Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> PROZA -> Współpasażer cz.1
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Współpasażer cz.1
PostWysłany: 04 Sie 2015 23:00
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1000
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





Współpasażer





Decyzję o wyjeździe na Dolny Śląsk podjęłam dość nagle. Nie zdążyłam zatem zarezerwować biletu w wagonie z przedziałami. Ale i tak byłam szczęśliwa, że mam w ogóle jakiekolwiek miejsce. Wszak to pełnia lata i zaczynał się weekend. Nie było najgorzej, pomimo że podróż rozpoczęła karczemna awanturka, bo jakaś pani pomyliła się i usiadła na numerze miejsca jakiegoś pana. Pokrzyczeli więc na siebie okrutnie, bo oboje byli jacyś tacy wybitnie nerwowi i nieprzystosowani. Pan, że był dostatecznie młody, pojechał po pani z kurwami, a pani że dość nobliwa, kląć nie umiała absolutnie. Ale za to tak bardzo z nerwów jej się trzęsły ręce i usta, że pokrzykiwała bez opamiętania, udając, że bardzo groźnie i że jej werbalizmy pozbawione obsceniów zaświadczają absolutnie o jej racji, choć tak naprawdę jej nie miała. Niemniej, przekleństwa młodocianego nie spodobały się niemile zaskoczonym podróżnym, ostatecznie więc nie obeszło się bez interwencji, by zatkać obydwa rozklekotane ponad miarę dzioby.

No, bo gdzież o szóstej z rana chryję taką robić, kiedy wszystko jakieś zbyt poranne jeszcze i niedospane. W dodatku podekscytowane podróżą pociągiem dalekobieżnym Intercity. Ba, jechać w komunie takim nie każdy mógł. A teraz niemal każdy jeździć musi. Bez względu na cenę.

Zupełnie zrelaksowana, bo oto zadowolona, że tak długo odkładany wyjazd doszedł wreszcie do skutku, otworzyłam całkiem przyzwoity miesięcznik, gdzie natknęłam się na artykuł o syrenach.

– A to ciekawe – pomyślałam – taki niecodzienny temat w poważnym czasopiśmie? Następnie wyciągnęłam nogi, bo szczęśliwie obok mnie nie siedział nikt i zaczęłam czytać. Nexus – czasopismo mające za ambicję udowadniać, to co niepoznawalne, wykorzystujące bagaż naukowych narzędzi oraz osiągnięć, potrafi autentycznie zainteresować, choćby nie wiem jak śmiałe tematy miało w zanadrzu. Tak też i teraz, skupienie się na przytaczaniu przez autora szeregu dowodów na istnienie humanoidalnych istot morskich, wciągnęło mnie niezmiernie i oderwało od otaczającego świata zupełnie. Ledwie skończyłam czytać, gdy pojawił się, gdzieś tak w okolicy Laskowic Pomorskich, mężczyzna w średnim wieku. Nad wyraz szczupły, a raczej wychudzony, co zdaje się ujmowało mu lat. Był przy tym tak wyniszczony, kruchy, że aż mną wzdrygnęło.

- Alkoholik? – błyskawicznie przemknęło mi przez myśl.

- No tak… nieogolony, taki jakiś nieporadny, a nawet zalękniony.

Spytał bardzo nieśmiało, czy może się koło mnie przysiąść, bo ma miejsce numer 21 i to chyba tutaj. Że przedtem był w pierwszej klasie, bo się pomylił, ale że było mu tam o wiele wygodniej, więc siedział dokąd się dało, a potem wyrzucił go stamtąd konduktor. I tak całe szczęście, że kary nie musiał płacić.

- A może to jakiś złodziej, zwyczajny lump? – niepokoiłam się dalej. A bo to raz okradli mnie w pociągu? Ano raz na pewno, bo te inne razy należały do jakichś tam ciotek, kuzynów, ale się jednak zdarzyły. Było nawet i tak, że sam konduktor w tym uczestniczył. Skurczybyk ukradł mi buty, gdy wracałam z Zakopanego, a że był to październik, nie było mi wcale do śmiechu.

Jackowi z kolei zwinął piękną kurtkę za dziesięć tysięcy. A zdrzemnęliśmy się tylko na chwilę. Zaglądał do nas tylko, co i rusz, konduktor właśnie. Taki był jakiś nadzwyczaj skrupulatny i troskliwy jak żaden inny… Tak, czy owak, dzień, czy dwa pobytu w Zakopanem drogo nas kosztował. Jacka, bagatela! pierwszą pensję. Ciotka, to biedna wdowa z trójką dzieci i starą matką bez renty. Jacek był najstarszy z nich, więc nie daruje mu raczej tego. Skończył tylko technikum, choć bestia była taka zdolna. Ale jako najstarszy miał przejąć obowiązki dawno zmarłego ojca. A teraz widmo matki liczącej na jego wsparcie i fakt, iż ma w koszulce samej do Warszawy wracać, nie napawał nas optymizmem. Pomimo, że byliśmy bezprzytomnie zakochani. I grzeszni, bo skoligaceni. Tym bardziej więc poczucie winy objęło mnie w posiadanie. Że też zachciało nam się Zakopanego i to w tajemnicy przed wszystkimi!

Ileż to myśli i wspomnień może przelecieć przez głowę w tak krótkim czasie. Nim mój współpasażer się przysiadł, trwała zaledwie chwila, a mnie zaniepokoiło i przypomniało się aż tyle.

Gdy tylko jednak mój współpodróżny usiadł wreszcie, wzdrygnęłam się ponownie. Chciałam się skurczyć i uciec od niego jak najszybciej i jak najdalej. Reakcje obronne ciała są doprawdy, zdumiewające! Skuliłam się więc w sobie, odsunęłam jak najdalej i wbiłam w mało wygodny fotel. To nie przedział, gdzie można wyjść kiedy się chce i rozprostować nogi oraz wyizolować choć na chwilę z niesatysfakcjonującego entourageu. Cóż miałam jednak zrobić, prócz silenia się na uprzejmość? Jakie to wszystko fałszywe! Dla najgorszych nierzadko łotrów i ladaców jakich mało, przyklejamy ten na wszelki wypadek uśmiech i bawimy się w uprzejmostki i wszelakie kurtuazje, jakiej na co dzień nie serwujemy w ogóle.

A wszystko dlatego, że nie znamy bliżej tych innych, zatem możemy się tylko ewentualnie domyślać tego i owego, a także domniemywać i spekulować w oparciu o wygląd zewnętrzny i najbardziej postawowe reakcje. Na wszelki jednak wypadek, traktujemy takiego kogoś po królewsku co najmniej. I czy to nie zabawne? Nie dopuszczamy absolutnie do naszej wyobraźni, że taka jedna lub taki jeden, mógłby nam ten przysłowiowy nóż w plecy wbić, gdyby tak ze dwie ćwierci, albo może i tylko jedną ćwierć soli z nami zjadł. I gdyby tak, nie daj Boże, najbliższa rodzina, albo sąsiedzi zza miedzy, tej dziwnie coraz węższej, zobaczyli nas w takiej dobroczynno-miłej akcji, to by ich zapewne mały szlag trafił. Dopiero by niezłe mieli używanie i z fałszu naszego codziennego i głupoty bezmiernej, na pewno!

Bez względu na powyższe dywagacje i ja byłam tą miłą istotą dla osoby, która najzwyczajniej w świecie przyprawiła mnie o dreszcze.



cdn.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daniela j. jarszak dnia 17 Kwi 2016 12:48, w całości zmieniany 21 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 06 Sie 2015 10:21
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Dobry tekst, ciekawa "story". Uściśnięcia! Sławek


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 06 Sie 2015 22:13
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1000
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





O, dzięki Szanowny Bardzo! Oby ciągu dalszego nie zapeszyć. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Współpasażer cz.1
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin