Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> PROZA -> w małym miasteczku - dumni i pokonani cz.2
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
w małym miasteczku - dumni i pokonani cz.2
PostWysłany: 19 Lut 2009 20:22
Karibu
Gość

 





W małym miasteczku - dumni i pokonani




Dziewczynka leżała w łóżku i nie wolno jej było wstawać "nawet za potrzebą", choć przecież nic już nie bolało. Na początku było zabawnie tak poleniuchować, ale tylko przez kilka dni. Wciśnięty wstydliwie pod łózko pobrzękiwał od czasu do czasu blaszany nocnik, choć do łazienki było zaledwie kilka kroków.
- Dobrze, że nikt nie widzi, przecież jestem już duża - myślała.

Anna doświadczyła już, że godziny dzielą się na te okropnie długie, kiedy matka wychodzi do kolejki i nie wraca wkrótce " od rzeźnika", choć sklep jest zaledwie za rogiem ulicy, oraz na te krótkie - gdy czytana książka staje się strasznie, ale to strasznie ciekawa. Podobnie jest jeżeli przyjdzie ktoś w odwiedziny i zajmująco opowiada. Tych odwiedzin właściwie było niewiele. Wszyscy mieszkali w świeżo wyremontowanej, poniemieckiej kamienicy od niedawna i zupełnie się nie znali. Przemykali na schodach obok siebie, uśmiechając się z zażenowaniem i tyle.

Czasami przychodziła na chwilę, zdyszana jak zawsze, Chrzestna Matka - starsza kobieta - wdowa, chcąc dowiedzieć się o postępy w zdrowieniu Ani. Zwykle jednak szczególnie po to, by przekazać najświeższe plotki zasłyszane wprost z kolejki, jak ta o jedynej w miasteczku dentystce, której służąca chodziła dumnie w dni powszednie w strojach i kapeluszach swej pani, tych samych, które ta wkładała od święta. Całe miasteczko trzęsło się ze śmiechu, bo pomoc wyglądała jak strach na wróble w przekrzywionym stroju chlebodawczyni i jaskrawym tandetnym makijażu własnego pomysłu.

Najzabawniejsze jednak było dla dziewczynki to - jak kiedyś w jej obecności jakiś niemłody mężczyzna z uszanowaniem i celebracją całował rękę Chrzestnej i zwracał się per "Pani Baronowo".

- Mamusiu - przecież Chrzestna nie wygląda na żadną baronową! - Ania miała jakie takie wyobrażenie z przeczytanych książek o wymaganej prezencji baronowych - To zwykła kobieta, w dodatku zawsze w chusteczce na głowie, z ogromnymi czerwonymi stopami i rękami !

Widok ten w żaden sposób nie pasował do wyobrażeń dziewczynki, zwłaszcza gdy miała przed oczyma, jak szoruje drewnianą podłogę swojego mieszkania, albo pierze w balii, trąc zamaszyście bieliznę o blaszaną falistą " tarę" i rozdeptując bosymi sękatymi nogami rozbryzganą pianę; robiła to z prawdziwą pasją i oddaniem, bez narzekania i sentymentów.

Matka uśmiechała się na ten często powtarzany zarzut, aż nagabywana raz kolejny wspomniała, że Matka Chrzestna faktycznie miała kiedyś męża-barona, który grając namiętnie w karty pozbył się swego baronowskiego "von" dla uratowania honoru i wkrótce potem zmarł powołany na front. Na tym skończył się cały splendor byłej baronowej, która szybko umiała dostosować się do realiów socjalistycznej Polski i nie zawracała sobie głowy głupstwami. Twarda, przedwojenna, wykształcona "do koronkowych robótek" potrafiła chwycić zarówno za motykę, jak i za łopatę na budowie, ratując swoją wielodzietna rodzinę od głodu i poniewierki. Mama Ani, fizycznie znacznie słabsza, często prosiła ją o pomoc przy grubszym praniu i wtedy w całym domu dominował zapach płatków mydlanych, panował ogólny rozgardiasz i można było niezauważenie puszczać słomką pyszne kolorowe bańki mydlane, rozbryzgujące się pod sufitem w paskudne mokre plamy - ale kto by o to wtedy dbał !



Gdy się leży długo w łóżku, dochodzi się do chwili, w której wszystkie książki zostały przeczytane, wszystkie historie opowiedziane, a zegar ma już tylko same długie godziny.
- Mamo ! Nudzę się ! Zobaczysz - wstanę po kryjomu, jak wyjdziesz i zacznę tańczyć! Albo... wybiegnę z domu !

Lato już przechyliło się nieco na jesienną stronę lecz Annie jeszcze nie wolno było opuścić pokoju. Przez otwarte okna chciwie łowiła odgłosy bawiących się dzieci, z których żadne nie przychodziło, bo kto chciał spędzać czas z ledwie znajomą, skoro tyle się działo pomiędzy śmietnikiem, trzepakiem, a drewnianym płotem sąsiada.

Któregoś dnia mama Ani wróciła do domu szczególnie wzburzona i zdenerwowana. Dzieciaki z podwórka - bezmyślnie okrutne - obrzucały kamieniami starą skulona wpół Niemkę, która stała przed domem i z przekrzywiona głową błogosławiła go szerokim krzyżem, mamrocząc coś po niemiecku. Nieszczęsna, pozbawiona znacznego majątku wskutek działań wojennych, nie opuściła miasta "ze swoimi" - pomieszane zmysły nie pozwoliły jej oddalić się od tego, co bliskie i znane. Dla Ani i innych dzieciaków ta słaba i pomylona kobiecina, niegdyś dumna i bogata właścicielka dużej miejscowej garbarni była symbolem niedawno pokonanego wroga - hitlerowca, którego należało zniszczyć i przepędzić. Jak psa.

Pusta ręka zapiekła dziewczynkę nieznośnie.


Ostatnio zmieniony przez Karibu dnia 23 Lut 2009 18:41, w całości zmieniany 5 razy
PostWysłany: 19 Lut 2009 20:36
Karibu
Gość

 





koniec kosmetycznych poprawek Smile (chyba)
PostWysłany: 20 Lut 2009 2:30
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Karibu,
pozwoliłem sobie nie tylko na red. techniczną ale i na stylistyczną - kilka wyrazów poprzestawiałem wychodząc z założenia, że w ten sposób tekst będzie bardziej przejrzysty. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe, jeśli jednak uważasz, że posunąłem się za daleko, napisz, przywrócę do poprzedniego stanu.

Co o tym sądzę? Sądzę, że to kolejne, równie udane, zatem - bardzo dobre opowiadanie. Nie martw się ewentualnymi pytaniami: i co dalej? lub - i co z tego? Inteligentny Czytelnik wie, że opowiadania mają początek i koniec nie na papierze, tylko w jego (i Autorki) wyobraźni!

Czekam na 3 i...33 "z cyklu"

:smt006

Ps.:

Jest tutaj jeszcze nieco do zrobienia (kosmetyka) w zakresie stylistycznym ale najszybciej dojdziesz do "jak i co", czytając na głos i zastanawiając się, czy TAK ludzie OPOWIADAJĄ czyli - mówią językiem potocznym, zwracając szczególną uwagę na powtórzenia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 20 Lut 2009 2:37, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 20 Lut 2009 8:34
Karibu
Gość

 





Dzięki za "uczesanie" - oczekiwałam pomocy, bo to i owo mi zgrzytało. W najbliższej wolnej chwili przyjrzę się krytycznie tekstowi - Twoje wskazówki - bezcenne ! Jeszcze raz dzięki ! Ukłony i jakże cieszę się z zaciekawienia Smile
PostWysłany: 20 Lut 2009 12:55
Marek Jastrząb
Gość

 





nieczęsto zdarza mi się komentować teksty współczesnej literatury. Czasem jednak mam dygoty i ciarki stepują mi po plecach, bo czytam tak dobry utwór, jak Twój.

pozdrawiam
PostWysłany: 20 Lut 2009 13:06
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





A jak ten Stary, Mądry i Czcigodny Jastrząb TAK pisze, to wie, co pisze.Bo to Stary, Mądry... etc. :smt006


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 20 Lut 2009 13:55
Marek Jastrząb
Gość

 





Witaj młodzieńcze, Plezantropie!

jak znajdziesz się w moim wieku i zaczniesz podupadać na wzroku, to, w ramach ekonomii sił i czasu, będziesz czytał tylko i wyłacznie dobre teksty.

pozdrawiam co tchu


Ostatnio zmieniony przez Marek Jastrząb dnia 20 Lut 2009 13:58, w całości zmieniany 3 razy
PostWysłany: 20 Lut 2009 14:08
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Podpełznę, żeby zaczerpnąć tlenu z butli, zaciągnę się inhalatorem, dla wigoru zażyję Viagrę i Vigor, wymacam, gdzie leży lupa jubilerska i odczytam, co też Pan Marek mi napisał... :smt006


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 20 Lut 2009 14:09, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 20 Lut 2009 16:22
Karibu
Gość

 





Sławek napisał:
Podpełznę, żeby zaczerpnąć tlenu z butli, zaciągnę się inhalatorem, dla wigoru zażyję Viagrę i Vigor, wymacam, gdzie leży lupa jubilerska i odczytam, co też Pan Marek mi napisał... :smt006



dodaj jeszcze Waść łyk poddtlenku azotu, jako gaz rozweselający ( bo czasy wesołe to już chyba nigdy nie nadejdą Smile


A Panu Markowi również stokrotne dzięki - niezły to "kop" do dalszej opowieści, a również do korekty "szkolnych" błędów, z którymi walczę Smile
Pozdrawiam!
PostWysłany: 20 Lut 2009 16:28
Marek Jastrząb
Gość

 





NASZA OKULISTYCZNA POGWARKA PRZYPMINA MI DIALOG TWOICH EMBLEMATOWYCH BOBASKÓW

CAŁUSKI DOGORYWKOWE
PostWysłany: 20 Lut 2009 20:58
ella_hagar
Rada Strasznych

 
Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 1047
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa





To jest lepsze od porzedniego. Smile Tak w treści jak i w technice.

Ale.

Uważaj na takie lapsusy, jak tu:

To nawet na początku było zabawne. Ale tylko przez pierwsze dni

Powinno być raczej : To na poczatku było nawet zabawne (lepszy szyk).
Ale bardziej mi chodzi o masło maślane. Bo jesli najpierw piszesz, że na początku, to po co potem aż tak uszczegóławiasz, pisząc, że tylko przez kilka dni. Czytelnik czyta, że na początku i nie sądzi, że "na początku" oznacza wielodniowy czy wielomiesięczny okres.

Znów ten szyk. Zobacz np.
Głęboko pod łóżko wciśnięty wstydliwie pobrzękiwał od czasu do czasu blaszany nocnik

Powinno być raczej tak:
Blaszany nocnik, głęboko wciśnięty pod łożko, wstydliwie pobrzękiwał od czasu do czasu.

I zwróć uwagę na powtórzenia tych samych słów w jednym zdaniu (zob. matka oraz długie-długo). To źle się przysłuża czytaniu.

Smile

Mam nadzieję, że elka-gaduła nie jest utrapieniem forum Wink))))

To ja przepraszam. Idę, jak mawiała moja babcia, zamknąc okno w drugim pokoju. Smile


Trzymaj się i nie zrażaj. Pisz. Masz dryg.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ella_hagar dnia 20 Lut 2009 22:06, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 21 Lut 2009 7:13
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Blaszany nocnik, głęboko wciśnięty pod łożko, wstydliwie pobrzękiwał od czasu do czasu. - wypunktowała Ella; jest tego dużo więcej ale to zadanie Autorki. Zwróć uwagę, że ja swoje teksty poprawiam po kilkadziesiąt razy tu, w Internecie a nie wiesz nawet, ile razy robię to w tekstach zbunkrowanych na CD. Ile wejść na tekst, tyle poprawek bo zawsze "coś nie tak".

Uwaga Elli o "maśle maślanym" - słuszna ale czasami, zachowując styl mowy potocznej - uchodzi; z naciskiem na "czasami" Smile

Porada: Nigdy nie wklejaj tekstu bez uprzedniego przeczytania na głos! Nigdy!

:smt006


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 21 Lut 2009 9:58
Karibu
Gość

 





Tak jest - nigdy bez czytania nie wklejać !!! Smile)


(pomyśleć, ze wielokrotna edycja mogła mi się wydawać źle widziana)


"Elka - gaduła" zasługuje na uściski Smile
w małym miasteczku - dumni i pokonani cz.2
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin