Forum Strona Główna -> GALERIA WOLNEGO MIASTA -> Ulica Mariacka i Nowa RIVIERA Literacka
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Ulica Mariacka i Nowa RIVIERA Literacka
PostWysłany: 22 Sty 2009 14:40
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Ulica Mariacka i Nowa RIVIERA Literacka


Fiszbach, Kuta i Karkoszka

Najlepsze czasy Klubu Pisarza przypadły na połowę lat siedemdziesiątych. Organizowano tu niezliczoną ilość spotkań autorskich i hucznych biesiad o charakterze nie do końca literackim. Wpadali tu ponoć na kielicha Zbigniew Herbert, Czesław Miłosz, Edward Stachura, Ernest Bryll, Mieczysław Czychowski, Jerzy Kamrowski, Jerzy Afanasjew, Lech Bądkowski, Stanisław Hebanowski, Zbigniew Żakiewicz, Ryszard Stryjec i stryj Donalda Tuska - Bronisław „Buni” Tusk. W roku 1975 lokal na Mariackiej odwiedził sam Günter Grass.

W tym czasie Kawiarnia Literacka była jednak przede wszystkim miejscem zebrań „inżynierów dusz ludzkich”, nad których zbawieniem czuwali aniołowie z Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Pod koniec lat siedemdziesiątych na Mariacką pofatygował się osobiście I sekretarz KW Tadeusz Fiszbach. Chciał wygłosić przemówienie na temat świetlanej przyszłości w PRL-u, ale miał pecha, gdyż w tym samym dniu, już od rana w Klubie Pisarza urzędował Mieczysław Czychowski, zwany „księciem pomorskich poetów”. Czychowski, obstawiony butelkami z piwem, ulokował się w kącie dolnej sali i pomrukiwał groźnie. A gdy Fiszbach zapowiedział, że na dobrobyt Ludowa Ojczyzna musi jeszcze trochę poczekać, „książę poetów” ryknął: „Trzydzieści lat czekamy i gówno mamy!” Fiszbach taktownie odczekał, aż towarzysze wyprowadzą Czychowskiego na antresolę i w nagrodę postawią pół litra czystej, po czym kontynuował swoje przemówienie. Wkrótce zresztą poeta ponownie pojawił się w sali kominkowej, komentując wywód Fiszbacha: „Ple…, ple…, ple… i po plenum”.

Innym razem, wkrótce po spaleniu przez robotników Komitetu Wojewódzkiego robotniczej partii, zwanego popularnie Reichstagiem, tenże Czychowski zwrócił się do ówczesnego I sekretarza Alojzego Karkoszki w następujące słowa: „Co, wy tak do tego miodu leziecie, towarzysze? Co…? My na Kurpiach wieszamy kłodę nad barcią, i jak miś lezie do miodu, to mu ta kłoda na łeb spada...”.

Jeszcze życzliwsze powitanie Czychowski zgotował Tadeuszowi Kucie, redaktorowi naczelnemu partyjnego „Głosu Wybrzeża”. Na jego cześć ułożył i wyrecytował następujący wiersz:

Szedł z Kutna Kuta
Spotkał koguta
Kogut był szlachcicem w złotolitym pasie
Ukłonił się nisko i rzekł
Witaj mi kutasie.




Zły duch nie odpuszcza

Po wprowadzenia stanu wojennego Klub Pisarza został oficjalnie zamknięty, ale członkowie ZLP zbierali się tam nadal, próbując uzgodnić między sobą, jak się zachować w zaistniałej sytuacji. Doszło wtedy do podziału na pisarzy i literatów. Literaci twierdzili, że generał Jaruzelski jest cacy, natomiast pisarze byli zdania, że popieranie Jaruzela to hańba. W rezultacie pisarze wynieśli się do kościoła św. Mikołaja, zaś literaci pozostali na miejscu, zakładając nowy Związek Literatów Polskich. Klub podupadał coraz bardziej, przeistaczając się powoli w smutną spelunę. Pod koniec lat osiemdziesiątych Kawiarnia Literacka przekształcona została w galerię, część pomieszczeń zajął magazyn obrazów, resztę stanowił sklep z coraz banalniejszą sztuką.

Pięć lat temu powrócono do formuły kawiarni literackiej, funkcjonującej tym razem pod nazwą Cafe u Literatów. Zły duch postanowił jednak nie opuszczać tego miejsca. Wieczory autorskie odbywały się coraz rzadziej. Stałymi bywalcami byli ludzie, nie mający najbledszego nawet pojęcia o literaturze. Twórcy ze Stowarzyszenia Pisarzy Polskich nadal konsekwentnie omijali siedzibę ZLP szerokim łukiem. Dwa lata temu doszło do incydentu, podczas którego jeden z warszawskich poetów został zrzucony z przedproża, w wyniku czego doznał złamania nosa. Według innej wersji, mieszkaniec stolicy wszczął burdę, a będąc w stanie poetyckiej nieważkości ze schodów zleciał sam. Po tym zajściu prezes gdańskiego oddziału ZLP Kazimierz Radowicz postanowił zaprowadzić w Klubie porządek i zorganizował konkurs na stanowisko prowadzącego lokal. Wygrała go aktualna gospodyni Klubu Pisarza p. Gabriela Łukaszuk, która postanowiła przywrócić temu miejscu dawny blask. Projekt wystroju Riviery Literackiej zleciała znanemu gdańskiemu artyście plastykowi Januszowi Plocie, który parę lat temu przyłożył rękę do projektu sopockiego SPATiF-u. I tym razem, po trwającym niemal pół roku remoncie generalnym, Plocie udało się stworzyć całkowicie nowe, wyjątkowe miejsce.

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Ulica Mariacka i Nowa RIVIERA Literacka
Forum Strona Główna -> GALERIA WOLNEGO MIASTA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin