Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA -> POEZJE TATARÓW POLSKICH
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
POEZJE TATARÓW POLSKICH
PostWysłany: 23 Sty 2009 13:24
ella_hagar
Rada Strasznych

 
Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 1047
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa





Wyboru dokonał Sławek:

POEZJE TATARÓW POLSKICH



<b>Selim Chazbijewicz</b>



Sonet stepowy


Azja jest we mnie, tętni burzą
tatarskich i litewskich kniaziów,
futer z soboli, złotych guzów,
dębowych stołów, dziewek, paziów.
Ta Azja, duchy krwi przelanej,
tatarskiej szlachty, polskich panów,
każe mi nocą słuchać radia,
I oczekiwać wielkiej zmiany.
Zatętnią stepy Złotej Ordy,
Zwali się kolos z gliny cały,
i duchy przodków z blaskiem podków
Wyklęty Trzeci Rzym podpalą!
I spokój będzie po wiek wieków
I nikt nie wspomni już sowietów

KRYM

pamięci Dżafara Seydameta

Krymie mój we śnie drżący
chrzęstem kindżałów i śpiewu
gwiazdom pieśni micący
buńczukiem gniewu
Do ciebie błękitny Krymie
Wrócę w blasku poezji
Kroplę tęsknoty w Ocean
przeleję w Bakczysaraju
Krymie mój w czasie odległy
Czerwonym terrorem stracony
ułudą wschodniej melodii
mistyką ostatniej modlitwy
ostatniej świecącej pochodni
i w chrzęście zbroi zbrukany
Alkoran wzniesie strzelisty
minaret Bakczysaraju
Krymie mój zdruzgotany
bądź mi wróconą ojczyzną

Meczet tatarski w Wilnie

Meczet tatarski w Wilnie,
cichy jak sami Tatarzy,
malutki drewniany meczet
bardzo komuś przeszkadzał
Słuchał cichych skarg wiernych
ich pragnień, codziennych radości,
Mijały imperia i armie
On słucha i nawołuje
swoim milczeniem.
Budowany ręką cieśli
razem z domem i płotem,
czułą ręką tatarskich
rzemieślników ciosany
malutki minaret
Zburzony przez radzieckiego
człowieka w imię szczęścia
postępu i zwycięstwa
które zadławi w końcu
naprawiaczy świata
Meczet, cichy meczet tatarski
niemy świadek historii
wisi nad moim biurkiem
jest w moich wierszach

Pamięci mojego dziadka Alego Smajkiewicza
działacza niepodległościowego Tatarów krymskich
absolwenta Instytutu Europy Wschodniej w Wilnie



Nawoływanie

Jasne gościńce mojego dzieciństwa
O! dobre cienie warte zawrócenia
O! Wasze domy Słonima i Mińska
Słowa — warte utrwalenia
Sumiaste wąsy dziadów spod Oszmiany
otwarte na drogi
Przechodzące wiatr dziejów
Brody poetów i żar nocy
Otwarte zawsze otwarte
Na sen archetypów
Na ciszę otwartych drzwi
Zawróćcie zawróćcie
To ja
Nawołuję



STARY PARK

Pewnego dnia napiszę długi poemat o rzeczach
A wszystkie one wyjdą z cienia starego parku jak
Drewniana kopuła tatarskiego meczetu
gdzieś na Litwie
l stanę się poetą jesieni i popołudnia
wsi i ciszy
radości ciała odradzającej się
w świeżym na nowo spojrzeniu
starych wnętrzach.


WIATR OD KIPCZAKU

Ja, pielgrzym polskiego Islamu
władyka bezprzestrzennego
królestwa, zwalczyłem
w swoich poematach czas i przestrzeń.
A Dżalaluddin Rumi
Wiliam Blake i Czyngis-chan
i wszystkie ordy mojej pamięci
z tętentem koni
jękiem palonych traw
słuchają Jedynego Fletu
wyobraźni
Tatarzy z kobietami
i końmi idą
przez Karpaty
tatarska czata
na Horyniu
Tajemnica
Orientu


Derwisz szalony

Gdziekolwiek jesteś - Dżelaleddinie. Rumi
poeto, gdy wąskie światło wąskich uliczek
Konii wsącza się w sen
I zasypiam wymieniając 99 imion Aiłaha
Przychodzisz do mnie we śnie
Twój biały burnus wiruje
Przynosząc wiatr deszcz
i miłość.
Dżelaleddinie wyruszyłeś szukać
Nauczyciela
Brodaty, zmęczony, siedzisz
nad kawą, a już świt
wszystko staje się znów
przeraźliwie obce
Miraże Wschodu oddalają się
wszystkie mistyczne ścieżki
wiodą w biel pościeli
nieraz ucieczka staje się
niemożliwa zaznajesz tylko
siebie
chciałeś uciekać przed kobietą
rozjeżdżone ulice
świt w wąskich uliczkach oddech
zdziwienie
biały burnus wiruje coraz bardziej
wszystko inne jest zbędne jak lęk jak
ktoś kto nie chce jarzącej się świadomości
obrazu wszystkich mistyków
Ty spadający jak miecz wojownika
na przerażenie mieszkańców miast
ocal moje spalone pustynnym
piaskiem oczy moje
dziecko kobietę i dom przy
wąskiej stromej uliczce
gdzie świt wdziera się cykaniem świerszczy
i wołaniem muezzina
biały burnus
wiruje coraz bardziej
tkliwa zapaść kobiety
więc nikt tak nie nienawidzi jak ty
wdziera się w gardło pustynny piasek
i już jestem
tam gdzie mój Nauczyciel
nad ranem zmęczony
brodaty nad kawą
biały burnus wiruje szaleńczo
ocal mnie zapaści
ocal mnie mój burnus wtedy
kiedy już umrę naprawdę
Nie odchodź kochany
jakże już obcy przez to
a kręgi baniek mydlanych
coraz szerzej oddają tajemnicę
bądź mną bądź mną
biały burnus
Stopy grzęzną w piasku coraz
więcej jak najwięcej grzęzną
i nad ranem pęka ciało rozpacz
jest nienawiścią więzienia siebie
i pokorą pysznych
kartki tylko one mówią
jeszcze mówią to co chcę
nie uciekaj jakże okrutny
Mirzo — szaleńcze wolności




Michał Mucharem Adamowicz



świat się zawalił... świat stoi przecież cały czas
nic się nie stało.. to tylko mała chwila
zaraz po niej nadeszło tyle następnych
i jeszcze coś.. takie niewidoczne
na samym środku oka zawieszone
bliżej nieokreślone
za mgłą.. wspomnienie.. sen
to jesteś Ty.. a to jestem ja
zaraz potem będzie ktoś inny
zupełnie taki sam
zupełnie inny
następny



JESTEM

Jestem...
Stepem w słońcu spalonym
Złocistym piaskiem na plażach świata
Jestem...
krwi kroplą w żyłach narodów
Duszą bez kajdan pośród niewolników
Jestem...
Srebrnego księżyca dzieckiem
Gwiazdy promieniem zesłanym na ziemie
Jestem...
Wspomnieniem dumy i chwały
Snem i marzeniem rycerzy bez zbroi
Jestem...
...i zawsze już będę
Na życia scenie śpiewał serca hymn
Jestem..
...Tatarem
oto ja spadek i majątek przeszłości
we mnie szatan pędzi konie
anioł skrzydłem noc rozprasza
oto ja dziś już bez skórzanej czapki
bez ogniska dymu między powiekami
i choć obcy język w pamiętniku dziadka
nie zapominam...
oto ja oto moje dziedzictwo
10 minut przed 10

Dziesięć minut przed dziesiątą
czerwonego nieba ogień zgasł
pośród złotych grzyw zielonego morza
ciszę rwał szept sześciu dusz
na powieki opadł blask
w oczach wiatru miękki śpiew
i bez słów spokoju nadszedł czas
potem jeszcze tylko skra.
Dziesięć minut przed dziesiątą
może już ostatni raz
sześć przyjaznych sobie serc
popłynęło razem w świat
wind of my mind

there is a wind of my mind
where I can hide the pain of my soull
there is a star with shine of my thoughts
and i can see the world with this light
there is a cloud over my head
and I don`t suffer from the highest sun
and.. somewhere .. far away from me
is a land of my place
a space just for a Tatar.
when nobody else can uderstand
the wind with the night sky
fresh breath of lake in the morning
there is a place.. just for the Tatars
when I can join with my future..
.. to the past..
Rodzicom

tego dnia tak cierpiałaś bym oczy swe otworzył
w wielkim bólu ciała
w płucach tchu Ci brakowało gdy poruszyć chciałem ręką
dusza Twa cierpiała
rajskie piekło Cię spętało kiedy prostowałem nogi
oniemiałaś w cichym szale
tak wydałaś mnie na świat
Dzięki Tobie moja matko na tym świecie stawiam stopy
dzięki Tobie teraz mówię dzięki Tobie słucham
Matko moja ukochana jak co roku tego dnia
moja wdzięczność Ci wyłożę
właśnie w dniu moich urodzin.

ogarnięty bezsilnością, kiedy serce Twe krwawiło
ucieszyłeś się
nie umiałeś sercu pomóc gdy widziałeś żonę swą
tak bardzo błyszczały Ci oczy
głos w kajdanach uwięziony nie wydobył się z Twych płuc
usłyszałeś pierwszy krzyk
ucieszyłeś się
tym rozkosznym mękom ciągłym
dałeś wkrótce moje imię
więc dziękuję teraz Ojcze drogi
dzięki Tobie teraz żyję

ODDANIE

powiewa nade mną flaga biało czerwona
łopocząc na wietrze nerwowo i butnie
dając tym niemy opis tego kraju
tam na cokole biały orzeł przysiadł
dumny w koronie w szponach złote berło
symbol polskości miły moim myślom
lecz w sercu i duszy mej są schowane
tabuny koni niskich ale prędkich
łuki ojcowskie i tamte ogniska
wówczas mój sztandar zielony się staje
ze złotym księżycem i gwiazdą pośrodku
dziko powiewa i zwinąć się nie da
ale gdyby przyszło oddać krew za Polskę
na szalę rzucić wszystko co mi drogie
stanę w szeregu jak pradziad w pierwszej linii
i jak on zabić bym się nie dał
zwycięstwo Ojczyźnie z braćmi bym zapewnił
i wróciłbym zaśpiewać o tym co widziałem


WSPOMNIENIE

Był sobie ludek w sercu Azji skryty
od domów i pałaców wolał step i niebo
gwiazdy kołysanki nuciły cicho nocą
falujące trawy posłaniem się stawały
i wyszedł lud ten dziki światu się pokazać
krokiem cichym strzałą prędką i sercem ognistym
zdobyli Tatarzy ziemię konie oraz dusze obce
rozproszyli się po świecie rosnąc w swojej chwale
z Azji w Amerykę i w Europę poszli
złoty księżyc skruszył murowane herby
zatknął Tatar zieleń pośród lwów i gryfów
orłów całe stado gwiazdą z nieba strącił
wreszcie zasiadł przy ognisku
zebrał synów córy swoje i zaśpiewał
starą gwiezdną kołysankę


TATARSKA MIŁOŚĆ

Jestem tatarską młodą dziewczyną
nie mam korony lecz oczy świecące
w sercu mam ogień i dłonie moje ciepłe
nikt mi nie służy nikomu nic nie każę
sama gotuję piorę i sprzątam
chciałabym kochać śmiać się i tańczyć
na męża wybrać księcia z Tatarów
by mnie otoczył atłasem swych dłoni
w jego ramionach chcę czuć się bezpieczna
szczerze niech serce odda mi swe złote
i w księżyca blasku niech mówi mi wiersze
ja mu w podzięce mą miłością wielką
z mieszkania w bloku szarym i ponurym
stworzę pokoje pałacu godnego sułtana
po to by wiedział że pojął księżniczkę


RADOŚĆ

tańczę na ulicach mego miasta
widzę wokół step złoty nie bloki
śpiewam pieśń radości cudnej
leżąc na trawniku w dniu pełnym słońca
za wiewiórką biegnę i słowika słucham
mrówkom kostkę cukru kładąc w podarunku
urodziłam się Tatarką tutaj w Białymstoku
w Polsce żył mój ojciec babcia i pradziadek
śmieję się do słońca szczerze
życie na skrzydłach mnie niesie
nie chcę ja sztandarów wolę swoją duszę
moje serce dzikie i koni tabuny
biegną pośród trawy wolne i szczęśliwe
wiatr im grzywy plącze a gwiazdy prowadzą
będę tak jak one nikt mnie nie zatrzyma
mą tatarską radość rozdam wszystkim wokół


DLA WAS

dla tych co zostają ku podporze
dla strażników mego serca
dla tych co pamięci nicie snują
dla obrońców moich wspomnień
dla tych więzów które trwają
dla przyszłości Naszej wspólnej
rzucam się w wir dzikiego życia
lecz zatańczę z nim zanim mnie zakręci
wrócę by przekreślić szare czasy
dla Was słowa ku pociesze skromnej
zapisuję w mojej głębi rozczochranej
niech więc uśmiech Waszych twarzy
siłę nam w tych czasach niesie


ODA DO PORANKA

Jasne słońce dzisiaj wstało
i przez okno do mnie mruga
wściekła mucha w szybkę puka
a mi się tak dobrze spało
przyleciała muszka druga
i tak samo wrednie stuka
nie nie wstanę się nie zmuszę
chcę się schować ale gdzie
jak powrócić w sen spokojny
owadziątka wyprosiłem
grzecznie lecz wskazując drogę
a słoneczku odmrugałem
i okienko zasłoniłem
teraz zasnąć wreszcie mogę
tak swój nowy dzień zacząłem


OKRĘCIK

Po horyzontu kres oceanu kapryśna toń
jak młode serce namiętnościom oddaję pokłon
zdawa się czasem wzburzona i wściekła
lecz kto odgadnie że to radość jest wielka
kiedy spokojne w ciszy, zadumie
nie wie nikt przecież, że łzy w sobie pali
i był sobie okręt w tym morzu miłości
co nie bał się wody ni huraganów
sam bez załogi drwił z Posejdona
za nic mu były potwory z głębin
syreny wszystkie co chciał to poznał
i co ładniejszym rybkom śpiewał wieczorem
płynął bez kresu w radości wielkiej
wreszcie do małej wyspy dopłynął
zrzucił kotwicę, żagle zawinął, i wiosła podpalił
i tańczył z tą wyspą aż się zatracił
chciał jeszcze ruszyć, lecz żagle spróchniały
kotwica do ziemi wrosła... a wioseł nie było
Stał tedy biedny w niewolę skazany
a ziemia na skały go posyłała
i przyszła burza co łańcuch zerwała
spomiędzy raf wygnała go w przestrzeń
do dziś się błąka z dumy obdarty
bez żadnych do rejsu zdolności
syreny, rybki, już tylko wspomnienia
wyspy na powrót już znaleźć nie może.


PIOSENKA

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
gdzie sens istnienia kryje się
czy pod kamieniem szuka robaka
czy wśród przestworzy udaje ptaka
rybką jest może czy małpoludem
czy pić samą wodę czy czystą wódę

(ref)
czy homo tak sapie jak o nim mówią
dlaczego kobiety pająków się boją
komu potrzebna kość ogonowa
może by zacząć to wszystko od nowa
Ktokolwiek zrozumiał, ktokolwiek słyszał
o lądowaniu Adama Małysza
czy warto na obiad jeść drugie danie
czy lepsze od sexu jest samo spanie
czy głową o mur, czy w głowę kamieniem
co znaczy zostać wyklętym przez plemię

(ref)
czy..................


SPOKÓJ

Jaki spokój dookoła mojej duszy
może wreszcie się wyciszę
przez tę chwilę jeszcze na niebo popatrzę
w dłonie wezmę promyczek złocisty
życie przez palce przecieka jak woda
uśmiecham się błogo, zasypiam
we śnie bez drogi poruszam się lekko
w górę czy w dół sam nie wiem po chwili
coś we mnie tańczy, coś łka cicho w kącie
i jasne światło wśród burzy kolorów
coś się rozpływa a coś staje w miejscu
spoglądam z góry na swoje ciało
co mnie tu trzyma prócz tej nici serca
kiedy się wreszcie co potem przekonam.


CIERŃ

A tajemnic życie ma, ho ho ho jak strasznie mało
tą jedną jedyna co jej nikt nie pozna
dlaczego ja muszę ją w sekrecie nosić
Po coś aniele dał mi tę wiadomość
Za karę czego ten paproci kwiat
tak blisko już chwila gdy znak mi pokażesz
no bo co to było te dwadzieścia lat
A weź ją z powrotem tę tajemnicę
oddaj ją komuś kogo serce warte tego
dość już mam życia i to bez przekleństwa
Jak mam się śmiać gdy całą prawdę znam
Pozwól zapomnieć, chociaż jeden raz


SAM

Taka cisza dookoła ..
nawet zegar już nie tyka
Wpatrzony w monitor skanowanych zdjęć
umieram...
wierząc w wiosny radość
zapatrzony w słońce
zgubiłem mojej rosy smak uśmiechu...
Jestem tu
bo skończyć rzecz zaczętą muszę
lecz gdy wolnym się uczynię..
stepu krzyk
Pójdę gdzie mych oczu granic linia
pod osłoną nocy
zacznę kraść śpiew dusz
Zupełnie sam pośrodku tłumów fal
wywołam mej tatarskiej struny dźwięk


PAMIĘĆ

Chciałem zapomnieć o kolejkach po mleko
o kurtce ortalionowej i baltonowskim chlebie
w wilcze futro odziałem swe ciało
i w step pojechałem mój wytęskniony
Stanąłem wśród trawy brunatnej i złotej
usta złożyłem na ziemi praojców
i usłyszałem kopyta ich koni
Siadłem przy ogniu by miecz swój naostrzyć
wykuty ze stali tatarskiego ducha
lecz chociaż wieki spoczywał spokojnie
rdza go nie tknęła nie stępiał nie sczerniał
pieśń o przeszłości cicho zaśpiewał
Lecz cóż to ? piszczałka moja złamana
już nie przywołam tatarskiej ordy
wszędzie dokoła gdzie okiem nie spojrzeć
wiatr zatarł ślady dumnego narodu
odeszli dzicy nieposkromieni odeszli... do Polski


KIM JESTEM

Niegdyś wojownik twardy i dziki
wśród azjatyckich stepów gonił własne cienie
bał się wróg jego szanował przyjaciel
dumę swą Tatar na piersi nosił
I przyszły dni spokoju i ciszy
odjechał do kraju nad zimnym morzem
i wziął sobie żonę o niebieskich oczach
zapomniał języka swych ojców i dziadów
a włos jego dzieci jaśniejszy się stawał
dawne ogniska ziemia przykryła
miecz łuk i tarcza wśród kurzu zginęły
Wieki minęły i świat się odmienił
lecz wnuki tatarskie w spadku po ojcach
ogniste dusze i wzrok zachowały
Tylko pytanie czasem ktoś zada
Dumnyś Tatarze, tylko czy masz z czego ??

CICHY ŚPIEW

Drapieżnych stepów bezdomni synowie
Z dala od swoich dziadów grobowców
Puste kołczany kurzem pokryte
I cichy w oddali śpiew muezina
Godziny chwały są już przeszłością
Tysiąc Tatarów śpi snem kamiennym
Czekają czasu aby wyjść mogli
By głośniej w oddali muezin śpiewał
Nie znają stepy śladów swych synów
Nie znają kopyt ich koni
Minionych czasów nikt nie przywróci
Lecz w dali muezin cichutko wciąż śpiewa


CHŁOPIEC

Pożółkły papier świętych Koranów
Zniszczone meczetów ściany
Malutki chłopiec sam na dywanie
Bezbłędnym głosem woła anioły
Szumiące fale trawy na stepie
Najbliższej kochanki Tatarów
Z wielkiej rodziny sam chłopiec został
O litość błaga anioły
Strzałą przebite serce Tatara
Ciało rzucone sępom
Lecz dusza chłopaka na małym dywanie
Modli się ciągle do Boga


OBIETNICA

Minionych wieków spalone gwiazdy
Płonących głów krew czarna
Lecz wstaniemy do boju jak zawżdy
Kiedy szał wojny nas ogarniał
Niezapomnianych widoków sen mara
Co noc duszami włada
Przepełnia się nieszczęścia czara
Z nikim nie będziemy się układać
Powstanie mężów zbrojnych tysiąc
I z ogniem w oczach tak do przodu
Godłem nam będzie niepełny miesiąc
Powróci pamięć dzikiego narodu

REQUIEM

Nocnego nieba powłoka czarna
Wąż strachu wypełza z nory
Szarego życia istota marna
Nie czeka swej pory ...
... i ginie
bez żalu z życiem się rozstawa
odchodzi w ciemność mroku
wrzucona w ogień fałsz postawa
nie pamiętany w przeciągu roku...
... przeminie
konającego dusza wzlata
w nieznane się unosi
swą pamięć i swe młode lata
na wagę składa o litość prosi...
... odchodzi
słońce i księżyc wszędy wokół
piekielny wrzask i karuzela
zmęczone ciało wbite na cokół
na próżno czeka przyjaciela...
... nikogo nie ma
... nie szkodzi
szukam

szukam cię w telewizji świecie
blado sine obrazki w karuzeli dźwięków..
szukam ciebie w pieśniach rożnych
zagubionych nut wplatanych w trzaski
szukam ciebie w chwilach osobności
gdy uciekam od codziennych spraw
szukam ciebie i znajduje w sobie
ścieżkę do Twych dni i nocy
szukam ciebie.. tatarski stepie


<b>Elwira Amina Szehidewicz</b>



AMINA

Amina – z arabskiego prawdomówna.
Czy imię z rzeczywistością się równa?

Świat jest pełen wad,
a ideały nie istnieją,
lecz me dobre serce
jest poprawy nadzieją.

W końcu wiem czego pragnę
i wiem jak bardzo Cię kocham.
Wyjątek potwierdza regułę,
teraz już tak często nie szlocham.

NIEPOPRAWNA ROMANTYCZKA

Jak w kalejdoskopie
życie wciąż się zmienia.
Ze wszystkich chwil szczęścia
pozostają tylko wspomnienia.

Zdaję sobie sprawę,
że znów tak będzie.
Tracę jednak głowę
widzę kwiatki i motylki wszędzie.

Jestem niepoprawną romantyczką,
Najważniejsza dla mnie w życiu jest miłość.
Ludzi z obecnej epoki mam już dość,
na każdym kroku wciąż dostaje w kość.

OGIEŃ

chodź uchodzę za oziębłą
drzemie we mnie płomień.
Jestem tak gorąca
jak piekielny ogień.

Jednak tłamszę go w sobie
bo mam obawy ogromne.
Już się nim poparzyłam
jak sobie dzisiaj przypomnę.

JAK CIĘŻKO ZROZUMIEĆ

Czy mnie ktoś kiedyś zrozumie
tak zupełnie do końca?
To jest tak prawdopodobne
jak częste zaćmienie słońca.

Sama siebie nie rozumiem
zacznijmy od tego.
Więc jak masz mnie zrozumieć
najdroższy kolego?

Czasem pozory stwarzane
mylą bardzo bardzo skutecznie.
Ktoś kto jest diabełkiem
jak anioł postąpi grzecznie.

Chciałabym przepowiedzieć przyszłość
by dowiedzieć się czy mogę zaufać na dobre i na złe.
Lecz moje przyszłe losy
są spowite we mgle.

POKUSA

Powiedzcie dlaczego
tak uwielbiam jedzenie?
Nie mogę się oprzeć
gdy poczuje pragnienie.

Nie stanowi reguły
czy to dorośli czy dzieci.
Na widok smakowitości
każdemu ślinka poleci.

Gdy człowiek jest głodny
to zazwyczaj zły.
Z łapczywością zwierzęcia
w żarcie wbija kły.

ODRODZENIE

Minął ten trudny okres
rozpoczyna się nowy.
Smutek i rozmyślanie
mam to wszystko z głowy.

Życie układam na nowo
i jestem szczęśliwa,
jeśli taka opcja
jest do końca możliwa.

Rzeczy jak i osoby
z ideałem się mijają.
Czasem jednak ludzie
bezbłędnie swoje role grają.

Nowy akt w mym życiu
teatralny dzwonek rozpoczyna.
Odradzam się na nowo
jako silniejsza dziewczyna.


ŻAL

Zdawałoby się,
że powinnam być szczęśliwa.
Lecz to co czuje
czy szczęściem się nazywa?

Myślałam, że mnie rozumiesz
i wszystko wybaczyłeś.
Jednak zgasiłeś nadzieję,
którą wcześniej wzbudziłeś.

Myliłam się gdy myślałam,
że prawda wszystko załatwiła.
Wdarł się żal w me serce
jak w drewniany pień piła.

ŻYWIOŁ

Za oknem zimowo
wiatr woła.
Bieluśki śnieg
rozścielony dookoła.

Moje serce jednak inną
mentalność ma.
W nim ptasi koncert
wiosną gra.

Latem na słonecznych bateriach
radość rozkwita,
gdy szczerym uśmiechem
orzeĽwiające fale wita.

Jesienią niepohamowana
szczęśliwość wakacji odpływa.
Melancholijna ospałość
mej duszy się odzywa.

Tak dwadzieścia
wiosen mija,
a moja osobowość
kształtuje się i rozwija.

Matka Ziemia – Gaja
nauczycielką naszą jest.
Natura przez całe życie
egzaminacyjny robi test.

SŁABA MIMO WOLI

Może i feministką,
za równouprawnieniem bywam,
ale gdy otrzymuję ciepło
to jak lód się rozpływam.

Mój zodiak karze podbijać
Twe serce w walce.
Nie chcę Cię oddać
żadnej rywalce.

Lubię jednak gdy
kochanym głosem się odzywasz,
łagodzisz mą agresję
i jak szczyt mnie zdobywasz.

Gdy wkrada się
między nas nieporozumienie,
Twoje ramiona
to moje marzenie.

Znów wyciągam pierwsza
ku Tobie swą dłoń.
Podnoszę białą flagę
i porzucam broń.

Pragnę być silna,
nie poddawać się,
lecz jestem słaba i jako rycerza
mieć przy sobie Cię chcę.

Wdzięki Twojej księżniczki nie wpływają na Ciebie,
jesteś strasznie uparty.
Chcę poznać Twe myśli
więc odkryj swe karty.

Nie bądź nieludzki
i nie rań mnie więcej,
bo od tego bólu
już pęka mi serce.

POWRÓT DO ŻYCIA

Jaka ulga i radość
przepełnia nas.
Na młodość
jeszcze mamy czas.

Chodząc za ręce
po ukwieconej łące,
wymienimy gorących
buziaczków tysiące.

Gdy przyjdzie
strasznej burzy czas,
Ty parasolem
osłonisz nas.

Bezpieczna z Tobą
zawsze czuję się.
Pocałunkiem zamknę usta Twe.
Nic nie mów tylko przytul mnie.

TĘSKNOTA

Gdy byłeś tu ze mną
nic się nie liczyło,
lecz me szczęście przy Tobie
tak szybko się skończyło.

Jeszcze niedawno tą polną drogą
z Tobą razem szłam.
Gdy wędruję nią sama
łezki w oczach mam.

Dlaczego mimo, iż pewna mojego uczucia jestem
przechodzę próby ogromne?
Tej męki Tantala
do końca życia nie zapomnę.

Skazana na samotność
nie cieszę się już niczym.
Każda chwila pobytu
doprawiona garścią goryczy.

Osłodziłeś mój smutek
tylko na krótki czas.
Teraz jestem sama,
a wokół ciemny las.

Dlaczego nie mogę być kartką,
którą trzymasz w dłoni?
Mam nadzieję, że mej ogromnej tęsknoty
pocieszenie innej nie przysłoni.

Jeszcze czuję twój zapach
na ukwieconej pościeli,
Lecz tyle kilometrów
nas już dzisiaj dzieli.

Przez sen, po omacku
ramion Twych szukam.
Do bram nieba z uporczywością,
lecz bezskuteczne pukam.

CO Z NAMI BĘDZIE ?

Gdy po długiej rozłące
ponownie się spotkaliśmy,
ze wzmożonej tęsknoty i miłości
tak słodko się witaliśmy.

Nawet nie wiesz jak cudownie
czułam się przy Tobie.
Skuszona przez los jednak
zboczyłam na złą drogę.

Za mój błąd
z ogromną nawiązką zapłaciłam,
lecz zaserwowaną piłeczkę
z powrotem odbiłam.

Nasz związek
na poważną próbę narażony,
przetrwał jednak jeszcze
i nie został zburzony.

Nie zniknął jednak
ten mur miedzy nami,
z dokładanymi przez nas
do tej pory cegłami.

Znów jesteś gdzieś tam
tego nic nie odmieni.
Los rzuca nami daleko,
więc czy jesteśmy dla siebie stworzeni?

SEPARACJA

Targają mną uczucia sprzeczne ze sobą.
Czy być, czy nie być jeszcze z Tobą???
Nawet nie wiem czy będziesz zabiegał o mnie,
Czy decyzję podejmiesz w miarę przytomnie.
Może jeszcze razem szczęśliwi będziemy,
Gdy dłoń w dłoń razem usiądziemy.
Może jedynie drażnić się będziemy
I finał będzie taki, że się rozejdziemy.
Może od razu nastąpi rozstanie
I już z Twoich ust nie usłyszę - „Kochanie’’.
Może odgórna decyzja zapadnie nad nami
I pożegnamy się na zawsze z naszymi marzeniami.
Żal z ogromnej tęsknoty
Sprawia, że nie mam już na nic ochoty.
Nic mnie nie cieszy, ale zająć się czymś muszę,
Bo myśląc przeżywam ogromne katusze.


OCEAN

Gdy spoglądałeś na mnie
Słodko mi było jak w niebie.
Teraz gdy jesteś gdzieś tam
Czas się dłuży bez Ciebie.
Wśród fal szumiących
Z oddali napływa Twój głos.
Spotkamy się po czasie
Lecz znów nas rozłączy los.
Dlaczego nie mogę zapomnieć?
Me serce nie słucha rozumu.
Wciąż nasłuchuję Twych słów,
Wychwytuję wśród tego szumu...


PORANIENI

Ciężki los mego serca
jak kamień u szyi topielca.
Mój Królewicz na białym koniu
Jest gdzieś tam.
Jak fosa nie do przebycia
Piękny, lecz złowrogi ocean.
Gąszcz kolczastych krzewów
Rozciąga się wśród rajskich drzew.
Cierń Cię kaleczy, serca płaczą,
Jak łza po policzku spływa krew.


<b>Ramazan Osman Jakubowski</b>



Mongolia

Jestem jak samotny żaglowiec
Błąkający się po bezkresnym
Niebie Mongolii nie mogący
znaleźć właściwego portu
Pędzę na swym rumaku
Skromnie odziany tam za
Bezkresny horyzont gdzie
Ziemia i niebo to jedność.
O stepie ty mi matką ,żoną
Kochanką mym życiem
Wojownika zdobywcy prawego
Człeka który opuszczając
Step bezkresny podbijając
Nowe lądy służy innym
Uzbrojony tylko w łuk
Wspaniałe strzały to my
TATARZY
WIELKIEGO KSIĘSTWA OBOJGA NARODÓW

w Biesłanie...

Gdzieś na krwawym krańcu bruku
siedzi człek....
I spogląda w dłonie swe ...
płynie rzeka krwi.
A w tej rzece człowiek widzi marne odbicie swe.
Niema ludzka twarz toczy krwawe łzy !!!
Lecz za późno bracie już.
Boś samotny żeglarz morzu krwi.


Za: [link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
POEZJE TATARÓW POLSKICH
Forum Strona Główna -> OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin