Forum Strona Główna -> OPÓR -> Piotr Semka Ciekawie O Zdradzonych Strajkach
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Piotr Semka Ciekawie O Zdradzonych Strajkach
PostWysłany: 22 Sty 2009 7:08
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Semka Ciekawie
O Zdradzonych Strajkach 1988 r.



Rzeczpospolita stoczniowa 1988


Piotr Semka

Strajki z 1988 roku były ostatnimi tak znaczącymi protestami wielkich zakładów pracy. Nigdy później robotnicy nie mieli już takiego wpływu na wydarzenia polityczne – wspomina publicysta „Rzeczpospolitej” i świadek strajku gdańskiego w sierpniu 1988 r.

Bez większego echa przeszła 20. rocznica strajków „Solidarności” z maja i sierpnia 1988 roku. Nie było żadnych większych obchodów. Jedynie w gdańskiej centrali NSZZ „Solidarność” na uroczystym spotkaniu zgromadzili się uczestnicy tamtego protestu. W mediach, jeśli wspomina się o strajkach 1988 roku, to głównie jako o wydarzeniach, które otworzyły drogę do Okrągłego Stołu.

Ja zapamiętałem strajki sprzed 20 lat jako osobną, ważną datę w solidarnościowym kalendarzu. Obserwowałem je z bliska – zarówno w maju, jak w sierpniu uczestniczyłem w strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina jako dziennikarz podziemnego pisma regionu gdańskiego „Solidarność”. Nasza redakcja przygotowywała wtedy numery biuletynu regionalnego na terenie stoczni, przy okazji wspomagając wydawanie biuletynu strajkowego. To był dobry punkt do oglądania ówczesnej wiosny „Solidarności”, którą dziś – jak widzę – mało kto ma ochotę wspominać.

Piosenki, happeningi, modlitwy

„»Solidarność« zwycięży znów” – ten gitarowy hymn tamtego czasu pamięta już niewielu. To był świat młodej generacji „Solidarności”, utrwalony tylko na filmach Video Studia Gdańsk i w paru ówczesnych podziemnych reportażach.

Młodzi stoczniowcy uczyli się polityki na zadymach po mszach w kościele Świętej Brygidy. Byli wśród nich wychowankowie oaz szukający w Biblii uzasadnienia walki z komuną. W maju 1988 r. wywołali strajk w zakładzie, który – jak się wydawało – bezpieka skutecznie wyczyściła z „niepożądanego elementu”. Zaskoczyli tym Lecha Wałęsę i władze gdańskiego podziemia. Trzy miesiące później, w sierpniu, strajk w gdańskich stoczniach i morskim porcie handlowym był reakcją na protesty w śląskich kopalniach, został zaplanowany przez Wałęsę i regionalne władze „Solidarności”. Ale i wtedy bez odwagi młodych stoczniowców nawet najstaranniejszy plan by nie wypalił.Owszem, protestem kierowali starsi działacze jak Alojzy Szablewski czy przedstawiciele średniego pokolenia Jacek Merkel, Roman Gałęzewski oraz Edward Szwajkiewicz. Ale o atmosferze w stoczni decydowali młodzi – dwudziestoparolatkowie. Ich nazwiska – by wspomnieć zarówno liderów, jak i strajkowe osobowości, Jana Gurczaka, Jana Staneckiego, Zbigniewa Stefańskiego czy nieżyjącego dziś już Tadeusza Duffka – pamiętają nieliczni.

Bez ich pomysłowości i odwagi nie powstałaby w maju i sierpniu swego rodzaju eksterytorialna rzeczpospolita stoczniowa, z terenu której Wałęsa i doradcy nie mogliby wzywać władz do uznania „Solidarności”. To młodzi obsadzali stoczniowe posterunki, musieli słuchać pogróżek władzy z megafonów, bez nerwów znosić pozorowane ataki ZOMO na stocznię. To oni stworzyli specyficzny strajkowy folklor. Od pisanych na kolanie piosenek przez happeningi szydzące z zomowców aż po modlitwy pomagającej odegnać strach.Mam świadomość, że ta strajkowa egzotyka jest dziś łatwa do obśmiania, podobnie jak wykpiono słynne spanie na styropianie z 1980 roku. Ale w 1988 roku mało kto myślał o pozowaniu na bohatera. Realna była za to groźba brutalnej milicyjnej pacyfikacji – pamiętano bowiem taką akcję w maju 1988 r. w Nowej Hucie.

Wolta Wałęsy

Jako podziemny dziennikarz krążyłem podczas majowego strajku między światem młodej „Solidarności” a szacownymi doradcami otaczającymi Lecha Wałęsę, jak Tadeusz Mazowiecki, bracia Kaczyńscy czy Aleksander Hall. Wtedy nie zauważało się wyraźnego rozdwojenia między solidarnościową elitą a strajkowymi dołami.

Wałęsa prezentował się doskonale. Wyczuwał nastroje, potrafił zareagować, gdy zauważał, że pomiędzy strajkujących wdziera się strach. Mówił prostym zrozumiałym językiem. Także Mazowiecki potrafił cierpliwie tłumaczyć młodym, co oznaczają zwroty w propagandzie władz.

Władze ze stoczniowcami nie chciały rozmawiać, a reszta kraju się nie ruszyła. W tej sytuacji powróciła zmora strajku z maja – pojawiły się obawy, że protest zabrnął w ślepą uliczkę. W sierpniu Wałęsa trwał nadal z protestującymi, ale niektórzy doradcy, m.in. Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek, choć czasem zaglądali do stoczni, to sondowali już przedstawicieli władzy w Warszawie. Doradcy różnie oceniali VIII Plenum KC PZPR. Jedni jako groźbę usztywnienia linii władz, inni jako oznaki zagubienia w kierownictwie partii. W tej atmosferze 31 sierpnia Wałęsa przyjął zaproszenie na rozmowy z generałem Czesławem Kiszczakiem.Pamiętam dobrze powrót Wałęsy do stoczni. Było to 31 sierpnia wieczorem. Szef „Solidarności” wobec komitetu strajkowego i doradców postawił sprawę jasno: przyjąłem propozycje rozmów na temat Okrągłego Stołu i ja strajk opuszczam.

Było to postawienie stoczni pod ścianą. Przed wyjazdem Wałęsa zaznaczał, że jedzie do Kiszczaka poznać jego propozycje i po powrocie przedstawi je strajkującym. Teraz się okazało, że wszystko już zostało zdecydowane. W burzliwej dyskusji jedni bronili wyboru Wałęsy, inni byli sceptyczni.

Ówczesna linia podziału mogłaby zaskoczyć dzisiejszego czytelnika. Wyboru Wałęsy bronili m.in. Lech Kaczyński i Krzysztof Wyszkowski. Sceptycyzm zachowywał z kolei Bogdan Borusewicz, który wskazywał, że taki finał strajku nie jest żadnym sukcesem. Decyzja Wałęsy była też szokiem dla młodych stoczniowców. Paktowanie akurat z Kiszczakiem było dla nich upokorzeniem. Wierzyli, że strajk można wygrać. W końcu jednak komitet strajkowy podczas nocnego spotkania przegłosował zakończenie protestu.

Nigdy nie zapomnę tej nocy. Mężczyzn płaczących jak bobry, ludzi rozdartych między zaufaniem do Wałęsy a poczuciem zawodu, że ich opinii nie bierze się pod uwagę. Tych, których chcieli strajkować bez Lecha, w końcu przekonano do porzucenia prób rozłamu. Jednak kiedy rano Wałęsa opowiedział o decyzji zakończenia strajku i rozpoczęcia rozmów z władzami – w tłumie słychać było gwizdy.

Stoczniowcy opuścili zakład w zwartej kolumnie, przemaszerowując do kościoła św. Brygidy. Wałęsa opuścił stocznię wcześniej.

Radykałowie i generałowie

Maj i sierpień 1988 r. – to dziś nieco bezpańska tradycja. Brak pamięci o 1988 roku ma, jak podejrzewam, głębsze psychologiczne podłoże. Wydarzenia wcześniejsze i późniejsze przesłoniły ówczesne. Po latach widać, że zaskakująco mało ludzi nawiązuje do tamtej wiosny i lata jako przeżycia pokoleniowego. Na tle Sierpnia ,80 – strajki z 1988 roku wyglądają nieco wtórnie.

Wielu intelektualistów i działaczy, którzy emocjonalnie chłonęli Sierpień ,80, strajki sprzed 20 lat traktuje jedynie jako epizod, szczebelek do rozmów Okrągłego Stołu. A główni bohaterowie tamtych wydarzeń, młodzi robotnicy ze stoczni, po 1989 r. byli nieobecni w medialnych debatach.

Sierpień ,88 był symbolicznym zamknięciem epoki, w której doły „Solidarności” wpływały na działania swoich przedstawicieli. Dziś, broniąc swojej ówczesnej polityki „splendid isolation”, lubią wskazywać, że w Polsce roku 1988 nie było rewolucyjnej atmosfery.

W jakiejś mierze to prawda, ale też od jesieni tamtego roku wiele zrobiono, by atmosferę wystudzić. Choć – podkreślmy ten paradoks – solidarnościowe elity mandat do swoich rozmów z władzą brały właśnie ze strajków, których nie byłoby bez młodej solidarnościowej generacji.

Po 1 września 1988 roku zatrzasnęły się jakieś psychologiczne drzwi za elitą „Solidarności”, która coraz więcej czasu zaczęła spędzać w gabinetach negocjacji z ludźmi PZPR. Gdy w listopadzie 1988 roku premier Mieczysław Rakowski prowokacyjnie zapowiedział likwidację Stoczni im. Lenina, nikt z czołówki ruchu solidarnościowego nie rozważał nawet zorganizowania pokojowych demonstracji.

Oczywiście argument, że taki protest się nie uda, co obnaży słabość „Solidarności”, nie był wydumany. Ale ostrożność niektórych wynikała też z (niewyrażanego wprost) przekonania, iż radykałowie po solidarnościowej stronie są stokroć niebezpieczniejsi niż negocjatorzy w generalskich mundurach. Tę taktykę chronienia rozmów przed „tymi, co nic nie rozumieją” doskonale wykorzystywali partnerzy z PZPR.

Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa i bracia Kaczyńscy byli przekonani, że to taktyka najlepsza w ówczesnej sytuacji. O wrażliwości solidarnościowych dołów zarówno Kaczyńscy, jak i Wałęsa przypomnieli sobie dopiero w końcu 1989 roku, a na szerszą skalę w 1990 roku wraz z hasłem przyspieszenia.

Symboliczną puentą procesu decydowania za społeczeństwo była – podjęta w wąskim gronie doradców ruchu „Solidarności” w czerwcu 1989 – decyzja o powtórzeniu głosowania na listę krajową (którą przecież Polacy w pierwszej turze wyborów odrzucili) oraz zgoda na wybór generała Jaruzelskiego na prezydenta.

Wyszydzeni rewolucjoniści

Dziś podkreślmy, że strajki z maja i sierpnia 1988 były ostatnimi znaczącymi protestami politycznymi wielkich zakładów pracy – najważniejszym postulatem protestujących była legalna „Solidarność”. Nigdy później robotnicy nie mieli już takiego wpływu na wydarzenia polityczne.

Trudno tu rozważać, czy była inna droga do zwycięstwa antykomunistycznej opozycji niż gabinetowe umowy z PZPR i czy pomijając doły „Solidarności” przy zawieraniu kompromisu z komunistami przekroczono jakieś granice. Ta dyskusja będzie trwała przez najbliższe miesiące w związku z 20. rocznicą rozmów Okrągłego Stołu.

Na 26 przedstawicieli strony solidarnościowej przy Okrągłym Stole było tylko pięć osób, które pojawiły się w życiu publicznym w czasie strajków z 1988 roku. Jednak w trakcie późniejszych rozmów w niewielkim stopniu decydowały one o strategii strony solidarnościowej.

Czy młoda fala „Solidarności” w 1988 r. mogła stworzyć realną siłę polityczną i wzmocnić pozycję negocjatorów „Solidarności”?

Moim zdaniem tak, jednak młodzi stoczniowcy nie trafili na swój czas. Liderzy gdańskiego strajku – całkiem zapomniani już Jan Gurczak czy Jan Stanecki – w 1980 r. mieliby pozycję tak silną, jak wówczas Zbigniew Bujak czy Władysław Frasyniuk. W 1988 roku mieli pecha. Nie dość, że trafili na czas schyłku znaczenia robotników, to jeszcze zderzyli się z uformowaną i zamrożoną elitą „Solidarności” z okresu po 13 grudnia.

Bo polityczne otwarcie 1988 – 1989 było czasem szacownych doradców Kościoła z lat 60. i 70. oraz opozycjonistów mających wówczas 35 – 45 lat. Ukształtowanych przez trudy i porażki stanu wojennego, które nauczyły, że droga ewolucyjna jest lepsza od rewolucyjnej.

Dziś generacja piewców Okrągłego Stołu uwielbia szydzić z ówczesnych radykałów. Przykleja im etykietkę rewolucjonistów ostatniej minuty, jednocześnie podkreślając martyrologię swojego pokolenia. No cóż, różnice pokoleniowe zawsze dzielą ludzi.

Czekając na wyrok

W nowym świecie po 1989 roku los spychał młodych stoczniowców w różne strony. Wielu z nich uczestniczyło potem w demonstracjach Federacji Młodzieży Walczącej. Byli wśród okupujących gdański Komitet Wojewódzki PZPR w styczniu 1990 i stamtąd – na rozkaz rządu Mazowieckiego – wygarniała ich milicja. Są tacy, którzy wyjechali za granicę lub założyli własne biznesy. Innych spotykałem pod kościołem św. Brygidy w Gdańsku, wysłuchujących księdza Henryka Jankowskiego jak wyroczni. Niektórzy wciąż pracują w stoczni, czekając, jaki wyrok wyda na nich Bruksela.

Nie potrafili w tym roku nagłośnić rocznicy swojego protestu równie dobrze jak studenci, którzy strajkowali w maju 1988 r. Ja spróbowałem w tym tekście zrobić to za nich. Bo zawdzięczam im wiele.


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 19 Cze 2009 15:32
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Piotr Semka - Rzeczpospolita stoczniowa 1988

2008-08-29 16:13

Po raz ostatni przyznaję - przeoczyłem udział w strajkach 1988 Piotra Semki a potem wyciągnąłem złe wnioski - po raz ostatni przepraszam.

Dzisiejsza publicystyka na temat strajków 1988 Piotra Semki jest już dużo obiektywniejsza i pełniejsza niż poprzednia z dnia 25.08.2008

[link widoczny dla zalogowanych]

Ja pozwoliłem sobie nie zgodzić się z niektórymi sformułowaniami Piotra Semki ( zdrada , legalizacja Solidarności ) oraz "zamazywaniem" ówczesnego stanowiska doradców Lecha Wałęsy.

Pisałem tak :

"W moim wpisie zamieściłem zdjęcie Lecha Wałęsy i jego doradców - Lecha Kaczyńskiego i Jacka Merkla - zasugerowany stroną gdańskiego NZS który to zdjęcie umieścił w galerii maj 1988 nie zwróciłem uwagi na szczegóły - 20 lat minęło stąd przeoczenie . Dziś wydaje mnie się że jest to zdjęcie ze spotkania jesienią 1988 na UG - po zakończonych strajkach sierpniowych 1988 a listopadową debatą Wałęsa - Miodowicz.

Spotkanie trwało około 3 godzin - Lech Wałęsa był około godziny - obydwaj doradcy ( Lech Kaczyński i Jacek Merkel ) pytani twierdzili że rozmowy z " Czerwonymi " są już sukcesem , warunkiem podstawowym jest ponowne przywrócenie praw NSZZ Solidarność , mówili że widzą nadzieję a kolejne zdobycze-ustępstwa zależą od sytuacji Piotr Semka dziś tak postrzega tamte chwile

Strajk sierpniowy 1988 można uznać za pewną cezurę - młodzi stoczniowcy poczuli się zdradzeni. Doszli do przekonania, że to nie oni decydują o wydarzeniach. Istotnie, po zakończeniu strajku rozpoczęły się przygotowania do Okrągłego Stołu. A te stały się domeną raczej doradców „Solidarności" i polityków niż ruchu związkowego.

Obydwaj towarzyszący Lechowi Wałęsie Panowie Kaczyński i Merkel byli właśnie doradcami - uczestnikami Okrągłego Stołu. Czy to dzięki nim stoczniowcy " poczuli się zdradzeni " ? Piotr Semka dziś chce abym tamto spotkanie na UG i tamte słowa Lecha Kaczyńskiego i Jacka Merkla uznał za „zdradę""

Właśnie taka tezę „zdrady"z 1988 serwowana przez Piotra Semkę nazwałem „ nową interpretacją starych faktów" - według mnie potrzebną do obecnych rozgrywek politycznych .

Piotr Semka jest błyskotliwym dziennikarzem i tym bardziej powinien uważać na takie słowa :

A młodzi stoczniowcy, dla których strajk sierpniowy (podobnie jak i majowy) był doświadczeniem pokoleniowym, chcieli strajkować aż do zwycięstwa i legalizacji „Solidarności".

Dla mnie nielegalną była właśnie ówczesna komunistyczna władza , " delegalizacja" Solidarności przez WRON PRON Jaruzelskiego Kiszczaka czy Urbana bezprawną działalnością reżimu.

Kto miał w 1988 według Semki "legalizować " Solidarność ? Bo sądy były w owym czasie komunistyczne. „Zwycięstwem" miała być łaskawie zalegalizowana Solidarność przez reżim?

Dlaczego pisze "legalizować" ?

Ja używam słów "przywrócenie praw" .

Czy dla Piotra Semki Solidarność była w 1988 nielegalna, że używa słowa legalizacja ?

Wiem, co Piotr Semka miał na myśli ale pozostaję przy swoim zdaniu , że teza jest fałszywa a słowa dobrane do jej uwiarygodnienia więcej niż niefortunne.
Ubranie tych miesięcy nadziei ( maj - listopad 1988 ) przez Piotra Semkę w strój zdrady uważam za nadużycie służące dzisiejszej walce politycznej.

Dzisiejszy tekst Piotra Semki nie operuje już słowem zdrada tylko upokorzenie

" W tej atmosferze 31 sierpnia Wałęsa przyjął zaproszenie na rozmowy z generałem Czesławem Kiszczakiem.Pamiętam dobrze powrót Wałęsy do stoczni. Było to 31 sierpnia wieczorem. Szef „Solidarności” wobec komitetu strajkowego i doradców postawił sprawę jasno: przyjąłem propozycje rozmów na temat Okrągłego Stołu i ja strajk opuszczam.

Było to postawienie stoczni pod ścianą. Przed wyjazdem Wałęsa zaznaczał, że jedzie do Kiszczaka poznać jego propozycje i po powrocie przedstawi je strajkującym. Teraz się okazało, że wszystko już zostało zdecydowane. W burzliwej dyskusji jedni bronili wyboru Wałęsy, inni byli sceptyczni.

Ówczesna linia podziału mogłaby zaskoczyć dzisiejszego czytelnika. Wyboru Wałęsy bronili m.in. Lech Kaczyński i Krzysztof Wyszkowski. Sceptycyzm zachowywał z kolei Bogdan Borusewicz, który wskazywał, że taki finał strajku nie jest żadnym sukcesem. Decyzja Wałęsy była też szokiem dla młodych stoczniowców. Paktowanie akurat z Kiszczakiem było dla nich upokorzeniem. Wierzyli, że strajk można wygrać. W końcu jednak komitet strajkowy podczas nocnego spotkania przegłosował zakończenie protestu - pisze Piotr Semka .

Dzisiejszy artykuł Piotra Semki przypomina tych których

ostrożność wynikała też z (niewyrażanego wprost) przekonania, iż radykałowie po solidarnościowej stronie są stokroć niebezpieczniejsi niż negocjatorzy w generalskich mundurach. Tę taktykę chronienia rozmów przed „tymi, co nic nie rozumieją" doskonale wykorzystywali partnerzy z PZPR.

Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa i bracia Kaczyńscy byli przekonani, że to taktyka najlepsza w ówczesnej sytuacji. O wrażliwości solidarnościowych dołów zarówno Kaczyńscy, jak i Wałęsa przypomnieli sobie dopiero w końcu 1989 roku, a na szerszą skalę w 1990 roku wraz z hasłem przyspieszenia.

Bardzo trafnym zdaniem jest stwierdzenie

Mam świadomość, że ta strajkowa egzotyka jest dziś łatwa do obśmiania, podobnie jak wykpiono słynne spanie na styropianie z 1980 roku. Ale w 1988 roku mało kto myślał o pozowaniu na bohatera. Realna była za to groźba brutalnej milicyjnej pacyfikacji – pamiętano bowiem taką akcję w maju 1988 r. w Nowej Hucie



Pod dzisiejszym artykułem Piotra Semki podpisuje się tak samo mocno jak Jego artykuł z 25.08 mocno krytykowałem i to dobrze że Piotr Semka Salon 24 czytuje.

całość dzisiejszego artykułu Piotra Semki [link widoczny dla zalogowanych]

p.s.

Obiecuję że to ostatni mój tekst "polityczny" na długi czas.Wracam do zagadek sopocko-gdańskich i niektórych ciekawostek historycznych tych miast.

19.30 Spadam z SG i na brydża.Tak jak przewidywałem - po pojawieniu sie pewnych nazwisk w artykule Piotra Semki - "zwolennicy zdrady narodowej 1988" ucichli.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 19 Cze 2009 15:35, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Piotr Semka Ciekawie O Zdradzonych Strajkach
Forum Strona Główna -> OPÓR
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin