Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY / WYBITNI AUTORZY, WIELKA LITERATURA -> TENNESSEE WILLIAMS : SZKLANA MENAŻERIA
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
TENNESSEE WILLIAMS : SZKLANA MENAŻERIA
PostWysłany: 28 Sty 2009 14:13
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Teatr Bagatela w Krakowie
Scena Teatru Starego
___________________________________________________________________________
SZKLANA MENAŻERIA


TENNESSEE WILLIAMS

przekład: Kazimierz Piotrowski

reżyseria: Dariusz Starczewski
opracowanie muzyczne: Dariusz Starczewski
scenografia: Anna Suskiewicz-Majka
obsada:
Anna Rokita - Laura
Agnieszka Mandat - Amanda
Jakub Bohosiewicz/Marcin Sianko - Jim
Wojciech Leonowicz - Tom
premiera: 15 października 2004




Teatr Bagatela w Krakowie
Scena Teatru Starego
_______________________________________________________________________________
SZKLANA MENAŻERIA
TENNESSEE WILLIAMS
przekład: Kazimierz Piotrowski

reżyseria: Dariusz Starczewski
premiera: 15 października 2004
_______________________________________________________________________________

Na dnie

Pragnę opowiedzieć wraz z Williamsem o tych, którzy nie wyznaczają kierunków zmian, którzy nie mogą albo nie chcą włączyć się w główny nurt. Świat, w którym żyje przeciętny Polak bliższy jest rzeczywistości stworzonej przez autora, niż ,realiom" serwowanym przez telenowele".

Tak o sztuce Tennesee Williamsa ,Szklana menażeria" mówi Dariusz Starczewski, który ten właśnie dramat wystawił w krakowskim Teatrze Bagatela. Premiera odbyła się w piątkowy wieczór na Scenie przy ul. Sarego 7.

,Szklana menażeria" to jeden z najważniejszych tekstów XX-wiecznej dramaturgii amerykańskiej. Wielką sławę przyniosły temu tekstowi dwie realizacje filmowe, Irvinga Rappera z roku 1950 (z Jane Wyman i Kirkiem Douglasem) oraz Paula Newmana z roku 1987 (Karen Allen i John Malkovich). Dramat opowiada o Laurze, nieśmiałej, kalekiej dziewczynie, żyjącej w świecie marzeń oraz w towarzystwie pobudzającej jej wyobraźnię kolekcji figurek - tytułowej szklanej menażerii. Matka Laury, bojąc się o przyszłość córki (dziewczynie grozi staropanieństwo, co w jej sytuacji równa się brakowi środków do życia) szuka dla niej kandydata na męża...

Tekst Williamsa to opowieść o frustracji wielu Amerykanów czasów kryzysu. Niezaradnych, nie posiadających żadnych umiejętności i ambicji, a co za tym idzie - szans na lepsze życie. Dariusz Starczewski, wybierając ten właśnie tekst, kierował się jego aktualnością. - Williams opowiada o rzeczywistości bliskiej nam dzisiaj - wywrócił się tradycyjny model rodziny, niektórzy pozostają zagubieni, tkwią cały czas w minionym porządku społecznym. Nagradzane jest cwaniactwo, tupet, przebojowość - to są atrybuty świata, w którym rządzi pieniądz; wrażliwość jest oznaką słabości - mówił reżyser. Czy Dariuszowi Starczewskiemu udało się zrealizować zamiar uwspółcześnienia tekstu? Chyba nie. W postaciach Laury, jej matki, brata, niedoszłego narzeczonego trudno doszukiwać się Polaków przełomu tysiącleci. Inne są realia, inne możliwości, inne ograniczenia. Ale to przecież nieistotne. Dariusz Starczewski potrafił bowiem zrealizować dobrze opowiedzianą, prawdziwie wzruszającą historię dziewczyny pokrzywdzonej przez los - w czym pomogła mu znakomita gra Anny Rokity, studentki wrocławskiej PWST.

Jeżeli spektakl potrafi wzbudzić współczucie dla swych bohaterów, to już naprawdę bardzo dużo.
Tennesee Williams ,Szklana menażeria"

Teatr Bagatela w Krakowie - Scena przy ul. Sarego 7 Szklana menażeria reżyseria: Dariusz Starczewski
Obsada:
Anna Rokita jako Laura, Agnieszka Mandat jako Amanda, Marcin Sianko jako Jim, Wojciech Leonowicz jako Tom
Premiera 15 października 2004

Włodzimierz JURASZ
Gazeta Krakowska
18 października 2004Nie uciec wcale

Bywają sztuki teatralne, których oficjalny, fasadowy artyzm nic nie znaczy wobec podskórnych jego ułomności. Są tam, gdzieś na dnie, z tyłu. I trzymają palec na ustach.

Ciche ułomności, podskórne nędze, piwniczne fiaska, felery mieszkające w oficynie, nieudolności skrywane w komórce na dalekim zapleczu kamienicy. Taki jest błysk "Śmierci komiwojażera" Arthura Millera. Błysk matowy. Taka jest psychologiczna gierka w "Kto się boi Virginii Woolf?" Edwarda Franklina Albeego. Gra doszczętnie zgranymi kartami. Taki jest smutek "Zabawy jak nigdy" Williama Saroyana. Smutek cokolwiek garbaty.

O tych i o paru jeszcze innych gwiazdach niegdysiejszego dramaturgicznego boomu amerykańskiego to samo można rzec. Ich niewątpliwej wirtuozerii dialogów - czegoś nie staje. Jakiś nieprzyjemny ból tkwi w tych mistrzowskich wymianach zdań. Wszyscy oni dużo, bardzo dużo wzięli z Antoniego Czechowa. I dobrze! Tylko że gdzieś po drodze to ich pisanie fatalnej duchoty publicystyczno-społecznej nabrało. W myśli snuje się jakiś platfus. Dobremu smakowi znienacka garb wyskoczył. Styl, niczym ząb, próchnicy nabiera. Słowem - coś jakby przedwczorajszy wiór salcesonu w szczerbie po dawno gdzieś przepadłej "dwójce". Sterczy tam i za cholerę wydłubać się go nie da...

Owszem, o tej dramaturgii męczącej piszę tak, jakby to był nieudany człowiek albo jakieś zmarnowane życie, albo kawałek uczucia felernego, co było niczym rzut kulą w płot. Zresztą, czy te jakości nie chadzają aby zawsze razem? Chadzają. Całkiem jak w "Szklanej menażerii" Tennessee Williamsa. Tu pachnie trupem. Tu żałość wszelkimi szparami wyłazi. Tu ściany bólem są wytapetowane. Tu wszystko wolno stygnie i wystygnąć nie może. Jest tak, jakby śmierć zapomniała o tej ludzkiej norze na zapleczu świetlistej metropolii St. Louis.

Ułomna Laura (Anna Rokita) odkleja się od świata, zstępuje w siebie, cichnie, we własną nieobecność się zmienia. Dla niej jest dobrze i jasno tylko wtedy, gdy palcami muska swoje zwierzątka ze szkła. Jej brat Tom (Wojciech Leonowicz) nawet tego nie ma. On nie ma nic. On ma tylko marzenie o dniu, w którym ucieknie z nory, opuści tę kleistą duchotę i nigdy już się za siebie nie odwróci. A matka, ta wiecznie gadająca Amanda (Agnieszka Mandat)? Właśnie to - ma tę żałosną wiarę, że maniakalnym, papuzim skrzekiem można odsunąć zewsząd podczołgujące się ciemności. Gdy pojawi się Jim (Marcin Sianko), kolega Toma, Amanda okrasi włosy kuriozalnymi piórami i szczęście zaklinać będzie magicznymi słowami: kawaler, partia dla Laury, wreszcie, wreszcie, wreszcie! Recz jasna - nie. Skrzekiem nie da się odsunąć ciemności. Jim nie zostanie. Jim odejdzie. Tutaj mogą zostać tylko oni. I zostają. Trzeba pióra do szafy schować. Do następnego razu, kiedy to wszystko znów tak samo się skończy...

Doprawdy, można umrzeć z nudów nad tym kolosalnym krwistym befsztykiem litości, co go Williams upichcił w dwóch aktach. Ściślej mówiąc, do wieczoru, kiedy to na nowej scenie teatru Bagatela zobaczyłem "Szklaną menażerię" wyreżyserowaną przez Dariusza Starczewskiego - tak umierałem. Umierałem - i już przestałem. Rzecz dziwna się stała. Starczewski, pokornie i bezszelestnie idąc za duchem i literą opowieści, badając każdy szczegół, obwąchując każde zdanie, sprawdzając każdą ciszę - z tego, com powyżej nazwał fiaskiem, felerem, garbem, platfusem, próchnicą, niedostatecznością i szczerbą po "dwójce", uczynił swoiste piękno. Piękno nędzy. I gdzieś przepadły wszelkie społeczno-publicystyczne, jeśli kto woli humanitarne, nachalności.

U Starczewskiego, w tej norze na zapleczu świetlistego St. Louis, już nie chodzi ani o czasy kryzysu, ani o biedę, ani o bezrobocie, ani o St. Louis, ani o Amerykę, ani o żaden inny konkret. Tu chodzi tylko o trwanie, potworne, gołe, niemożliwe do złagodzenia trwanie trzech ludzkich paprochów. Tu chodzi o kłopotliwy cud smrodu czyjegoś bólu bylejakiego, o cud anonimowego życia nieudanego. I może jeszcze o coś. O coś małego i dziś raczej w pogardzie. Po prostu o dzielność trwania.

Nie, Starczewski nie zmienił Williamsa w Czechowa. To jest niemożliwe. Za to udało mu się zamrozić krwisty befsztyk dwuaktowej litości. Starczewski nie szlocha nad potwornym losem "bitych i poniżanych". Starczewski tylko opowiada czystym głosem teatralnym. Szkliście kruchą Laurę, morderczo bezradną Amandę i coraz intensywniej marzącego Toma - przeprowadza do punktu, w którym człowiek rzecz fundamentalną sobie uzmysławia: przecież oni nigdy stąd nie wyjdą! Matka jeszcze sto albo tysiąc razy pióra wdzieje. Ułomna milion razy szkło menażerii wypoleruje. Brat nie przestanie roić. Bo w tej norze mieszka wieczność. I nawet jak już się bratu uda uciec - będzie tak, jakby tkwił wciąż tam, na tamtym balkonie. Będzie wspominał. Sztuka Williamsa jest właśnie jego wspomnieniem. Tom ucieknie, ale nie znajdzie sił, by nie odwracać głowy za siebie. A przecież to w sumie tyle, co nie uciec wcale.

Teatr Bagatela, Scena przy ul. Sarego 7. Tennessee Williams "Szklana menażeria". Reżyseria i opracowanie muzyczne Dariusz Starczewski. Scenografia Aneta Suskiewicz-Majka. Reżyseria świateł Andrzej Musiał.

Paweł Głowacki
Dziennik Polski
18 października 2004
Rozmowy
____________________________________________________

Dariusz Starczewski

Pod taflą lodu

Rozmowa z Dariuszem Starczewskim, reżyserem "Szklanej menażerii"

- Czy historia Toma, Armandy, Laury i Jima, bohaterów Szklanej menażerii, jest, Pana zdaniem, o ludziach przegranych?

- Na pewno o ludziach zepchniętych na margines. O ludziach wrażliwych, zagubionych w nowej rzeczywistości, w której nie mogą się odnaleźć. Akcja Szklanej menażerii dzieje się w momencie przełomu, kształtowania się nowego oblicza kapitalizmu w Ameryce. To czas niepewności jutra, zbliżającej się wojny, wywrócenia ładu społecznego i moralnego. Williams opowiada o świecie bardzo nam bliskim, w którym, podobnie jak u nas, wywrócił się model rodziny, a wielu nie może odnaleźć się w czasach rządzonych przez przemoc, gdzie króluje przebojowość, cwaniactwo i tupet, a wrażliwość i bezbronność są w pogardzie. Ten obraz, choć dotyczy Ameryki, tak bardzo przecież przypomina naszą sytuację w czasach transformacji, w których ludzie słabi skazani są na przegraną. Sądzę, że właśnie Szklana menażeria, a nie teksty "brutalistów" czy historie z telenowel, opowiada o problemach, z którymi przyszło się borykać wielu z nas.

- Bohaterowie sztuki wciąż uciekają w przeszłość, we wspomnienia. Czy sądzi Pan, że to jest właściwa droga do pokonywania trudności?

- Nie należy lekceważyć takiego rodzaju obrony. Bo przecież nasi bohaterowie, dzięki tej ucieczce, żyją wciąż czasami swojej szczęśliwości, chroniąc się w ten sposób przed brutalnością świata. Matka bezustannie wspomina lata dobrobytu, ale na tym nie poprzestaje. Próbuje nie poddawać się i walczyć o byt. Laura, jej córka, żyje wspomnieniami z dzieciństwa, o ojcu, którego przypominają jej płyty przez niego pozostawione. Ucieka w świat szklanych figurek będących symbolem jej wewnętrznych przeżyć. A Tom i Jim myślą o przyszłości, próbują buntować się przeciwko zastanej sytuacji. Chcą zmian za wszelką cenę. Ale czy kaleka Laura, która stworzyła sobie świat szklanych figurek, i matka - bezradna wobec toksycznej miłości do dzieci - nie mają prawa być szczęśliwe? W tej sztuce tak naprawdę wszyscy gdzieś uciekają; kobiety w przeszłość, w świat własnego bezpieczeństwa, a mężczyźni w działanie poprzez uczestniczenie w zmianach. Ta sztuka opowiada o ludziach w sposób prosty, emocjonalny i bezpretensjonalny, o ich niemożności porozumienia się. Prostota języka, prawd i uczuć powoduje, że są nam bardzo bliscy. Bo wszyscy walczymy ze swoimi słabościami, a wielu z nas, na różne sposoby próbuje odnaleźć się w świecie, którego nie akceptuje. Realizując ten tekst, chcę chronić bezbronnych, wrażliwych, przypominać o ich prawie do życia.

- Obok tematów społecznych, w Szklanej menażerii wciąż pojawia się problem uczuć, miłości niespełnionej...

- I w tym tkwi pewien paradoks, bo przecież nasi bohaterowie tak naprawdę bardzo się kochają. Ale ich miłość, szczególnie matki do dzieci, jest toksyczna, w efekcie czego nie potrafią mówić wprost o uczuciach. Z kolei miłość między Laurą a Jimem, zrodzona na chwilę, na jeden moment, jest krystaliczna w swej bezinteresowności, a jednak okazuje się niemożliwa do spełnienia. Miłość w tej sztuce jest w zasięgu ręki, ale tak naprawdę nikt jej w pełni nie dotyka. Ta opowieść rozgrywa się jakby pod taflą lodu, który topnieje wraz z przebiegiem zdarzeń.

- Sztuka Williamsa pełna jest metafor i poetyckich skojarzeń. Wydobył je Pan w przedstawieniu?

- Mam nadzieję, że uda nam się to pokazać. Bo siła tego tekstu tkwi także właśnie w metaforze. W tych szklanych figurkach zbieranych przez Laurę, będących metaforą kruchej i złamanej duszy, bezbronności, przezroczystości intencji i wewnętrznego świata szczęśliwości zawarta jest metafora o losie człowieka. A teatr metafory bardzo potrzebuje.

Tennessee Williams, Szklana menażeria, tłumaczenie - Kazimierz Piotrowski, reżyseria i opracowanie muzyczne - Dariusz Starczewski, scenografia - Anna Suskiewicz-Majka, występują: Anna Rokita (PWST, Wrocław), Agnieszka Mandat, Marcin Sianko i Wojciech Leonowicz. Premiera 15 X, godz. 19.15, teatr Bagatela, Scena na Sarego. Kolejne spektakle - 16 i 17 X. Bilety - 22 i 17 zł.

Rozmawiała: Jolanta Ciosek
Dziennik Polski
14 października 2004O spektaklu "Szklana menażeria"

Szklana menażeria jest jedną z najbardziej znanych sztuk wybitnego amerykańskiego dramaturga Tennessee Williamsa.

To przejmujące studium trzech postaci: opuszczonej przez męża Amandy- groteskowej damy z amerykańskiego południa żyjącej wspomnieniami o lepszych czasach, jej kalekiej córki Laury uciekającej do świata swoich szklanych figurek oraz syna Toma, który znudzony pracą w fabryce marzy o byciu poetą.

Bohaterowie godzą się na swoje "złe" tkwiąc w zaklętym kręgu iluzji i wspomnień. Tylko Tom ma odwagę, by opuścić ten krąg....

Szklana menażeria to historia ludzi wrażliwych i wątłych, nie potrafiących radzić sobie z rzeczywistością ich życia.
Kolekcja szklanych figurek Laury jest metaforą na kruche i złamane dusze. Dusze, które żywią się wspomnieniami.Jest to sztuka wspomnień. Laura, istota o niezwykłej szlachetności, buduje przed widzem swój alternatywny, emocjonalny świat. Jej świat tak jak i świat bohaterów jest smutny, wzruszający i...ekscytujący zarazem.

Dariusz Starczewski o reżyserowanej przez siebie sztuce "Szklana menażeria".

Nie interesują mnie "sztuki modne", dzieła robione pod publikę. Chce być szczery wobec siebie i wierzę, że znajdzie się choć jeden widz, który podzieli moje zainteresowania, Który powie sobie "jestem adresatem" tej historii.
Uważam, że potrzeba Teatrowi metafory, wrażliwości a zarazem prostoty języka i czytelnego przekazu- a to oferuje tekst Williamsa.

Akcja "Szklanej Menażerii" dzieje się w momencie przełomu, kształtowania się współczesnego kapitalizmu w Ameryce, to czas niepewności jutra, zbliżającej się wojny, Wywrócenia ładu społecznego i moralnego.
Wkraczamy w świat Toma, Amandy, Laury - ludzi wrażliwych, zepchniętych przez otaczającą ich rzeczywistość, ludzi, którzy nie potrafią znaleźć w niej sobie miejsca, nie mają cech potrzebnych do osiągnięcia sukcesu w nowoczesnej gospodarce.

Williams opowiada o rzeczywistości bliskiej nam dzisiaj- wywrócił się tradycyjny model rodziny, niektórzy pozostają zagubieni, tkwią cały czas w minionym porządku społecznym.

Nagradzane jest cwaniactwo, tupet, przebojowość- to są atrybuty świata, w którym rządzi pieniądz; wrażliwość jest oznaka słabości. Nie oceniam postaw młodych yupiess; pragnę opowiedzieć wraz z Wialliamsem o tych, którzy nie wyznaczają kierunków zmian, którzy nie mogą ,albo nie chcą włączyć się w główny nurt. Świat, w którym żyje przeciętny Polak bliższy jest rzeczywistości stworzonej przez autora, niż "realiom" serwowanym przez telenowele.

Z tłem społecznym jest nierozerwalnie związana druga warstwa dramatu: intymny dramat każdego z Wingfieldów i najważniejsze pytanie w tekście- pytanie o uczucia. Tom - główny bohater spogląda na swoje życie po latach- z perspektywy powojennej wraca do rozmów, które wtedy wydawały mu się nieistotne, bez znaczenia, których unikał....

Teatr Bagatela w Krakowie Scena na Sarego Tennessee Williams Szklana menażeria reżyseria: Dariusz Starczewski
premiera: 15 października 2004
Obsada:Anna Rokita - Laura
Agnieszka Mandat - Amanda
Jakub Bohosiewicz/Marcin Sianko - Jim
Wojciech Leonowicz - Tom

Materiały Teatru
13 października 2004

Za: [link widoczny dla zalogowanych]!Recenzje/szklanam_sta/ospektaklu.htm

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
TENNESSEE WILLIAMS : SZKLANA MENAŻERIA
Forum Strona Główna -> WYBITNI AUTORZY, WIELKA LITERATURA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin