Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> ROZWAŻANIA O LITERATURZE I SZTUCE -> RASKOLNIKOW, "PIZDA" WOŁODYJOWSKI I DZIEWCZYNKA
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
RASKOLNIKOW, "PIZDA" WOŁODYJOWSKI I DZIEWCZYNKA
PostWysłany: 22 Sty 2009 5:24
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





RASKOLNIKOW, "PIZDA" WOŁODYJOWSKI
I DZIEWCZYNKA IMIENIEM KUBUŚ


czyli

Przekładanie Literatury Z Ichniego
Na Nasze



Pan Marek Jastrząb w swoim felietonie zamieszczonym pod adresem

[link widoczny dla zalogowanych]

wykłada zasób swoich wątpliwości a propos sztuki translacji.


Wątpliwości "a propos" translacji miewa chyba prawie każdy myślący czytelnik. Czytelnik myślący, to dla mnie ktoś, kto nie tylko rozumie czytany tekst i zamieszczone doń obrazki bez podpisu, ale głównie taki, który zastanawia się nad literackim warsztatem, jakim dany autor go uczęstował.

Jestem fanem Fiodora Dostojewskiego i wszystkiego, co w swoim życiu napisał; a skoro jestem fanem całej jego twórczości, to nie ma sensu zaznaczać przez wyliczanie, że np. Zbrodnię i Karę stawiam na miejscu x a Biesy czy Potulną* na miejscu y. Zbrodnię i Karę stawiam na drugim miejscu, Potulna (albo Łagodna) jest u mnie numero uno i proszę nie pytać dlaczego.

Zbrodnia i Kara to... Nie, nie mam najmniejszego zamiaru streszczać; przeglądarki internetowe tyle miejsca poświęcają tej powieści, że nie mam zamiaru ani jej streszczać, ani omawiać natomiast mam zamiar powiedzieć, że czytanie Zbrodni i Kary w oryginale pozwala skonstatować fakt, dla literatury polskiej niezbyt dobry otóż:

Zbrodnię i Karę należy natychmiast, bezzwłocznie, już, zaraz, jutro, a najlepiej - dziś jeszcze ponownie przełożyć z języka rosyjskiego na polski! A w ślad za Zbrodnią i Karą, postąpić analogicznie ze wszystkimi dziełami Wielkiego Mistrza. I z dziełami Turgieniewa, prozą Puszkina, hrabiego Tołstoja, komediodramatami Gribojedowa i innych, wielkich rosyjskich autorów. Wszystkich tych, którzy swoje pisarstwo zakończyli przed powstaniem WKP(b)*

Droga przez Mękę Aleksieja Nikołajewicza Tołstoja, Cichy Don Michaiła Aleksandrowicza Szołochowa a już na pewno - Mistrz i Małgorzata Michaiła Afanasjewicza Bułhakowa repetytorium z tłumaczenia nie wymagają, bowiem tak w.w. pisarze, jak tłumacze pracowali w stosunkowo bliskim nam czasie.

Czytanie Zbrodni i Kary w każdym z możliwych przekładów na j. polski jest dla mnie niewysłowioną rozkoszą i torturą; jestem jak ten sadomasochista, który wkręcając penis w imadło doznaje rozkoszy orgazmu i tortur bólu. Mnie fizycznie bolą anachronizmy, jak ten wielokrotnie powtarzający się wykrzyknik byłego studenta prawa, posiadacza żwawych acz jakościowo wątpliwych teorii moralnych, siekiery i psychicznie słabej konduity - Rodiona Romanowicza Raskolnikowa :

"- Pan wszystko to kłamie!"

skierowany do przebiegle indagującego go policjanta, Porfirego Pietrowicza.

Zwrot przetłumaczony jest absolutnie poprawnie, więc? Więc - poprawnie i owszem ale co w języku rosyjskim XIX wieku było (i nadal jest) żywe i "poprawne", to czytane w języku polskim od drugiej połowy XX jest żałośnie smutne, o ile nie śmieszne.

Prawdą jest, że Fiodor Michajłowicz Dostojewski żył w latach 1821-1881; jest prawdą, że pisarz i w ogóle - Rosjanie za życia Dostojewskiego tak budowali zdania i że taki był ich język codzienny. Ale nie jest prawdą (jak usiłują nam wmówić współcześni polscy wydawcy), że tak prezentowana składnia przekładu była (i nadal jest) właściwa dla współczesnego języka polskiego. Nie, nie i nie! W Polsce XIX wieku nikt takim, jak w tłumaczeniach Zbrodni i Kary językiem nie mówił. A jeżeli mówił, to był to zrusyfikowany polski.

Podobnie rzecz się ma z niepolską składnią tytułu powieści Ignacego Krasickiego p.t. Mikołaja Doświadczyńskiego Przypadki; tu gramatyka języka niemieckiego bije po oczach i ma tyle wspólnego z językiem polskim, co "język staroszlachecki", zastosowany przez Henryka Sienkiewicza w Trylogii, na czele z osławionym zwrotem "Kiep waść jesteś", którym mości Zagłoba wielokrotnie częstuje pułkownika Wołodyjowskiego.

Pro publico bono niezbędne jest wyjaśnienie, iż w XVII-wiecznej Polsce słowo "kiep" było nader wulgarnym określeniem tej części żeńskiego ciała, którą dzisiaj nazywamy równie wulgarnym słówkiem "pizda"; i że takim epitetem, żaden szlachcic "po przyjacielsku" nigdy nie określiłby drugiego szlachcica!

O, jakże uciesznie jest mi dzisiaj wyobrażać sobie nasze XIX-wieczne, stateczne czarno odziane matrony, te post-powstańcze Matki-Polki, te wszystkie omdlewające, niewinne panienki z dworków, dobrych domów i pensjonarki-dziedziczki, które kochały się na zabój w sienkiewiczowskim Pułkowniku "Piździe" Wołodyjowskim.

Ad rem:

Marek Jastrząb sieje wątpliwości. Ma rację - Prousta, Shakespeare, Gidea, Poego i in. powinno się czytać w oryginale. Powinno się czytać w oryginale, żeby rozumieć co się czyta i nie dać się wpuścić w literacki kanał żadnemu niedouczonemu "tłumaczowi"!

W ogóle, gdyby Dobry Pan dozwolił każdemu z nas posiąść szlachetną sztukę rozumienia i czytania w każdym z języków świata, trzeba by czytać w oryginale wszystko, co napisane nie po polsku. Ot chociażby po to, by zrozumieć dlaczego taki pluszowy Miś, znany u nas pod przydomkiem "Kubuś Puchatek", nie był żadnym "Kubusiem" ani misiem rodzaju żeńskiego, tylko samiczką-niedźwiadką o wdzięcznym imieniu Winifreda, którą autor A. A. Milne nazwał "Winnie-the-Pooh" czyli onomatopeicznym imieniem z przydomkiem od dźwięku, jaki rzeczona Winifreda wydawała zdmuchując piórko z noska. O straszliwych, pierwszych tłumaczeniach na j. polski np. Alicji w Krainie Czarów nie chcę nawet wspominać. Pokój duszom owych nieszczęsnych translatorek, które na pewno smażą się w Piekle!

Pan Marek Jastrząb na zakończenie swoich słusznych wywodów napisał:

    "Więc gdyby nie było Boya, Słomczyńskiego czy Chądzyńskiej, kto wie, czy nie dziwiłbym się, czemu robi się tyle hałasu o nic."


czym niedwuznacznie sugeruje, że ww. Boy, Słomczyński i in. prawdopodobnie "napisali lepiej" dzieła tych, których tłumaczyli na polski język. Teza nader ryzykowna acz niepozbawiona krzty racji.

Sęk w tym, że geniusz wynalazcy tkwi w geniuszu wynalazcy i nawet najbardziej okrągłe koło ze współczesnych tytanu czy grafitowych spieków, nie będzie "bardziej" kołem od tego, wyciosanego tysiące lat temu z kamienia. Natomiast, z całą pewnością, będzie kołem wyglądającym inaczej.


________
* WKP(b) Wszechrosyjska Komunistyczna Partia Bolszewikow
.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 16 Paź 2010 10:24, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 22 Sty 2009 5:25
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Napisałem powyżej:

[---]
"Zbrodnię i Karę należy natychmiast, bezzwłocznie, już, zaraz, jutro, a najlepiej - dziś jeszcze ponownie przełożyć z języka rosyjskiego na polski! A w ślad za Zbrodnią i Karą, postąpić analogicznie ze wszystkimi dziełami Wielkiego Mistrza. I z dziełami Turgieniewa, prozą Puszkina, hrabiego Tołstoja, komediodramatami Gribojedowa i innych, wielkich rosyjskich autorów. Wszystkich tych, którzy swoje pisarstwo zakończyli przed powstaniem WKP(b)*"





Czy zatem uważam jednocześnie, że ponownemu opracowaniu literackiemu winno się poddać wszystkie dzieła literatury obcej napisane i przełożone przed drugą połową XX wieku, bowiem jak wiadomo w okresie ok. 1920-1925 roku "ustatkował się" literacki język polski i przybrał mniej więcej obecny kształt? Wszystkie a co za tym idzie - dzieła tragików starogreckich i starorzymskich; Boccaccio, Cervantesa, Rabelais, Szekspira, Moliera i innych? O, nie! Nie to miałem na myśli! Dysponujemy przecież licznymi przekładami np. Szekspira dzięki mrówczej pracy takich wybitnych tłumaczy i pisarzy, jak:

Józef Paszkowski, Wojciech Bogusławski, Stanisław Trembecki, Stanisław Barańczak, Jerzy S. Sito, Maciej Słomczyński, Władysław Tarnawski

a dzieła Moliere tłumaczyli m. in.:

Jan Baudouin / 1777 r. /, Gerard Maurycy Witowski / 1827 /, Franciszek Kowalski / 1848 /, Kazimierz Zalewski /1848/, Aureli Urbański, Tadeusz Boy-Żeleński /1912/, Czesław Jastrzębiec-Kozłowski / 1949/ i niedawno aktor Jerzy Radziwiłowicz.

ergo - mamy translację "postępującą chronologicznie", adaptującą na nowo, do nowego języka nowych czasów czyli tak, jak być (w moim odczuciu) powinno.

Nie jest moim celem przekonywanie Czytelników i wydawców do uwspółcześniania wszystkich bez wyjątku arcydzieł literatury, bowiem nie wszystko i nie każdego autora da się (i powinno) "uwspółcześniać". Przekonują o tym m.in. liczne adaptacje filmowe i sceniczne w których Antygonę, Medeę, Króla Edypa albo Romea i Julię, Hamleta, Króla Lira etc. wmontowuje się w XX wiek, każąc bohaterom mówić językiem "antycznym" w nowoczesnych dekoracjach, albo współczesnym w dekoracjach antycznych, co (mnie) przyprawia zazwyczaj o dość ostrą niedyspozycję gastryczno-intelektualną.

Moje sugestie i propozycje odnoszą się wyłącznie do literatury XIX-wiecznej i tej z początków XX wieku, bowiem ówczesnych język literacki był już "prawie" nowoczesny jednak czytany dzisiaj, brzmi anachronicznie w zderzeniu z całkiem współczesnymi rekwizytami otoczenia bohaterów - telegrafu i telefonów, pociągów, automobili, tramwajów, metra (Londyn, Budapeszt), gazet etc.


Jasne, że nie chodzi mi także o zastosowanie do dzieł klasyków, mowy współczesnej wraz z elementami współczesnych - gwary i slangu; jakoś nie wyobrażam sobie Raskolnikowa, mówiącego do Porfirego miast niedzisiejszego (acz, po rosyjsku poprawnego)

- "Pan to wszystko kłamie!

wspaniale nowoczesne:

- Ściemniasz, kolo!


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 16 Paź 2010 10:25
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





UWAGA: zaktualizowałem link do tekstu Marka Jastrzębia!

sławek

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
RASKOLNIKOW, "PIZDA" WOŁODYJOWSKI I DZIEWCZYNKA
Forum Strona Główna -> ROZWAŻANIA O LITERATURZE I SZTUCE
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin