Forum Strona Główna -> PROZA -> Awers i rewers...
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Awers i rewers...
PostWysłany: 15 Sty 2016 23:33
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1004
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





Awers






Stał pod ścianą lekko oparty o framugę drzwi, odgrodzony założonymi rękoma od reszty. Wszyscy bawili się doskonale. A ona chyba najbardziej. Jak zwykle zresztą. Taniec, to jej żywioł. I nic nie było w stanie jej powstrzymać. Nie było takiej siły. Jej temperament absolutnie niepowszedni musiał koniecznie się jakoś objawić, ale żeby aż tak?! Namiętnie i do pełnego szaleństwa, pomimo to w sposób dość kontrolowany. Oddawała się bez reszty temu co robi, a jednocześnie czuć było, że ma niejaki dystans do tego szczególnego rodzaju obrzędu. Pomimo, że absolutnie puszczała wodze fantazji i robiła do końca to, co zamierzyła. I jeśli tylko chciała, to dosłownie tańczyła jednym palcem i było to piękne. Jak ona to robiła, że zupełnie poddawała swoje ciało kreatywności a zarazem wszelkim impulsom zgodnym z rytmem, któremu także oddawała się bez reszty i jak widać, z absolutną rozkoszą? Jakże kochał ją za to! Była jedyna w swoim rodzaju. Inni kochali ją także, a zwłaszcza gdy tańczyła! Porywała wszystkich bez wyjątku. Kobiety i mężczyźni byli pod zupełnym jej urokiem. I to ona od zawsze nadawała rytm i ton ogólnej zabawie. W każdym razie, od kiedy pamiętał. Była niepodzielną królową. Uwielbiał ją za to i nienawidził zarazem. Bo to właśnie wtedy wymykała mu się najbardziej. To były jedyne chwile, gdy nie miał do niej dostępu. Miał wrażenie, że właśnie wtedy traci ją absolutnie, a chwile te zdawały się trwać w nieskończoność. Podczas gdy ona wdzięcznie wywijała się i jemu i wszystkiemu co wokół. Czego w nim, w tym świecie nie akceptowała? Od czego tak rozpaczliwie uciekała? Czyżby od niego? I czego się tak panicznie bała? Co chce pokazać innym? że taka nieszczęśliwa? Bo gdy tak wpadała w trans od czasu do czasu… Choć w zasadzie nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że ona nie tak tańczy, ale nade wszystko bawi się tańcem i całą sytuacją. A przy tym miał wrażenie, że nad wyraz uważnie współuczestniczy w tym wirowaniu, pulsowaniu z innymi. Choć jedyna taka i niezależna a więc oryginalna, to posiadała tę lekkość i radość współodczuwania wzajemnej adoracji i radości. Jak ona to robi? Skąd u niej ten luz? I aż takie wyczulenie na innych? Nie potrzebuje do tego ani krzty alkoholu. To także drażniło jego zmysły i karmiło wyobraźnię niewybrednymi, co najmniej, obrazami. Okazuje się, że jej wcale nie znał a myślał że wie o niej wszystko. Gdzie jest i o czym tak naprawdę wtedy myśli? Bo przecież chyba nie o nim. Nie tylko nie był w stanie dogonić jej myśli, ale też i zrozumieć dlaczego aż tak! Czy tak wygląda zdrada? Pierwszy krok do niej? Bo i cóż tu znaczę?

Pewnie spragniona akceptacji, dlatego coraz intensywniej zwraca na siebie uwagę innych. Wciąż nienasycona, głodna; zwłaszcza męskiej adoracji. Rytuał tańca to najlepsza okazja, by odbyło się to w jak najbardziej społecznie niewinny i usankcjonowany sposób. A jeśli jednak nie egocentryczka, bo o narcyzm ją raczej nie podejrzewał, jako że jej taniec w całej rozciągłości zaprzeczał temu. Gdyż o dziwo, ale wciąż nie traciła tej swojej świeżości a nawet czystości. W tym względzie nieustannie opierała się czasowi. Więc co? Czyli jednak chodziło o niego? Bo przecież takiego lebiegę ma przy sobie. Dość, że nie umie tańczyć, to jeszcze niewykształcony. A ona tak i to całkiem przyzwoicie, gdyż pasja poznawania nie opuściła jej nigdy, choć przecież nie młoda już jest. I chyba nie aż tak atrakcyjna jakby się na pierwszy rzut zdawało… i tyle starsza w końcu od niego, więc dlaczego oni udają, że tego nie widzą? Widać, też działają jak w transie.

To fakt, całe to jej towarzystwo także z wyżyn społecznych. A jego firma wciąż kuleje. I czym miałby im zaimponować? O czym rozmawiać? Żeby choć umiał tańczyć, to by im dopiero pokazał! Ale przecież i tego nie potrafi! Jego profesja utrudnia niestety, rozwój intelektualny. A może tak się tylko tłumaczy, może tak naprawdę jest do imentu leniwy? I dlatego ona tak ucieka od niego. W taniec, w ramiona innych.

Czuł się wystawiony jak na patelni. Upokorzony, gdy inni z przytupem albo rockandrollowo wywijali nią jak chcieli. Czy tego chciała, czy o tym zawsze marzyła w cichości przed nim? Co jej zapewnił, prócz niedogodności życiowej, niezaradności? I co jakiś czas, długów. Czemu ona się tak do nich śmieje, mizdrzy? Czy naprawdę kiedykolwiek go kochała? Zachowuje się jakby zerwała się ze smyczy. Dziwka! Czy nie tak można o niej pomyśleć, gdy on tak tu stoi i nie wie co ze sobą zrobić? Przecież zna go, wie jak mu ciężko, że nie potrafi tak jak inni... Nienawidzi tego całego towarzystwa. Tego jej towarzystwa, któremu tak wszystko w życiu wychodzi. Pieniądze, dzieci, własne parcele i wypasione domy. Wspólne wyprawy na kajaki, na basen, jacuzzi, na narty w góry… Zagraniczne wyjazdy i autentyczne przyjaźnie. Jak się dobrze czują w tym swoim własnym sosie i zdaje się, że to nawet nie specjalnie udawane. Można ich nawet polubić, gdyby… A ona? Jak ona szybko do nich przyległa. Jest z nich, to pewne. Nigdy nie przypuszczał, że aż tak!

Autsajder, od zawsze tylko autsajder. Nikt więc. Kula u nogi. Ma ochotę wyjść. Tak kiedyś robił. I to skutkowało. Ale do czasu, bo kiedyś w końcu rzuciła mu prosto w twarz, że to forma wymuszenia, cichej ale jednak przemocy, objaw klasycznej i skrajnej kontroli. No, tego to się po niej nie spodziewał. Dość długo była spolegliwa raczej... A poza tym akurat tutaj zbyt poważne towarzystwo i w nie za dużej ilości. Tylko się ośmieszy. Żeby mógł być choć niewidzialny! Sztuki tej magii także nie posiadł. Myślał, że gdy jest starsza od niego, to automatycznie zawsze będzie miał bezwzględną przewagę nad nią. Będzie mu wdzięczna i oddana. Nikomu też nie wpadnie do głowy ją uwodzić. Ona tym bardziej w akcie wdzięczności i permanentnego zachwytu nim. A wygląda na to, że chcą mu ją za wszelką cenę odebrać. Zaś ona zachowuje się chyba nazbyt swobodnie. Taka jakaś wybitnie roześmiana, niezależna i beztroska. Co chce mu pokazać? To jakaś ironia! Nie tak miało przecież być. Ona tylko dla niego i on dla niej. Tyle razy jej tłumaczył, że jest jego połówką. Tą jedyną… a że nie spełnia jej wszystkich potrzeb?

Tyle jednak lat wytrzymali razem i ona mu wszystko zawsze wybaczała. Zresztą on jej też, choć przecież nie zdradziła go nigdy. Ani on jej. No bo jakże... A jednak jedno wyjście z domu, a ona tańczy na tak cienkiej krze. Na linie niemal…

Czy te ponad ćwierć wieku bycia razem, to iluzja?

Pomimo wszystko, musiał coś z tym zrobić. Nie wiedział jednak co? I jak? Od czasu do czasu, ona, pewnie dla zwyczajnej przyzwoitości, podbiegała i chciała z nim zatańczyć. O co to, to nie! Miał wszystkim udowodnić, że i w tym jest od nich zdecydowanie gorszy? Nie mógł jednak tak stać wciąż oddzielony i oparty o ścianę. Ta była zbyt zimna i nieczuła, by dać mu jako takie oparcie. Czasem podszedł do niego jakiś dyrektor zjednoczenia, jakiś eks kapitan, pilot boeinga, by zagaić rozmowę. Nie miał wątpliwości, że wychodzą mu naprzeciw, że chcą tak dobrze. To go tym bardziej wbijało w jego samotność i zupełną nieprzystawalność. Litowali się nad nim! A jednak jest gorszy, czuł tym bardziej, im bardziej doskonale grali rolę dobrych wujków, czy nawet kompanów. Jakże wszyscy są przewidywalni. Gdyby mógł tak wyjść i rzucić to wszystko w diabły i ją. Wreszcie!

Gdyby nie przypomniał sobie, iż ma jeden atut jakiego nie ma żaden z nich. Jest bowiem na ich tle zdecydowanie młodszy. A i przystojny jeszcze, co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości. Przystojny, bo zdecydowanie wyższy i doskonale zbudowany. Niemała w tym jej zasługa, bo dbała o niego bardzo. Doskonale i zdrowo gotowała. Te młode dziewczyny już tak nie potrafią i nie są takie wierne. Lecą poza tym na kasę. A skąd on ma ją niby wziąć. Przecież z duszy jest artystą – usprawiedliwiał się. Ale co tam?

Tak czy owak, przynajmniej jego fizyczność jak dotąd go nie zawiodła. Wyglądał więc znakomicie. W każdym razie mógł się podobać ich żonom na pewno. Muszą więc czuć ten lekki niepokój z jego powodu. Ten sam już fakt powinien im uświadomić, że to on ma także i nad nią niepodzielną władzę, że pójdzie z nim na koniec świata. I że w dodatku jest na tyle wyrozumiały i absolutnie jej pewny, iż daje jej zupełną wolność. A więc niech tańczy z kim chce i ile chce. Choć tam w środku zżerała go zazdrość, coraz bardziej i wściekle bolesna. Miałby ochotę ją udusić, a ich porozstawiać po kątach. Przynajmniej od czasu, do czasu nachodziły go paroksyzmy wściekłej bezradności.

Całe szczęście, że stół był tak szczodrze i bardzo ekskluzywnie zastawiony. Można było oderwać uwagę, choć na jakiś czas od siebie i od niej rozanielonej i skryć się w kontrolowaną konsumpcję, by także nie odsłonić się zbytnio. A przy tym w miarę elegancko, bez wzbudzania najmniejszych podejrzeń, wywinąć się z pozy pokrzywdzonego macho. Tego nie mógł znieść najbardziej. Dobrze, że przed chwilą dodatkowo podano gorący barszcz i paszteciki. A potem tort i kawę z herbatą do wyboru. Celebrowanie powolne znakomitych kulinariów, uratowało go na jakiś czas. A potem? A potem pomyśli, co dalej… w każdym razie należy się jej jakaś nauczka. Im także!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daniela j. jarszak dnia 28 Kwi 2017 0:05, w całości zmieniany 19 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 16 Sty 2016 14:10
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Poza interpunkcją (szczodrze szafowaną) - jest OK. Czy mam się do czegoś przyczepić jak rzep? Może do jednego: szkoda tego tekstu na Plezantropię, starowinkę zasłużoną lecz w nieodwracalnej agonii...

Ściskam, pozdrawiam

Sławek


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 17 Sty 2016 16:15
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1004
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





Odchwaściłam nieco tekst. I znowu serdecznie dziękuję za wgląd i rzetelną ocenę. Smile

daniela


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 21 Sty 2016 15:50
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Odchwaszczając tekst, poczyniłaś dobre prace Smile Amen!


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
brawo
PostWysłany: 04 Lut 2016 21:19
karibu

 
Dołączył: 15 Sty 2010
Posty: 360
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: a pisz Pan na Berdyczów !





Podoba się. Ale w chudszej kolumnie lepiej by się czytało


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Awers i rewers...
Forum Strona Główna -> PROZA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin