Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> OPÓR -> Gdański NZS a Strajk - Maj 1988 roku
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Gdański NZS a Strajk - Maj 1988 roku
PostWysłany: 22 Sty 2009 7:14
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Gdański NZS a Strajk
- Maj 1988 roku



Na fali 20 rocznicy strajków w maju i sierpniu 1988 r. runęła fala wspomnień b. działaczy gdańskiego NZS. Ile wtedy, w maju, zdziałali. Jak rwali się do walki, do wspierania żywą krwią strajkujących w Stoczni im. Lenina. Padają nazwiska od Adamowicza Prezydenta Gdańska, po dwojga imion Gosiewskiego Od Peronu. Ilość bojowników idzie w tysiące. Dlaczego tak skromnie? Dlaczego nie w miliony? Jak szaleć, to szaleć!

Byłem na Uniwerku w dniu, w którym ważyły się losy strajku. To ja podczas wiecu stałem w holu na ławce, żądając od studentów natychmiastowego wsparcia strajkujących w Stoczni im. Lenina.

- "Dostarczać chleb trzeba, ale nie tylko chlebem trzeba wesprzeć strajkujących na stoczni. Musicie zastrajkować!"

wrzeszczałem i natychmiast poparli mnie rozstawieni w tłumie studenci-działacze WiP i in.

- "STRAJK! STRAJK! STRAJK!".

I ogłoszono strajk! Ogłoszono WBREW paru zaprzyjaźnionym z Kurią "mocnym ludziom" z uniwersyteckiego NZS; wbrew błaganiom i apelom rektora, dziekanów i wrażych podszeptów słanych z różnych stron.

Czy tak było, jak napisałem? Przecież jest w zbiorach tak IPN, jak Video-Studio Gdańsk film z tamtej chwili, kiedy stałem na tej ławce; zobaczcie, kto stoi w tle - ci, którzy tego strajku NIE CHCIELI!

    Powiadają dobrzy ludzie, że porażka jest sierotą a zwycięstwo ma wielu ojców...
    Mądrze powiadają mądrzy ludzie.


Czytając wspomnienia b. działaczy ówczesnego gdańskiego NZS, którzy w maju najpierw strajkować w ogóle nie chcieli ale pod presją studencką - rozpoczęli strajk lecz szybciutko, 6 maja strajk zakończyli, mam w oczach łzy. Łzy śmiechu!

Więc mam te łzy śmiechu w oczach, a w głowie szumi mi pewna uczona parabola z życia naszych Braci Mniejszych:

Słoń i Myszka idą drewnianym mostem. Słychać łoskot słoniowych kroków. Myszka skrobie Słonia po paznokciu i mówi z dumą:
- Ale tupiemy, prawda?


Prawda!

Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 22 Sty 2009 7:14
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





NZS

powstał w Stoczni


(Fragmenty)


W tekście próbuję odtworzyć pierwszy miesiąc działania grupy inicjującej powstanie NZS. Od sierpnia 1980 r. do 20 września, kiedy to przegłosowano program działania NZS. Brakuje wiele elementów. Liczę, że wywiążą się z obietnicy podzielenia się swoimi wspomnieniami ci, którzy to obiecali, a więc: Andrzej Zarębski, Marek Zająkała, Marek Sadowski i przede wszystkim Paweł Huelle, który publicznie przyrzekł, że napisze obszerny tekst, w którym opowie o początkach NZS. To przecież Paweł odczytał apel o tworzenie NZS [Andrzej, gdy to przypomniałem na spotkaniu rocznicowym w Wysepce, wciął się i dodał, że on pisał a Paweł mówiłSmile]. Brakuje także zdjęć! Może ktoś coć posiada, zeskanuje i prześle?

Jest to tylko szkic tekstu, który będzie sukcesywnie zmieniany po otrzymaniu nowych relacji, wspomnień oraz wygrzebaniu nowych dokumentów z archiwów.

Studenci skupieni w SKS w trakcie trwania strajku w Stoczni Gdańskiej 27 sierpnia 1980 roku wystąpili z apelem popierającym protest robotników wraz z żądaniem przemian w szkołach wyższych. W 11-punktowym tekście pisano o służbie wojskowej studentów, rezygnacji z nauczania marksistowsko-leninowskiej filozofii i ekonomii na rzecz filozofii i nowoczesnej ekonomii.

Od tego dnia zaczęto zbierać podpisy pod apelem. Apel był odręcznie przepisywany i kolportowany dalej. Był to pierwszy, a jedyny podczas strajku sierpniowego w Stoczni Gdańskiej, gest środowiska studenckiego odnoszący się do aktualnych wydarzeń. Wcześniej od studentów zareagowali jednak pracownicy naukowi UG. Już 21 sierpnia na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii UG naukowcy zwołali spotkanie, na którym obecni uchwalili rezolucję popierającą strajk i delegującą do MKS w strajkującej Stoczni Gdańskiej prof. Roberta Głębockiego. Jak wspomina w książce Sierpień ’80. Co pozostało z tamtych dni? prof. Jerzy Grzywacz, duszą tych wszystkich starań był Jędrzej Smulkowski. Zaczęto organizować pomoc dla strajkujących robotników.

Wspomina Donald Tusk:

„Sierpień 1980 r., serio, w sensie politycznym, zaczął się dla mnie dopiero ostatniego dnia strajku, kiedy zebraliśmy się w grupie 8–10 osób i założyliśmy pod bramą Stoczni Niezależne Zrzeszenie Studentów. Dlaczego pod bramą? Otóż Borusewicz kategorycznie nastawał, aby nie pchać się do stoczni, ale zająć się na zewnątrz aprowizacją, informacją. To były wakacje i mieliśmy pewne kłopoty, żeby ściągnąć kolegów. Ja już wtedy formalnie nie byłem studentem, obroniłem pracę magisterską, ale uczelnia była nadal moim naturalnym zapleczem i środowiskiem. No, więc zbieraliśmy się, część organizowała chleb dla stoczniowców, część podrzucała papier, inni organizowali poligrafię czy starali się ją uruchomić poza stocznią. Dopiero ostatniego dnia strajku udało nam się spotkać w większej grupie, w której byli: Andrzej Zarębski, Rysiu Grabowski, Paweł Huelle, Marek Zająkała, Zbyszek Pilachowski, Jacek Kozłowski, Piotr Kapczyński. Właściwie od tego momentu zaczęła się ta moja jak gdyby kariera”.


Jacek Kozłowski pamięta, że odezwę do studentów pisali tuż przed końcem strajku na krawężniku pod stocznią, aby przyszli na wiec wspomóc stoczniowców. A więc NZS powstał na ulicy w wśród emocji rozgorączkowanego tłumu.

Donald wspomina dalej:

„Zebraliśmy się w 6–7 i uznaliśmy, że trzeba jakoś wesprzeć od strony studenckiej to, co się dzieje. Pojawił się pomysł założenia organizacji studenckiej, siostrzanej dla Solidarności. 31 sierpnia spotkaliśmy się późnym popołudniem na Przymorzu i tam powołaliśmy nieformalny komitet założycielski Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich. Chyba wtedy wymyśliliśmy tę nazwę. Przez cały wrzesień trwał cykl spotkań konstytuujących tę organizację. W niej spotkała się też większość przyszłych liberałów, tych z mojego pokolenia, a więc trochę młodszych od Bieleckiego czy Lewandowskiego. Kiedy NZS powstał, ja się wyłączyłem, bo przecież już byłem po studiach”

(Spowiedź liberała, „Polityka”, 7 marca, 2007).

[----]


1 września odbyło się w auli Wydziału Humanistycznego UG zebranie ogólne pracowników i studentów, które zorganizował Tymczasowy Samorząd Pracowników UG, na którym Paweł Huelle odczytał apel z 27 sierpnia. Spotkał się on z dużym aplauzem. W ten sposób zainicjowano prace przy organizowaniu Tymczasowego Komitetu Założycielskiego Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich Uniwersytetu Gdańskiego. Huelle poinformował, że bardzo wielu studentów zdążyło już podpisać się pod apelem. Wyjaśnił, że ze względów oczywistych – wakacje – apel należy traktować jedynie jako inicjatywę o celowości, której zadecydują studenci po rozpoczęciu roku akademickiego. Gdy odczytywał apel wielokrotnie przerywały mu oklaski. Jak zanotowano w pierwszym numerze „Reduty” z 10 września, „ze szczególnym aplauzem spotkały się żądania dotyczące utworzenia niezależnej organizacji studenckiej, zaprzestania represji wobec osób o odmiennych poglądach politycznych, odkłamania nauk humanistycznych i wolnego dostępu do wszystkich zbiorów bibliotecznych, a także postulat rozsądniejszej polityki finansowej uczelni”. Po Pawle Huelle głos zabrał przewodniczący RU SZSP UG Jacek Dębczyński, który mówił o stanowisku swojej rady uczelnianej wobec ostatnich wydarzeń. Jego wystąpienie stanowiło tak duży kontrast dla obecnych, że przyjęto je bardzo chłodno.

Ogłoszony publicznie 1 września apel był sygnałem dla przemian w ruchu studenckim. Choć był to sygnał bardzo niedoskonały, ale to od niego ruszyła ogólnopolska lawina na wszystkich wyższych uczelniach w Polsce. Było to wówczas pierwsze na Wybrzeżu i w Polsce „autentyczne świadectwo autentycznej woli autentycznych studentów” – jak pisał dziennikarz „Reduty”. Dzień 1 września można uznać za datę powstania Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

[---]

Dzień później z inicjatywy autorów apelu odbyło się w holu Wydziału Humanistycznego UG zebranie, na które przybyło mimo wakacji około 100 studentów. Postanowiono wówczas utworzyć Tymczasowy Komitet Założycielski Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich UG. Początkowo w jego skład weszły 22 osoby. Inicjatorzy domagali się przywrócenia szkołom wyższym autonomii oraz pięcioletniego toku studiów, ograniczenia cenzury, pełnego zatrudnienia absolwentów. Podkreślono apolityczny charakter organizacji. Deklaracja o braku ideowości politycznej oznaczała w praktyce, że uwalniano się od prymatu partii i komunistycznej ideologii, a każdemu studentowi gwarantowano wolność sumienia i przekonań. Na wstępie zadeklarowano więc, że każdy może do niej wstąpić, bez względu na to, czy miałby zapatrywania lewicowe, centrowe czy prawicowe, bowiem miała realizować aspiracje kulturalne i naukowe oraz reprezentować interesy bytowe i materialne a nie ideologiczno-polityczne. Deklaracja o apolityczności oznaczała równocześnie, że NZSP jest organizacją wolną i niezależną, w odróżnieniu do uzależnionego od ideologii i partii SZSP.

Skład TKZ NZSP UG:

Białoś Mirosław (BiNOZ), Cichoszewski Kazimierz (BiNOZ), Czachor Marek (Mat.-Fiz.-Chem.), Hejcz Barbara (WH), Hoppe Alicja (ET), Grabowski Ryszard (WH), Huelle Paweł (WH), Jancelewicz Jacek (WH), Karolewski Szymon (WH), Kasperek Andrzej (WH), Kozłowski Jacek (BiNOZ), Mielewczyk Zbigniew (Mat.-Fiz.-Chem), Piórkowski Włodzimierz (ET), Płażyński Maciej (PiA), Sadowski Marek (WH), Stanisławczyk Marzena (ET), Stark Bernard (BiNOZ), Świeć Maria Jolanta (Mat.-Fiz.-Chem.), Tołłoczko Janusz (PiA), Tusk Donald (WH), Zarębski Andrzej (WH), Żulpo Alina (WH).


13 września 1981 r. do składu TKZ dokooptowano 4 osoby:

Gadziałowska Anna (WH), Prendota Janusz (Mat.-Fiz.-Chem.), Wierzchowski Miłosz (EP), Zająkała Marek (WH).


W pierwszych dniach września 1980 r. pod apelem udało się zebrać ponad tysiąc podpisów. Ale taka inicjatywa nie mogła pozostać niezauważona przez służby bezpieczeństwa. Zdaniem jednego z ówczesnych funkcjonariuszy SB, który wypowiadał się w filmie NZS. Tak się zaczęło..., w Gdańsku było na początku września 1980 r. ok. 200–300 aktywnych działaczy studenckich, do tego dochodzili sympatycy biorący udział w manifestacjach i wiecach. Służba bezpieczeństwa zaczęła inwigilację działaczy. Interesowano się ich nauką, przynależnością organizacyjną, kontaktami osobistymi, sytuacją rodzinną, tym, czy korzystali ze stypendiów. Wszelkie informacje mogły być przydatne do ich szantażowania i zastraszania.

4 września odbyło się zwołane w pilnym trybie zebranie Rady Uczelnianej SZSP UG. Rada zaapelowała do Zarządu Głównego o przyjęcie propozycji, które miały mieć „na celu odnowę życia społeczno-politycznego w jego istotnych dla studentów aspektach” i wyraziła swoje wotum nieufności wobec Zarządu Głównego SZSP. Jednocześnie zaapelowano do studentów uniwersytetu, aby w ramach organizacji brać udział w dyskusji o sytuacji w kraju i w ruchu studenckim. Zrzeszenie oferowało pomoc organizacyjną i techniczną. Inicjatywa miała odciągnąć studentów od organizującego się NZS.

5 września odbyło się zebranie TKZ, podczas którego Donald Tusk zaproponował na tymczasowego przewodniczącego Jacka Jancelewicza (wówczas na 4 roku filologii polskiej). W prezydium NZSP UG znaleźli się:

Jancelewicz Jacek, Kasperek Andrzej – sekretarz, Tusk Donald, Płażyński Maciej, Stark Bernard, Stanisławczyk Marzena oraz Świeć Maria Jolanta. 13 września w skład prezydium weszły jeszcze trzy osoby: Zająkała Marek – sekretarz, Żulpo Alina i Sadowski Marek.


Tego samego dnia wybrano komisję statutową, w składzie:

Tołłoczko Janusz (PiA), Huelle Paweł (WH), Grabowski Ryszard (WH), Karolewski Szymon (WH), Leszczyński Krzysztof (PiA), Hoppe Alicja (ET), Kozłowski Jacek (BiNOZ).

Przedstawiciele TKZ spotkali się z rektorem UG, prof. Januszem Sokołowskim, który obiecał przyznanie pokoju. Tymczasową siedzibą TKZ był pokój nr 226 na wydziale Mat-Fiz-Chem UG przy ul. Wita Stwosza. Przez długi czas w oknie pokoju wisiał transparent, że „tylko krowa nie zmienia poglądów”. W pokoju panował wieczny ruch, tumult i wrzawa.

Tego samego dnia powstały TKZ NZSP w Politechnice Gdańskiej i Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni (w WSM do NZS zapisało się jesienią 1980 r. ponad 50 proc. studentów!). W spotkaniach założycielskich brali udział przedstawiciele uniwersyteckiego TKZ. W szkole morskiej w odbyło się tego dnia zebranie ogólne pracowników uczelni (ok. 400 osób). Gościem na zebraniu był uczestnik sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej prof. Robert Głębocki z UG oraz Andrzej Gwiazda z Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego. Podczas zebrania wyłoniony został uczelniany Komitet Założycielski NSZZ „S”.

6 września w gabinecie rektora UG odbyło się spotkanie przedstawicieli TKZ NZSP UG z władzami uczelni. W spotkaniu uczestniczyli:

rektor UG prof. Janusz Sokołowski, I sekretarz KU PZPR dr Jan Kuligowski, przewodniczący RU SZSP Jacek Dąbczyński, a ze strony TKZ NZS Donald Tusk i Jacek Jancelewicz.

Jak donosiła „Reduta”, tak ze strony władz uczelni, jak i KU PZPR inicjatywa powołania niezależnej organizacji studenckiej spotkała się z aprobatą. Dr Kuligowski miał wyrazić opinię o „potrzebie istnienia pluralizmu poglądów w życiu przyszłej cywilizacji”. Jak na nieszeregowego członka „przewodniej siły narodu” były to deklaracje bardzo śmiałe i wychodzące na przeciw oczekiwaniom nie tylko środowiska studenckiego UG. Natomiast w Warszawie Towarzystwo Kursów Naukowych wydało oświadczenie W sprawie przywrócenia samorządnych organizacji studenckich. W oświadczeniu napisano m.in.:

„Dążenia ruchu studenckiego do samorządnych zrzeszeń, nie wymagających hipokryzji i kompromisów sumienia, nie godzi się nikomu powstrzymywać. Powstrzymać się ono zresztą nie da. Metody paternalistyczne nie dały dobrych skutków na naszych uczelniach. Studenci – choć przygotowują się dopiero do pracy zawodowej – są ludźmi pełnoletnimi i mają prawo domagać się swojej cząstki odpowiedzialności za własną wspólnotę i za oblicze kraju. Ich dążenie do tego, aby w samorządzie zyskać szkołę obywatelskiej odpowiedzialności jest zgodne z konstytucyjnymi fundamentami naszego ustroju państwowego”.

10 września powstał w Warszawie Komitet Założycielski Niezależnego Związku Studentów.

W datowanym na ten dzień pierwszym numerze „Reduty” znalazł się zaskakujący komentarz odredakcyjny Między Bugiem a Prawdą, w którym redakcja m.in. deklarowała, że „Pamięć »systemu narzuconego« rzutuje głęboko w psychikę narodu. Rodzi odruch sprzeciwu, niechęci. Z drugiej jednak strony – dziś jest sprawą chyba dla wszystkich zdrowomyślących jasną, że nikt w Polsce nie chce powrotu kapitalistycznych stosunków społecznych. Nie! Ludzie chcą właśnie mieć uspołecznioną gospodarkę, chcą czuć się, jak to się mówi, gospodarzami kraju. Ale! Jest uzurpacją czyjkolwiek na monopol na socjalizm. Jego kształt jako ustroju społecznego w Polsce musi być pochodną polskiej specyfiki – historycznej, ekonomicznej, mentalnej. Nie da się w tym kraju nigdy niczego zrealizować, co byłoby z tą specyficzną jedynością Polaka sprzeczne. Historia służy przykładami.

[---]

Skład Redakcji „Reduty” (pisma NZS UG), które ukazywało się od numeru pierwszego (10.09.1980 r.) do numeru jedenastego (27.04.1981 r.): Ryszard Grabowski – polonistyka WH., Andrzej Kotliński – polonistyka WH (do nr 5.), Zarębski Andrzej – polonistyka WH., Leszczyński Krzysztof – PiA (od nr 4.), Karolewski Szymon – WH (od nr 6.), Prendota Janusz – Mat.-Fiz.-Chem. (od nr 6.), Słoma Jarosław – historia WH (od nr 6.), Tołłoczko Janusz – PiA (od nr 6.).

Później za sprawą Janusza Prendoty wyszedł jeszcze jeden numer „Reduty” (kilkudziesięciostronicowy z tekturową okładką) z zamiarem dalszego wydawania pisma, ale po rozpoczęciu strajku radomskiego „nieregularnik” zamienił się w biuletyn strajkowy, który był wydawany prawie codziennie pod nazwą „Reduta Strajkowa”, której ostatni numer wydrukowano 11 grudnia 1981 r.

We wrześniu czas biegł niesamowicie szybko. Już 12 września odbyło się w siedzibie TKZ NZSP UG spotkanie założycielskie międzyuczelnianej struktury, której celem miało być koordynowanie działań na poszczególnych uczelniach. Przez tymczasowe komitety została powołana Komisja Koordynacyjno-Porozumiewawcza, w skład której weszli przedstawiciele UG, PG, AMG i WSM: Donald Tusk, Paweł Huelle, Bernard Stark (UG), Andrzej Olaf Wąsowski (PG), Leszek Włodarczyk, Sylwia Pajek (AMG), Andrzej Biełuński, Maciej Miernecki, Waldemar Budzyński (WSM).

[---]
W pierwszym numerze „Odnowy. Niezależne Pismo Młodzieży Akademickiej” (pismo studentów z różnych uczelni Trójmiasta) przytoczono niektóre wystąpienia. Paweł Huelle mówił, że „nastąpiła zupełna zatrata tożsamości studentów. Nie mają oni poczucia przynależności do »braci studenckiej« i nie łączy ich nic, oprócz faktu formalnej przynależności do jednej uczelni, bądź danego roku. Utożsamiają się z rodziną, grupą kolegów oraz... z narodem i państwem. Pomiędzy najmniejszą formę wspólnoty a największą nie ma nic. Celem NZSP jest właśnie stworzenie takiej wspólnoty, wspólnoty opartej nie na pisemnej przynależności, ale opartej na wspólnie wyznawanych wartościach, wspólnych zwyczajach, wzajemnej solidarności i pomocy”. Huelle krytykował SZSP za zbiurokratyzowanie, centralizację i hamowanie oddolnych inicjatyw studenckich. Jego zdaniem życie studenckie dzięki działalności SZSP dzieliło się między „ naukę – turystykę – dyskotekę”. Natomiast celem NZSP miał być student jako jednostka ze swoimi problemami i osobowością.

Z kolei Andrzej Zarębski (wówczas już absolwent filologii polskiej UG) zrelacjonował dyskusję dotyczącą apolityczności NZSP. Mówił, że „polityczność może być rozumiana dwojako. Po pierwsze, intencjonalnie – jeśli jakaś organizacja deklaruje się jako polityczna, ma takie cele w swoim statucie i pragnie partycypować w jakiejkolwiek formie politycznego sprawowania władzy. Po drugie, wszystko może mieć znaczenie polityczne. Ponieważ żyjemy w środowisku społecznym, każdy gest, każdy akt społecznego działania może być oceniany jako polityczny”. Zauważył, że każdy czyn i słowo niepodporządkowane centralistycznym strukturom władzy uznawane było za polityczne i wrogie. Tak dzieje się tylko w systemach centralistycznych i totalitarystycznych. Zapowiedział, że „NZSP chce być organizacją apolityczną, tzn. jako organizacja nie będzie reprezentować żadnej określonej ideologii politycznej, np. nie chce reprezentować linii PZPR, SZSP czy jakiejkolwiek innej organizacji politycznej. Jej celem jest nienarzucanie komukolwiek światopoglądu, lecz pomoc studentom w ich twórczych inicjatywach. NZSP nie może natomiast narzucić żadnemu swojemu członkowi, aby nie deklarował się politycznie i nie interesował się zagadnieniami, które interesują społeczeństwo”.

Donald Tusk (wówczas już absolwent historii UG) sprecyzował stosunek NZSP do SZSP. Odczytał apel TKZ NZSP UG, w którym m.in. napisano:

„Słowa: niezależność, samorządność, autonomia, pięknie brzmiące, mogą stać się pustymi frazesami, jeśli studenci po raz któryś tam z rzędu oddadzą inicjatywę w inne ręce. Idea ruchu prawdziwie wolnego i prawdziwie studenckiego, obejmującego marksistów, katolików, ludzi innych wyznań i innych przekonań może stać się praktyką, jeśli to my – studenci – będziemy ją realizować. Niepotrzebne nam będą wtedy instrukcje i decyzje władzy ubierane w szatki inicjatyw SZSP. Krytyka SZSP nie jest nawoływaniem do »nocy długich noży«. Jest po prostu krytyką niedemokratycznego, inspirowanego odgórnie ruchu studenckiego. Charakter i cele organizacji mają być zgodne z intencjami studentów, a nie intencjami władz. Już nigdy organizacja studencka nie może stać się strażnikiem pokory i lojalności studentów wobec państwa, lecz ma być inspiratorem krytycznego i twórczego działania ruchu studenckiego”.

[---]

Donald Tusk wspomina, że siłą rzeczy po wrześniu 1980 r. musiał wyłączyć się z działań w NZS. Opowiada, jak obok „Solidarności” samorzutnie wśród ludzi, którzy zainicjowali NZS tworzyło się w następnych miesiącach środowisko liberałów:

„Solidarność Solidarnością, no ale trzeba też mieć coś wspólnego, własnego. Tak pojawił się pomysł stworzenia pisma »Motywy«. Robiliśmy je w parę osób. Tęskniliśmy do bardzo rzadkich polskojęzycznych tekstów emigracyjnych, które o gospodarce traktowały w sposób, z naszego punktu widzenia, normalny. Pierwszy przekład, który chcieliśmy wrzucić do »Motywów«, to był tekst Waltera Lippmanna. Myśmy w ogóle po raz pierwszy odkryli wówczas Lippmanna. Zachwycił nas jego tekst z takiego dużego zbioru wydanego w Paryżu, ale nie przez Giedroycia. Przeczytaliśmy i to było jak odkrycie Ameryki! Ostatnie strony »Motywów« mieliśmy drukować pod koniec grudnia 1981 r. Wszystkie materiały kolega spalił 13 grudnia, w przerażeniu, że zaraz przyjdą rozstrzeliwać, wieszać.

Pamiętam też, że chcieliśmy wydać pierwszą książkę. Namówiliśmy kolegów z NZS Politechniki Gdańskiej, żeby nam pomogli. Był to zbiór artykułów o liberalizmie pod redakcją Jedlickiego. Kilkanaście różnych głosów, różnych autorytetów. W Warszawie wyszła taka broszurka TKN-owska, czytaliśmy ją i mówiliśmy: popatrz, to jest właśnie to... No i, rzecz jasna, czytaliśmy Kisiela. (...) Ten nasz ówczesny liberalizm był, do jakiegoś stopnia, radykalnym negatywem PRL. Pamiętam, że politycznie prawie w komplecie byliśmy za Gwiazdą, przeciw Wałęsie, ale tylko dlatego, że Gwiazda był radykalniejszy. My nie byliśmy robotnikami. Nas związkowość nie interesowała ani na jotę. Szukaliśmy czegoś innego.(...)

Byliśmy grupą, która odnalazła się poprzez fakt niechęci do Ruchu Młodej Polski i do endecji (...). Irytowały nas ich poglądy, byliśmy kontestacyjni, jeśli chodzi o Kościół, o narodowe tradycje.

Bardziej odpowiadał nam intelektualny sznyt KOR. To w ogóle był czas »szpanu filozoficznego«: przy wódce z równą namiętnością gadaliśmy o dziewczyna i piłce, jak o Sorelu, Zdziechowskim czy Levi-Straussie. I był zapewne jeszcze jeden element, może nie zawsze do końca uświadomiony – łączyła nas pewna niechęć do Warszawy, Warszawa była przecież taka socjalistyczna i korowska. Może więc nasz liberalizm był po części przekorną reakcją pewnego gdańskiego środowiska intelektualnego na Solidarność, RMP, KOR? (...) Jestem przekonany, że zbieg okoliczności odgrywa ogromną rolę w historii polityki i mam wrażenie, że »gdański liberalizm« ma swoje źródła w koincydencji towarzyskiej, w tym, że ci ludzie spotkali się w odpowiednim momencie. W każdym razie, dla naszej grupy związkowość była nudna”

(Donald Tusk: Spowiedź liberała, „Polityka” 07 marca 2007).


Donald Tusk od października 1980 r. został etatowym pracownikiem tygodnika „Samorządność” – rubryki w lokalnym „Dzienniku Bałtyckim”. W „Samorządności” rozpoczął pracę także Wojtek Duda i współpracował z nią Paweł Zbierski, wówczas student filologii polskiej UG, członek NZS.

NZS ściśle współpracował z „Solidarnością” i z nią splótł swoje losy. Od początku września 1980 r. z powstającym Międzyzakładowym Komitetem Założycielskim NSZZ „Solidarność” współpracowali członkowie NZS trójmiejskich uczelni. Leszek Biernacki, który w 1980 roku zdał na polonistykę UG i od razu podpisał deklarację NZSP, a wcześniej nigdzie nie pracując i nie ucząc się zaangażował się w teatr stworzony przez Bogdana Posmyka oraz w amatorską twórczość filmową i fotograficzną (był absolwentem liceum plastycznego w Gdyni–Orłowie na kierunku fotografii artystycznej), od początku września współpracował jako wolontariusz z Działem Propagandy i Informacji, którym kierowała Joanna Wojciechowicz. Z jego inicjatywy powstała komórka fotograficzna, której zadaniem miało być dokumentowanie działań Związku.

Do współpracy Biernacki wciągnął Jacka Awakumowskiego, który wcześniej był etatowym fotografem w Bałtyckiej Agencji Artystycznej. Wspomina: „Udało nam przekonać się szefową działu Joannę Wojciechowską do wydania ulotki, w której poprosiliśmy o przynoszenie do związku archiwalnych zdjęć ze strajku oraz z przeszłości PRL. Napisałem w niej:

»NSZZ Solidarność w Gdańsku zwraca się z uprzejmą prośbą do wszystkich osób, które wykonywały zdjęcia podczas strajku w strajkujących zakładach całej Polski, a także innych charakterystycznych fotografii pochodzących z okresu strajku o pomoc w stworzeniu archiwum fotograficznego. W tym celu prosimy o nadsyłanie nam zdjęć (po dwa z tej samej klatki), dobrze wykonanych technicznie, formatu 13 x 18 cm lub 18 x 24 cm. Każde zdjęcie powinno mieć dokładny opis:

CZYTAJ CAŁOŚĆ NA:

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Gdański NZS a Strajk - Maj 1988 roku
Forum Strona Główna -> OPÓR
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin