Forum Strona Główna -> PROZA -> Współpasażer cz. 3.
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Współpasażer cz. 3.
PostWysłany: 12 Sie 2015 14:42
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1005
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





Współpasażer cz. 3.





Wsłuchałam się w tę zaskakującą historię i zamyśliłam. Takiej odsłony ludzkich losów nie spotkałam nigdy jeszcze. Czy zrobiło mi się głupio, niezręcznie? Nie, bowiem nie znałam najgłębszych przyczyn choroby. I dlaczegóż miałabym piętnować alkoholika, a usprawiedliwiać chorego na raka, czy też cukrzyka etc…

Wszystko, w mniejszym lub większym stopniu, jest zakłóceniem harmonii, a więc chorobą. Alkoholizm także. Kto za to ponosi ostateczną odpowiedzialność? Gdyby tak sięgnąć do istoty rzeczy, to najpewniej my sami. A w oparciu o praprzyczynę oskarżyć należałoby samego Stwórcę Wszechrzeczy. Jednakże czy oskarżyć, skoro ponoć dał nam wolną wolę?

Jednakże po co nam ona, żeby tak gnić teraz i więdnąć powoli, niczym niczemu niewinny kwiat? Piękny on, a nawet najpiękniejszy każdy z osobna, a i tak umierać musi. I gdzie tu logika? Niby kogo ma cieszyć taka śmierć? Czyli że bez umierania ustawicznego nie ma tak naprawdę życia? Czyżby całe istnienie zawiera się w tej powtarzalności właśnie? Jednym słowem, w cykliczności?

Mój współpasażer zapewne już o tym wiedział, iż tak musi być, bowiem jego wypowiedź znamionowała niezwykła pokora i wbrew temu co mówił, spokój. To oczywiste, że w takim galopującym stadium, był już bardzo słaby, ale pomimo to emanował trudnym do określenia wewnętrznym spokojem i pewnością, że to co robi jest jedynie słuszne i konieczne. Może stąd to wyciszenie. Przy tym nie miał do nikogo żalu, czy też pretensji. Nazywał tylko rzeczy i fakty po imieniu i nic więcej. Nie walczył już z okolicznościami zewnętrznymi, albowiem wydało mu się to nie potrzebną stratą energii i wiodącą do nikąd małostkowością, czyli że największą ludzką głupotą.

Jedynym jego celem było przedłużyć sobie życie na tyle, by dzieci były już w miarę samodzielne. Może miał nadto czasu, w tym chorowaniu i spędzaniu na szpitalnych łożach, na zrobienie sobie solidnego rachunku sumienia? Może on jeden znał odpowiedź dlaczego jego wspaniała żona, którą na początku tak bardzo kochał, zaczęła pić? Może współczuł jej jak nikt inny, choć musiał ją zostawić?

- Zawożę jej dzieci od czasu do czasu, bo dzwoni i mówi, że tak bardzo tęskni za nimi, ale sama nie przyjedzie, gdyż to przerasta jej możliwości i finansowe i fizyczne. Ale gdy już tam przyjedziemy… co ja pani będę mówił… nie trudno to sobie wyobrazić. Oczywiście, nie wpływa to dobrze na dzieci, ale matka to matka, jakakolwiek by nie była…

- To wrócił pan do domu na wieś? Macie przynajmniej gdzie mieszkać.

- Nie, nie na wieś. Tam mieszka mój brat bliźniak. Nasz ojciec zmarł, a scheda należy się każdemu z nas. Jednakże swojej się zrzekłem na jego konto i uprosiłem siostrę, by jej dzieci także nie rościły pretensji. Powodzi im się nie najgorzej, a mój brat jest już tak nieporadny, że ten dom dla niego, to pewnie ostatnia przystań. Więc jakże mu to odbierać? Jest w dodatku zupełnie sam. Nigdy się bowiem, nie ożenił. Bo co on na to może, że jest taki jaki jest. Albo też i każdy z nas.

- Mój starszy syn studiuje w Akademii Morskiej w Gdyni, ale też pracuje, więc wspiera mnie jak może. Toteż wzięliśmy mieszkanie na kredyt, w Starogardzie, właśnie. Co miesiąc odprowadzam do banku tysiąc złotych. Niestety, moja renta nie jest zbyt wysoka, jak wspomniałem. Normalnie emerytura górnicza wynosi około pięciu, do sześciu tysięcy, przy założeniu, że ktoś wytrwał w tej pracy do końca. Mnie się nie udało, niestety. Ale jakoś musimy sobie radzić.

- Nie mamy jeszcze mebli, śpimy na podłodze, to znaczy młodsze dzieci mają już łóżka, a teraz muszę im skombinować porządne, ale nie za drogie biurka, by miały godziwe warunki do nauki, bo póki co, taka u nas prowizorka, że szkoda nawet gadać. Byle tylko starczyło mi tego czasu dla nich. Bylebym tylko zdążył to wszystko im zorganizować. No bo kto, jeśli nie ja, droga pani? No, bo kto?

I dopiero w tym momencie spojrzałam jasno i spokojnie w jego oczy. Miał je, pomimo że bardzo zmęczone, bardzo jasnoniebieskie i po prostu piękne. Rysy jego twarzy były także szczególne, bo nadzwyczaj regularne. Posiadał przy tym niezwykły wykrój ust. I choć jego uśmiech był już nikły, widać było, że nadal jest ujmujący i także niezwykle piękny. A pojawiał się wtedy, gdy mówił o dzieciach. Jakie są, jak dobrze się wszystkie uczą i czym są dla niego...

Mimo, że przez kilka godzin opowiadał swoją historię i był tuż obok, spojrzałam na niego po raz pierwszy tak naprawdę. I byłam też nad wyraz zdumiona tym jasnoniebieskim człowiekiem, bo pełnym pokory i nieprzebranej ilości dobra. I już chciałam nawet coś istotnego mu powiedzieć, gdy w megafonie rozległ się głos, iż oto zbliżamy się do Poznania.

Mój współpasażer uśmiechnął się na koniec i pożegnał z zapytaniem, czy mu się uda?

- Ależ, oczywiście! uda się panu na pewno! Wszak nie przypadkiem usiadł pan na szczęśliwe miejsce numer 21, a ja ponoć także przynoszę ludziom szczęście. I zdrowie.

Prawda była jednak taka, że po raz wtóry pomylił się i nie było to miejsce 21, tylko 19, - wiedziałam o tym od początku, ale nie chciałam wyprowadzać go z błędu. Owszem, ciało bardzo się wzdrygało na to niespodziewane doświadczenie, ale coś tam głęboko w środku mówiło mi: zaufaj tej sytuacji, jak każdej zresztą i zobacz, co z tego ostatecznie wyniknie.

A czy przynoszę ludziom szczęście? Nie wiem, ale że magiczne myślenie tak, tego akurat jestem absolutnie pewna.


.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daniela j. jarszak dnia 19 Sie 2015 8:26, w całości zmieniany 10 razy
Zobacz profil autora
Współpasażer cz. 3.
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin