Forum Strona Główna -> PROZA -> Bohaterowie dwaj.
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Bohaterowie dwaj.
PostWysłany: 03 Cze 2015 20:47
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1005
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





Bohaterowie dwaj.




Maj tego roku, to jest 2015, był wyjątkowo zimny i paskudny. Wietrzny, kapryśny i nieznośny. Na przestrzeni wielu długich lat, był to najbardziej chłodny i dotkliwy miesiąc. Wydawało się więc, i to chyba niemal każdemu śmiertelnikowi półkuli północnej, iż czerwiec powinien wreszcie wynagrodzić nam te chuligańskie wybryki natury. I zdaje się, że tak będzie – pomyślałam i ja. Bo choć to dopiero jego początek, to wraz z pełnią księżyca zrobiło się ciepło, jak już dawno nie było. Owszem, słońce się wciąż zastanawia: świecić, nie świecić? Głupio jakoś tak nagle wychynąć i udawać, że się nic złego nie działo, że wszystko cacy. Że promieniami sypać będzie jak zawsze… bośmy tacy wspaniali, szlachetni i dobrzy.

Mówcie, co chcecie, ale mam swoją teorię, a raczej opinię na ten temat. Zresztą, wcale to nie jest moja teoria, powielam ją tylko, jako że się kiedyś i gdzieś tam, co nieco na ten temat, naczytałam. A mianowicie, że wszelkie siły natury, zwłaszcza aura pogody, są niemal bezpośrednim odzwierciedleniem zachowania i nastrojów człowieka, a raczej ludzi w ogólności, jako że wszystko jest, połączoną w Jednym, energią.

A ostatnio nie najcieplej jest… - dumałam tak sobie każdego niemal ranka. Wiatry wieją jak diabli. A młodzi, ci nawet dobrze wykształceni lub przyzwoicie kształcący się jeszcze, nie mówią już, ale wieje, lub w najgorszym wypadku piździ, (przypominam, że teraz ładnie, ani normalnie raczej się już nie mówi), ale najzwyczajniej w świecie, acz z pewną dozą spokojnego dystansu, połączonego z lekką ironią, mówią ci, wspomniani powyżej, młodzi, że pizga złem. Że masakrycznie , a nawet ch……wo jest. Czyli normalka! Taka językowa bezpośrednia, bo bez skrupułów, nawalanka. No i przy tym wszechobecnie panoszące się wulgaryzmy i skróty, i to w o wiele gorszym stylu, aniżeli turpistyczna poezja, jako że teraz, to już bardziej zalatuje, i to zewsząd, ale językowym rozkładem i trupem wreszcie. Nie chamem nawet, ale trupem właśnie. Tyle, że nie cuchnie, ale tak boli, że aż trzewia wykręca. Tak się to już wszystko przechamiło i nadojadło…

Od pewnego bowiem już czasu, oprócz wichur, orkanów i innych takich, pełno też najprzeróżniejszej odmiany kataklizmów, w tym powodzi i to aż do rozmiarów tsunami. Ale o tym wiemy i to aż nadto. Jak i o tym, że wśród ludzi jest nie mniej, udarów, wylewów, zawałów, neurotycznych szaleństw i przerostów w postaci raka, czy ambicji chociażby…i AIDS, zapewne skrótu od Ambicji właśnie, Idiotycznej zresztą, Debilizmu i Sekciarstwa wreszcie. Wszelakiego sekciarstwa. Tak przynajmniej, mniej więcej, to wygląda.

Niby zawsze tak było, ale na taką skalę? Bo ludzi więcej? Mam jednak na uwadze proporcje, a nie ilość; choć i ta ma niepoślednie znaczenie, co oczywiste. I czy to wina HAARP, czy podziemnych pływów i ruchów tektonicznych, to jednak źródło tego wszystkiego tkwi w nas. I nie trzeba być Alicją w Krainie Czarów, żeby to wiedzieć. Żeby rozpoznać ostatecznie całe to rozlewisko emocji i coraz bardziej niewybrednych nastrojów, zaprawionych ustawiczną zazwyczaj pretensją i nieujarzmionym nierzadko kaprysem, wymieszanym najczęściej z pożądaniem. Bo też i kto może ponosić odpowiedzialność za to wszystko, jeśli nie ten, rzekomo, Najrozumniejszy. Skały, lasy, bezkresne stepy oraz łąki? Albo też i zwierzęta???

Ale co ja tu chciałam, że zaczęłam od pogody? Tej czerwcowej, ciepłej, a nawet trochę parnej. I o dziwo, wreszcie takiej słonecznej, że aż radosnej. Tak się przynajmniej zaczął dla mnie ten ranek. Radośnie, ciepło i wyjątkowo przejrzyście. A nawet jaskrawie, powiedziałabym. W takiej skali, to pierwszy raz w tym roku. I dziwić się, że piszę o tym teraz właśnie,

co oznacza, że wybrałam się wreszcie na długi spacer. Było to o tyle dla mnie szczególne, że zdarzyło się po, ponad dwumiesięcznej, chorobie. Takiej, co mi i oskrzela i płuca nadmiernie pokąsała. I zesłabiła jak rzadko kiedy. Czyli, krótko mówiąc, ziściło się wreszcie moje marzenie i to takiej miary, jak gdyby zdrowemu udałoby się, co najmniej, na Kanary polecieć. Zresztą, idąc tak nadmorskim traktem, między gdańską Zaspą a Brzeźnem, poczułam taki sam wiaterek, jak tam właśnie, albo przynajmniej na południu Półwyspu Iberyjskiego. Cóż za rozkosz! - upajałam się wreszcie pełną piersią, a i gębą też.

I kiedy już jestem pewna takiego ciepła, zazwyczaj biorę ze sobą książkę, następnie zamawiam, w tawernie przy plaży, herbatę imbirowo – cynamonowo- goździkową, a to na wypadek ciut zimniejszej, nadmorskiej bryzy, i czytam. Spoglądam też od czasu do czasu na pobliskie fale, by odpocząć oczy, jak to sobie mówię, następnie obserwuję ludzi, którzy z racji konsumpcji zazwyczaj, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Jednakże stałym tawernianym elementem są frytki, piwo i najczęściej smażona flądra, bądź treściwa i wyjątkowo smakowita zupa rybna. Ewentualnie jeszcze tatar z łososia norweskiego i nieodłączne grzanki. Tak więc, pośród tych nęcących nozdrza, zapachów; wymieszanych z lekkim, słonym morskim powiewem, wciąż jednak, i z ogromną lubością, czytam.

I to z tym większą, jako że czekam na to całe, długie, jesienno-zimowe i wczesno-wiosenne, miesiące. Środek lata także nie sprzyja takiemu zatopieniu się w lekturze na świeżym powietrzu. Paradoksalnie, nie jest to absolutnie możliwe w tej powodzi ludzkich ciał, wygrzewających się łapczywie w nadmorskim piasku, albowiem nadmierny jazgot, ustawiczny zgiełk, oraz szum fal w połączeniu z krzykiem dzieci, oraz rozradowanych dorosłych, dla których Bałtyk jest nierzadko pierwszą poważniejszą, morską przygodą w życiu; nie tylko nie ułatwia lektury, ale też uniemożliwia wszelką możliwość poddania się głębszej refleksji.

By skorzystać z tej rzadkiej możliwości wczesno-czerwcowego ciepła, wzięłam dodatkowo przyzwoity miesięcznik. Szczęśliwa wreszcie, że posiedzę tym razem dłużej.

Ach, dobre to uczucie! – pomyślałam rozluźniona wreszcie i zrelaksowana, bo jak to mówią: dzieci już w domu nie płaczą, praca nie wzywa na już i teraz, a więc pora najwyższa na to, wyuzdane niemalże, trwonienie resztek czasu u schyłku życia. Na to, pomimo wielu schorzeń i niedogodności, błogosławieństwo podeszłego wieku, gdzie można wreszcie bezkarnie robić to, co się naprawdę lubi i na co ma się ochotę. Jeśli lubi się oczywiście, w granicach własnych, ekonomicznych a także fizycznych, możliwości.

Książki, jak powszechnie wiadomo, na kieszeń polskiego emeryta i nie tylko, są za drogie; jednakże na szczęście, istnieją jeszcze biblioteki, oraz dobrzy i chętni do dzielenia się wiedzą, znajomi.

Rozłożyłam się więc wygodnie przy stoliku, otworzyłam tym razem Cnotę A. Żuławskiego i już prawie, że się pogrążyłam przyjemnie w lekturze, marząc przy okazji o przebudzeniu absolutnym autora i cnocie, tej zwłaszcza pozbawionej mizoginizmu, a tu naraz, wokół mnie, hałas nie do opisania! Zgiełk wulgarny, męski i niepohamowany.

- Tyle stolików obok, że też musieli akurat koło mojego się usadowić! I kto oni tacy, ci hałaśliwi młodzieńcy? – zirytowałam się nieco.

Po chwili zaś, usłyszałam dziwną mieszankę językową. Ni to ruski, ni ukraiński, ni polski. Jednakże z przewagą ukraińskiego. I nim zdążyłam się ewakuować gdziekolwiek indziej, co w obliczu moich zamierzeń, byłoby dla mnie najlepszym rozwiązaniem, ni stąd ni zowąd, zostałam wciągnięta do rozmowy.

A była ona chyba o wiele za długa, dość męcząca, ale czy zaskakująca?

- Pani Polka? Bo my z Ukrainy. Z Sambora, niedaleko Lwowa. Chociaż mój ojciec Polak, ale matka - Ukrainka. Ale my z Ukrainy, bo tam nasza ojczyzna w końcu…



cdn.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daniela j. jarszak dnia 15 Cze 2015 11:19, w całości zmieniany 12 razy
Zobacz profil autora
Bohaterowie dwaj.
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin