Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> NA BARYKADACH -> BOGDAN BORUSEWICZ
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
BOGDAN BORUSEWICZ
PostWysłany: 22 Sty 2009 6:31
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





    Współautor Porozumień Sierpniowych wybuczany na obchodach

    Duże emocje towarzyszyły obchodom 28. rocznicy Porozumień Sierpniowych w Gdańsku. Gdy w kolejnych przemówieniach polityków padało nazwisko Bogdana Borusewicza (obecnie marszałek Senatu, a w Sierpniu '80 jeden z głównych organizatorów strajku i autorów samych Porozumień) publiczność reagowała buczeniem. Przemawiający prezydent Kaczyński zareagował na to krótkim "cicho", natomiast prezydent Gdańska w ostrych słowach skarcił publiczność za "nieodrobienie lekcji z Jana Pawła II".


    [link widoczny dla zalogowanych]



"Mały", "Bodzio", "Borsuk". Niekwestionowany bohater Sierpnia 1980 a w Stanie Wojennym - faktyczny przywódca polskiego Podziemia.

Prawdziwy bohater i lider; dla nas wszystkich, którzy wtedy razem z Nim się narażali, ale nie jest bohaterem dla tych, którzy dzisiaj "buczą" na polecenie swoich partii.

Bogdana znam od 1980 r. więc w kontekście zacytowanego powyżej fragmentu z G.W. zastanawia mnie jedno: kogo jeszcze oplują ciemnogrodzkie siły? Kto następny pod pręgierz oszołomów zionących nienawiścią do ludzi dawnej Solidarności?

Żyd, zdrajca, sprzedawczyk, agent. Każdy z nas pomału staje się Żydem, zdrajcą, sprzedawczykiem i agentem jak nie KGB to Stasi. Albo Mosadu. albo Securitate. A na pewno - "tych Żydów" z CIA i NSA.

Jest oczywiste, że wtedy w latach oporu, każdy z nas zdradzał Polskę. Każdy z nas w tamtych dniach sprzedawał Ojczyznę wrogom, by była niewolna, okupowana, zależna i zawisła. Okradliśmy Polskę i Polaków z prawa do posiadania paszportów, do wyjazdów w dowolnym kierunku świata; z prawa do wolnego słowa, do wieców i zgromadzeń, do wolności prasy, publikacji i widowisk. Stworzyliśmy więzienia i obozy koncentracyjne dla politycznych przeciwników a reszcie - slumsy i getta nędzy w których zaparkowane mercedesy, toyoty, fordy i porsche to tylko miraże. Z głodu.

Co jeszcze wymyśli ta odmiana polskiej NSDAP odziana w biało-czerwone szaliki, mająca na ustach bogoojczyźniane pieśni i patos fałszywych pomówień? A wymyśli na pewno - wszak za komuny było jej wyznawcom tak dobrze, taką cieszyli się wolnością, dobrobytem i admiracją Związku Radzieckiego i dzięki mateczce PZPR mieli za darmo cebulę, FWP i kolonie dla dzieci; kolonie i FWP, które (jak cebula) nigdy za darmo nie były.

Po prostu - wstyd tu żyć i coraz częściej myślę o wyjeździe.


Plez


_________________________________________________________



BOGDAN MICHAŁ BORUSEWICZ


    [link widoczny dla zalogowanych]



Ur. 11 stycznia 1949 w Lidzbarku Warmińskim – polski polityk, działacz opozycyjny w latach PRL, w latach 1991-2001 poseł na Sejm I, II, III kadencji. Od 20 października 2005 marszałek Senatu VI i VII kadencji, Honorowy Obywatel Miasta Gdańska.

Mąż zmarłej w 2002 byłej działaczki Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i "Solidarności" oraz senator II kadencji Aliny Pieńkowskiej; ma córkę.


Wykształcenie

Z wykształcenia historyk, w 1975 ukończył studia na Wydziale Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jest również absolwentem Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni-Orłowie.



Działalność opozycyjna

Działalność opozycyjną rozpoczął w latach sześćdziesiątych: w 1968 został skazany za druk i kolportaż ulotek w trakcie wydarzeń marcowych. W 1976 brał udział w akcji pomocy robotnikom Radomia. Został członkiem Komitetu Obrony Robotników. W latach 1977-1978 współorganizował Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, był również w zespole pisma "Robotnik".

W 1980 brał udział w przygotowywaniu strony organizacyjnej strajku sierpniowego w Stoczni Gdańskiej i opracowywaniu postulatów strajkowych. Brał udział w zakładaniu NSZZ "Solidarność". Po wprowadzeniu 13 grudnia 1981 stanu wojennego ukrywał się i organizował struktury podziemne "Solidarności". Był m.in. przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego oraz wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej. W 1986 został aresztowany i uwięziony, a w 1988 zwolniony z więzienia na mocy amnestii. Wspierał strajk majowy i sierpniowy w Stoczni Gdańskiej w 1988.




III Rzeczpospolita

W lutym 1991 na III Zjeździe "Solidarności" był jednym z kandydatów (obok Mariana Krzaklewskiego i Lecha Kaczyńskiego) na stanowisko przewodniczącego Związku (po rezygnacji Lecha Wałęsy, który w grudniu 1990 został wybrany na prezydenta).

Od 1991 do 2001 sprawował mandat posła I, II i III kadencji Sejmu. W I kadencji (1991-1993) był przewodniczącym Klubu Parlamentarnego NSZZ "Solidarność" oraz przewodniczącym Komisji Nadzwyczajnej do zbadania skutków stanu wojennego. Jako szef Klubu Parlamentarnego "Solidarności" opowiadał się za współpracą z Unią Demokratyczną, m.in. przy tworzeniu rządu Hanny Suchockiej. Sprzeciwiał się, wbrew stanowisku Związku, uchwaleniu wotum nieufności dla rządu Suchockiej w maju 1993. Po uchwaleniu wotum nieufności i rozwiązaniu parlamentu przez prezydenta Lecha Wałęsę odszedł z "Solidarności", a w wyborach parlamentarnych wystartował z listy Unii Demokratycznej. W II kadencji Sejmu (1993-1997) był m.in. przewodniczącym Komisji ds. Służb Specjalnych. W 1994 został członkiem Unii Wolności.

Z listy UW był posłem III kadencji (1997-2001). W rządzie Jerzego Buzka pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Podał się do dymisji w 2000 po wyjściu Unii Wolności z koalicji rządowej. W wyborach parlamentarnych w 2001 nie zdobył mandatu.

Od października 2001 do 2005 był członkiem zarządu województwa pomorskiego. W 2002 bez powodzenia startował w wyborach samorządowych na urząd prezydenta Gdańska (zdobył 16,32% głosów).

W 2005 nie przystąpił do tworzonej przez działaczy Unii Wolności Partii Demokratycznej – demokraci.pl, nie zgadzając się na udział w nowym ugrupowaniu osób związanych z SLD. Udzielił również poparcia Lechowi Kaczyńskiemu jako kandydatowi na prezydenta.

Jako kandydat popierany przez PO i PiS uzyskał mandat senatora w wyborach parlamentarnych w 2005, startując w okręgu gdańskim. 20 października 2005 głosami Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej został wybrany marszałkiem Senatu VI kadencji. Zakończył urzędowanie z dniem 4 listopada 2007.

W wyborach parlamentarnych w 2007 zdecydował się startować do Senatu jako kandydat Platformy Obywatelskiej. Po raz drugi uzyskał mandat senatora z okręgu gdańskiego (z wynikiem 267 066 głosów). 5 listopada 2007, podczas pierwszego posiedzenia izby wyższej parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej, został ponownie wybrany na Marszałka Senatu RP.

Ciekawostka

* Promotorem jego pracy magisterskiej na Wydziale Nauk Humanistycznych KUL był prof. Ryszard Bender. 5 października 2007, na pierwszym posiedzeniu Senatu VII kadencji, Bender, pełniący funkcję Marszałka Seniora Senatu przekazał Borusewiczowi prowadzenie obrad po jego wybraniu na stanowisko Marszałka Senatu.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 22 Sty 2009 6:31
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Borusewicz Bogdan


Marek Sterlingow


2005-08-05


Bogdan Borusewicz, dla przyjaciół z opozycji po prostu Borsuk. Uparty, nieustępliwy. To on przygotował strajk w Stoczni Gdańskiej, który był początkiem końca komunizmu

Jest rok 1968. Bogdan Borusewicz, uczeń liceum plastycznego w Gdyni zakłada z czterema kolegami organizację podziemną. Mieli przysięgę, zrobili 20 bagnetów - do powstania.

- Szykowałem zryw niepodległościowy w starym stylu - wspomina. - Miałem dobre wzorce. Ojciec był w wileńskim AK, siedział z wyrokiem śmierci, cudem przeżył - jak litewski policjant przyłożył mu do głowy pistolet, to ten pistolet nie wypalił - opowiada Borusewicz.

Powstanie jakoś nie wybuchło, bagnety się nie przydały, ale był marzec '68. Licealiści widzieli, jak pod Politechniką Gdańską milicja pałuje studentów. Zrobili na powiększalniku fotograficznym 110 ulotek. A w nich odezwa. Że studenckie demonstracje "zachwiały tronem jednopartyjnej władzy".

Złamał zasady konspiracji. Bo ulotek nie daje się nigdy znajomym. A on podał jedną, w podręczniku, swojemu ulubionemu nauczycielowi chemii. Ten go zadenuncjował.

Przez kilka dni uczeń ukrywał się przed SB w oliwskich lasach. Dopadli go. Wyrok - trzy lata więzienia.

- W pewnym sensie dzięki więzieniu zostałem zawodowym rewolucjonistą - uważa Borusewicz. - Jak dostałem wyrok, to myślałem, że w więzieniu będzie tak jak wtedy, gdy siedział ojciec: szczury i tortury. A tu ciepło, parkiet, nikt nie chce mnie zabić. Po dwóch latach odsiadki wyszedłem jako w pełni ukształtowany człowiek. Fizycznie, bo więzienne bójki dają krzepę, no i z przekonaniem, że PRL jest państwem bandyckim, a moim zadaniem jest rozwalić to państwo.

Na widzeniu ojciec z płaczem powiedział mu, że jest z niego dumny.

Po wyjściu na wolność Borusewicz mógł skończyć szkołę. Po więziennej przygodzie wybór dalszej drogi edukacji był ograniczony do jednej uczelni. Zaczął studiować historię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Tam szybko zawiązała się grupa o poglądach opozycyjnych wobec linii partii. Wchodzili do niej obok Borusewicza Janusz Krupski i Piotr Jegliński

Studiowali historię, szukali niocenzurowanej wiedzy historycznej. To oni w proteście przeciwko powołaniu na KUL-u organizacji SZSP utworzyli Koło Historyków - grupę "bezkompromisowych opozycjonistów", polemizującą ze studentami innych uczelni, którzy bronili oficjalnej wykładni historii. Na kształt profilu ideowego grupy najmocniej wpłynął dominikanin o. Ludwik Wiśniewski - prowadzący Duszpasterstwo Akademickie -wywodzący się zresztą z Gdańska. Ich sposób widzenia świata kształtował także Adam Stanowski, profesor KUL-u i członek kolegium "Więzi" oraz Władysław Bartoszewski, który prowadził seminarium z najnowszej historii Polski i pożyczał studentom książki emigracyjne.

Pojawiła się paryska "Kultura", której pierwsze czytane przez nich numery jeden z kolegów ukradł z biblioteki ZBOWiD-u.

Borusewicz pisał pracę seminaryjną o odtworzeniu ZHP z połączenia przedwojennego harcerstwa, polskich komunistycznych pionierów, walterowców. Siłą rzeczy trafił do Jacka Kuronia, który właśnie wyszedł z więzienia.

- Kiedy mu powiedziałem, że też siedziałem, to się mną zainteresował. I tak, kursując między Gdańskiem a Lublinem, stawałem w Warszawie i go odwiedzałem coraz częściej. Dawał mi "Kulturę", potem pomagał przy magisterce - wspomina Bogdan Borusewicz.

W jednym z numerów "Kultury" Borusewicz natrafił na artykuł "Opozycja polityczna".

- W nim znalazłem receptę na działanie: nie tworzyć podziemnych organizacji, z przysięgą, ze sztandarami, bo na takie komuniści mają swój kodeks karny. Trzeba w jawny sposób tworzyć amorficzne środowiska, dyskutować na imieninach, pożyczać sobie książki. To był ten genialny wynalazek Jacka - opowiada.

Kuroń zawsze kładł nacisk na potrzebę zachowania legalnych form działania.

Inną grupę młodzieżową, która w przyszłości odegra znaczącą rolę, a z którą się związał, Borusewicz poznał przez ojca Ludwika Wiśniewskiego. Już w 1969 roku, po brutalnym Marcu i inwazji na Czechosłowację grupa przyjaciół, licealistów z gdańskiej "Jedynki"; Aleksander Hall, Arkadiusz Rybicki, Grzegorz Grzelak deklarowała wrogość do komunizmu. W Grudniu z okien szkoły widzieli wymarsz robotników pod KW. Od 1971 rozwijali swoją wiedzę i poglądy w Duszpasterstwie Akademickim przy kościele św. Mikołaja pod duchową pieczą ojca Ludwika Wiśniewskiego. Dołączyli do nich Maciej Grzywaczewski, Wojciech Samoliński i inni.

W 1976 mieli już grupę samokształceniową w kościele Jezuitów we Wrzeszczu, kiedy to po wyjeździe o. Wiśniewskiego ich formacyjnym opiekunem został ks. Bronisław Sroka. I kiedy wybuchł protest robotników w Radomiu, Borsuk z tą właśnie grupą zaczęli zbierać pieniądze na pomoc prześladowanym.

- To była nasza własna inicjatywa. Nie mieliśmy pojęcia, że w Warszawie też ktoś to robi - opowiada Borusewicz.

Z pieniędzmi pojechał do Radomia. Do robotniczych rodzin chciał trafić przez sąd, gdzie odbywały się rozprawy "chuliganów".

A pod salą sądową stali ludzie ze śpiworami, wśród nich Jan Tomasz Lipski, którego poznał u Kuronia. Z nim Antoni Macierewicz, Zofia Winawer, dziewczyna Seweryna Blumsztajna, też znajomego Jacka, Mirosław Chojecki. Oni też zebrali pieniądze na robotników z Ursusa, potem dostali kontakt na Radom.

Borusewicz nie wraca już do Gdańska. Razem z Chojeckim jadą do Warszawy. Tam dowiaduje się, że grupa Kuronia zawiązuje Komitet Obrony Robotników.

KOR to już poważna opozycyjna robota. Podróże do Radomia, ucieczki przed esbecją, zatrzymania na 48 godzin. Nielegalne drukarnie i pierwsze podziemne wydawnictwa, z którymi trzeba dotrzeć do ludzi.

Na zebraniach KOR-u są podsłuchy. Wiedzą? Trudno. Obrady są i tak jawne, bo relacjonuje je Wolna Europa. Po '76 roku potrzeby są ogromne, są setki represjonowanych.

SB chodzi już za Borusewiczem stale. Muszą chodzić, bo Wolna Europa podaje jego nazwisko i adres w Gdańsku. Szuka kontaktu z robotnikami. Chce ich wciągnąć do antykomunistycznej roboty, poznaję Wałęsę. Lech ma samochód i przeszedł Grudzień 1970 r. w gdańskiej stoczni. Poznaje też Alinę Pienkowską, przyszłą żonę. Ona jest doskonałym kontaktem, bo pracuje w stoczniowej przychodni. Ma dostęp do ludzi ze wszystkich wydziałów.

W Warszawie drukują "Robotnika", w Gdańsku robią "Robotnika Wybrzeża". Do Borsuka przychodzą Anna Walentynowicz, Andrzej Gwiazda. Wreszcie zgłasza się Adam Chodysz - kapitan gdańskiej SB, który chce przejść na drugą stronę. Dzięki temu kontaktowi gdańskie środowisko opozycjonistów jest wreszcie zorientowane, w jaki sposób SB przejmuje ich drukarnie, dlaczego wpadają ludzie z bibułą.

- W '80 roku już wiedziałem, że nasza robota daje efekty - opowiada Borusewicz. - Nakłady "Robotnika" to były tysiące, na samą stocznię szedł tysiąc egzemplarzy, każdy czytało kilka osób. Wcześniej działaliśmy wśród elit, teraz wśród mas - mówi Borsuk.

Tych kilka lat pracy od Radomia do Sierpnia robi swoje. Ich akcje ulotkowe, sprzedaż książek, kwiaty składane pod stocznią w każdą rocznicę Grudnia są dostrzegane przez ludzi. Za pierwszym razem, w 1978 roku, pod bramę stoczni przyszło jakieś dwieście osób, sami działacze opozycji. W grudniu 1979 roku stało tam już pięć tysięcy stoczniowców i ludzi z miasta.

Od lipca 1980 w Polsce wybuchają strajki. Kuroń dzwoni i pyta: "Co w stoczni?". Borusewicz odpowiada, że jeszcze nic.

- Zdecydowałem się robić strajk po tym, gdy wyrzucili Annę Walentynowicz - opowiada. - Wcześniej wyrzucili Andrzeja Kołodzieja, który był tak odważny, że brał "Robotnika" i otwarcie, z ręki, rozdawał go w stoczniowej stołówce. Po Walentynowicz widziałem, że chcą mnie odciąć od robotników. Zostało mi tam trzech młodych chłopaków: Bogdan Felski, Jerzy Borowczak i Ludwik Prondzyński. Przez cały lipiec spotykałem się z tą trójką. Mówiłem im: po Kołodzieju i Walentynowicz kolej na was. Wyrzucą was.

Przygotowują strajk. Ulotki, transparenty, omawianie taktyki. Najważniejsza sprawa - nie pozwolić ludziom wyjść na ulice, żeby nie powtórzył się Grudzień 1970 r. Do strajkowego spisku wciągają Lecha Wałęsę - trzech chłopaków jest za młodych, żeby pokierować strajkiem. Starsi stoczniowcy mogą ich nie wysłuchać. Wałęsę szanują.

14 sierpnia Borusewicz wstaje przed czwartą rano. Sprawdza grupy ulotkowe, wraca do domu i czeka na informacje ze stoczni.

- Po szóstej wróciłem do domu, włączyłem Wolną Europę i zapadłem w fotelu w taki półsen - wspomina. - O 12 w południe słyszę: "...w Stoczni Gdańskiej rozpoczął się strajk". To moja Alinka z okna zobaczyła wiec, transparenty. Zaraz, z przychodni, zadzwoniła do Jacka Kuronia i mówi: "Jacek, w Stoczni Gdańskiej jest strajk".

Sukces i pierwsza wolność - po podpisaniu Porozumień Sierpniowych w Polsce wybucha karnawał Solidarności. Nie na długo. Noc stanu wojennego zaczyna się 13 grudnia 1981 r. Borusewicz znowu jest w stoczni. Robotnicy podejmują próbę strajku. Czołgi rozwalają bramę, wojsko wyprowadza robotników z zakładu. Borsuk znowu musi się ukrywać. Znowu trzeba organizować nielegalne drukarnie, spać po znajomych.

Gdy nocuje u swojej dawnej nauczycielki z liceum plastycznego o mało nie wpada - przez tego samego agenta co w 1968. Nauczyciel chemii sprzedał SB informację o miejscu, gdzie ukrywa się Borsuk za dwa kanistry benzyny. Ucieka przez okno, po dachach, do lasu

Po Okrągłym Stole Bogdan Borusewicz nie zrobił wielkiej politycznej kariery. Związany z Unią Demokratyczną, potem Unią Wolności doszedł za rządów Jerzego Buzka do stanowiska wiceministra spraw wewnętrznych. Dziś jest wicemarszałkiem województwa pomorskiego.

Kilka lat temu, po ciężkiej chorobie zmarła Alina Pienkowska. Na pogrzeb przyszły tysiące ludzi. Borsuk został sam, w niedokończonym, wymarzonym przez niego i Alinę, pierwszym prawdziwym domu. Rano wyprowadza na spacer psa, zimą odśnieża podjazd, z urzędu wraca późnym wieczorem.

Zastanawia się, czy przystąpić do konkursu na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Jego kandydaturę poparły wszystkie liczące się partie.

Tak napisałem kiedyś. I podtrzymuję dzisiaj.


Oni działali...

[link widoczny dla zalogowanych]

Bez nich, nie byłoby SOLIDARNOŚCI w takiej postaci, jaka powstała w Sierpniu '80

I bez Wałęsy - cokolwiek o Nim gadają - nie byłoby tego fantastycznego Związku Serc, jakim w istocie była ówczesna Solidarność.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
BOGDAN BORUSEWICZ
Forum Strona Główna -> NA BARYKADACH
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin