Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA -> CZYTAĆ I ZAPAMIĘTAĆ, ŻEBY PAMIĘTAĆ II
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
CZYTAĆ I ZAPAMIĘTAĆ, ŻEBY PAMIĘTAĆ II
PostWysłany: 23 Sty 2009 14:44
ella_hagar
Rada Strasznych

 
Dołączył: 10 Cze 2005
Posty: 1047
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa





teksty przedstawia:


CZYTAĆ I ZAPAMIĘTAĆ, ŻEBY PAMIĘTAĆ II


DORA TAJTELBOIM

(1914)


Urodziła się w Brześciu Litewskim. W r. 1932 wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Przez długie lata pracowała tam w sklepie kapeluszniczym, kształcąc się na kursach wieczorowych. Aktywnie uczestniczyła w ruchu robotniczym. Była także nauczycielką w szkołach organizowanych przez lewicowe związki zawodowe. Debiutowała w komunistycznym organie "Morgen-Freiheit". Szereg jej wierszy tłumaczono w "Daily Worker". W r. 1944 opublikowała w Nowym Yorku tom wierszy pt. "Inmitn welt" (Pośrodku świata). Z następnych tomów poetyckich wymienić należy: "Himł un erd" (Niebo i ziemia). Mit ojgn ofene (Otwartymi oczami) (Buenos Aires 1956). Obecnie mieszka we Francji.





W LESIE


Niepokój zawiesiłam na gałęzi,
a serce,
jakby jaskółkę z uwięzi,
puściłam wolno, śpiewem płucząc gardło,
aby do słońca dotarło.

Cisza jest moim winem,
dzień jest moim kielichem.
Od mego wczoraj, pokrytego pyłem,
tysiącem płotów się odgrodziłam.

Czegóż mi więcej trzeba
od jeziora - błękitnego oka,
od stogów siana na łagodnych stokach,
od oceanu zielonej trawy,
od wędrownika - drogi w piachu,
od nieba - mojego dachu?

Czegóż mi trzeba więcej
od porankowej mowy pisklęcej,
od konwalijnej wiosennej woni,
i od wietrzyka co lekko wionie,
od skłębionego na mchu zamętu,
od gwizdów dalekiego okrętu?

Lecz każdy dźwięk, co tu dociera w głuszy,
wyostrza oczy moje i uszy.

Słuch ciszę chłonie i czeka,
czy nie dosłyszy kroku człowieka.
Wzrok w cieniu krzaka czy buka
ludzkiej postaci szuka.

(przeł. Leopold Lewin)


wiersze pochodzą z "Antologii poezji żydowskiej" wybór oraz noty Salomon Łastik, redakcja i słowo wstępne Arnold Słucki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986

© Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1983



MORDECHAJ GEBIRTIG

(1877-1942)


Pracował jako stolarz. Autor i kompozytor popularnych piosenek, ujmujących prostotą wyrazu, śpiewanych w żydowskich teatrach rewiowych w międzywojennej Polsce. Wydał zbiory: Fołkstimłech ["Na ludowo"] (1920), Majne lider ["Moje pieśni"] (1936). Został zastrzelony w getcie krakowskim.




TAK, MIAŁEM KIEDYŚ DOM


Tak, miałem kiedyś dom, przestrzeń dokoła ciepłą,
Trochę narzędzi miałem, jak to zwykle bywa w biedzie.
Związany z tym wszystkim byłem niby korzenie z drzewem,
To wszystko razem było moim szczęśliwym dobytkiem.

Tak, miałem kiedyś dom, pokoik, kuchenkę małą.
Cicho mi w nich schodziły długo idące lata.
Miałem przyjaciół dużo, wszyscy mnie znali dokoła,
Mój dom był pełen gwaru, śpiewano wesołe piosenki.

Lecz przyszli tamci źli ludzie, okrutni przyszli ze śmiercią,
I domek mój, który miałem, który był moją własnością,
Który tak ciężkim trudem wznosiłem przez długie lata,
W przeciągu dnia mi rozbili - jest jeszcze tlący się popiół.

Przyszli, jakby to przyszła nieznana ciemna choroba,
Z domu mnie z żoną wygnali i dzieci musiały odejść.
I krążę dotąd bezdomny, jak ptak nad umarłym gniazdem,
I nie wiem, za co ta kara, nie znam wszystkiego przyczyny.

Tak, miałem kiedyś dom, już po nim zatarte wspomnienia.
Z uśmiechem patrzyli na dom mój, patrzyli na jego ruinę.
Znów szukam nowego domu, tak ciężko o nowy jest dom.
Nie wiem, gdzie będzie, i nie wiem, czy trwały będzie, czy zginie.

Łagiewniki, maj 1941

(tłum. Z. Jerzyna)


W GETCIE

Jak kroki zaplątane w piach,
Zmęczonych niewolników tłumy
W wszystkich naszego getta dniach
Wloką się przez bezsenne noce...

Cięższy niż ołów mija czas,
Minuty strachu, przerażenia.
Prośmy, by dzień opuścił nas,
By noc szczęśliwie przeminęła.

Nie śpiąc, w napięciu każdy czuwa,
Tylko się nagły czai strach,
Lecz kogoś z nocy wydobywa,
Żeby się katem jego stać...

Leżymy, wokół grozy napór,
Gdy nagle słychać: skrzypią drzwi,
Serce zamiera - głodna mysz
Przegryza twardy papier.

Truchleją ludzie, gdy się wznoszą
Na dworze w wietrze śmieci,
Bez słowa, niemo się żegnają -
Z matką, z żonami, z dziećmi.

Iż znowu leżą, wokół strach,
W ciemnościach niewolnicy -
W wszystkich naszego getta dniach,
Poprzez bezsenne noce.


Kraków-getto; maj 1942 (Łagiewniki)

(tłum. Zbigniew Jerzyna)



ŚPIEWAK NIEDOLI

Och, biedny ty śpiewaku głupi,
Czy zapomniałeś, komu śpiewasz,
Czy bogacz jaki pieśń twą kupi,
Gdzie łazisz szukać echa?

Przecież to syci, dla nich forsa,
A nie żrącej pieśni słowa.
Śpiewasz, nie dadzą nawet grosza,
Bo to zła pieśń, pieśń głodowa.

A jeśli szczerych szukasz znawców
I chcesz zarobić przy tym trochę,
Idź między psiarzy, miedzy hyclów,
W biednych podwórkach szlochaj.

I śpiewaj im pieśń samotności
I smutną ich nędzy piosenkę,
Gdzie wieczorami zbierają kości
Z aniołem śmierci pod rękę.

O dzieciach kalekich, bladych,
Hodowanych na piersi wyschniętej,
Co nim zakwitną, już więdną,
Jeszcze nim śmiercią dotknięte.

O, smętne pieśni im śpiewaj -
Bóg je dla nich przeznaczył.
Będą cię w pieśni zagrzewać
Wysokim krzykiem rozpaczy.

tłum. Jarosław Markiewicz

wiersze pochodzą z "Antologii poezji żydowskiej" wybór oraz noty Salomon Łastik, redakcja i słowo wstępne Arnold Słucki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986

© Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1983




DZIECIĘCE LATA


Dziecięce lata, zostałyście ze mną
Choć rozstaliśmy się tak dawno,
Kiedy o was pomyślę
Smutno mi, i ciężko
Oj, jak szybko przyszła starość.

Wspominam rodzinny dom
Gdzie z dziecka wyrastałem
To moja kolebka
Kiedyś w niej leżałem
Wszystko przeminęło szybko jak sen.

Widzę Ciebie, piękna Fejgełe
I całuję w rumiane policzki
Twoje ciemne oczy
Poruszały moje serce
Marzyłem, żebyś była ze mną.

Dziecięce lata zostały gdzieś w tyle
Z miłą matką na zawsze się rozstałem
Nie ma już Fejgełe
i domu już nie ma
Oj, jak szybko przyszła starość.

tłum. Ewa Grochowska


HEJ KLEZMERZY

Hej klezmerzy, drodzy bracia,
Dziś ja stawiam wszystkim wino.
Zagrajcie mi pieśń wesołą,
Niechaj moje smutki miną.
Smutek gości w moim sercu.
Coś mi serce ssie i zżera,
Za czymś tęskni moja dusza,
Nie wiem, co mi tak doskwiera.
Swoją pieśnią ukołyszcie
W sercu moim wielki smutek,
Tak ma matka kołysała
Moje smutki, pieśni nucąc.
Zagrajcie mi pieśń wesołą,
Bo mi gracie smutno raczej,
Flet wasz szlocha, jęczą skrzypki,
Wokół słyszę tylko płacze.
Hej, klezmerzy, dobrzy bracia,
Dziś postawię wszystkim wino,
Grajcie, grajcie pieśń wesołą,
Niechaj moje smutki miną.

tłum. Zew Szeps


ŻEGNAJ MI KRAKOWIE

...Żegnaj mi, Krakowie, to już ostatnie drzwi,
to już ostatnia noc, ostatnie dni.
Na mej matki grobie płaczą moje łzy,
niech tam sobie mama mocno śpi.
Serce już rozdałem do samego dna,
mój tata tylko zimny kamień ma.
A gdzie groby dziadków? - Piach zasypał je,
piach otulił te mogiłki dwie.
Żegnaj mi, Krakowie, święta ziemia twa,
moi ukochani w tobie śpią,
A ja sam już nie wiem, dokąd los mnie gna,
gdzie mogiłka,
gdzie mój kraj,
gdzie ja...

tłum. Agnieszka Osiecka



.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
CZYTAĆ I ZAPAMIĘTAĆ, ŻEBY PAMIĘTAĆ II
Forum Strona Główna -> OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin