Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> PROZA -> monolog w zastępstwie milczącej
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
monolog w zastępstwie milczącej
PostWysłany: 24 Sty 2009 22:10
el
Rada Strasznych

 
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2





Skoro nareszcie zamilkła i gapi się w okno, skorzystam z chwili, by dodać kilka słów od siebie. No... Może nie kilka, ale znacznie więcej, bo nie szybko może mi się trafić kolejna okazja. Proszę się nie obawiać i tak nie usłyszy, co powiem. To już się zdarzało wcześniej. Potrafiła tak tkwić w ciszy i bezruchu parę godzin. Czasami tylko uśmiechnie się albo westchnie. Już jako dziecko doprowadzała tym milczeniem matkę do szału. Podejrzewam, że wtedy robiła to świadomie. Teraz chyba wpadła we własne sidła.

Ona i ja to jedno. Trafiają się dni, że tak to wygląda. Od jakiegoś czasu ta kobieta znowu przysparza mi problemów, a pana działania, jak widzę, zdają się na nic. Nie pomagasz człowieku, a tyle pokładałem nadziei w pana wiedzy i doświadczeniu. No cóż. Proszę się nie krzywić. To właściwie nie zarzut, tylko stwierdzenie faktu.

Postanowiłem ulzyć nam wszystkim: jej, panu i sobie, bo przecież w ogromnym stopniu moja rola też ma znaczenie w tym przypadku. Teraz z pretensjami? Wolałbym być wysłuchany i zrozumiany, a litanię żalu zostawmy sobie na później. Jeszcze nie czas na wzajemne ataki.

Potrafię czasami ją kontrolować tak skutecznie, że ustępują objawy, które pan analizuje od tygodni. Bywa też na odwrót. Jakimś cudem ona przejmuje stery i zaczyna na mnie działać destruktywnie.
Mogę to tłumaczyć sobie siłą jej ducha, moją gorszą kondycją, a przede wszystkim podstępami, którymi mnie raczy od dawna. Jestem dość wytrenowany i naprawdę coraz jej trudniej mnie oszukać, ale zdarza się i tak, że uśpi moją czujność na tyle skutecznie, że znowu oboje lądujemy w gościnie u takich jak pan. Zna mnóstwo sposobów, aby mnie zmącić i wykręcić numer, po którym czuję się jak ścierka, której nawet cerować nie warto. Sposoby na mnie? O panie. Nic z klasyki. Alkohol, tytoń, oczywiście w nadmiarze, to etapy, które mamy za sobą. Teraz jest bardziej wyrafinowana, ale o tym później albo i wcale. Jeszcze zdecyduję, czy warto o tym mówić.

Zawsze mam od niej sygnały, które mi uświadamiają, że zaczynają się kłopoty. Zwykle zaczyna się to tuż przed snem. Na przykład kładzie się spać i zamiast zamknąć oczy, i pozwolić mi odpocząć, zaczyna się buntować. Wstaje, otwiera okna, udaje, że myśli. Mówię, iż udaje, bo oznacza to walkę ze mną i już wiem, że znowu coś przeoczyłem. Zazwyczaj funduję jej potężny ból głowy, ale załatwia go prochami, a to mi wyjątkowo nie służy, bo przy okazji obrywam i tracę możliwość pełnej kontroli nad nią. Tak było i tym razem. Ponownie dałem się nabrać na sztuczkę oglądania świata z góry i pozwoliłem pobiec w stronę strychu. Zabrano nas z krawędzi dachu, a wcześniej musiałem nieźle wysilić poczucie równowagi, by nie zderzyć się z brukiem. Śpiewała jakąś głupawą piosenkę o groszkach i małym ogrodniku.

Jakiż byłby to banalny koniec. Zlecieć z dachu i tak prostacko rozmazać się na chodniku.
Proszę wybaczyć. Czasami popadam w stany tępoty i wtedy serwuję takie gnioty myślowe.
Pan się uśmiecha? Ona też tak potrafi złośliwie wykrzywiać usta.

Zaczynam być zmęczony tworzeniem pozytywnych wizji, wyciszaniem głosów, budzeniem intuicji, głaskaniem wyobraźni. Kiedy zmęczenie jest silniejsze ode mnie, pozwalam takim jak pan wkroczyć w nasz świat. To, że jestem częściowo na jałowym biegu, nie oznacza mojej całkowitej bierności. Gdzieś tam z boku obserwuję wszystko i właśnie uznałem, że nie mamy z pana żadnego pożytku. Tu jest tak samo jak w poprzednich miejscach: tabletki, lampy z niebieskim światełkiem, długie rozmowy, których potrzebę uznają chyba tylko psychiatrzy. Ona potrzebuje czegoś innego i muszę ją zabrać. Nie, nie powiem, dokąd pójdziemy. Tego jeszcze sam nie wiem.

Panie... Nie chciałbym być niegrzeczny. Znamy swoje prawa. Nie jesteśmy szkodliwi społecznie, nie stanowimy ani dla siebie, ani otoczenia żadnego zagrożenia. Bywa, że udajemy, iż nie wiemy, co robimy, ale to tylko gra w życie. Ona mówi, że o życie.
_________________


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez el dnia 17 Lut 2009 23:06, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 26 Sty 2009 15:26
ella_hagar
Rada Strasznych

 
Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 1047
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa





Napisane sprawnie Smile
Może tylko, nieśmiało zaproponuję zrezygnowanie w ogóle z trzykropków? Jak myślisz?
I jest jedno zdanie, nie za bardzo dobre – „a tyle pokładałem nadziei w pana wiedzy i doświadczeniu”

Co do treści:
Schizofrenia? Zaburzenia tożsamości? Rozdwojenie osobowości? W każdym bądź razie o tego rodzaju schorzeniu. Chyba.
Ty zapewne znasz dobrze teoretycznie temat skoro o nim piszesz.
Myślę, że to ważne, żeby próbować zrozumieć ludzi chorych, żeby budować wobec nich otwartość.
A do tego służyć mogą także słowa ujęte w tekście literackim.

Dla mnie jest za mało w Twoim tekście. Powinnaś to rozwinąć.
To jest relacja z punktu widzenia chorego człowieka. Dobrze napisana. Dobry tytuł, dobre mocne słowa na zakończenie. Jest w tym też swojego rodzaju klimat.
Ale za mało tego całego odkrywania przed czytelnikiem relacji człowieka chorującego ze światem, w którym żyje.
Brak niezwykłości i przejmujących przecież wymiarów świata chorego i zmagań, z którymi przychodzi mu żyć.
Po prostu nieco powierzchownie poruszony temat. Ale dobrze, że poruszony, bo ważny. Smile Nie do końca jednak przekonywująco opisany.


Napisz, El, więcej, głębiej, mocniej. Poczytam z chęcią. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 26 Sty 2009 15:45
el
Rada Strasznych

 
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2





Biedronki, czyli kropki do przemyślenia, jako i to kulawe zdanie. Jeszcze pomyślę.

Elu dziękuję za podpowiedzi i zachętę do pisania. Tekst napisałam jako szkic do dalszej części. Traktuję go jako szkielet i póki co zbieram się w sobie na tzw. dalej i głębiej.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 28 Sty 2009 21:17
Gość

 





w sferze domysłówSmile tak, sporo jest literatury o ludziach, którzy potrzebują pomocy , mało o ludziach, którzy tę pomoc dają, ale i potrzebują jej. Tak się "wymykają" sami sobie...
czekam na dalej, nie wiem czy na "dogłębnie", ale dalej:)
El, tak odebrałam ten tekst, wiem, że nasze "odbieranie" często mija się z tym co zamierza autor:). Są moemnty, w których pozbyłabym się pewnych zdań, bo one rozmydlają dramaturgię.
Tak, czekam na dalej:)
PostWysłany: 17 Lut 2009 23:00
el
Rada Strasznych

 
Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2





Nie myślałam o dramaturgii. Nie wiem, co rozmydla ową... niemyślaną. Usiadałm i palce pobiegły po klawiaturze. Mea culpa...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
monolog w zastępstwie milczącej
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin