Forum Strona Główna -> GIGANCI LITERATURY / WYBITNI AUTORZY, WIELKA LITERATURA -> José Saramago. Autor ''Miasta ślepców''
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
José Saramago. Autor ''Miasta ślepców''
PostWysłany: 02 Mar 2010 8:25
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Autor ''Miasta ślepców'' - komunista hormonalny

Rozmawiała Marta Strzelecka
2009-03-27




- Był czas, kiedy lubiłem opisywać pomniki. Teraz opisuję kamienie - mówi José Saramago, noblista, autor "Miasta ślepców", ateista, wyklęty przez Kościół za obrazoburczą "Ewangelię według Jezusa Chrystusa"

Marta Strzelecka: "Ślepców" czyta się dziś z prawdziwym strachem. Ta książka stała się metaforą tego, jak może się skończyć globalna recesja.



José Saramago: Można ją tak czytać. Jak historię o tym, do czego zmierzamy. Bieda, upadek wartości, wszystko, co znamy. Ale ja tego nie wiedziałem, pisząc "Ślepców". Rzeczywistość przerosła także mnie. Ta powieść wyrażała raczej moje życzenie, żebyśmy zaczęli humanizować okoliczności, w których żyjemy, bo jesteśmy na granicy katastrofy. Dziś nie jest już tak trudno wyobrazić sobie koniec społeczeństwa. Wszystko stało się pozorne, relatywne, jakbyśmy oglądali świat przez szybę. Przeżyje ten, kto ma władzę i dostęp do jedzenia.

Brzmi jak bliski koniec świata.

- My już żyjemy w piekle.

Kiedy to się wszystko zaczęło?

- Kryzys, który nas teraz dotknął, to przestępstwo przygotowywane przez lata. Jest efektem globalnego totalitaryzmu korporacyjnego - systemu, który nigdy nie miał wystarczająco złej prasy, żeby go postrzegano jako coś złego. Tymczasem doprowadził świat do zagłady, do katastrofy ekonomicznej, ekologicznej, katastrofy wartości. To się zaczęło, kiedy bycie człowiekiem przestało być najważniejsze, najważniejszy stał się rynek. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka jest dziś przemokłym bezwartościowym papierem, protesty przeciw jej łamaniu są coraz słabsze. Totalitaryzm korporacyjny nie potrzebuje już żadnych ideologii. Jesteśmy uśpieni w przeświadczeniu, że żyjemy w demokracji, ale to fikcja. W rzeczywistości rządzą nami instytucje, które nie mają z demokracją nic wspólnego, jak Bank Światowy czy Światowa Organizacja Handlu. Żyjemy w świecie rządzonym przez bogatych. A co ja w tym wszystkim robię? Napisałem "Miasto ślepców", dostałem Nobla i co z tego? Literackie przypowieści noblistów nie zmieniają rzeczywistości.

A gdyby zmieniały, ma pan jakiś pomysł?

- Za mało uczestniczymy w życiu publicznym. Co by się stało, gdyby podczas wyborów ponad 50 proc. głosów było pustych? W ten sposób my, społeczeństwo, moglibyśmy wyrazić potrzebę zmiany. Powiedzieć, że chcemy wybierać, ale nie mamy polityków, którym możemy zaufać. Bo jeśli nie ma spośród kogo wybierać, to lepiej nie wybierajmy. Trzeba uczestniczyć w życiu publicznym, ale niekoniecznie przez zgodę na mniejsze zło. Lepiej zademonstrować swój sprzeciw.

Nazywa pan siebie komunistą hormonalnym. Co to znaczy?

- To znaczy, że instynktownie sprzeciwiam się chaosowi, że podobałaby mi się inna forma relacji między krajami, ludźmi, władzą i obywatelami niż ta, którą mamy. Wiek XX zaoferował nam różne recepty na ulepszenie świata, ale żadna z nich nie została zrealizowana w najmniejszym nawet stopniu. Nie szukam usprawiedliwień dla tego, co zrobiły komunistyczne reżimy. Ale Kościół zrobił równie dużo złego: płonące stosy, ideologiczna nietolerancja itd. Jestem komunistą, bo nie znalazłem lepszych idei, w które chciałbym wierzyć. Jestem komunistą hormonalnym, bo moje hormony podpowiadają mi, że trzeba oddzielić wyznawane idee od tego, co się robi.

Zaczął pan prowadzić blog. Dlaczego?

- To dobra forma aktywności społecznej. Blog, wykłady i rozmowy z czytelnikami to ważna część mojego życia. Nie chcę zajmować się tylko pisaniem powieści. Podczas spotkań literackich przez chwilę mówię o książkach, a następnie szybko zaczynam dyskutować o problemach politycznych, społecznych. Robię to nie dlatego, że jestem pisarzem, ale dlatego, że jestem obywatelem. Trudno mi sobie wyobrazić siebie niezaangażowanego społecznie.

Pana książki są coraz bliższe rzeczywistości, coraz mniej w nich metafor, coraz więcej czystego humoru.

- Tak, był czas, kiedy lubiłem opisywać pomniki, teraz opisuję kamienie. Z panią też dziś inaczej rozmawiam - mniej metafor, więcej konkretów. Tak, pewnie się zmieniłem. Ale nie nazwałbym tego rewolucją. Nadal codziennie piszę. Z tej codziennej pracy biorą się moje książki - nie z podszeptów muz, nie z improwizacji. Dziś myślę, że humor jest najlepszym sposobem opisywania rzeczywistości. Ale to tylko środek. Powieść jest dla mnie czymś więcej niż gatunkiem literackim, czymś więcej niż opowiadaniem historii, chodzi o zmieszczenie w jednej formie filozofii, poezji, nauki, polityki.

Pracę nad pana ostatnią powieścią przerwała ciężka choroba. Przeżył pan i wrócił do biurka. Miało to wpływ na książkę?

- Nie, jedną z moich zasad jest nie mieszać własnego życia z literaturą, nie wykorzystywać go do opowiadania historyjek, anegdot. Pisanie z konkretnym doświadczeniem nie znaczy, że trzeba opowiadać o prawdziwych wydarzeniach. Wolę tworzyć przypowieści, często oparte na kompletnie nierealnych pomysłach, jak to, że nagle w pewnym mieście ludzie ślepną albo że nagle przestajemy umierać.

Powiedział pan niedawno: "Znam już śmierć, nie chcę o niej pisać". Jak to rozumieć?

- Wprost. Byłem poważnie chory i poczułem, że zbliża się coś potężnego. Myślę, że to zbliżała się śmierć. Nie miałem gruntu pod nogami, a jednak zacząłem się ślizgać. Wpadłem w poślizg jak w morze chłodu. Byłem rzeczą na lodowcu, który się przewraca, a potem połyka go zmrożona woda. Tak czułem. Nie ma w tym przesady ani dramatyzowania. Wszyscy umrzemy, każdy inaczej wyobraża sobie ten moment, a ja wiem, że nie będzie przedpiekla.




Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 19 Cze 2010 6:13
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Zmarł Jose Saramago

Piątek, 18 czerwca 2010


Zmarł Jose Saramago - portugalski pisarz, laureat literackiej nagrody Nobla. Jose Saramago miał 87 lat, zmarł w swoim domu na Lanzarote jednej z Wysp Kanaryjskich, na której mieszkał od lat. Urodził się w 1922 roku w Azinhaga i w 1998 jako pierwszy pisarz piszący po portugalsku zdobył nagrodę Nobla.

Autor „Baltazara i Blimundy”, „Ewangelii według Jezusa Chrystusa” czy „Miasta ślepców” pochodził z biednej portugalskiej rodziny. Jego rodzice byli analfabetami, a Jose Saramago, żeby pomóc w utrzymaniu, po skończeniu szkoły podstawowej poszedł do pracy. Był ślusarzem, mechanikiem samochodowym, urzędnikiem, a potem dziennikarzem. Zanim zaczął pisać, tłumaczył między innymi Tołstoja. Literaturze poświęcił się mając 50 lat, a jego ostatnia książka „Kain”, w której Saramago przedstawia własną interpretacje konfliktu Kaina z Ablem, została wydana niespełna rok temu

Podczas jednego z ostatnich wywiadów zapytany, dlaczego pisze książki, powiedział: „Wiele razy sam zadawałem sobie to pytanie. I wreszcie znalazłem na nie odpowiedź. Piszę książki, żeby żyć, kiedy umrę”.



[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 19 Cze 2010 12:09
ella_hagar
Rada Strasznych

 
Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 1047
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa





Jeszcze nie czytałam jego książek, jeszcze Jose Saramago przede mną.

Myślę, że my wszyscy należymy do tych ludzi, którzy chętnie sięgają po lektury i czerpią z nich pełnymi garściami. Czytamy i mamy ulubione wersy, słowa , zdania czy też dłuższe fragmenty książek, do których wracamy. Sentencje, które mówią.

Z tekstów o Jose Saramago , które zamieścił Sławek warte refleksji są np.:

Jesteśmy uśpieni w przeświadczeniu, że żyjemy w demokracji, ale to fikcja. W rzeczywistości rządzą nami instytucje, które nie mają z demokracją nic wspólnego, jak Bank Światowy czy Światowa Organizacja Handlu. Żyjemy w świecie rządzonym przez bogatych.


Byłem poważnie chory i poczułem, że zbliża się coś potężnego. Myślę, że to zbliżała się śmierć. Nie miałem gruntu pod nogami, a jednak zacząłem się ślizgać. Wpadłem w poślizg jak w morze chłodu. Byłem rzeczą na lodowcu, który się przewraca, a potem połyka go zmrożona woda. Tak czułem. Nie ma w tym przesady ani dramatyzowania. Wszyscy umrzemy, każdy inaczej wyobraża sobie ten moment, a ja wiem, że nie będzie przedpiekla.



„Wiele razy sam zadawałem sobie to pytanie. I wreszcie znalazłem na nie odpowiedź. Piszę książki, żeby żyć, kiedy umrę”.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
José Saramago. Autor ''Miasta ślepców''
Forum Strona Główna -> WYBITNI AUTORZY, WIELKA LITERATURA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin