Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> NA BARYKADACH -> ZBIGNIEW JAKUBCEWICZ I INNI...
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
ZBIGNIEW JAKUBCEWICZ I INNI...
PostWysłany: 22 Sty 2009 6:52
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





ZBIGNIEW JAKUBCEWICZ I INNI...

Lista Internowanych w Wierzchowie Pomorskim:

[link widoczny dla zalogowanych]


Dziennik Ustaw z 2007 r. Nr 191 poz. 1372

USTAWA

z dnia 19 września 2007 r.

o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

(Dz. U. z dnia 18 października 2007 r.)



[link widoczny dla zalogowanych]

AKCJA INTERWENCJE


24 maja 2008 - 6:00

Internowani czekają na odszkodowania.

W ubiegłym roku prezydent podpisał ustawę przyznającą odszkodowania represjonowanym w stanie wojennym osobom.



- Podanie do sądu okręgowego złożyłem 13 grudnia ub. r. - opowiada Zbigniew Jakubcewicz internowany w Wierzchowie, gdzie przewieziono go wraz z 117 innymi działaczami ze Szczecina.

Zażądali opłat

W ustawie jest zapis, że odszkodowania można wypłacać od 1 stycznia 2008 r. Bardzo szybko, bo już w styczniu zareagowały sądy w Kaliszu, Wrocławiu, Opolu, Łodzi, Tarnobrzegu, Olsztynie, Częstochowie i innych miastach. W Szczecinie do dziś wypłacono tylko jednej osobie i trójce dzieci po internowanym.

- W styczniu dostałem pismo z sądu rejonowego, które wprawiło mnie w osłupienie, bo składałem przecież w okręgowym. Zażądali ode mnie opłaty za pozew w kwocie 2,5 tys. zł - pokazuje pismo Jakubcewicz. - Ewidentnie ktoś robił mnie w konia, bo sąd nie miał prawa żądania ode mnie jakichkolwiek pieniędzy. Dlaczego wysłano moje pismo do rejonowego?


Nikt nie zwrócił uwagi

- Może wniosek wpłynął do sądu okręgowego, ale cywilnego a nie karnego - zastanawia się Elżbieta Zywar, rzecznik prasowy sądu. - To mogło być przyczyną żądania opłaty za pozew.

- Nie jestem prawnikiem, mogli mi zwrócić uwagę, gdy składałem, że to nie do nich - irytuje się Jakubcewicz.

Pan Zbigniew zwrócił się o pomoc do mec. Bartłomieja Sochańskiego. Ten w jego imieniu raz jeszcze napisał pismo i złożył je w sądzie 1 lutego. Do dziś ani pan Zbigniew, ani prawnik nie otrzymali żadnej informacji, co dalej.

Sędzia obiecuje

- Najpóźniej do czerwca zostaną wyznaczone terminy rozpraw - obiecuje sędzia Maciej Strączyński przewodniczący Sądu Okręgowego III Karnego i wyjaśnia: - Mam tylko praktycznie 8,5 sędziego, a trzech sędziów musi być na rozprawie. Zajmujemy się nie tylko odszkodowaniami, ale również pracochłonnymi sprawami aresztowymi. Stąd takie opóźnienia.

W tej chwili czeka na rozprawę 39 internowanych spośród 117, których przed laty internowano.

- Duża część z nich po prostu krępuje się wystąpić do sądu - tłumaczy mec. Sochański. - Mówią, że ich udział w opozycji nie był motywowany żadnym pieniądzem. A poza tym sąd może maksymalnie zasądzić 25 tys. zł, co nie jest żadnym ekwiwalentem za cierpienia, których doznali, za często tragiczne rozstania z rodzinami i dramaty osobiste. Trauma po internowaniu pozostaje na całe życie.

Komentarze:

~p.por. rez LWP.~
wpis 25.05.2008, 20:30
Wpis #1

A co z moim "odszkodowaniem"? Zostałem powołany do odbycia służby wojskowej we wrześniu 1981. Do szkoły "SPR" na rok po cywilnych studiach. Czyli normalne wojsko Polskie z biało czerwonym otokiem na naramiennikach. (Bażanty na nas mówiono). Wcale się do wojska nie pchałem, nigdy sie nie interesowałem polityką, komunę i solidarność miałem wtedy głębiej niż Miłosz socjalizm. Stan wojenny zastał mnie w koszarach. Zostałem wywieziony na mróz pod Gdańsk na 3 miesiące. Z czego prawie miesiąc w namiocie. Stałem naprzeciwko stoczniowców, a ci wyzywali mnie od ZOMO, gestapo i to że moja mamusia się źle prowadziła (s.....n). Tamtej nienawiści od styropianowców nie zapomnę nigdy. Gdzie i od kogo mogę dostać 25 tysięcy złotych, bo napewno miałem gorzej i zimniej niż ci co teraz na bohaterów się kreują.


~fredziah~
wpis 26.05.2008, 09:50
Wpis #2

To potraktuj to jako karę za Twoją ignorację polityczną - w Polsce się źle działo a Ty miałeś to w du***. Wogóle jak możesz pisać takie bzdury że miałeś gorzej od internowanych, widać że jesteś typowym ćwokiem który nic nie wie na ten temat a próbuje prawić mądrości. Proponuję poczytać trochę książek na temat prześladowań i internowań a potem się wypowiadać. Wsytd i hańba że tacy ludzie są na świecie!!!


Za:

[link widoczny dla zalogowanych]

Ad rem:

Ja owego Zbigniewa znam. Znam od 1981 r. Pijałem z nim herbaty i kartkową wódkę PRZED internowaniem, czaj w więzieniu w Wierzchowie PODCZAS; herbatę i wódkę PO wyjściu na wolność. A ostatni raz, to my się schlały czystą ze squashem w 1991, w Bydgoszczy. Od tej pory oczy moje nie widziały tego KOR-owca ale pewnie zobaczą. Qu uciesze obojga oraz pobliskich sklepów monopolowych.

Więc Zbyszka Jakubcewicza znam i wiem, że nie handryczyłby się o jakiś szmal od władzy, bo nie dla szmalu on, ten Zbigniew dupę nadstawiał wtedy, kiedy za nadstawianie dupy można było stracić wolność*, zdrowie* i życie* (*wybierz najlepsze dla siebie, Czytelniku) a w najlepszym przypadku, na "100%" - pracę* (dodaj do wybranych przez siebie).

Więc ten Zbyszek nie handryczyłby się o szmal dla szmalu, ale On się handryczy bo mówią, że dawać będą tym, co cierpieli za Oyczyznę.
"Dulce et decorum est pro Patria mori" powiada starożytny Taki Jeden.

A skoro "dulce" i do tego - "decorum", to ja Zbyszka rozumiem i się za Nim opowiadam i kurwami razem z Nim obrzucam tych baranów, którzy "pro Patria" cierpiących mają w opasłych, urzędniczych tyłkach.

Siepozdrawia Zbyszka Jakubcewicza, Wieśka Szajko, Tomka Zielińskiego, Stasia Wądołowskiego, Andrzeja Milczanowskiego, Marka Rudnickiego, Jurka Sychuta i Całą Resztę.

Pochylam się ze smutkiem nad mogiłami:

Sławka Dziechciowskiego, Waldka Jadłowskiego, Tadka Kociełowicza i każdego, który "dulce et decorum" przyczynił się do rozpieprzenia komuny i albo umarł w zapomnieniu, albo w zapomnieniu i biedzie żyje, co zagwarantowała wywalczona osobiście "tymi rencami" - Patria.

BRAĆ CZY NIE BRAĆ?

Pierwsze odszkodowania za internowanie


Od 1500 do 23,5 tys. zł - na tyle wrocławski sąd oszacował w środę odszkodowania za internowanie w stanie wojennym. Opozycjoniści liczyli na dużo więcej. - Niepotrzebnie obudziłem demony przeszłości - stwierdził Jerzy Czyżewski, który ma dostać 8250 zł

O takie odszkodowania można ubiegać się od listopada. Wcześniej zadośćuczynienie za krzywdy doznane za działalność "na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego" przysługiwało tylko osobom, które były w PRL skazane wyrokami sądowymi. A internowani trafiali do więzień często wyłącznie na podstawie decyzji komendantów wojewódzkich MO.

W środę wrocławski sąd rozpatrywał sześć takich spraw. Pięć zakończył wyrokami. Wśród ubiegających się o odszkodowanie tylko Antoni Lenkiewicz jest znany z opozycyjnej dzialalności, m.in. w KPN i Solidarności Walczącej. Pozostali to zwykli ludzie, którzy popierali "Solidarność", kolportowali ulotki, czy kierowali niewielkimi strukturami związku. Na sali sądowej byli zażenowani sytuacją.

- Jest mi przykro, że muszę stawać przed sądem - mówił Jerzy Czyżewski.

Nie potrafili sądowi opowiadać o swojej krzywdzie. Anna Węcek pytana o warunki internowania w Gołdapi stwierdziła, że było tam pięknie, zielono. Dopiero na korytarzu mówiła, jak przez dwa tygodnie trzymano ją w celi w piwnicach aresztu ze zwykłymi kryminalistkami. - Bałam się ich bardzo - opowiadała.

Wypuszczona po trzech tygodniach, przeszła załamanie nerwowe. Nigdy nie wróciła do pracy. Dziś na rencie dostaje 508 zł miesięcznie. Sąd przyznał jej 2 tys. zł. zadośćuczynienia. Była bardzo rozczarowana.

1500 zł dostał Stanisław Nowakowski, który był internowany 19 dni. - Uważam, że to niesprawiedliwy wyrok - zwrócił się do sądu.

Najwięcej, bo aż 23,5 tys. zł, sąd przyznał Antoniemu Lenkiewiczowi. W więzieniach PRL spędził w sumie dziesięć lat, internowany był przez rok i 10 dni. Z obozu w Bieszczadach wyszedł jako jeden z ostatnich w przeddzień Wigilii 1982 roku.

- Nigdy nie zwróciłbym się o odszkodowanie, ddyby mnie nie zmusiła sytuacja, w której jestem - mówił. - Żyję na skraju ubóstwa, gdyż z 1400 zł emerytury co miesiąc połowę muszę wydać na leki ratujące mi życie.

Lenkiewicz domagał się 59 tys. zł, pozostali po 25 tys. zł.

Sędzia Lidia Hojeńska wyjaśniła, że są to sprawy precedensowe i nie ma ustalonych zasad określania wysokości odszkodowań. Dlatego wrocławscy sędziowie wypracowali sobie własne. Wzięli pod uwagę maksymalną ustawową granicę - 25 tys. zł. Ustalili, że opozycjoniści mogą dostać odszkodowanie (za konkretne straty finansowe, jakie internowany poniósł - np. nie płacono mu pensji) i zadośćuczynienie (za krzywdy jakich doznał). Wysokość zadośćuczynienia zależy od długości internowania i warunków, w jakich się odbywało - wyszło, że miesiąc w standardowych warunkach wart jest 1500 zł.

Wacław Dura jeszcze się zastanawia, czy złożyć wniosek o odszkodowanie za trzymiesięczne internowanie. Wczoraj przyglądał się rozprawom: - To skandal. Po tym, ile zrobiło się dla kraju, teraz trzeba spowiadać się przed sądem z zarobków. Powinniśmy dostać pieniądze na podstawie dokumentów, bez tej żenującej procedury.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
[link widoczny dla zalogowanych]


Odszkodowania za internowanie - występować czy nie występować ?

1,5 tysiąca złotych odszkodowania za 19 dni internowania w czasie stanu wojennego. Taki jest pierwszy wyrok wrocławskiego sądu w precedensowych procesach.

Stanisław Nowakowski, internowany w 1982 roku chciał 25 tysięcy złotych odszkodowania czyli - maksymum tego co przewiduje ustawa. Sąd uznał jednak, że nie może przyznać mu takiej kwoty bo materialnie na internowaniu nie stracił. Nie zwolniono go bowiem z Elwro gdzie wówczas pracował. No właśnie. Na temat tego czy występować czy nie występować o odszkodowania toczy się gorąca dyskusja. Ustawę przygotowało PiS. Jednak - jak pisała jakiś czas temu prasa- nie zapewniła w budżecie pieniędzy na ten cel. Leszek Budrewicz - znany w latach 80-tych wrocławski opozycjonista (z którym wdałem się dzisiaj w dyskusję na ten temat) - stwierdza, że tym samym komuś trzeba będzie odebrać pieniądze, a przecież nie ma na pielęgniarki czy nauczycieli. Jako argumentu używa też faktu, że wolna RP będzie musiała płacić długi za PRL. On sam nie zamierza sie starać o doszkodowanie. Zwłaszcza, że jak widać z dzisiejszego orzeczenia - może się zdarzyć, że są one żenująco niskie. Budrewicz, którego zdanie niezmiernie cenię, przyznaje jednak jednocześnie, że rozumie tych, którzy są naprawdę w bardzo złej sytuacji finansowej i o takie odszkodowanie będą się starać...

Jak Wy sądzicie - dawni opozycjoniści powinni występować o odszkodowania czy nie ?

KOMENTARZE:

posted by pinio @ 11:54 2 comments
2 Comments:

At 25 styczeń, 2008 13:33, Anonymous Anonimowy said...

Co to jest 25 tysięcy zł. Uważam, że odszkodowania za niesłuszne skazanie, za bezprawne internowanie są uzasadnione. Dzięki tym ludziom "Solidarnościowcom" z prawdziwego zdarzenia mamy wolną Polskę.Natomiast uważam, że trzeba oniżyć emerytury UB i SB-kom którzy
mają się dobrze i biora po kilka tysięcy emerytury miesięcznie.
Nie widzę nic w tym niestosownego, ponieważ samo internowanie i wiezienie nie kończyło represji. Władza "Ludowa" była pamiętliwa i
potrafiła pozbawić pracy, wzywać na przesłuchania, robić rewizje, pobić i jak trzeba to nawet zamordować. Wstyd, że "Nasza" demokratycznie wybrana władza od prezydenta Wałęsy do PO przez kilkanaście lat nic w tej sprawie nie zrobiła. Dopiero PIS i Kaczyńscy. Dzięki im za to. W stanie wojennym nie było zbyt wielu chętnych do udziału w demonstracjach, do walki z "komuną" bo trzeba było zachować pracę, skończyć studia,urządzić się ne mówię tu o tych którzy sprzedali się systemowi komunistycznemu i dorabiali jako Tajni Współpracownicy bez ogródek donosząc i biorąc za to pieniądze. Może teraz powinni też je zwrócić.

At 06 kwiecień, 2008 18:36, Anonymous Anonimowy said...

mam bardzo mieszane uczucia jeśli chodzi o odszkodowania.Sama spędzilam trzy miesiące w areszcie, z tego ponad miesiąc z kryminalnymi.Straciłam pracę. W końcu musiałam wyjechać ponad 300 km aby mieć się z czego utrzymać. Moje życie się radykalnie zmieniło.Ale czy powinnam się starać o jakieś pieniądze? trochę mi głupio kiedy inni nie mają za co żyć. Z drugiej strony lawiranci wyplynęli i żyją tak,że mozna im pozazdrościć

[link widoczny dla zalogowanych]


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
ZBIGNIEW JAKUBCEWICZ I INNI...
Forum Strona Główna -> NA BARYKADACH
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin