Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> NA BARYKADACH -> MIROSŁAW WITKOWSKI
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
MIROSŁAW WITKOWSKI
PostWysłany: 22 Sty 2009 6:19
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





      MIROSŁAW WITKOWSKI





[link widoczny dla zalogowanych]

ur. 24 marca 1955 w Gryfinie) – polski działacz związkowy i wolnościowy związany z podziemnymi wydawnictwami drugiego i trzeciego obiegu. Absolwent Wydziału Filozofii Uniwersytetu Szczecińskiego (2000).


Działalność podziemna 1977 - 1989

Działalność opozycyjną zaczyna w 1977r. od współpracy z Komitetem Samoobrony Społecznej 'KOR'. W latach 1978 - 1980 współpracował z niezależnymi pismami: Robotnik (dwutygodnik KOR) oraz „Biuletyn Informacyjny KSS "KOR"; był redaktorem pisma „Robotnik Szczeciński”. W 1979 r. był członkiem Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych (WZZ) Pomorza Zachodniego.

W latach 1980 - 1994 członek i działacz "Solidarności" . Od 13 grudnia 1981 do 23 grudnia 1982 internowany w Zakładzie Karnym w Goleniowie, ZK w Wierzchowo (powiat drawski) oraz w Ośrodku Odosobnienia dla Osób Internowanych w Strzebielinku, gdzie internowany był także Lech Kaczyński. W latach 1982 - 1989 kolportował i pisał w wydawnictwach podziemnych drugiego i trzeciego obiegu.

Od 1984 działacz Ruchu Wolność i Pokój, uczestniczył w głodówce protestacyjnej w obronie Marka Adamkiewicza w kościele św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej. Uczestnik spotkań ze środowiskiem Karty 77.

Kontrkultura

Był współzałożycielem i wydawcą szczecińskiego Skafandra, należącego do pierwszej fali polskich art zinów. Od 1986 ukazującego się w trzecim obiegu, po 1989 r. wydawanego legalnie jako część fanzinu Garaż do roku 2002. Swoją działalność literacką wpisywał w kulturę alternatywną, pojmowaną jako tę, która kreuje, a nie konsumuje już wykreowane, w przeciwieństwie to tradycyjnej kultury. Kreuje przy pomocy obecnej w każdym numerze pisma perwersji, będącej sposobem do wydobycia najbardziej fajnego, twórczego wnętrza.

Działalność społeczna po 1989

W 1989 roku Młodzieżowa Agencja Wydawnicza RSW 'Ruch' wydaje jego tomik wierszy "Śmieszny jest ten strach" (ISBN 83-203-2991-4), z którego utwory zostały wykorzystane przez punkowy zespół Bruno Wątpliwy.

Od 1990 do 1994 był redaktorem pierwszej gazety wydawanej przez NSZZ „Solidarność”; tygodnika „Jedność”. W 1991 współorganizuje pierwsze komercyjne radio w Szczecinie - Radio AS. W 1994 organizuje i zostaje pierwszym dyrektorem Radia ABC w Szczecinie. Od 1995 redaktor wydawanego przez Zamek Książąt Pomorskich Szczecińskiego Przeglądu Aktualności Kulturalnych. W 2006 odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.


[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]



MIREK WITKOWSKI - POEZJE




Trzeba było, chłopcy

Oto nie ma światów i narodów –
Idziemy bez celu. Krajobraz
Nie ma imienia.
Namiętność skupiona waży i nazywa
Pył marny zwycięstw. Czas
Odchodzący.
A wolność? A nasza wolność przeklęta?

Trzeba było nie rzucać pierwszemu kamieniem, chłopcy
Trzeba było
Nie walić głową w ścianę i rozkrwawiać jej
I umierać młodo, chłopcy.
Trzeba było uciekać, uciekać –

Jesteśmy w miejscu, z którego nie ma odwrotu.
Tam dalej jest już koniec masek, kończy się
Skorupa i rozciąga plaża nieba.
A granicy przyciągania ziemi strzeże nowy regiment
Policji (bo zawsze będą granice). Strzegą
Plemiona Geronimo, stronnicy
Pobitych religii, narodowych mniejszości,
Subkultur seksualnych, husarie
Bojowników przegranej sprawy –
Umarłych od marzeń chłopaków.
Ponad głowami
Huczą pióra latających Apaczy,
Huczą pióra latających Apaczy,
Huczą pióra latających Apaczy.




Zamknięty narow

Płaszcz – yzny szare, bure,
Cztery ząbki –
Farba podrapana – wyroki, imiona, czarne
Paznokcie skazańców są nieznane (podobno
Jeden z nich zabił własną matkę). Odgłosy –
Mała myszka i gruby oddziałowy.
Myszka ma cztery ząbki, oddziałowy czterdzieści kluczy –
Czuwają nad nami,
A Pan Bóg nie!

Myślisz, że to zbyt wielka kara?
W płaszcz – yzny szare, bure wpadła skaza
Z zewnątrz, chyba jakiś szelest, może
Echo? Co to było?
A to myszka na wątłych nóżkach
Robi zwiad, tup, tup, dopiero co godzina słuszna. Zmory?
Oddziałowy też nasłuchuje.

Podnoszę głowę, przerywam
Delikatny narow. Nasłuchujemy
Wszyscy razem (każdy każdego). Cisza łamie
Płaszcz – żyzny szare, bure. Myszka odważyła się
Pierwsza, choć ze strachu
Umiera. Płaszcz – yzny szare, bure
Skupiły bez – dźwięk. Przestrach postawił warunki
I zmory pozwoliły się wygadać
Mojej prawej dłoni. Przez krzyż
Przeszło ciepło.

Eros utrzymuje zawartość Wszech – świata,
Nawet tu, gdzie Bóg nie zagląda. Więc budzą się
Fantazje i chcą wyjść spod koca.
Mają siłę czterdziestu kluczy, siłę
Czterech ząbków. A więc okazuje się, że można
Walczyć z uporczywym naporem śród – nocnego
Bez – koloru, który pod celą zatacza koła i strąca światło
W przepaść snu, gdzie co noc odwiedzam
Swój porzucony kraj, gdzie wszyscy upominają się
O swoje. Każdy bowiem jest winny coś
Drugiemu – wszyscy jesteśmy powiązani siecią
Płaszcz – yzn szarych, burych. Wszech – światy
Łudząco podobne do siebie, wszędzie ten sam pieniądz.
Więc zamykam oczy i robię krok.
Żeglując trzymam napięty spadochron –
Cztery rogi koca. Płaszcz – yzny szare, bure
Nie pozwalają skruszyć ostatecznie racjonalizmu.


Pestka

Przyszłość jest niepewna, nasza droga niepewna, nawet przyjaciele.
Życie takie złudne, mylne – nic nie jest pewne –
Widzisz! Widzisz!
Pewne jest tylko to, że przyjdą po nas,
Skują, zglebią, skopią –
Każda wdzięczność jest niepewna
I nie ma nagrody za Dobro-Piękno. Tylko grzechy
Liczą, do karnych działań policję ćwiczą.

Żyjesz oto w wielkiej blaszanej puszce (drzewa, rzeki, domy, niebo),
Z ryzykiem wpiętym w życiorys. Przypadek
To jest ciąg domina, którego ruch nastąpił; to bieg zdarzeń,
Za które odpowiesz. Wszystko bowiem niepewne –
Pewne jest tylko to, że przyjdą po nas,
Skują, zglebią, skopią –
Bóg wie co nam w głowach świtało.
Może lubieżnie patrzyłeś na dzieci, może zgwałcone dziewczyny
Szukały winnego (ktoś z nas ma identyczne oczy)? Wczoraj
Kogoś okradziono (każdy mógł to zrobić).

Już nic nie jest pewne – nic a nic!
Niepewna jest miłość, życie, czas i przestrzeń,
Cały świat, kosmologia, banki nie są pewne.
Pewne jest tylko to, że przyjdą po nas,
Skują, zglebią, skopią –
Potencjalność zdarzeń dotyczy każdego z nas,
Gdyż nie ma granic w grzechu. Statystyczna zbrodnia
Dotyczy każdego człowieka. – No a cnota? –
Cnota jest wyłącznie niepewnym brakiem grzechu. Pewność
To tylko deterministyczny paradygmat pestki, że właśnie tę ptak znajdzie
W ogrodzie
Spośród wielu, wielu innych.


Nasz Wiek Zerowy

Życie to głębia, Boże, jaka głębia,
Każdy świt rozsuwa nowe kurtyny.
I biegną nieprzebrane światła – tu i tam, do mnie,
Do ciebie, aż motyle rozkładają fioletowe, purpurowe skrzydełka.
Innych świateł nie widać. Horyzont zdarzeń
Zatrzymuje je na granicy, jakby Charon, srogi celnik.
Jesteśmy ograniczeni zasadą antropiczną – nie wiemy
Co nas czeka
Za chwilę, za rogiem,
Wszędzie. Lecz widzimy świat taki,
Jaki widzimy – gdyby był inny, byśmy nie istnieli.

Wczoraj urodziło się dziecko z głową woła (rodzi się
Wiele różnych dzieci, ale o tym nie wiemy).
Zabili je, wbrew naturalnemu prawu do życia –
Ludzi, półludzi, wszystkich.
Nie mieli pewności, kim dziecko jest ?
Człowiekiem? Czy może
Wołem?
A ono uporczywie oddychało, pragnąc być,
I patrzyło na świat wielkimi oczyma woła (mimo że
W połowie tylko było wołem). I kochało różnorodność
Sercem człowieka – dlatego nasza wina,
Nasza wielka wina.
— Już Pazifae
Córka Heliosa, matka Ariadny, Fedry, Minotaura
Modli się za nie.

Życie to głębia. Bóg
Daje nam spędzić je w wielu formach,
Zwyczajach, kolorach skóry, skłonnościach seksualnych.
Godnie – niegodnie (to już inna sprawa). Bo życie to głębia,
Której nie znamy. Przecież
Ziemia dotąd nie rozwarła się i nie ukazała
Największych swych tajemnic – rzeczy samych w sobie,
Ostatecznej rzeczywistości, inferium. Wszystko
Jest bowiem skryte za szczelną kurtyną lex naturae,
A wiedza okazuje się tylko zbiorem refleksji epistemologicznych.
Może więc nie na żarty świat wydaje się konstrukcją ludzkich myśli ?

Ot wszystko wisi na wirtualnych superstrunach, jak leniwiec
Na gałęzi w subtropikalnym lesie. Albo
Jak rząd suszących się prześcieradeł na podwórzu szpitala
Psychiatrycznego. A kot hyca między tę biel (na prześcieradła
Czekają nadaremnie chorzy). Okazuje się tedy, że nic
Nie jest ważniejsze, niż jest – nasze problemy
Są drugoplanowe. I być może, być może
Jeszcze nic się nie rozpoczęło
Tak naprawdę. I astronomiczny „ciąg główny” Wieku
Zerowego
Trwa i trwa. A mimo to – pokaleczeni, opatuleni w te prześcieradła,
Jak w bandaże, przypominający mumie bez królestwa, bez ojczyzny,
Znużeni życiem, walczymy o każdy nowy dzień.
Nawet wtedy, gdy już nie ma nadziei (a co, jeżeli sens
Na tym właśnie polega? A co, jeżeli
To jest ta kosmiczna logika, summa filozofia, utrzymująca wszystko
Na swoim miejscu?).


Marynarze

Marynarze czuwają, czuwają na swych okrętach, kiedy płyną
Śródmorską krawędzią ojczyzny.
Patrzą na widnokrąg –
Pragną zwiedzać zacofane kraje,
Chodzić na boki – tu i tam.
W wielu portach chcą mieć swą przystań,
Gdzie dziewczyny wróżą z dłoni fałszywą miłość.
Mają co potem opowiadać jeden drugiemu – dowcipkować,
Klepiąc powierzchnię pancernych dział.
Ich fabulacji seksualnych strzegą krążowniki uzbrojone
Po zęby, kanonierki, niszczyciele i kutry
Torpedowe, stawiacze min, desantowce, okręty
Podwodne, rakietowe i sanitarne,
Lotniskowce. Cała flota!

Marynarze czuwają, czuwają, bo nie wolno tracić głowy
Na morzu. A na lądzie
Tak. Później leżą pośród torped
I rozmyślają o efektownych czynach, i planują
Nowe, do których dojdzie albo nie. Wiadomo –
Morze jest jak fantazja, jakby zmyślone, oniryczne,
Nazbyt monotonne, zaś erekcje realne,
Codzienne, niewygodne. I szum zwodniczy,
I morze kołysze, kołysze.
Kurwa! – wołają ze złości, bo ich opuchnięte członki obijają się
O sklepienie, kiedy nocą wyciągają z okryć płonące pochodnie.
Nikt nie widzi. Tylko ptaki nadlatują, wiatr, delikatny cień nocy
Pada na pokład.
Następny ranek rozpoczną jak zwykle od generalnego sprzątania.

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 28 Lut 2009 10:02
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Ten zacny Człek doskonale pisuje; a skoro tak, to trzeba żebyś przeczytał. Umożliwiam Ci pogłębienie wiedzy. Po co?
A po co jest jeż?


Czytaj:

[link widoczny dla zalogowanych]
.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 08 Mar 2009 9:52, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 04 Lut 2010 7:40
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





POCZYTAJ w PDeFie. Bardzo ciekawe historie

[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 08 Lut 2010 6:00
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Więcej wierszy Mirka

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 08 Lut 2010 6:06
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6575
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





A tutaj o Nim (i innych) duuużo więcej:


[link widoczny dla zalogowanych]

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
MIROSŁAW WITKOWSKI
Forum Strona Główna -> NA BARYKADACH
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin