Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> PROZA -> Nasz podróż do Hiszpanii, czyli opowieść o Romanie...cz. 12
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Nasz podróż do Hiszpanii, czyli opowieść o Romanie...cz. 12
PostWysłany: 22 Maj 2015 21:11
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1000
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





Nasz podróż do Hiszpanii, czyli opowieść o Romanie...cz. 12





- I tak to właśnie się zaczęło. Mam na myśli moje wyobcowanie. Po pierwsze, szef mnie bardzo polubił, gdyż uwielbiam pracować, a po drugie nie jestem typem imprezowiczki. Każdy uciułany grosz odkładałam dla rodziny. Jedyne, co mnie kusiło, to zwiedzanie. Gdy tylko do mnie dotarło, że Malaga była pod wpływem różnych kultur, od fenickiej, greckiej, ariańskiej ze strony Wizygotów, wreszcie rzymskiej i muzułmańskiej oraz berberyjskiej, a na końcu katolickiej; koniecznie chciałam to wszystko zobaczyć. I jak najwięcej się dowiedzieć, oraz porównać ze sobą wszelkie ślady tych zamierzchłych obecności; bo to tak jakbym trochę uczestniczyła w tym wszystkim po trochu. Koniecznie też chciałam ujrzeć na własne oczy, jedyny w Hiszpanii, teatr rzymski.

Gdybym tak jeszcze mogła być w Saragossie, gdzie walczyli Polacy, zobaczyć wspaniałą architekturę Gaudiego w Barcelonie, albo popłynąć do Casablanki, która oczywiście kojarzyła mi się ze słynnym filmem z Ingrid Bergman i Humphreyem Bogartem Michael’a Curtiza.

- To zdumiewające, jest pani taka młoda i ma takie zainteresowania? - nie omieszkałam wtrącić, ale szybko ugryzłam się w język, gdyż Marta odcięła się natychmiast.

- Chce przez to pani powiedzieć, że jestem z prowincji. Czy tak?

- Nie, nie to miałam na myśli – próbowałam się niezdarnie bronić.

- Proszę zauważyć, ilu znanych pisarzy, poetów, ludzi ze świata sztuki pochodzi z prowincji – Marta nie dawała za wygraną - Może właśnie tam mają więcej czasu i przestrzeni, by usłyszeć Prawdę. Gdyż śmiem twierdzić, iż nic nie jest bliżej prawdy, aniżeli sztuka. I zapewniam panią, że to prawdziwa religia. Sztuka właśnie. A gdzie można najbardziej usłyszeć Boga, czy jak go tam zwał? W mieście? W religii, tej religijnej, kościelnej, z meczetów, zborów etc…? Może też, ale sądzę, że w o wiele mniejszym stopniu. Wiem, wiem, w mieście macie większy dostęp do informacji i jest wam łatwiej. Lepsze szkoły, uniwersytety, przybytki kultury jak się patrzy, choć, czy aby na pewno jeszcze? To wiele, a jakże! lecz śmiem twierdzić, że o wiele za mało – Marta ożywiła się dość mocno - Proszę też zauważyć, gdzie usytuowane są domy twórcze, dla pisarzy chociażby. Czyż to nie w ciszy rodzą się najlepsze dzieła? Dlaczego wielu twórców pracuje nocą, albo o świcie ? Prawda, że to bardzo znamienne?

- Istotnie, ma pani rację, także wzrastałam w małym miasteczku, tyle że o wiele wcześniej. Były to jednak, wbrew pozorom, całkiem dobre czasy. Na początku jeden, a potem dwa programy telewizyjne, były darem niezwykłym, jeśli nie ucztą. Gdzie podawano wszystko, co najlepsze. Począwszy od baletu, poprzez znakomite spektakle teatralne, wybitne kabarety i wreszcie filmy z całego świata, ze znakomitą również, muzyką jazzową. Nie mówiąc o najnowszych trendach i wielkim kinie autorskim. Od Bergmana począwszy. Albo też o znakomitym kinie polskim. I do tego jeszcze edukowano nas regularnie. Przypominam sobie Pegaz z Teodorem Krzysztofem Teoplitzem. Były to informacje podawane z wielką pasją i lekkością, oraz swoistą elegancją, a nawet gracją. Na myśli mam też Stare Kino ze Stanisławem Janickim, czy też znakomite polemiki Aleksandra Jackiewicza z Tomaszem Raczkiem, oczywiście oferowane przed każdym serwowanym przez nich, filmem z najwyższej półki.

A przy teraźniejszym zalewie telewizji komercyjnej, seriali, sitcomów i innych idiotyzmów, nie mamy rozeznania, co jest co. Pamiętam, gdy cała rodzina uroczyście zasiadała w każdy poniedziałek przed telewizorem, bo emitowano teatr telewizji. Wówczas to jeszcze, szanowna pani, telewizja pełniła rolę koryfeusza. Tak, tak… Pomijam, oczywiście politykę, gdyż media od zawsze były w rękach rządzących, co niestety wiadomo aż nadto. Natomiast kultura, wbrew wyobrażeniom obecnego pokolenia, miała i tak wiele swobody. Śmiem nawet twierdzić, że o wiele więcej, aniżeli teraz.

Obecna, wszech rozprzestrzeniająca się bigoteria, a także w wielu przypadkach pseudoreligijne maniactwo, czyni wiele szkody. I na nasze nieszczęście, rozrasta się coraz bardziej, ów pokraczny w swych zamierzeniach, twór; niczym hydra, godząc w swobodę i wypowiedź twórczą.

Jednakże wówczas moi rodzice, najzwyklejsi chłopi z pochodzenia, stali się fanami teatru, opery, dobrego filmu, czym także i nas zarazili. Ma pani więc absolutną rację, obecny natłok informacji pozbawił to pokolenie wyrafinowanej i jedynej w swoim rodzaju możliwości przeżywania. Pamiętam też, iż nic nie było rozkoszniejszym zajęciem, jak pójść do biblioteki, by przerwać wreszcie małomiasteczkową nudę i udać się w najbardziej fascynująca podróż po świecie, wraz z bohaterami książek. I to właśnie w tej ciszy, tym bardziej usłyszeć można było ich przesłanie. Rozpoznać rzeczywiste zamiary i dogłębnie odczytać intrygę.

- Rozumie, pani teraz – twarz Marty wypogodziła się nagle - że i ja miałam takich rodziców. Toteż wspomniany przeze mnie film Casablanca był również i dla mnie filmem kultowym. Podobnie książki są moimi najlepszymi przyjaciółmi. I nie potrzebowałam sangrii czy malagi bądź trawki, by poprawić sobie nastrój na emigracji. Nie fascynował mnie też przygodny seks pod wpływem wyżej wymienionych środków, by się odnaleźć w tym dalekim kraju. Moje koleżanki z czasem zaczęły się ode mnie odsuwać, albowiem byłam ich wyrzutem sumienia. Widziałam wszak, jak bez skrupułów zdradzają swoich mężów, chłopaków. Jak się upijają i upalają czasem do nieprzytomności. Jak z czasem odrzucają już gorących Hiszpanów, bo ci nie stoją tak na wysokości, jak chociażby Marokańczycy. Jednym słowem, wolność, plus niezła gratyfikacja za pracę, w porównaniu do polskich płac, uderzyła dziewczynom do głowy. Większości dziewczynom, na pewno. Nigdy bym się nie spodziewała, że aż tak! Wstyd mi było i jest nadal, za moje polskie koleżanki, które zaczęły oszukiwać swoje rodziny i o połowę lub jedną trzecią zaniżać w opowieściach swoje zarobki. Musiały przecież mieć za co bezkarnie hulać. I dziwiły się, że jestem taka głupia i ścibię ten grosz i wiozę tak pieczołowicie uzbierany do domu. Taka wtórna dziewica - wyśmiewały się.

I w taki oto sposób, stałam się tam zupełnie samotna. Została mi więc tylko praca i tęsknota. Oraz na miarę moich możliwości czasowych i finansowych, zwiedzanie. Książek nie za wiele mogłam wziąć ze sobą, co oczywiste. Nawet i szef w ostateczności się na mnie obraził, bo nie odpowiedziałam na jego awanse. Bo jak się ostatecznie okazało, ten się rzekomo we mnie okrutnie i na zabój zakochał. Może się pani tylko domyślać, jakie miałam z tego powodu dodatkowe nieprzyjemności. Kosztowało mnie to dość dużo zdrowia i nerwów.

Reasumując, wszystko to tym bardziej wzmogło moje wyobcowanie. Nie jest więc mi łatwo, jak mogłaby się pani spodziewać. Cóż, pieniądze to bardzo wiele, ale jednak nie wszystko. Wiem, posługuję się sloganami, jednakże… – tu zamyśliła się i spojrzała na wielkie bloki mieszkalne w Lyonie, gdyż wjechaliśmy w to miasto nareszcie. Zdumiało mnie, iż tamtejsza współczesna architektura tak bardzo przypominała to nasze, komunistyczne budownictwo monumentalnych, szarych i bezdusznych brył.

- Cóż mogę na koniec powiedzieć? Jak zwykle, w takich sytuacjach niezawodna jest przyroda. Warto o tym zawsze pamiętać. Pomaga mi więc, pomimo już niejakiego przyzwyczajenia, widok Morza Śródziemnego i gór w oddali, i ten właśnie lazur, oraz ciepło, o którym wspomniałam pani, na wstępie. I może także dlatego jadę tam znowu? Już kolejny rok. A zresztą, mam inne wyjście, droga pani?




cdn.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daniela j. jarszak dnia 10 Wrz 2015 15:06, w całości zmieniany 15 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 03 Cze 2015 20:26
ella_hagar
Rada Strasznych

 
Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 1047
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa





Danielo, nie piszę ostatnio pod tekstami, ale bywam tu i czytam. Nie jest źle. : )
Podoba mi się, moja droga.
Ukłony ślę niskie : )


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 03 Cze 2015 20:55
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1000
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





A już myślałam Ello, że pusto tu zupełnie. Bowiem, taka samotność pośród wielu liter, to szczególna samotność. To dobrze więc, że jesteś, ale o wiele bardziej byś była, gdybyś i "większym słowem" tu zaistniała jeszcze... Mam nadzieję jednak, że piszesz swoją niezwykłą książkę...gdyż ja wciąż cierpliwie na nią czekam, nie zapominaj o tym, albowiem pławię się w tym, co i jak przekazujesz.

Serdecznie pozdrawiam i oczywiście dziękuję za pochylenie. Twoje, znaczy dla mnie szczególnie wiele, ale to już wiesz... Smile


d.j.j.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Nasz podróż do Hiszpanii, czyli opowieść o Romanie...cz. 12
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin