Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> PROZA -> Notatek 82 - BANAŁ V2.0
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Notatek 82 - BANAŁ V2.0
PostWysłany: 17 Lut 2009 12:34
Gość

 





NOTATEK 82 – BANAŁY VER. 2.0


Dla Jasia i Edka z ukłonami.




Banalne wnętrze zupełnie nieistotnego wielkomiejskiego baru z okresu „Tandetnego” (koniec XX i początek XXI wieku) Za wikipedią...
Plastikowe ogrodowe krzesła i małe stoliki. Przesiąknięte smrodem papierosów i wylanego piwa tapety i stare pożółkłe kalendarze wiszące jeden na drugim, pani siedząca za barem ogląda tabloidy wypełniając sobą barowe krzesło, gdy za nią w odbiciu luster osiada kurz na plastikowych egzotycznych pustych butelkach. Wokół zafalowane białe ściany i plastikowe kwiaty stojące na parapetach zaparowanych okien, piwo po dwa pięćdziesiąt , chiński zegar z martwymi wskazówkami obok plastikowego krzyża kupionego pod kościołem na „odpuście”, z „jamnika” stojącego na lądzie dobiegają cicho rytmiczne dźwięki przerwane co parę minut bezlitosnym rykiem reklam zmuszającym panią Alinkę do mimowolnej konwulsji połączonej z prawie niesłyszalnym westchnieniem wypływającym z jej bladych ust. Krótkie odbicie kiedyś czerwonej trwałej ubarwia bar wyschniętym kolorem życia. Przy jednym z trzech stolików siedzi trzech facetów w wieku podwyższonego ryzyka. Barwa skóry na twarzy świadczy, że naskórki już dawno zostały spolerowane setkami pociągnięć rękawa.



BRUNO
Wiesz co ? Boje się jak cholera.

EDEK
Kaca masz...
Napij się, przejdzie.

BRUNO
(pije łyk piwa)
Edek, ty mi powiedz, jak to się stało, że wylądowaliśmy w tej cholernej zimnej i wilgotnej dziurze?

EDEK
(patrzy w dal)

BRUNO
Edek wiesz co...Wydaje mi się, że życie ze mnie ucieka.

EDEK
E tam...

BRUNO
Marnujemy się Edek. Życie ucieka. Rozumiesz? Jak cholerna bateria w tym chińskim zegarze. Skończyło się.

EDEK
(patrzy w okno. Za zaparowanymi szybami rozmazane plamy czerwieni, żółci i zieleni, zmieniająca się rozmyta kolorystyka przechodząca z góry na dół lecz nigdy z dołu do góry, czasami z boku w bok, w obie strony, z bliska w dal, przenika się wzajemnie. Brak ostrości nie pozwala ocenić czy człowiek jest już pijany, czy wciąż, to tylko świat za oknem pijanym obrazem mu się jawi. Edek podnosi dłoń i przeciera okno rękawem. Ostro widzi wystawę pobliskiego religijniaka).

BRUNO
Co tutaj robimy?

EDEK
Siedzimy w smrodzie.
 
BRUNO
Ty się nie śmiej, tylko mi powiedz dlaczego do ciężkiej cholery tutaj siedzimy? Gdzie są ludzie renesansu? Widzisz tutaj choć jednego? Widzisz jakiś twórców kina albo teatru którzy robią z serca a nie z komerchy? A może słyszysz jakiegoś muzyka? Pokaż mi tutaj kogoś wrażliwego i ze smakiem, z wyczuciem i należnym człowiekowi dystansem który nie liczy kasiory, władzy i wpływów? Ci którzy tacy byli już dawno poszli w góry. Edziu... Pokaż mi teraz chociaż jednego takiego kto nie oniemiał, pokaż mi poeto zachlany...

EDEK
(długo patrzy przez szklaną jarzącą się tym razem błękitami i brązami martwą kwarcową szybę. Patrzy w oczy duszy odległej czasem i przestrzeniom, określonej tylko w lustrze jego własnych wilgotnych od wyciśniętych dymem łez – gałek ocznych. Tak jak on sam kiedyś... W końcu obraca się i wskazując na barmankę).

A Pani Alinka? Jest przecież szefową. Ma swój własny bar. Człowiek sukcesu. Czego więcej ci trzeba?

BRUNO
Czy ja ci coś złego w życiu zrobiłem Edek ? Powiedz coś, czy kiedykolwiek cie okłamałem? Tandeta nas pożarła Edziu rozumiesz? Tandeta i nie da się z tego cholerstwa wyleźć. Wymyśl coś!
 
EDEK
O co Ci chodzi Bruno? Ciepło ci jest? Masz co żreć i pić? Czy ja ci coś obiecywałem?
Daj mi spokój. Poszliśmy tylko na piwo.
 
BRUNO
Na piwo? Dobrze wiesz, że nigdzie nie chciało mi się łazić.

EDEK
To po coś lazł?

BRUNO
Jak po coś lazł? A to całe gadanie, że od stania w miejscu niejeden zginął kwiat? Że nie rozdziobią nas kruki i wrony ? Edek kurwa. A te piosenki SDM-u śpiewane po nocach przy ognisku?

 (do baru wchodzi chłopak. Mija ich i podchodzi do lady).
 
CHŁOPAK
Hot doga.
 
PANI ALINKA
(wstaje i bez słowa wyciąga bułkę z plastikowego worka. Wrzuca ją do kuchenki mikrofalowej, w jej oczach odbijają się cyferki gdy nastawia czas).
 
BRUNO
(patrzy przez chwilę na chłopaka i próbuje się podnieść)
Gadałeś o wolności i to jest wolność?!
Mówiłeś o wiosnach, o ludziach! A co mamy? Zapaprane plastikowe okna i plastikowe bułki z jakiegoś pieprzonego E ! I to ma być wolność?

EDEK
Wolność to bieda.
Wolność to zaprzeczenie konieczności dokonywania wyboru.
Wolność to Ty i Ja i ten obok.
Wolność to śmierć.
 
BRUNO
Edek – kurwa ty jego mać. Rozumiesz, że siedzimy już tutaj ze trzydzieści lat?
Dupa mnie już boli jak cholera, a Ty ciągle to samo.
(siada zatoczywszy się)


NARRATOR
Siedzą nasi bohaterowie. Siedzą i piją swoje ulubione piwko. Rozglądają się za życiem, niezdecydowani,lub zdecydowani zbyt wiele. Uwolnieni, lub całkowicie zaprzeczeni. Zhomogenizowani, oswobodzeni z zainteresowania i prawie spełnieni. Czas wokół nich zamarzł, odpłynął w nicość. Przeniósł się w martwy kwarc. Powtarzalność czynności, taktów w radio, niedziel, mrugających świateł, odbitych kart, taśm. Trans, dzień za dniem, noc za nocą, z konta w konto, piwo za piwem, mija czas... Mija w ciszy i kosmicznym wyizolowaniu.

BRUNO
Pamiętasz tego gościa co tutaj jeszcze wczoraj był? Ten co się tak zatoczył jak wychodził.
 
EDEK
(kiwa głową wyrwany z rozmyślań)
 
BRUNO
Tak, żebyś wiedział. Jak każdy, kto po tylu latach siedzenia chce wstać.

EDEK
To po co wstajesz? Mamy tutaj wszystko.

BRUNO
Ale on był, on był jakiś... On wyszedł z wiarą.

EDEK
Gość jak gość, wiara jak wiara – rozkrzyczana.

BRUNO
(pociąga piwka)
Edek ty wiesz jak ciężko się chodzi gdy idziesz z wiarą... sam to tyle razy próbowałeś, a potem się usprawiedliwiałeś. Znam to na pamięć: wiara nie jest spokojna i obliczalna. Jest pełna uniesień krzyków i upadków. Jest roześmiana i niedoskonała, niedopełniona i zawsze nieobliczalna, ułomna, pełna cierpienia i połączona w bliżej nieokreśloną dawkę wyobrażeń, twarzy, piersi, rąk i bród. Chybotliwa i potliwa, prowadząca się w kierunkach których nie kontrolujesz, zakręcona i okrwawiona, żywiołowa. Wiara to nasze sumujące się osobowości, wątpliwości, słabości, nadzieje i zachcianki. Wiara jest taka jak jej członkowie. Chwiejna od krawężnika do krawężnika. Rozumiesz?
 
EDEK
Skończ z tym: „rozumiesz”. Myślisz, że nie wiem?
 
BRUNO
To dlaczego tutaj tak długo siedzimy?

EDEK
A co on mówił pamiętasz: czasami możesz tak upaść, że się nie podniesiesz? Że szuka przykładów? Że ma dość tych zza szyby? Że teraz szuka takich z życia wziętych?
 
BRUNO
Tak mówił.

EDEK
I co? Wiara się z niego śmiała !
 
BRUNO
Wiesz co ci powiem? On szukał nas. Szukał sensu innego niż forsa i władza. Mówię ci.
Szukał właśnie tego.
 
EDEK
A ty co mu dałeś?
 
BRUNO
Jajco!
Piwo mu dałem. A co miałem mu dać, jak to tylko mam?
 
EDEK
Napij się...
 
BRUNO
(wstając)
Idę Edziu. Wybacz, ale idę. Idę go poszukać. Jak ma mnie życie rozjechać, to na świeżym powietrzu.

JASIU
(ocknął się właśnie)

Czekaj idę z tobą.

(pożegnał ich dzwonek kuchenki mikrofalowej) 

PANI ALINKA.
Z musztardą i keczupem?

CHŁOPAK
e...

JASIU
(w drzwiach)
"Tyle dróg budują, a tu kurwa nie ma dokąd iść."
 
KONIEC


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia 19 Lut 2009 10:27, w całości zmieniany 8 razy
PostWysłany: 17 Lut 2009 12:45
Gość

 





Niechaj żyje kicz i banał.

Pozdrawiam Serdecznie
AWER.

P.S.
Wszyscy którzy chcą zamieścić scenkę na podstawkach do piwa proszeni są o kontakt z autorem lub administratorem. Wink


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia 17 Lut 2009 13:01, w całości zmieniany 1 raz
PostWysłany: 17 Lut 2009 13:15
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Czy to jest interesujące? Czy dało mi sekundę refleksji? Czy w zaprezentowanej tutaj "scenie z życia" jest coś, co warto zanotować w pamięci? Gdyby pogłębić "ból istnienia" Bruna i doładować filozoficznie stoicyzm epikurejski jego kompaniona - z pewnością!

Oglądały oczy moje i słuchały moje konchy uszne niejednego adzia-badzia w spowitych dymem mordowniach; niejeden pet gasiłem w zakrętce od słoika w straszliwych pijalniach piwa na obrzeżach miast i bezimiennych miasteczek. Knajpki zazwyczaj nazywały się "Zacisze" a w dymie papierosów najpodlejszych z podłych, czaiły się mord i żądza odwetu na kimkolwiek, za wszystko; za niewinność i upodlenie podłym życiem właśnie.

Kufajki, wyświechtane marynarki, wyglansowane albo zabłocone stare buty; twarze wyszorowane do czerwoności i zmoczone włosy eks-inteligentów, aby ukryć przepicie. Albo brudne, niemyte i zapyziałe chamskie mordy rodem z rynsztoka czy chlewa.

Tak, oglądały oczy moje... I co tu ukrywać - zawsze traktowałem opowieści galerników upadku, ich gesty, mimikę i pozy - jako najlepsze bo surowe a więc najprawdziwsze tworzywo dla mojej wyobraźni, nieodmiennie spragnionej poznawania życia w jego najczystszej, nieskażonej intelektem postaci. Skażonej upadkiem albo zatrzymanej w tej fazie rozwojowej, która porównać można do życia aksolotla meksykańskiego, dziwnego stworzenia Bożego, które nie wychodzi poza stan ćwierć-rozwoju, choć może, jeśli tylko wyrwie się poza otaczające środowisko. Jeśli zechce, ale - nie czyni tego, bo - nie wie, że może...


Weredyku Adamie Ty - popracuj nad tym, bo warto; zacząłeś nieźle i nieźle przeszedłeś do końca (?) ale tu trzeba jeszcze gwoździa w postaci:
rozumiecie wy, którzy mnie czytacie? Rozumiecie?


Pozdrówki :smt006


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 17 Lut 2009 14:34, w całości zmieniany 5 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 18 Lut 2009 8:06
Gość

 





Wybacz proszę ten z mojej strony nieodpowiedzialny ruch związany z wycięciem notatki którą skomentowałeś. Zainspirowałeś mnie i gdy przeczytałem mój wpis jeszcze raz, doszedłem do wniosku, że Twoje uwagi są tak cenne, że postanowiłem tekst "wycofać". Jeszcze raz prosze o wybaczenie
PostWysłany: 18 Lut 2009 9:18
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Nie wybaczam! Psiamać!
Czekam na tekst! Wklej go w to samo miejsce! :smt021


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 18 Lut 2009 9:35
Karibu
Gość

 





Czytanie recenzji zlikwidowanego tekstu jest nowym doświadczeniem i dodam, ze intrygującym.
Można sobie wyobrazić cokolwiek, jednak w sposób ujarzmiony i naprowadzony przez komentatora.
Czekam niecierpliwie zatem na ponowne wprowadzenie tekstu przez Autora Smile


Upsss... Autor był szybszy Smile


Ostatnio zmieniony przez Karibu dnia 18 Lut 2009 9:36, w całości zmieniany 1 raz
PostWysłany: 18 Lut 2009 9:43
Karibu
Gość

 





O ! Niezła pointa, a taki tekst bez niej byłby tylko gadaniem dwóch zapijaczonych Smile)
PostWysłany: 18 Lut 2009 10:05
Gość

 





teraz to mi się dostanie. Plezanciu najmilszy. Łaski. To pierwszy i ostatni raz był Smile) A widzisz, że karibu się podobało. Nieocenione doświadczenie z zaskoczenia.
PostWysłany: 18 Lut 2009 10:20
Karibu
Gość

 





AWER napisał:
teraz to mi się dostanie. Plezanciu najmilszy. Łaski. To pierwszy i ostatni raz był Smile) A widzisz, że karibu się podobało. Nieocenione doświadczenie z zaskoczenia.


Ogólnie sie podobałoSmile wyobrażałam sobie cieńsze:)

ale mi brakuje w opisie knajpy portretu Najjaśniejszego upstrzonego przez muchy Smile
PostWysłany: 18 Lut 2009 10:35
Gość

 





karibu napisał:
AWER napisał:
teraz to mi się dostanie. Plezanciu najmilszy. Łaski. To pierwszy i ostatni raz był Smile) A widzisz, że karibu się podobało. Nieocenione doświadczenie z zaskoczenia.


Ogólnie sie podobałoSmile wyobrażałam sobie cieńsze:)

ale mi brakuje w opisie knajpy portretu Najjaśniejszego upstrzonego przez muchy Smile


CK klimaty są niezapomniane. Smile
PostWysłany: 18 Lut 2009 14:49
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





JASIU
(w drzwiach)
Tyle dróg budują, a tu kurwa nie ma dokąd iść.


Cytat żywcem z książki Himilsbacha, PszeAawera!

O całości, jak się wyśpię; nie spałem od wczoraj rano; pisałem coś, jakieś. Jak zwykle. Ooooch, co za monotonia życia: pisanie! Wieczne pisanie, a mogłem siedzieć od 2005 na Isla de Mallorca, jako jakiś ktuś od czegoś. Ale - nie! Polska, w Polsce pisanie, pisanie o Polsce polskiej, polskich Polakach, pisanie. No, ale niepisanie? Nie? A PISANIE? Ba! He, he.... Ba!


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 18 Lut 2009 19:05
Gość

 





Sławek napisał:
JASIU
(w drzwiach)
Tyle dróg budują, a tu kurwa nie ma dokąd iść.


Cytat żywcem z książki Himilsbacha, PszeAawera!

O całości, jak się wyśpię; nie spałem od wczoraj rano; pisałem coś, jakieś. Jak zwykle. Ooooch, co za monotonia życia: pisanie! Wieczne pisanie, a mogłem siedzieć od 2005 na Isla de Mallorca, jako jakiś ktuś od czegoś. Ale - nie! Polska, w Polsce pisanie, pisanie o Polsce polskiej, polskich Polakach, pisanie. No, ale niepisanie? Nie? A PISANIE? Ba! He, he.... Ba!




Celowy zabieg mości Plezantropie - całkiem celowy Smile
PostWysłany: 18 Lut 2009 19:50
Karibu
Gość

 





karibu napisał:
O ! Niezła pointa, a taki tekst bez niej byłby tylko gadaniem dwóch zapijaczonych Smile)



no i pochwaliłam Himilsbacha... ma się ten gust.
PostWysłany: 19 Lut 2009 10:23
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Po mojemu:

Didaskalia utrudniają czytanie, męczą; dialog zaś - i jak najbardziej. Filozofia bytu, prezentowana przez bohaterów jest... No, mniejsza. Na novellę, etiudę - i jak najbardziej. Na 90 minut? Na novellę, i owszem.

Co jeszcze?
Zamieniłbym didaskalia na formę "klasycznej" prozy. Ot, co, Panie Awer!

:smt038


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 19 Lut 2009 10:41
doktorowa
ADMIN

 
Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: podobno z Krakowa





ciekawy zestaw postaci i postaw. może i nic nowego, ale dobrze się czyta, choć didaskalia z "rozchwianą" interpunkcją wyhamowują na zakrętach.
:smt002


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 19 Lut 2009 10:46
Gość

 





Mości Plezantropie Smile
Dzięki za radę. Może to trochę archaiczne i nie w zgodzie z "prozą poklatkową"?
Notatek 82 - BANAŁ V2.0
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin