Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> ROZWAŻANIA O LITERATURZE I SZTUCE -> LITERATA TOMASZ PIĄTEK O "ULISSESIE"
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
LITERATA TOMASZ PIĄTEK O "ULISSESIE"
PostWysłany: 20 Gru 2009 7:11
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





LITERATA TOMASZ PIĄTEK
O "ULISSESIE" JAMESA JOYCE
I O TYM,
JAK SIĘ LITERATURĘ PISAĆ POWINNO




Zbrodnia w Bibliotece


(Fragment wywiadu z 20.03.2009)

ZwB: Przechodząc zatem do Pana najnowszej książki Morderstwo w La Scali, książki, w której główna bohaterka Judith Passalacqua jest świadkiem zbrodni w La Scali. To zdarzenie prowokuje ją do zajęcia się dziennikarstwem śledczym, o czym zawsze marzyła, zmierzającego do odkrycia prawdziwych powodów morderstwa. Jej śledztwo prowadzi ją jednocześnie do zrozumienia jej samej, też jako una persona di lingua. W zaproszeniu do lektury tej książki, zamieszczonym na naszej stronie, pisze Pan: „Kobieta, którą jestem w Morderstwie...”. Czy pan również czuje się osobą stwarzaną przez język, słowo?

Tomasz Piątek: Tak, ale nie w tym sensie, jak to się często rozumie. Uważam, że język jest niezwykle potężną siłą, najpotężniejszym sposobem komunikacji. Ale nie dlatego, że można w nim kalambury i gierki językowe tworzyć! Siła języka tkwi w czymś innym. Kiedy pod koniec lat 90. wróciłem z Włoch do Polski, zobaczyłem że tutaj, może trochę jak w Niemczech i Austrii, dokonał się dziwny podział: z jednej strony prymitywny chłam dla analfabetów, z drugiej strony zakręcony bełkot dla snobów. Nie wiadomo dlaczego wielu inteligentnych ludzi uznało nagle, że książka jest faktem tylko lingwistycznym. Że pisarz tworzy tylko w języku i tylko język u pisarza się liczy, językowe wygibasy. A opowieść? A fabuła, a bohater, a nastrój, a wizja świata? W ten sposób, żeby zasłużyć na pochwały, młodzi pisarze zaczęli się ścigać w wyznaczonym im kierunku, produkując coraz dziwaczniejsze ciągi kalamburów i gierek językowych. Ja tworzę w języku, bo używam słów, i pozwalam językowi rosnąć w różne kwiatki, w sposób bardziej spontaniczny niż kontrolowany. Ale jest różnica pomiędzy rośnięciem języka, a jego gniciem. Kwiaty, jak mają glebę, to rosną. A jak nie mają, to schną lub gniją. Język, jak nie ma gleby, to też gnije. Język musi wynikać z życia książki, które jest czymś głębszym, czymś przedjęzykowym. To coś – to opowieść, wizja, bohater/narrator, jego widzenie świata, jego uczucia, uczucia samej książki, bo książka jest bytem uczuciowym, ona żyje. Jeśli książka jest tylko zabawą językową, to jest martwa. Pojawiają się dziwne bąble, ale one nie są owocem procesów życiowych, tylko gnilnych. Albo są robione sztucznie, na siłę, żeby zamarkować życie.

Nie może być tak, że książka nie ma bohatera, nie ma narratora, ktoś mówi jak ksiądz, a parę stron dalej jak policjant, a jeszcze parę stron dalej jedzie gazetowym żargonem. To znaczy, może tak być, pod warunkiem, że w tej książce istnieje taki bohater/narrator, taki dziwny człowiek, który jest dziennikarzem, udającym policjanta przebranego za księdza, na przykład. Wtedy to jest fascynujące. Ale zupełnie nie jest fascynujące, jeśli ktoś mi mówi, że takiego bohatera nie ma, że to wszystko "dzieje się tylko w języku", że dzieło po to powstało, żeby przedstawić nam różne "rejestry", różne odmiany języka, które współcześnie funkcjonują.

To ja dziękuję, to ja wolę sobie Radia Maryja posłuchać. Podobnie, potwornie nudną rzeczą jest, jeśli książka wprawdzie niby ma mi jakiegoś człowieka przedstawiać, ale przedstawia mi go nie jako opowieść, w której coś się dzieje, tylko jako monolog, w którym nic się nie dzieje. Ględzi taki facet czy facetka przez dwieście stron, produkuje litanie wyzwisk, kalamburów, ale nic nie zmienia się przez całą książkę, ani w tym facecie/facetce, ani dookoła niego/niej. Joyce wymyślił tę formę, ten nieszczęsny tak zwany strumień świadomości. Jestem przekonany, że wzorował się na katolickich litaniach do Matki Boskiej, którymi był przecież zafascynowany, pisał o nich w Portrecie artysty z czasów młodości. Ta forma mogła powstać tylko w ultrakatolickim kraju, w Irlandii, i pewnie dlatego tak ochoczo została przyjęta w innym ultrakatolickim kraju, w Polsce. Myślę, że lepszym niż litania wzorcem jest Biblia, która jest opowieścią, nie traktatem i nie bełkotem. Proszę zauważyć, że ten monologowy bełkot jest bardzo złym, słabym, okrojonym i nieprawdziwym sposobem przedstawienia człowieka.


To już Nabokov stwierdził, że Joyce tworzył literaturę fantastyczną, w której ludzie myślą słowami – podczas kiedy w literaturze ludzie myślą nie tylko słowami. Człowiek nie jest tylko monologiem! Człowiek jest światem. Człowiek jest takim lepszym filmem, w którym są obrazy, słowa, dźwięki, zapachy, dotyk, uczucia. I siła języka na tym polega, że język też jest takim lepszym filmem. Każde słowo może przywoływać nie jeden obraz, a dziesięć, a poza tym skojarzenia dźwiękowe, zapachowe, dotykowe, uczucia, wspomnienia. Na tym polega wyższość literatury nad kinem – a nie na tym, że można ze słówek śliczne kalambury układać! To dlatego literatura jest unikalnym rodzajem sztuki, w którym można wejść w człowieka, w którym można człowieka stworzyć. Nie tylko jego monolog, nie tylko jego monolog i miny, jak to robi aktor w monodramie, ale wszystko, co jest w głowie tego człowieka i naokoło niej.


[link widoczny dla zalogowanych]

__________________
Moim Chłodnym Okiem:

Cu-deń-ko! Jak na człowieka, który "Ulissesa" nie czytał, Pan Tomasz Piątek wykazał się wspaniale tabloidalną erudycją.


.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 10 Sty 2010 20:25, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 20 Gru 2009 7:14
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





O JAMESIE JOYCE, KTÓRY PISAĆ NIE UMIAŁ
W PRZECIWIEŃSTWIE DO LITERATY
TOMASZA PIĄTKA


http://www.plezantropia.fora.pl/giganci-literatury,47/james-joyce,1710.html

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
ULISSES
PostWysłany: 08 Lut 2010 5:16
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





ULISSES



(...)
Ulisses jest światem zorganizowanym. Opisuje dzień z życia dwóch ludzi, znanego z dzieł poprzednich Stefana Dedalusa i jego "nowego", wyidealizowanego ojca, Leopolda Blooma. Dzień ten to 16 czerwca 1904 roku, w którym James Joyce umówił się na randkę ze swoją przyszłą żoną i którego rocznicę świętuje się jako dzień Blooma, Bloomsday. Jak określił to w rozmowie z Janem Parandowskim Ulisses to "epopeja nowoczesności", "epopeja ciała". Wraz ze szczegółowym opisem ciała i emocji człowieka mamy do czynienia ze zmitologizowaniem każdej chwili i szczegółu akcji, przez co czas w powieści Joyce'a uważany jest za zjawiskowy, wiecznie nowy i przepełniony poszczególnymi światami. Nowością jest powszechny w książce strumień świadomości. Ludzki dzień jest tu parodią (Joyce uważał, że parodia i komedia to najdoskonalsza ze sztuk) Odysei Homera. Główni bohaterowie "żeglują" po morzu – Dublinie – życia i spraw codziennych, by w końcu się odnaleźć. Autor eksperymentuje w każdym epizodzie (których jest osiemnaście) pisząc innym stylem i metodą, próbując odbiór czytelnika. Dzieło uznane zostało za pornograficzne i nieprzyzwoite. W Stanach Zjednoczonych palono nakład publicznie, a na Wyspach Brytyjskich zakazano dystrybucji książek.

Na podstawie badań statystycznych przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych w latach 20. XX wieku stwierdzono, że ze względu na specyficzny, trudny styl Ulissesa, większość czytelników nie czytała książki.



Za WIKIPEDIA


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 11 Lut 2010 14:15
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





[link widoczny dla zalogowanych]

Po prostu.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 11 Lut 2010 14:21
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Bajki z mchu i paproci czyli:

Nasi o Ulissesie. Opinie (w większości) ucieszne!

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
ULISSES - JAMES JOYCE
PostWysłany: 27 Lut 2010 20:15
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





ULISSES - JAMES JOYCE



POCZĄTKI


Joyce już od młodzieńczych lat otrzymywał nagrody za swoje wypracowania, które regularnie pisywał, będąc jeszcze w szkole jezuickiej. Jego pierwszym dziełem był słynny Stefan bohater, którego w większej części spalił, a resztki uratowała jego siostra Eileen. Stefan okazał się dziełem o wyjątkowej naturze literackiej. Już bowiem tam pisarz wprowadza elementy, które stanowią o jego charakterystycznym stylu – mistrzowskie użycie czasu w dziele literackim oraz wprowadzenie strumienia świadomości.

Następnie pisał wiersze miłosne i neoromantyczne – Muzykę Kameralną – którą uznał za dzieło niedoskonałe. Poza kilkoma wierszami nadającymi się do śpiewania Joyce skwitował książkę słowami "niech ją diabli wezmą". Truman Capote uważa, że gdyby nie następne dzieło Joyce'a, Dublińczycy, nigdy nie napisałby on Ulissesa, nazywając tamto "ćwiczeniem palców". Dublińczycy stali się mistrzowską pozycją w gatunku opowiadań. Szczególnie zwraca uwagę opowiadanie Zmarli. Dzieło uznano za symboliczne zdarcie masek z Dublińczyków. Wielu doszukuje się w nim różnego rodzaju parafraz i parodii, na przykład Ostatniej Wieczerzy. Joyce był także autorem dramatu Wygnańcy, który nie zyskał jednak powodzenia. Osobistości wymieniane w Dublińczykach, jak i w poprzednich dziełach, pojawiają się w Ulissesie, którego autor pisał przez osiem lat.


ULISSES

Ulisses jest światem zorganizowanym. Opisuje dzień z życia dwóch ludzi, znanego z dzieł poprzednich Stefana Dedalusa i jego "nowego", wyidealizowanego ojca, Leopolda Blooma. Dzień ten to 16 czerwca 1904 roku, w którym James Joyce umówił się na randkę ze swoją przyszłą żoną i którego rocznicę świętuje się jako dzień Blooma, Bloomsday. Jak określił to w rozmowie z Janem Parandowskim Ulisses to "epopeja nowoczesności", "epopeja ciała". Wraz ze szczegółowym opisem ciała i emocji człowieka mamy do czynienia ze zmitologizowaniem każdej chwili i szczegółu akcji, przez co czas w powieści Joyce'a uważany jest za zjawiskowy, wiecznie nowy i przepełniony poszczególnymi światami. Nowością jest powszechny w książce strumień świadomości. Ludzki dzień jest tu parodią (Joyce uważał, że parodia i komedia to najdoskonalsza ze sztuk) Odysei Homera. Główni bohaterowie "żeglują" po morzu – Dublinie – życia i spraw codziennych, by w końcu się odnaleźć. Autor eksperymentuje w każdym epizodzie (których jest osiemnaście) pisząc innym stylem i metodą, próbując odbiór czytelnika. Dzieło uznane zostało za pornograficzne i nieprzyzwoite. W Stanach Zjednoczonych palono nakład publicznie, a na Wyspach Brytyjskich zakazano dystrybucji książek. Na podstawie badań statystycznych przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych w latach 20. XX wieku stwierdzono, że ze względu na specyficzny, trudny styl Ulissesa, większość czytelników nie czytała książki.


FINNEGANS WAKE

Po napisaniu Ulissesa, w 1922 roku Joyce ogłosił, że pracuje nad nową powieścią. Poznał wtedy swego przyszłego ucznia i sekretarza, Samuela Becketta. Dzieło nosiło roboczy tytuł Work in progress (Praca w toku) i było publikowane fragmentami w gazetach amerykańskiej awangardy.

Po 17 latach pracy autor opublikował całe dzieło pod tytułem Finnegans Wake. W takim zapisie, bez apostrofu, tytuł jest celowo nieostry; może znaczyć Czuwanie przy [zmarłym] Finneganie, a w tłumaczeniu Krzysztofa Bartnickiego – Finneganów tren. Odnosił się do znanej ballady irlandzkiej Finnegan's Wake, o śmierci Irlandczyka, Tima Finnegana. Powieść znów zaskoczyła nowatorstwem i jest dziełem do dziś nie do końca zrozumianym. Komentowano metaforycznie, że Ulisses był dniem człowieka, a Finnegans Wake jest jego nocą. Ten pierwszy był epopeją ciała, drugi jest więc epopeją ducha. Podstawową trudność w percepcji utworu stanowi język, Joyce bowiem, eksperymentując, wykorzystał tu tworzywo kilkunastu języków (zdarzają się i słowa polskie), tworząc z nich swoisty zlepek jako indywidualny język powieści. Finnegans Wake jest przez to tekstem niezwykle dźwięcznym akustycznie, brzmiącym niemal muzycznie, ale karkołomnie trudnym, gdy chodzi o rozpoznanie znaczeń poszczególnych fraz oraz wymowy całego dzieła.

Tłumacz Joyce'a, Maciej Słomczyński, uważa, że Ulisses parodiował Odyseję, a Finnegans Wake parodiuje egipską Księgę umarłych. Książce brak linearności i kontekstu, fabuły i harmonii, nie przypomina powieści jako takiej, ma cechy poematu. Czytelnik staje się po części współautorem, stwarza sobie kontekst, łączy znaczenia znalezione w tekście, tworząc niejako własną książkę.

Tło filozoficzne utworu to historiozofia Giambattisty Vica i egzystencjalizm. Czytelnik jest więc zanurzony w świat, jakim jest Finnegans Wake. Jest to świat zbudowany kunsztownie. Dzieło ma 628 stron, tyle, ile obwód koła o promieniu 100, co sprawia, że książka jest żywą kwadraturą koła (odkrycie badaczki Joyce'a, Katarzyny Bazarnik). By przeczytać Finnegans Wake należy wiedzieć właściwie wszystko. Książka jest zawsze tajemnicza, ponieważ by cokolwiek w niej zrozumieć, należy znać przyszłość, teraźniejszość i przeszłość, chiromancję, czary, przewodniki po miastach, plan miasta Dublina, gazety dla kobiet, legendy irlandzkie, historię opery, wszystkie języki i wiele innych. Każde słowo, fraza, epizod, każde kolejne jej czytanie zatopione jest w nieskończoności znaczeń i kontekstów. Książka nawet wtedy, gdyby rzeczywiście czytał ją wszechwiedzący, nie będzie nigdy do końca przeczytana, ponieważ końcowe zdanie urywa się i jest początkiem pierwszego urwanego zdania, jest więc to błędne koło. Dzieło to mógłby przeczytać i zrozumieć jedynie Bóg, w którego Joyce bał się wierzyć.


WYDANIA JOYCE'A W POLSCE

Najważniejszym propagatorem Joyce'a w Polsce był niewątpliwie tłumacz i pisarz Maciej Słomczyński. To dzięki niemu i Janowi Parandowskiemu sława Joyce'a po latach wreszcie dotarła do Polski. Ośrodkiem tłumaczenia Joyce'a była od początku "Literatura na świecie". Najważniejszym dokonaniem było wydanie Ulissesa w 1969 roku. Wcześniej jednak, w 1958 roku, wydano Dublińczyków w tłumaczeniu Kaliny Wojciechowskiej, a wiersze Joyce'a tłumaczył sam Jarosław Iwaszkiewicz. W 1931 roku wydano Portret artysty z czasów młodości przetłumaczony przez Zygmunta Allana. Powieść tę przełożył ponownie w 2006 roku Jerzy Jarniewicz, dając swojemu przekładowi tytuł Portret artysty w wieku młodzieńczym. W latach 70. Maciej Słomczyński przetłumaczył najważniejsze dzieła poetyckie Joyce'a – The Holy Office (Święte Oficjum), Chamber music (Muzyka kameralna), Pomes Penyeach (Jabłuszka po pensie), Giacomo Joyce, Ecce Puer, a także fragmenty Finnegans Wake. Co do tego ostatniego zapowiedziano już w latach 70. przekład przez Macieja Słomczyńskiego, a fragmenty tłumaczeń wydawane były w "Literaturze na świecie". Przełożono wtedy najważniejszy epizod – Anna Livia Plurabelle, a także wprowadzenie do dzieła. Maciej Słomczyński nie podołał jednak Finnegans Wake. Potem dzieło starał się przełożyć Tomasz Mirkowicz, a w 2004 zapowiedziano w "Literaturze na świecie" tłumaczenie Finnegans Wake przy okazji prezentacji najnowszych tłumaczeń Krzysztofa Bartnickiego.


LITERATURA PO JOYSIE

Literatura po Jamesie Joysie nie mogła się oprzeć jego wpływowi. Był on bowiem, jak mówił o sobie, "największym maszynistą świata" i znany jest jako największy egocentryk i arogant swojego czasu. Niemal wszyscy współcześni mu wielcy literaci, oprócz podziwiającego go Hemingwaya, krytykowali go za nihilizm i impertynencję, a także za dziwaczny styl. Był on wielkim eksperymentatorem literatury, co udowodnił najpierw Ulissesem, który dał mu światową sławę heretyka i zboczeńca, a potem Finnegans Wake, który stał się "najlepszą książką, której nikt nie przeczytał", jak uznano później. Był pisarzem niezrozumianym do końca swojej działalności literackiej, by dopiero po śmierci wpłynąć swymi nowatorskimi pomysłami na późniejszą literaturę, malarstwo, muzykę, telewizję i inne media.



[link widoczny dla zalogowanych]

***

ULYSSES (NOVEL)
From Wikipedia, the free encyclopedia



Ulysses is a novel by Irish author James Joyce, first serialized in parts in the American journal The Little Review from March 1918 to December 1920, then published in its entirety by Sylvia Beach on February 2, 1922, in Paris. One of the most important works of Modernist literature,[1] it has been called "a demonstration and summation of the entire movement".[2]

Ulysses chronicles the passage of Leopold Bloom through Dublin during an ordinary day, June 16, 1904 (the day of Joyce's first date with his wife, Nora Barnacle[3]). The title parallels and alludes to Odysseus (Latinised into Ulysses), the hero of Homer's Odyssey (e.g., the correspondences between Leopold Bloom and Odysseus, Molly Bloom and Penelope, and Stephen Dedalus and Telemachus). Joyce fans worldwide now celebrate June 16 as Bloomsday.

Ulysses totals about 265,000 words from a vocabulary of 30,030 words (including proper names, plurals and various verb tenses)[4], divided into 18 "episodes". Since publication, the book attracted controversy and scrutiny, ranging from early obscenity trials to protracted textual "Joyce Wars." Ulysses' stream-of-consciousness technique, careful structuring, and experimental prose—full of puns, parodies, and allusions, as well as its rich characterisations and broad humour, made the book a highly regarded novel in the Modernist pantheon. In 1999, the Modern Library ranked Ulysses first on its list of the 100 best English-language novels of the 20th century.[5]


More - > [link widoczny dla zalogowanych]

Contents

* 1 Background
* 2 Structure
o 2.1 Part I: The Telemachiad
+ 2.1.1 Episode 1, Telemachus
+ 2.1.2 Episode 2, Nestor
+ 2.1.3 Episode 3, Proteus
o 2.2 Part II: The Odyssey
+ 2.2.1 Episode 4, Calypso
+ 2.2.2 Episode 5, The Lotus Eaters
+ 2.2.3 Episode 6, Hades
+ 2.2.4 Episode 7, Aeolus
+ 2.2.5 Episode 8, The Laestrygonians
+ 2.2.6 Episode 9, Scylla and Charybdis
+ 2.2.7 Episode 10, The Wandering Rocks
+ 2.2.8 Episode 11, The Sirens
+ 2.2.9 Episode 12, The Cyclops
+ 2.2.10 Episode 13, Nausicaa
+ 2.2.11 Episode 14, The Oxen of the Sun
+ 2.2.12 Episode 15, Circe
o 2.3 Part III: The Nostos
+ 2.3.1 Episode 16, Eumaeus
+ 2.3.2 Episode 17, Ithaca
+ 2.3.3 Episode 18, Penelope
* 3 Publication history
* 4 Media adaptations
* 5 Allusions and references to other works
* 6 Notes and references
* 7 Sources
* 8 Further reading
* 9 Editions in print
o 9.1 Facsimile texts of the manuscript
o 9.2 Facsimile texts of the 1922 first edition
o 9.3 Based on the 1960 Bodley Head/1961 Random House editions
o 9.4 Based on the 1984 Gabler edition
* 10 External links


Za:

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
LITERATA TOMASZ PIĄTEK O "ULISSESIE"
Forum Strona Główna -> ROZWAŻANIA O LITERATURZE I SZTUCE
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin