
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
ANNA ACHMATOWA * WIERSZE
PostWysłany: 02 Mar 2006 8:01
Administrator

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6536
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





ANNA ACHMATOWA



Anna Achmatowa (Анна Ахматова) właściwie Anna Andriejewna Gorienko (11 (23) czerwca 1889 - 5 marca 1966).

Jedna z najwybitniejszych poetek rosyjskich, czołowa przedstawicielka akmeizmu. Nazywana duszą rosyjskiego Srebrnego Wieku, porównywana z Safoną i Mozartem. Jej twórczość to zarówno refleksyjne, subtelne liryki, jak i uniwersalne, z genialną strukturą wewnętrzną poematy w rodzaju Requiem (1935-40), mistrzowskiej tragedii o terrorze stalinowskim. Pisała utwory dotyczące rozlicznych tematów, jak czas i pamięć, los artystki, czy trauma lat życia i tworzenia w cieniu stalinizmu. Jest też autorką prac historycznych o Puszkinie oraz wspomnień o Aleksandrze Błoku i Amadeo Modiglianim. Z niewielkimi przerwami władze radzieckie ledwo ją tolerowały, przez długie okresy zakazane było publikowanie jej poezji, a w 1946 roku stała się ofiarą bezpardonowej polityczno-ideowej nagonki ze strony partii doprowadzonej do powtórnego zakazu publikacji i wystąpień publicznych. Po śmierci Stalina, wraz z nastaniem tzw. odwilży, stopniowo przywracana do życia publicznego i świadomości społeczeństwa ZSRR.

Wczesne lata
Urodziła się na południu ówczesnej Rosji, w mieście Bolszoj Fontan koło Odessy, w rodzinie inżyniera kapitana drugiej rangi marynarki wojennej (wówczas już w stanie spoczynku). Od 1890 roku mieszkała w Carskim Siole. Uczęszczała tam do miejscowego Gimnazjum Maryjskiego. W 1905 roku, po rozwodzie rodziców zamieszkała z matką, Inna Erazmowną, z domu Stogową, na Krymie. Kontynuowała naukę w Gimnazjum Funduklejewskim w Kijowie, które zakończyła w 1907 roku. W tym samym roku podjęła studia na Wyższych Kursach Żeńskich w Kijowie, a w 1911 – studia w Petersburgu na Wyższych Kursach Historyczno-Literackich Rajewa.


Związki
Była zamężna z Nikołajem Gumilowem (1910-1918), Władimirem Szylejko (1918-1926) i Nikołajem Puninem (nieoficjalnie od 1922, oficjalnie 1926-1938). Z pierwszego małżeństwa miała syna, Lwa Nikołajewicza Gumilowa. Tajna informacja o poetce, sporządzona w Leningradzkim Zarządzie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w 1946 roku, wspomina o profesorze anatomii Władimirze Gieorgijewiczu Garszynie, którego Achmatowa miała uważać za męża po odejściu od niej Punina. Biografie wymieniają też „zakochaną przyjaźń” z Nikołajem Władimirowiczem Niedobrowo (1913-1916).


Podróże w młodości

Akt Anny Achmatowej wykonany przez Amedeo Modiglianiego w 1911 r.Po pierwszym zamążpójście dwukrotnie odwiedziła Paryż, a w 1912 roku podróżowała po Włoszech. Z tego okresu datuje się jej znajomość z Amadeo Modiglianim



rys. Amedeo Modigliani


Pierwszy okres radziecki
Po 1917 roku nie wyemigrowała z Rosji. Podzieliła los własnego narodu i niezależnych twórców w totalitarnym ustroju. Osobiście nie była więziona, ale dotknęło ją to poprzez taki udział wielu jej bliskich – rozstrzelanego Gumilowa, aresztowanego, zwalnianego, osadzanego w obozach jedynego syna i trzeciego męża, zmarłego ostatecznie w obozie, aresztowanego na jej oczach Osipa Mandelsztama. W latach 1923-1940 nie ukazywały się praktycznie żadnej jej publikacje. Dotkliwie przeżyła pierwsze (1935) aresztowania syna i męża (zwolniono ich po tygodniu), a potem drugie (1938) syna, skazanego wkrótce w pierwszej instancji na 10 lat obozu, a ostatecznie na lat 5.

W okresie od 1922 do 1940 roku praktycznie były zakazane jej poetyckie publikacje. Jako nieproletariacka poetka została w 1925 roku wykluczona z Leningradzkiego Oddziału Wszechrosyjskiego Związku Pisarzy. W tym okresie nadal tworzyła, ale większość tych utworów zaginęła. Znajduje też nowe zainteresowanie – badanie twórczości Puszkina oraz architektury Petersburga. Sporadycznie wygłasza na te tematy wykłady. Nieregularnie występuje też na wieczorach poetyckich. Wykonuje przekłady dzieł z zakresu sztuki.

Według wspomnień Kornieja Czukowskiego Achmatowa w tym okresie opowiadała mu o żądaniach redakcji Literatury Radzieckiej – nie ma być mistycyzmu, nie ma być pesymizmu, nie ma być polityki. Poetka podsumowała to tak: Została już tylko rozpusta.


Okres wojny
Po rozpoczęciu oblężenia Leningradu nieoczekiwanie we wrześniu 1941 roku władze ewakuują ją przez Moskwę, Czystopol, Kazań do Taszkientu. T. Klimowicz podaje, że podobno był to skutek osobistego rozkazu Stalina dotyczącego ulubionej poetki jego jedynej córki Świetlany Alliłujewej.

Do Leningradu



– nazwała go wtedy strasznym duchem udającym jej miasto – wróciła latem 1944 roku. Zamieszkała jak poprzednio w mieszkaniu byłego męża Punina (ze względu na brak innego lokum pozostała tam po rozwodzie) w Fontannym Domie (były pałac Szeremietiewa). W 1945 roku odwiedził ją tam dwukrotnie znany angielski polityk i dziennikarz pochodzenia żydowskiego, emigrant z Rosji, sir Isaiah Berlin.


Drugi okres radziecki
Rozpoczęty w 1940 roku powrót utworów poetki na łamy czasopism i książek nie trwał długo. Po serii entuzjastycznie przyjętych wystąpień na wieczorach twórczych w 1946 roku Achmatowa została, wraz z satyrykiem Michaiłem Zoszczenko, brutalnie zaatakowana w związku z tzw. sprawą czasopism Leningrad i Zwiezda. W postanowieniu WPK(b) z 14 sierpnia została potępiona za pustą bezideową poezję, pesymizm, schyłkowość, salonowy burżuazyjno-arystokratyczny estetyzm, sztukę dla sztuki, i w całości szkodzenie sprawie wychowywania młodego pokolenia. Postanowienie zawierało jedenaście punktów radykalnej naprawy sytuacji w ww. czasopismach, łącznie z natychmiastowym wysłaniem do Leningradu Żdanowa – formalnie dla udzielenia wyjaśnień i wskazówek. Za jedno z wyjaśnień można przyjąć wypowiedziane przez niego wtedy dosadne określenie Achmatowej, projekcji na poetkę wspominanego dalej stwierdzenia krytyka B. Eichenbauma, jako na wpół jawnogrzesznicy, na wpół mniszki (полу-блудница, полу-монашка). W wyniku wspomnianego postanowienia oraz obecności Żdanowa ogólne zebranie leningradzkiej inteligencji twórczej posłusznie zaakceptowało ocenę Achmatowej. Wstrzymano w konsekwencji druk już przygotowanych dwóch tomów jej poezji oraz wykluczono ją ze Związku Pisarzy Radzieckich (ZPR). Zakazano też jej wystąpień publicznych, podobno ze względu na spontaniczne wstawanie publiczności na jej wejście. Prawdopodobnie z tymi faktami związane jest pytanie Stalina: Kto zorganizował wstawanie?. Pytanie to obecnie wygląda humorystycznie, zwłaszcza że znany jest materiał Leningradzkiego Zarządu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, sporządzony w 1946 roku przez naczelnika Rodionowa. Wprost twierdzi on nie tylko o wielkiej popularności poetki za granicą, ale o olbrzymim autorytecie i popularności w kraju ze względu na twórczość i osobowość, także opinie, jak Kornieja Czukowskiego o tym, że jest spadkobierczynią Puszkina

Wkrótce, w 1949 roku, kolejny raz aresztowano i skazano na 10 lat obozu Lwa Gumilowa. Wprawdzie w 1950 roku przywrócono jej członkowstwo w ZPR, ale w 1952 roku wysiedlono ja z Fontannego Domu do innego mieszkania. Dopiero w 1955 roku otrzymuje z Funduszu Literackiego (Литфонд) daczę na osiedlu pisarzy Komarowo – będzie ją nazywała „Budka”. W 1962 roku odwiedził ją tam Robert Frost.


Trzeci okres radziecki
W kolejnych latach stopniowo znikają z jej życia utrudnienia. Pojawiają się publikacje. W 1962 roku zostaje zgłoszona do Nagrody Nobla (ostatecznie nie otrzymała jej). Może też odbyć kilka podróży zagranicznych – do Włoch, na Sycylię w związku z otrzymaniem nagrody Taormina, oraz do Anglii po tytuł doktora honoris causa Oxfordu.

W tym okresie interesuje się, opiekuje i w miarę możliwości wspiera młodych poetów, jak Naiman czy Josif Brodski.

Zmarła po czwartym zawale serca. Została pochowano z odprawieniem prawosławnych obrzędów pogrzebowych na cmentarzu w Komarowie, 44 km od Leningradu w kierunku na Wyborg.


Charakterystyka dorobku

Portret Anny Achmatowej wykonany w 1922 r. przez Zinaidę Sieriebriakową[Edytuj]
Początki twórczości i debiut
Rosyjska poezja zaistniała w jej dzieciństwie dzięki matce, która przekazywała jej wyuczone na pamięć wiersze Niekrasowa i Dzierżawina. Pierwszy wiersz napisała w 1900 roku pod wpływem jej ówczesnych poetyckich idoli – Racina, Puszkina i Boratyńskiego. Ze względu na ojca – zakazał stawiać tak szanowane nazwisko pod wierszami – zaczęła od 1910 roku podpisywać swoje utwory panieńskim nazwiskiem prababci ze strony matki Praskowii Fiedosiejewny Achmatowej (w małżeństwie Motowiłowej), mającej korzenie w szlacheckim rodzie Achmatowych i rodzie tatarskich książąt Czagajewych. Jak wspominała później sama Achmatowa, ogólnie poziom wierszy sprzed 1910 roku był tak opłakany, że nawet bez pamięci zakochany w niej Gumilow nie miał odwagi je chwalić. I dopiero, dalej według jej słów, przeczytanie korekty Cyprysowej szkatułki I. F. Annieskiego pozwoliło coś jej zrozumieć w poezji.

Debiutowała publicznie w 1907 roku wierszem Na jego ręce błyszczących pierścionków mnóstwo… (На руке его много блестящих колец…) podpisanym Anna G. nrze 2 w paryskim dwutygodniku Sirius wydawanym po rosyjsku przy udziale Gumilowa. Pierwsza publikacja w Rosji pod pseudonimem Achmatowa miała miejsce w 1911 roku – wiersz Stary portret (Старый портрет) w nrze 3 Czasopisma powszechnego (Всеобщий журнал).


Przed i bezpośrednio po 1917 r.
Achmatowa we wczesnym okresie twórczości oprócz walki o prawo naturalne, nie z łaski czy pobłażliwości, bycia przez kobietę twórcą (twórczynią) poezji, zajmowała się pogłębioną analizą psychologii wewnętrznej kobiety kochającej, a jednocześnie czy wbrew temu – osamotnionej, odepchniętej, zdradzonej. Wplatało się to w manifest akmeistów, twierdzących o powołaniu twórców do pokazywania realności ludzi i uczuć, osiąganiu szczytów i samospełnieniu się, i było odejściem zarówno od wizji dekadenckiej femme fatale, zaborczej i obojętnej w niszczeniu kochanka, jak i symbolistycznego obrazu bezcielesnej i lodowatej Pięknej Pani



Pieśń ostatniego spotkania

Tak bezradnie serce się kurczyło,
A chód jeszcze był lekki i miękki,
Lecz na prawą dłoń nałożyłam
Rękawiczkę z mej lewej ręki.

Wydawało się: stopni tak wiele,
Lecz wiedziałam, że trzy, na pewno!
Pośród klonów jesienny szelest…
On poprosił: „O, umrzyj ze mną!

Oszukały, zabrały mi siły
Losy zmienne i nierozumne”.
I odrzekłam: „O miły, miły,
Mnie tak samo! I z tobą umrę…”

To jest pieśń ostatniego spotkania.
Popatrzyłam na dom z mrocznym cieniem.
Tylko świece jaśniały w sypialnym
Obojętnym, żółtym płomieniem.

Wieczór, 1911
(tłum. G. Gieysztor, L. Podhorski-Okołów z adaptacją ostatniej strofy)



Według Michaiła Kuzmina poetka w tym czasie dzieliła się z czytelnikami umiejętnością pojmowania i miłowania rzeczy w ich metafizycznej więzi z przeżywanymi chwilami. Jak snopem światła wychwytywała związek jakiegoś przedmiotu – rękawiczki czy poświaty świec – z utworem, przedmiotu wydawałoby się odrzuconego i zepchniętego do niepamięci, ale dzięki temu przypomnieniu wywołującym nagły, przemożny, i tym bardziej błogi ból.

Poruszanie przez Achmatową, kobietę, takich kwestii, chociaż w sposób subtelny i aluzyjny, było przyjmowane w jej czasach jako śmiała erotyka, a nie jako liryka miłosna, jak oceniano to 100 lat później. Jednocześnie jej utwory były przeniknięte duchem, jak eufemistycznie mówi się nadal, mistycyzmu, co oznaczało bez wątpienia związek z religią prawosławną, związek silny i obecny w życiu poetki do końca życia. Takie utwory – z obu obszarów, czy wręcz splecione ze sobą – można odszukać w tomikach Wieczór i Różaniec. Odbiór takich utworów był niejednoznaczny, dla wielu stanowił szok, zwłaszcza wspomniane splecenie.

Zdarzenia dziejowe, które nastąpiły wkrótce – wojna i rok 1917 – wywarły przemożny wpływ na jej twórczość. J. Szymak-Reiferowa zauważa, że w jej poezji pojawiają się i pozostają jako niekończące się refleksje motywy odmiany losu. Jednocześnie nie jest to odwrót do przeszłości i żal po wieku złotym. Poetka uwypukla moment przełomu, chce zatrzymać tę chwilę aby dojść do sedna, praprzyczyny tej nieoczekiwanej i bolesnej zmiany. Wtedy ujrzały światło dzienne zbiory Białe ptaki, Ziele przydrożne i Anno Domini MCMXXI. W tym ostatnim zbiorze można znaleźć takie wersy wiersza Myślałem, że też taka jestem (А, ты думал – я тоже такая,): Przysięgam ci na Eden archanielski, na ikonę cudowną przysięgam, i na naszych nocy upojne mroki (Но клянусь тебе ангельским садом, чудотворной иконой клянусь, и ночей наших пламенных чадом). Krytyka zauważyła to jako kontynuację splecenia mistyki i erotyki (w ówczesnym pojęciu). B. Eichenbaum w pracy „Anna Achmatowa” wydanej w 1923 r. w Petersburgu tak pisze o stworzonych przez nią bohaterkach: … paradoksalna swą dwuznacznością (lub właściwie stanowiąca oksymoron) postać – i jawnogrzesznicy pełnej burzliwych namiętności, i żebrzącej mniszki mogącej wymodlić u Boga odpuszczenie. Takie porównanie w życiu poetki pojawi się w zupełnie innych okolicznościach, w roku 1946.

Wtedy też pojawiały się opinie diametralnie inne. N. Osiński w artykule Pędy trawy (Побеги травы) opublikowanym w Prawdzie w lipcu 1922 roku ogłosił Achmatową, po śmierci A. Błoka, pierwszym poetą Rosji.


Przemilczanie
Niezmienna tematyka poezji Achmatowej wywoływała nie tylko podane oceny. W realiach Rosji radzieckiej istotniejsze stały się słowa Lwa Trockiego z artykułu opublikowanego w Prawdzie 26 lipca 1923 roku. Mowa jest w nim o tym, że [jeszcze] nikt od poetów nie domaga się konkretnych tematów, mogą [jeszcze] pisać o czym tylko chcą, ale w takim przypadku muszą wiedzieć, że nowa klasa budująca nowy świat nie da im prawa nazywać się nowymi poetami. W następnych latach nie było ważne, kto powiedział powyższe słowa – praktyka od nich nie odbiegała. Poezja Achmatowej przestała być publikowana, a ją samą usunięto z oddziału pisarzy. Później, nawet w wydawanych w latach 80. XX wieku zbiorach jej poezji w związku z tym zdarzały się twierdzenia, ze w tym okresie poetka przeżywała kryzys twórczy, że zamilczała po śmierci Gumilowa. Wbrew temu poetka nadal tworzyła, część tych utworów znalazło się opublikowanych w końcu tomach, ale sporo zaginęło podczas ewakuacji i przeprowadzek.

A wkrótce ta poetka liryczna, duch i geniusz Srebrnego Wieku dotknęła spraw diametralnie innych. W tym okresie powstało Requiem. Związane jest ono z dwukrotnymi aresztowaniami jej jedynego syna, grozą terroru, atmosferą wielogodzinnych, milczących kolejek przed leningradzkim więzieniem śledczym na ulicy Szpalernej. Przyjmowano tam paczki dla uwięzionych, a przyjęcie paczki było jedynym znakiem, że aresztowany żyje. Achmatowa znacznie później doda do utworu wprowadzenie: W czasie strasznych lat terroru Jeżowa siedemnaście miesięcy spędziłam w kolejkach przez więzieniami. […] stojąca za mną kobieta z sinymi ustami […] ocknęła się z charakterystycznego dla nas wszystkich odrętwienia i szepnęła mi do ucha (tam wszyscy mówili szeptem): Możecie to opisać? Ja powiedziałam: Mogę. Wtedy coś w rodzaju uśmiechu prześlizgnęło się po tym, co niegdyś było jej twarzą.

Pod sam koniec tego okresu ukazał się w 1940 r. mały tomik poezji. Nie był wydarzeniem – utwory z wielu lat nie były inne niż już znane.

W tym samym roku Achmatowa rozpoczęła wieloletnią pracę nad Poematem bez bohatera, przejmującym zapisem popaździernikowych losów Rosjan. W międzyczasie napisała wiersz Męstwo (Мужество), opublikowany w 1943 roku przez Prawdę.



Ocena znaczenia
Przytaczane już opinie współczesnych Achmatowej krytyków i artystów o wielkości jej utworów i miejscu niej samej w Panteonie rosyjskiej poezji, poza zaprzeczaniem z pozycji ideologicznych, nie są kwestionowane. Jewgienij Jewtuszenko w antologii poezji rosyjskiej (Строфы века. Антология русской поэзии. Минск-Москва, Полифакт, 1995) stawia ją obok Mariny Cwietajewej mówiąc, że pewnie nigdy nie da się uznać, która była największą poetką rosyjską.


Publikacje
Wieczór (Вечер), 1912
Różaniec (Четки) 1914
Białe ptaki (Белая стая), 1917
Ziele przydrożne (Подорожник) 1921
Anno Domini MCMXXI, 1922
Z sześciu ksiąg (Из шести книг), 1940
Wiersze wybrane (Избранное), 1943
Wiersze (Стихотворения), 1958
Wiersze 1909-1960 (Стихотворения 1909-1960), 1961
Requiem (Реквием), 1962 (utwór powstał w latach 1935-1940)
Poemat bez bohatera (Поэма без героя), 1962 (utwór powstał w latach 1940-1962)
Bieg czasu. Wiersze 1909-1965 (Бег времени. Стихотворения 1909-1965), 1965

Bibliografia
Анна Ахматова, Сочинения в двух томах, Москва, Художественная литература, 1987
Klimowicz T., Przewodnik po współczesnej literaturze rosyjskiej i jej okolicach (1917-1996), TPPW, Wrocław 1996, s. 800, ISBN 83-7091-026-2


http://pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Achmatowa


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 22 Sty 2009 16:00, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
ANNAA ACHMATOWA * POEZJE
PostWysłany: 02 Mar 2006 8:31
Administrator

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6536
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Anna Achmatowa

Poezje

8 НОЯБРЯ 1913 ГОДА


Солнце комнату наполнило
Пылью желтой и сквозной.
Я проснулась и припомнила:
Милый, нынче праздник твой.

Оттого и оснеженная
Даль за окнами тепла,
Оттого и я, бессонная,
Как причастница спала.

8 ноября 1913

*

,,...Zwarła dłonie żałobnie pod szalem..."


Zwarła dłonie żałobnie pod szalem...
- Czemuś blada, choć oczy bez łez?
- Bo mu duszę goryczą i żalem
napoiłam po brzeg i po kres.

Zataczając się wyszedł (po brzeg) ode mnie-
Gorzkim skurczem ból usta mu zwiódł.
Zbiegłam za nim schodami przez ciemnię,
zbiegłam za nim bez tchu aż do wrót.

Zawołałam: ,,To żart! Tyś mi drogi!
Wróć!...Nie wrócisz- więc nie chcę już żyć..."
I ten uśmiech męczęński i wrogi
i te słowa: ,,Zaziębisz się. Idź"

Wino ciemnych zaułków

Mogłem skończyć dużo gorzej niż
siedząc w Ciemnym Zaułku pijąc wino

Wiedzieć że wszystko jest i tak nie istotne
Wiedzieć że nie ma tak naprawdę różnicy
pomiędzy bogatym a biednym
Wiedzieć że wieczność nie jest ani pijana
ani trzeźwa, wiedzieć to za młodu
i być poetą

Mogłem pójść w biznesy i puszyć się
I wierzyć że Boga to obchodziło

Zamiast tego kucam w samotnych alejkach
I nikt mnie nie widzi, tylko mą pustą butelkę
a widzą to że jest pusta

Robiłem to na polach kukurydzy i cmentarzach

Wiedzieć że śmierć nie wydaje żadnego dźwięku
Wiedzieć że kolby kukurydzy rozmawiają (pomiędzy
sobą zgrzytając starymi ramionami)

Siedząc w alejkach czając neony
I obserwując sprzątaczy z katedry
Wyżymających swe szmaty pod schodami kościoła

Siedząc i pijąc wino
A na trakcie kolejowym będąc błogosławionym

Być milionerem i wtedy woleć
Kręcić się z butelczyną tokaju
W drzwiach hurtowni, kierując twarz ku długim zachodom słońca
Na kolejowych polach traw

Wiedzieć ze śpiący na rzece
śnią próżne sny, kucnąć
w nocy i dobrze o tym wiedzieć

Być mrocznym samotnym nerwowo-wzrocznym obserwatorem
Wirującego diamentu świata

***

Wyszlam zegnaćgo do przedpokoju,
W złotym kurzu postałam chwilę.
Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie,
Uroczyście dzwony dzwoniły.

Porzucona!... Jakie śmieszne slowo -
Jakbym była kwiatem albo chustką...
Ale oczy patrzą już surowo
W pociemniałe, ogromne lustro.

Eugenia Siemaszkiewicz




*

Tajemny mur w zbliżeniu ludzkim bywa,
Namiętność nie pokona go ni miłość -
Choćbyś do warg w palącej ciszy przywarł,
Choćby z pragnienia serce się krwawiło.

Ni przyjaźń mocy tych nie zdoła przemóc,
Ni czas, co wzniosłe szczęście opromienia,
Gdy obca sercu swobodnemu
Leniwa rozkosz ukojenia.

Szaleni ci, co dążą do niej,
Kto posiadł ją - goryczą się napoił...
Rozumiesz teraz, czemu pod twą dłonią
Tak czułą - milczy serce moje.
1915

tł. Zygmunt Braude

***

Zwarła dłonie żałobnie pod szalem...
- Czemuś blada, choć oczy bez łez?
- Bo mu duszę goryczą i żalem
Napoiłam po brzeg i po kres.

Zataczając się, wyszedł ode mnie -
Gorzkim skurczem ból usta mu zwiódł.
Zbiegłam za nim schodami przez ciemnię,
Zbiegłam za nim bez tchu aż do wrót.

Zawołałam: "To żart! Tyś mi drogi!
Wróć!... Nie wrócisz - więc nie chcę już żyć..."
I ten uśmiech męczeński i wrogi,
I te słowa: "Zaziębisz się. Idź."
1911

tł. Maria Helena Szpyrkówna



***

Na szyi drobnych sznur korali,
W szerokiej mufce chowam ręce,
Wzrok z roztargnieniem błądzi w dli,
A oczy nie zapłaczą więcej.

I bledsza jest niż jedwab lila
Twarz moja od przeczucia losu,
I brwi dosięga mi co chwila
Nie zakręcony pukiel włosów.

I niepodobny jest do lotu
Mój chód powolny, jak u chorej,
Jak gdybym dotykała stopą
Tratwy, a nie parkietu wzorów.

Usta oddechem rozchylone,
Mgła dziwna oczy mi przysłania,
I drżą do piersi przytulone
Kwiaty naszego niespotkania.
1913

tł. Gina Gieysztor



***

To jest jasne, to jest proste,
Dla każdego zrozumiałe -
Ty nie kochasz mnie zupełnie
I już nie pokochasz nigdy.
Wiec dlaczego tak mnie ciągnie
Do obcego mi człowieka
I dlaczego każdy wieczór
Modlę, modlę się za Ciebie?
Czemu porzuciwszy druha
I dzieciątko kędzierzawe,
I rzuciwszy ukochane
Moje miasto, kraj ojczysty,
Błąkam się nędzarką czarną
Po stolicy cudzoziemskiej?
O, jak miło mi pomyśleć,
Że cię ujrzę dzisiaj znowu!

1917

tł. Leopold Lewin


* * *

Twój biały dom i cichy sad zostawię.
Niech życie będzie samotne i miłe.
I ciebie, ciebie w wierszach tak wysławię,
Jak tego żadna nigdy nie czyniła.
Ty przyjaciółkę pamiętasz szczęśliwą
W stworzonym przez cię dla jej oczu raju,
A ja prowadzę handel osobliwy -
Ja twoją miłość i czułość sprzedaję.

1913
Carskie sioło

tł. Gina Gieysztor




* * *

N. G. Czułkowej

I takie dni bywają przedwiosene:
Łąka pod śniegiem ubitym oddycha
I szumią drzewa suche, lecz promienne,
I ciepły prężny wiatr powiewa z cicha.
Dziwi cię w ciele twym lekkość i siła,
Swych progów nie poznajesz ze zdumieniem
I piosnkę, która już ci się sprzykrzyła,
Jak nową śpiewasz z radosnym wzruszeniem.

1915

tł. Leopold Lewin
мой зимний ответ




* * *

У меня есть улыбка одна.
Так. Движенье чуть видное губ.
Для тебя я ее берегу -
Ведь она мне любовью дана.

Все равно, чтоты наглый и злой,
Все равно, что ты любишь других.
Предо мной золотой аналой,
И со мной сероглазый жених.

1913


* * *

Ja nie będę z tobą piła wina,
Boś ty chłopak swawolny i zły.
Wiem ja, że dla ciebie nie nowina
Pod księżycem się całować z byle kim.

U nas zaś zawsze czas
Pełen bożych łask.

Każda z nas rozkaz ma -
Skrywać jasnych oczu blask.

1913

tł. Wanda Grodzieńska




***

Ty mego listu spiesznie w kąt nie ciskaj,
Do końca, miły mój przeczytaj go.
Dość już obcości. Chę wreszcie bliska
Być twoim sprawom, myślom, snom.

Nie chmurz się, nie spoglądaj taki gniewny,
Jestem jedyna, jestem twa.
Bo nie pastuszki, nie królewny
Ani też mniszki widzisz teraz twarz -

Mam szarą, codzienną sukienkę,
Obcasy schodzone do cna...
Gorący uścisk - ten jak przedtem -
W ogromnych oczach ten sam się czai strach.

Ty mego listu spiesznie w kąt nie ciskaj,
Nad dziwnym kłamstwem nie rozpaczaj, nie dręcz się,
A list ten w swej lichej walizce
Przechowaj gdzieś na samym dnie.


tł. M.Z.


Szarooki król


Niech się swięci nie stygnący ból!
Umarł wczoraj szarooki król.

Duszny wieczór był barwy miedzi,
Mąż mój wrócił i spokojnie powiedział:

"Wiesz, przynieśli go wczoraj myśliwi,
U stóp dębu leżał nieżywy.

Żal królowej. Tak młodo odszedł...
Jej w noc jedną zbielały warkocze."

tł. Joanna Pollakówna




Zerwanie

1.
Nie tygodnie, nie miesiące - lata całe
Rozstawaliśmy się. I oto koniec
Świeżym chłodkiem wolności powiało,
Siwy wianek ubielił skronie.

Nie ma zdrad już, nieporozumień,
I nie słuchasz co dzień do rana,
Jak się sączy dowodów strumień
O słuszności mej niezrównanej.
1940

2.
I tak jak bywa zawsze w dniach rozstania,
Widmo dni pierwszych zapukało ciche.
Pod wichrem szczęścia wierzba rozpłakana
Wdarła się siwych gałęzi przepychem.

I nam, zgorzkniałym, szalonym, wyniosłym,
Z wzrokiem utkwionym z pomieszania w ziemię,
Zaśpiewał o tym ptak szczęśliwym głosem,
Jak niegdyś kochaliśmy się wzajemnie...

25 września 1944

tł. Wanda Grodzieńska



I nawet nikt nie wyszedł

...I nawet nikt nie wyszedł
Z latarnią mi naprzeciw.
I weszłam w domu ciszę,
Gdy blady księżyc świecił.
Pod zielonym kloszem,
Z uśmiechem wymuszonym
Rzekł mi: "Kopciuszku, proszę,
Czemu masz głos zmieniony?"

W kominie gaśnie płomień,
Świerszcz ćwierka smętne trele.
Ktoś na pamiątkę po mnie
Wziął biały pantofelek.

I trzy goździki podał,
W bok odwracając oczy.
O, miłe mi dowody,
Gdzież schowam was tej nocy?

A sercu trudno wierzyć:
Nie minie czasu wiele -
On wszystkim zacznie mierzyć
Mój biały pantofelek.



Zakochani

Jest nam tak cicho,żę słyszymy
piosenkę zaśpiewan wczoraj:
"Ty pójdziesz górą, a ja doliną..."
Chociaż słyszymy - nie wierzymy.

Nasz uśmiech nie jest maską smutku
a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
I nawet więcej, niż są warci,
niekochających żałujemy.

Tacyśmy zadziwieni sobą,
że coś nas bardziej zdziwić może?
Ani tęcza w nocy.
Ani motyl na śniegu.

A kiedy zasypiamy,
we śnie widzimy eozstanie.
Ale to dobry sen,
ale to dobry sen.
bo się budzimy z niego.

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
ANNA ACHMATOWA * WIERSZE
Forum M L Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin