Forum Strona Główna -> OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA -> DANA PARYS-WHITE
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
DANA PARYS-WHITE
PostWysłany: 23 Sty 2009 11:20
ella_hagar
Rada Strasznych

 
Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 1048
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa





Wklejam za Plezantropem,:

Dana Parys-White

[link widoczny dla zalogowanych]


Autorka wierszy, piosenek, opowiadań, tłumaczeń z angielskiego.
Urodzona w Ostrowi Mazowieckiej. Od 1993 roku mieszka w Londynie, gdzie od pięciu lat pracuje dla Jazzwise Publications. Okazyjnie publikuje artykuły i recenzje w Londyńskim Dzienniku Polskim. Prowadzi program "Biala Galeria" dla Radia Heynow. Otrzymała szereg nagród na międzynarodowych konkursach poezji i prozy.

W I E R S Z E


RAZEM

ku pamięci Maurice White
14 grudzień 2004


Razem to i pokrzywy rwać
Pijawki przystawiać
Razem to i w maliny iść
I kwaśne jabłka gryźć

Wspólnie ze szczęścia tyć
We wspólnym łóżku śnić

Łatwiej gdy przyjdzie czas
Do bram ostatnich iść…

I tylko znacznie trudniej
Patrzeć na słońce
w samo południe
Z upartą nadzieją
że to Zaćmienie Ostanie
Też wspólnie nam
przypadnie


XXX

(publikowany w AKANCIE)

Dlaczego do wszystkiego mieszam niebo?
Bo nic mnie tak nie intryguje
Jak to
co wisi w powietrzu

Dlaczego we wszystkim szukam Boga?
Bo to jedyna ziemska niepewność
Na której można się oprzeć

WYMARZONA RZEKA

Rzeka z mych marzeń wypływa
Rzeka świetlista i rwąca
Rzeka do śmiechu i grzechu
Językiem świata szemrząca

Rzeka co złotem obmywa
i święci nam bose stopy
Rzeka co z gór niesie pieśni
chwalebne do skromnej szopy

Rzeka co nigdy nie wzbiera
By drogi nam nie zatopić
Rzeka co nie zabiera tych
którzy chcą się nią opić


TO BYŁ CZAS

To był czas Pani Ewo
Kiedy życie ważyliśmy
teraźniejszością
Kiedy wyobrażenia o przyszłości
miały wyraz niedzielnego kaca
z obcym mężczyzną pod pierzyną

To był czas zawieszania myśli
W dymie skrętów
i w muzyce bardów
To był czas chóralnego wycia
do księżyca
I liczenia gwiazd
w zbiorze Wielkiego Wozu

Bez konia
Jechaliśmy w nim do nikąd
Bo teraźniejszość
miała wymiar wieczności

Na Jaśnie Pani byliśmy wtedy ze sobą
Bo panowaliśmy nad naszą młodością
po szlachecku
i demokratycznie
Każdy był Jaśnie Panem
kiedy odmierzaliśmy życie
śmiechem
na wagę złota


NA WARCIE

Dziś otwarte na świat
I na słowo każde
Me uszy płoną czułością
Gdy słyszą twe żale
Jak jedwabne szale
wokół wątłej szyi
Co dusiły kiedyś
Dziś mnie jawnie pieszczą
Dotykam ich z troską –
szlaczetne jedwabie
Zbyt osobiste
By je wyprać krytyką i gniewem
Zbyt wątłe
By zostawić ciszy na pożarcie
Stoję więc przy nich
na warcie


MAŁY AFGANSKI POLICZEK
(publikowany w AKANCIE)

Szlachetna łza
ze szczerych oczu
Wytarta za dużym rękawem
Ogromna łza
Jak na tak mały policzek
Utoczona z dziecięcych marzeń

Łza bez umiaru
Ogromna łza
na maleńkiej twarzy
Ciężar świata się z nią
równoważy


NA SKRAJU
(wyróżnienie Wąglany 2003)

Na skraju
tego miasta stałam
I stał tam mędrzec –
dąb w koronie
Tak mądrze
szumiał o przeszłości
Że skroplił pamięć
na mej skroni

Na skraju
tego miasta stałam
A stopy
ścieżki dotykały
Która jak wstążka
wężowata
Wiązała z ziemią
warkocz biały

Z warkocza
było do twych ust
jak
na kokardy rozwiązanie
Z warkocza
było do twych oczu
na
aksamitne sfalowanie

Na skraju
tego miasta stałam
A mądry dąb
zielono-prawił:

W górę idź
Nie po wstążce w dół
W otwarty błękit
Co sponad chmur

W górę się pnie
kto z pestki wyszedł
W dole
odbicie nieba szczere
Ale odbicie to…
w popiele


ADAMOWY POCZATEK
(III miejsce FMP W-Wa 2001)

Na Adamowej sennej polanie
Kwitnie kochanie i przytulanie
Wschodzą śmiechotki i całowanki
I dzwoneczkowe ranne śpiewanki

Na mego synka dziennym kocyku
Rosną spęczniałe pędy lubczyku
Tryska źródełko miłosnej wody
Proszą o względy słodkie jagody

Cud niebiański
Słowo nowe
nasączone życiem
Cud przawdziwy
złotogrzywy
zaiskrzył kopytem


JA BRZOZA
(wyróżnienie Wąglany 2002)

To ja smukła polska brzoza
w atłasowej bieli
Jakże blada Jak srebrzysta
i piękna w kądzieli
Szumię ostatnimi liśćmi
na wiotkich gałęziach
Płaczę jak posłuszna córka
w niechcianych objęciach

Kora zeschła spękana
pień mój nagi odsłania
Nożem ostrym wyryta
litera
nie zarosła mchem
miękkim
Więc upuszcza me soki
Nektar spływa i nikt go
nie zbiera

Nie karmi mnie tutejsza
bogata żyzna gleba
Nie poi mnie źródlana
perłowo czysta woda
Bo jestem Ogrodniku
jak wiejska śpiewna panna
Z nią zbóż chóralnym łanem
orkiestra gra poranna

Kora zeschła spękana
pień mój nagi odsłania
Nożem ostrym wyryta
litera
nie zarosła mchem
miękkim
Więc upuszcza me soki
Nektar spływa i nikt go
nie zbiera

Trzeba mi jałowej gleby
I piasku leśnego
Trzeba mi deszczowej wody
I mchu zmurszałego
Tęsknię za grzybianą panną
Olszynową pieśnią ranną
Za śniegowym wyświęceniem
wigilijnych spotkań
Blaskiem owdowiałych oczu
Gdy mówiłeś - zostań






P O E Z J A * M I L O S N A

na życzenie Agnieszki:

DRUGI BRZEG II
(Zaklęte w przestrzeni)

Ta wyżyna
się we mnie roztacza
Dębów rząd
tutaj drogę wyznacza
Tu jest skarpa
tak biała jak śnieg
Tu stanica
i tu drugi brzeg

Brzeg
gdzie woda jest wciąż nie zmącona
Drugi brzeg
co chce tulić w ramionach
Dęby mocne
Wszechmocne do ran
cienie kładą - nic więcej
A nam…

Nam tu oddech przyśpiesza
czas staje
Niebo schyla się –
skrzydła rozdaje
szumi woda –
romanse nam gra
przesiąkamy już sobą
do cna

Coś się staje
głębokie i rwące
Bez kontroli
bez woli płonące
Jest zaklęte w przestrzeni
na ślub
Nie pojęte do głębi
jak cud

Tu nam oddech przyśpiesza
czas staje
Niebo schyla się –
skrzydła rozdaje
szumi woda –
romanse nam gra
wsiąkneliśymy już w siebie
do cna


XXX

wystawiam dzisiaj przed Tobą
otwarte serce
spójrz na wystrój wnętrza
to mój projekt życia
i nie proszę o akceptację
proszę o wykorzystanie

XXX

miłość
powróciła do ciebie
niespodziewanie
z bezterminowego zesłania
a ty spojrzałeś na nią z uśmiechem
zachodzącego słońca
cieniem przekwitłej niezapominajki
i poruszając rzęsą
na zarośniętej sadzawce
powiedziałeś:
“Ładnie dziś wyglądasz”


NA WIELKICH KOŁACH

Jestem za zakrętem
samych dobrych rad
A za żywopłotem
pełen ciebie sad

Krąży ponad głową
spokorniały bat
Wielka we mnie przestrzeń
na nasz wspólny świat

Jadę do ciebie
na wielkich kołach
Już tylko tobą
krew pulsuje
Wyniosło nas
To pokuszenie
wszystko co wielkie
obiecuje

Jadę do ciebie
na wielkich kołach
To podniesienie jest
kochanie
Opłatek życia
w naszą stronę
Stało się ciałem –
tak zostanie


ZASUSZONA
(I miejsce"O Laur Miriama"'03)

Zmyłam
pamięć o tobie z mej twarzy
Zmyłam
z powiek miłosną sól
Zasuszyłam
wilgotne wspomnienia
Namaściłam
spękany ból

I wklepałam
oleje w nadzieję
Rozpuściłam
woskowaty żal
Wyrzuciłam
za próg twoje imię
Odprawiłam
tęsknoty w dal

I stanęłam w falbankach
bez trenu
W białych halkach
Jak poranna mgła
Przyleciał wiatr –
rozgonił mnie po łąkach
Wzeszło słońce –
wysuszyło mnie do cna


XXX

Poddaliśmy się rozbierającym językom
niebieskiej świecy
Chichotały na naszych biodrach
pożądliwym światłem

Przyfrunął posłaniec
z wymarzonych sadów rozkoszy
I rozścielił swoje skrzydła
na długość naszych ciał
do nieskończoności naszych pragnień

Musieliśmy na siebie popatrzeć
żeby uwierzyć


KLACZE FARAONA

Chrapy spienione
Grzywy szalone
Wciąż splata i rozplata je tu wiatr
Marzenie chwilką
Widać już tylko
Ten koński Ten matroński wielki zad

A wy gdzie szalone
Gdzie
Niesie was Poniesie mnie
Kto powiedział że rozsądnie
w jedną stronę
A wy gdzie szalone
Gdzie
Kto to wie
Czy wiedzieć chcę
Myśli me jak grzywy wasze
rozwichrzone

Znam je na pamięć
Odwieczna zamieć
W kołtunach zdarzeń poplątanych
Tu droga wbiega
Z piekła do nieba
Bez drogowskazów rozpisanych

A wy gdzie szalone
Gdzie
Niesie was Poniesie mnie
Kto powiedział że rozsądnie
w jedną stronę
A wy gdzie szalone
Gdzie
Kto to wie
Czy wiedzieć chcę
Myśli me jak grzywy wasze
rozwichrzone

Ja was rozumiem
Więc już nie umiem
wam czegokolwiek dziś zabronić
Włóżcie podkowę
na szczęście nowe
Nie dajcie nigdy się przegonić


PO TWOJEJ STRONIE

Po twojej stronie życia
mogę ogrzać ręce
przy ogniu serdecznym
Po twojej stronie życia
mogę skrzydła zwinąć
po jaskółczym locie dziennym
Ogniem się namaścić
z każdej iskry rozpalanych słów
Gdy ścielesz mi posłanie
w pierzynowych ramionach tu

Po twojej stronie życia
Życia mi nie za dużo
Pąsem policzki płoną
jak płatki dojrzałej róży
Wonne zawieszenie
pomiędzy ziemią i niebem
Bo po twojej stronie
Życie pachnie
świeżym chlebem

Po twojej stronie życia
Mogę się zapomnieć
Jak wczorajsze rozproszone sny
Po twojej stronie życia
Mogę się rozpłynąć
Jak po polach wichrowych mgły
I czuć że tu jestem
Bo dotknięta tak tobą już
Wschodzę na widnokręgu
Twoich porannych zórz

Po twojej stronie życia
Życia mi nie za dużo
Pąsem policzki płoną
jak płatki dojrzałej róży
Wonne zawieszenie
pomiędzy ziemią i niebem
Bo po twojej stronie
Życie pachnie
świeżym chlebem

(Za: [link widoczny dla zalogowanych] )

.

PIOSENKI

Sł. Dana Parys-White
Muz. Hadrian Tabęcki
Spiewa: Michal Bajor

SOBOWTÓR

Ja nie jestem, proszę pani, tym Bajorem
Ja się wcale z nim nie identyfikuję
Mój życiorys grzeszy pewnym niedoborem
No i paru rzeczy w życiu mym żałuję

Ja mam prozę dnia, poezji - nic a nic
Sztuka? …. z mięsem się kojarzy a śpiew - z wódką
Ja mam spokój - mnie nie śledzi żaden widz
Mówię prosto, na temat i krótko

Ja nie jestem, proszę pani, tym aktorem
Ja przypalam papierosa zbyt banalnie
Nie rozgrywam życia, jestem amatorem
Aspiracje czasem miewam - lecz...

Ja nie jestem, proszę pani, tym aktorem
Dla mnie aktor to figura w wielkiej grze
on olśniewa magią słowa i pozorem
a ja taki niepozorny - pani wie?

Cóż że niby jestem charakterystyczny
Tak - charakter, proszę pani, to ja mam
a do tego jest wybitnie lingwistyczny
No to - ciao, dosfidania i bye bye

Świat realny jest nachalny lecz nie pani
Pub na rogu, zimno w progu. Wejdźmy więc
Nagle pani z baru jak ta, która wie
Wyszeptała czule: "Ogrzej mnie"

Ja nie jestem, proszę pani, tym aktorem
Ja przypalam papierosa zbyt banalnie
Nie rozgrywam życia, jestem amatorem
Aspiracje czasem miewam - leeeeeeeeecz...
-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
Muz. Jaroslaw Kukulski
Spiewa: Ewa Becla

ZA HORYZONT

Jasny dzień przez sen się wtoczył
Tak czekany już od lat
Biały bez zanielił sad
I rozwinął czystą mgłę
W takiej mgle chcę zgubić się

Dziś wyjeżdżam za horyzont
Twego widnokręgu
Za granicę dobrych rad
Dziś wyjeżdżam za horyzont
Wybacz, że tak w biegu
Zostawiłam po mnie ślad

Dziś wyjeżdżam za horyzont
Twego widnokręgu
Za granicę dobrych rad
Dziś wyjeżdżam za horyzont
Wybacz, że tak w biegu
Zostawiłam po mnie ślad
Bagaż lat

Jasny dzień przez sen się wtoczył
przetoczyło się coś w nas
Chwila w drzwiach - nieważny raz
Z sieci tęsknot opadł kurz
Spakowana jestem już

Dziś wyjeżdżam za horyzont
Twego widnokręgu
Za granicę dobrych rad
Dziś wyjeżdżam za horyzont
Wybacz, że tak w biegu
Zostawiłam po mnie ślad

Dziś wyjeżdżam za horyzont
Twego widnokręgu
Za granicę dobrych rad
Dziś wyjeżdżam za horyzont
Wybacz, że tak w biegu
Zostawiłam po mnie ślad
Bagaż lat

W nowy życia szkic
wmaluję świat
biały wonny bez
bez dat
-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
Muz. Jan Kondrak
Spiewa: Ewa Becla

WYROSNIECI Z BUKA

Gdy jesteś przy mnie
Nie pytam dlaczego
Gdy cię długo nie ma
Powodów nie szukam
Prawda nie potrzebna
mi wcale do tego
By wtopić się w twe usta
Gdy do drzwi zapukasz

Przenikliwe oczy
Do czego tak tęsknią
I zdradzają żądzę
namiętności szczerej
Unoszą mnie do świata
Gdzie słowa nie rządzą
Gdzie muśnięcie włosa
poematy ściele

Więc gdy jesteś przy mnie
Nie pytam jak długo
Gdy cię obok nie ma
Powodów nie szukam
Bo wiem, że nam serca
Nabrały potęgi
Podniosłych konarów
Wysokiego buka
-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
Muz. Janusz Tylman
Spiewa: Ewa Becla

CIESZMY SIE SOBA STARANNIE

Będziemy cieszyć się starannie
Będziemy cieszyć się poważnie
Przy filiżance o pogodzie
Porozważamy tak rozważnie
Dziękuję Proszę i czy chciałbyś
Czy mógłbyś i czy tak wypada
A na stoliku między nami
Topić się będzie czekolada

I myślę tak nam razem będzie
Jak na spacerze nieskończonym
Ścieżki się splotą dłonią w dłoni
By chwilę później iść w swe strony

Tam rozwichrzone serce stanie
na chwilę By wygładzić włosy
Wilgoć przeniknie to rozstanie
Jak stopy - chłód porannej rosy

Dlatego cieszmy się starannie
Dlatego cieszmy się poważnie
Przy filiżance o pogodzie
Porozważajmy tak rozważnie
Dziękuję Proszę i czy chciałbyś
Czy mógłbyś i czy tak wypada
A na stoliku między nami
Spójrz - roztopiona czekolada

Tak miły - cieszmy się starannie
Mój drogi - cieszmy się poważnie
Przy filiżance o pogodzie
Porozważajmy tak rozważnie
Uświadamiając sobie wzajem
Że łyżką szczęścia się nie zjada
Więc nie wystygnie między nami
Namiętnie gorzka czekolada
-----------------------------

sł. Dana Parys-White
Muz. Jan Kondrak
spiewa: Marzena Korzonek

NIC MI ZYCIE NIE POWIEDZ

Jeśli mnie kiedyś
wytrąci twa ręka
A myśl przerwana
zawiśnie w półsłowie
Jeden ruch ręki
rozmaże mój obraz
Jak akwarelę
gdy deszcz się wypowie

Jeśli mnie kiedyś
przestawi Twój zegar
Na czas odeszły
i już zapomniany
To pójdę w przestrzeń
gdzie cień się nie kładzie
na wybielone do ostatka
ściany

Jeśli mnie kiedyś
wytrąci twa ręka
A myśl przerwana
zawiśnie w półsłowie
O jedno proszę
zrób to znienacka
Nic mi nie powiedz
nie powiedz
nie powiedz

Tylko mnie ubierz
Tylko mnie wystrój
w jedwabną suknię
pajęczyny
Potem mnie utul
Tak do ostatka
Nim wyprowadzisz
na puste równiny
-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
Muz. Jan Kondrak
Spiewa: Ewa Becla

PAMIETASZ MY ZAWSZE SPIEWALISMY KOLEDY
(list świąteczny do przyjaciela za granicą)

Pamiętasz - my zawsze
śpiewaliśmy kolędy
Czasem czas błogosławił
Czasem był bezwzględny
Różne drogi nas wiodły
Lecz Wigilia jednała nas
Jak rodzinny pamiętnik
Niepamiętny już raz

To był wieczór
otwartego serca
Nawet śnieg
łasił się do stóp
Wigilijna gwiazda
rozjaśniała w nas
życia sens i cud

Pamiętasz - my zawsze
śpiewaliśmy kolędy
Nie prosiliśmy nieba
o szczególne względy
Lecz niebo nas darzyło
w ten dzień tak obficie
Radością istnienia
Tym światłem na życie

To był wieczór
otwartego serca……………….

To jest wieczór
otwartego serca
Nawet śnieg
łasi się do stóp
Wigilijna gwiazda
wciąż rozjaśnia w nas
życia sens i cud
-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
Muz. Janusz Tylman
Spiewa: Ewa Becla

TAKTOWNY WALC NA DWA

Przyniosłeś wczoraj bukiet róż
Zmyłam naczynia, starłeś kurz
Z kredensu, co rodzinnie gra
Serwisem na sześć – nie na dwa

Siadłam w fotelu z kubkiem ziół
Na obiad już nakryty stół
A pies pod krzesłem czeka na
Niechciane resztki dnia

Pięknie nas tutaj łączy stół
Po środku róże jak ze snu
telewizor głośno gra
Wypełnia ciszę jak się da

Wypełnia życie nieźle gdy
Nie zatrzaśnięte jeszcze drzwi
Co z twoich westchnień - nie tchną już
Życia w niechciany bukiet róż

Tu ja…..
Ja jak dyrygent – na dwa
Taktuję jak się da
Choć to batuta zła


A ja…
Walcuję tu na dwa
Życie te tańce zna
Taktowny walc na dwa
Ty i ja

A Ty…
Ty liczysz tu na trzy
A może cztery już
Szkoda tych zwiędłych róż
No cóż




Sł. Dana Parys-White
w repertuarze Roberta Kudelskiego
NASZ DOM

Próg tego domu przekroczyłem Tu zamieszkam
Gdzie drzwi dębowe pachną ciszą i żywicą
na strychu igła gramofonu nie rdzewieje
tak gra i gra…a Strauss przechadza się ulicą

Białe pokrowce kryją wiek sędziwych mebli
lecz ogień wciąż w kominku pali się niezmiennie
A nad nim wizażysta w swej mosiężnej ramie
odbicia tych co żyli tu wylicza sennie

To dom co snuje swe legendy
każda żywa
przeszłość bez obaw się rozciąga
na dywanie
Dokładam drew
wygarniam popiół z paleniska
To przecież to
co po mnie kiedyś też zostanie

Rynna wylewnie wciąż po dziadku Janie płacze
W ogrodzie dęby odpuszczają przodkom winy
Pożółkłe miejsca na tapecie kryją bale
Gdy oficerki w takt goniły krynoliny

Bicie zegara tak pobudza obieg w żyłach
Jak zapach chleba i jak chłód studziennej wody
W tym domu życie trwa po obu stronach lustra
gdy dobre dni i gdy ponure niepogody

To dom co snuje swe legendy
każda żywa
przeszłość bez obaw się rozciąga na dywanie
dokładam drew wygarniam popiół z paleniska
To przecież to co po mnie kiedyś tu zostanie

Do stołu mnie zaproszą
z tamtej stroniy lustra
gdzie walce aż do świtu w kryształowej sali
Ktoś inny w domu płaszcz zawiesi
wpuści słońce
Nakręci zegar na swój czas
ogień rozpali
-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
w repertuarze Roberta Kudelskiego

JEST TAKIE MIEJSCE

Na Saint Michele jest w bramie mała patiseria (cafeteria)
Gdzie, kiedy pada, lubię siedzieć tuż przy oknie
I patrzeć jak las parasolek z rąk wyrasta
Tym co nie czują, że ich cień i tak wciąż moknie

Do poczekalni biegną, w której nie ma okien
Do jednej stacji śpieszą się, jednym tunelem
Przechodzi życie tak przypadkiem, tak bezwiednie
Przerwa w podróży dla nich mija się z celem

A ja siedzę gdzie jest spokój,
gra harmonia
czarną mocną tu podają
na życzenie
w filiżance fusy opadają
na dno
życie tu nabiera mocy
jak pragnienie


Czekam na ciebie, kiedy deszcz podcina nogi
Wiem - rytm powszedni się zatrzyma machinalnie
Gdy wejdziesz, siądziesz na przeciwko z filiżanką
Którą tu kiedyś ktoś już trzymał zbyt banalnie

A wtedy sobą dopełnimy się po brzegi
Tutaj w tym miejscu, gdzie harmonia zawsze grała
Chcę by aromat życia skusił twoje zmysły
Tak abyś razem ze mną wypić je zechciała

Bo ja siedzę gdzie jest spokój,
gra harmonia
czarną mocną tu podają
na życzenie
w filiżance fusy opadają
na dno
życie tu nabiera mocy
jak pragnienie

----------------------------

Sł. Dana Parys-White
muz. Adam Mazoń
I NAGRODA, GTM 2004

NIECH SIE SERCE ROZBIEGA

Jak Kopciuszek się stroję
Czekam…..chyba się boję
że nie mnie poprowadzisz na bal
Bardzo chcę być gotowa
Więc maluję się w słowa
Abyś dostrzegł
żeby nie prysnął czar

Bardziej wątła Dojrzalsza
Mniej odporna na chłód
Więc za próg jedną stopą jedynie
W halkach cienkich tu stoję
Chyba nadal się boję
Że mnie czułe spojrzenie ominie

Racją wina i chleba
Niech się serce rozbiega
Niech pompuje do żył oddech Twój
Wyhoduję cię w sobie
Daj mi szansę a powiem ……
…………………..
……………………


Najpierw płaczę i konam
Potem drżę podniecona
Góra dół Ta huśtawka Ten ból
Całą siebie chcę dać
Lecz czy mnie na to stać
By odmienić bieg życiowych ról

Duchem z ciałem się wadzę
Ciało spada na wadze
Ustępuje rozpartej miłości
Co się tu rozgościła
Całą mnie obnażyła
Nie przywykłam do takiej nagości

Racją wina i chleba
Niech się serce rozbiega
Niech pompuje do żył oddech Twój
Wyhoduję cię w sobie
Daj mi szansę a powiem -
Kocham cię
Diabli niech wezmą strój!
-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
Muz. Jan Kondrak
Spiewa: Jola Sip

DRUGI BRZEG II

Ta wyżyna się we mnie roztacza
Dębów rząd tutaj drogę wyznacza
Tu jest skarpa tak biała jak śnieg
Tu stanica i tu drugi brzeg

Brzeg, gdzie woda jest wciąż nie zmącona
Drugi brzeg, co chce tulić w ramionach
Dęby mocne, wszechmocne, do ran
cienie kładą - nic więcej, a nam…

Nam tu oddech przyśpiesza, czas staje
Niebo schyla się – skrzydła rozdaje
szumi woda - romanse nam gra
przesiąkamy już sobą do cna

Coś się staje głębokie i rwące
Bez kontroli, bez woli płonące
Jest zaklęte w przestrzeni na ślub
Nie pojęte do głębi jak cud

Tu nam oddech przyśpiesza, czas staje
Niebo schyla się – skrzydła rozdaje
szumi woda - romanse nam gra
wsiąkneliśymy już w siebie do cna
-----------------------------


Sł. Dana Parys-White
Muz. Jan Kondrak

JAK DOBRZE ZE NIE JESTES SNEM

Podchodził świt do powiek
Przez firan czysty ton
Od sadu winna jabłek woń
Stroiła kosz na plon

Podchodził świt do powiek
Tak chciał już stać się dniem
Kosztela złota w dłoni
Znak że nie jesteś snem

……………

I dojrzał świt do dnia
Dojrzały dzieci w nas
Rysuję cię dotykiem
Wzruszony jak pierwszy raz

I dojrzał świt do dnia
Dojrzały dzieci w nas
Rysuję cię dotykiem
Wzruszony jak pierwszy raz

-----------------------------

Sł. Dana Parys-White
Muz. Marek Andrzejewski
spiewa: Ewa Becla

PROSBY DO PODUSZKI

Płomień świecy przed obrazem
Tańczy błogo
Patrzę w lata co już za mną
A przed Tobą
Panie
nie chciej mnie zrozumieć
Wytłumaczyć się nie umiem
Z dni spłakanych słony smak
Obok on wciąż obcy tak
Słów brak
Weź mnie za rękę
Żałuj mnie żałuj
I prowadź mnie gdzie chcesz
Ty wiesz

Tulę prośby do poduszki
Tulę czule
Te paciorki różańcowe
Skarby moje
Proszę Panie
Zmień czuwanie w sen spełniony
który wstanie
tym szczęśliwym jasnym dniem
Z drogą
Którą (dobrze wiem!) - przejść chcę

Weź mnie za rękę
Żałuj mnie żałuj
I prowadź prowadź mnie
w ten sen

Tyś wszechmocny
więc pacierze Ci odmawiam
Te klejnoty różańcowe
Dobra moje
Może wreszcie się doczekam
Że mnie dotknie dłoń człowieka
Co tu obok twardo śpi
I ma tak odmienne sny
Jak my

Weź mnie za rękę
Żałuj mnie, żałuj
I prowadź, prowadź mnie
w mój sen


Copyright (c) Dana Parys-White
12/03/04


.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ella_hagar dnia 23 Sty 2009 11:21, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
DANA PARYS-WHITE
Forum Strona Główna -> OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin