Forum Strona Główna -> PROZA -> W małym miasteczku -willa hel ( fragment)
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
W małym miasteczku -willa hel ( fragment)
PostWysłany: 12 Mar 2016 11:02
karibu

 
Dołączył: 15 Sty 2010
Posty: 360
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: a pisz Pan na Berdyczów !





W małym miasteczku
( Willa HEL) 1965

Powietrze drgało poranną świeżością przepełnione żywicznym zapachem ściany sosen i inych iglaków wiecznie zielonych. Gdzie niegdzie prześwitywały czerwone grzywy klonów i dębów tworząc kolorową mozaikę, jakby przyroda bujna jeszcze pomimo połowy wrzesnia, nie chciała się znudzić zachwyconym oczom obserwatorów. Dzień był ciepły, ale nie było to intensywne ciepło lipcowe. Miało w sobie tyle łagodności co pocałunek na dobranoc. W ciszy oddalenia okolicy od najbliższego masta unosiły się siwe włosy jesieni, przędzone przez małe pajączki ukryte w gęstwinie lasu.
Ania była oczarowana nowym miejscem do którego przybyła kilka dni temu wraz z grupą innych dzieci zebranych z całej Polski na dworcu w Warszawie. Podróż koleją z domu do sanatorium była męcząca wielogodzinna. Miała już prawie dwanaście lat. To był pierwszy jej wyjazd bez rodziców. Nadchodzącą tęsknotę zastąpiła ciekawość nowych wrażeń, tylko mama miała zaczerwienione oczy przy pożegnaniu w stolicy, do której przyjechały razem.
- Mamo, nie płacz! Popatrz, ja nie płaczę, przecież to tylko kilka tygodni !
Sanatorium w Wieńcu Zroju ukryte było na wielkiej polanie wśród lasów. Stało tam kilka rozrzuconych budynków wśród wijących się ścieżek.
Każdy z nich miał swoją nazwę. Ania zadzierając głowę przeczytała -
Sanatorium Dziecięce - Willa Hel
Sala do której była przydzielona mieściła się na parterze przestronna, jasna. Kilka łóżek przykrytych kolorowymi narzutami ozdobionymi falbaną nie przypominało łóżek szpitalnych.
Przy każdym stała mała biała szafka zapełniona osobistymi drobiazgami dziewczynek. Całość przypominała raczej pensjonat dla panienek, niż obiekt leczniczy.
Ania stanęła na progu pustego pokoju i chłonęła detale.
- Och… jak tu ładnie!

Za dużymi jasnymi oknami zieleń sączyła się z dyskretnym powiewem wiatru.
Dni szły tak szybko, jak szybko jesień gasiła kolory drzew pozostawiając szeleszczące kobierce na ścieżkach, otulając wysokie kopce leśnych mrowisk. Ania lubiła te codzienne długie spacery w grupie koleżanek, zbieranie grzybów, których tu było zatrzęsienie. Szybko zdobyła przyjaźń kilka przyjaciółek z którymi dzieliła salę. Były z różnych miast i wsi. Jasnowłosa pulchna Janka z Warszawy, Ania z Podlasia, mała Basia z Chełmna, Halinka z Bydgoszczy… Wszystkie po raz pierwszy, oderwane od rodzin, początkowo zagubione znajdujące ostoję we wzajemnym towarzystwie.
Życie sanatoryjne układało się w niezmienny schemat. Trochę, jak w wojsku – pisała Ania w liście do mamy. Te listy nie zaklejone w kopercie składało się później u opiekunki, zanim zostały wysłane …
Poranne mierzenie temperatury, taca z lekami, toaleta, ścielenie łożek. To ścielenie było trudne. Ania walczyłą z bulwiastą kołdrą, obszerną narzutą. Łożko miało być idealne, bez jednej fałdki … Po kilku nieudanych próbach poddawała się często
-Aniuuu … pomóż …
Starsza wyższa koleżanka, imienniczka z Podlasia robiła to w mig. Co to zaproblem, gdy się ma kilkoro młodszego rodzeństwa?
Kiedy już wszystko było gotowe, przed budynkiem zbierała się grupka dziewcząt i stawała do apelu. Kolejno odlicz …
Pod stopami rytmicznie skrzypiał żwir na wysypanych nim wąskich ścieżkach. Tornistry podskakiwały na plecach grzechocząc zawartością. Policzki czerwieniały na porannym chłodzie, rześkie powietrze kłuło w płucach.
Ze stołówki w oddzielnym paterowym pawilonie dobiegał brzęk talerzy, głosy rozmów. Na prawo – stoliki dla chłopców. Na lewo dla dziewcząt. Czujne spojrzenia znad talerzy …Anię ogarniał codziennie ten sam lekki popłoch, czy przedziałek równy, czy kolana nie zanadto wypchane ( ach, te patentki!) czy ktoś patrzy na nią dłużej, niż wynosi krótkie spojrzenie …? Czasem po takim, jakże dalekim spotkaniu obojga płci pojawiały się niespodzianki. W szatni po posiłku niekiedy rozlegał się radosny pisk – za przyczyną małego liściku znalezionego w kieszeni palta.
Ania też któregoś dnia po obiedzie znalazła taką karteczkę:
„Podobasz mi sie. Siedzę przy trzecim stoliku od okna. Jurek”
Przy kolacji siedziała wyprostowana jak struna. Śmiała się do koleżanek za często i za nerwowo. Janka pożyczyła jej swój najlepszy błękitny sweterek, pod warunkiem, że nie poplami. Zerkała na wymieniony w bileciku stolik, ale siedziało przy nim czterech podpierających się łokciami dryblasów. Nie przypominali nijak książąt z bajek, które pochłaniała w domu. Byli zwyczajni, rozczochrani trochę i naznaczeni trądzikiem pierwszych buzujących hormonów.
Który…?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez karibu dnia 17 Mar 2016 21:09, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 17 Mar 2016 18:18
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1006
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





To sie dopiero czyta! Uwielbiam takie pisanie. Kiedy następne części Szanowna
Autorko?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daniela j. jarszak dnia 17 Mar 2016 18:54, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
W małym miasteczku -willa hel ( fragment)
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin