Forum Strona Główna -> ENCYKLOPEDIA WIEDZY WSZELAKIEJ -> Zwierciadło
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Zwierciadło
PostWysłany: 08 Wrz 2016 23:25
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1006
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





Zwierciadło



Zastanawiam się w którym momencie ludzkość popełniła jeden z najważniejszych błędów. Ewa, zjadłszy owoc z Drzewa Poznania Dobra i Zła? Czyż nie było to w zamierzeniu boskim, podobnie jak arymaniczne, czy lucyferyczne przejawy natury stworzenia? Bóg tworząc niewiastę, (taką niewiastę) byłby aż tak nieprzewidywalny? Bo złoto, to jeszcze można zrozumieć. Jest istotnym budulcem i lekarstwem dla ciała także, zapewne więc i dla równowagi samej Ziemi także. Właśnie, równowagi. Złota proporcja, idąc dalej w tych dziwnych co najmniej, rozważaniach… i samo złoto jako symbol doskonałości, skończonego piękna, świetlistości związanej ze Słońcem czyli życiem.

Co jednak zakłóciło owe proporcje, równowagę przynależną Ziemi i Człowiekowi? Czy ktokolwiek wpadłby na to by budować kopalnie, zatrudniać, a potem wykorzystywać w najbrutalniejszy sposób tysiące ludzi celem wydobywania i robienia zysku na sprzedaży złota, srebra diamentów etc…? Próżność, podpowie zapewne ktoś śmielszy. To próżność była tą zasadnicza cechą zakłócającą wszelką równowagę, a próżność rodzi chciwość, a chciwość agresję i walkę wreszcie.

Tylko że, skąd próżność? W Edenie trudno byłoby wykrzesać z siebie taką cechę. A potem tym bardziej. Znużony trudem pracy i dniem codziennym człowiek wciąż nie miał najmniejszych podstaw do jej przejawienia. Jednak dość oczywistym jest, że jej zaczątki kwitnąć zaczęły wówczas, gdy zaistniały relacje. Kain i Abel jako prekursorzy wzajemnych i bardzo znaczących odniesień, jako że o Adamie i Ewie nie wiemy nic. A gdzie nie ma konkurencji, tam nie ma pożywki dla próżności. I na samym początku, nijak się ma do tego złoto, albowiem próżność karmi się rywalizacją. A rywalizacja chęcią przypodobania, błyszczenia. Niewykluczone jednak, że być może Adam z Ewą od samego początku rywalizowali o prymat, czym przejawił się ostatecznie kompleks Kaina. Niewykluczone zatem, iż Ewa, jako pochodna z żebra adamowego musiała czymś nasycić i zaspokoić swój kompleks. Mniejważności, pochodności, to jest bycia produktem wtórnym. Tak czy owak, musiała przeczuwać, iż jedynie wiedza mogła zrekompensować jej niedosyt bycia pełnowartościowym, niezależnym bytem. A ta wszak była na wyciągnięcie ręki. Co tym bardziej wzniecało ciekawość pierwszej kobiety, jeśli zawierzyć, tym jakże fabularnym, biblijnym opisom.

A zatem ciekawość, jako poblask dążenia do Doskonałości, może być jedynym wytłumaczeniem na pojawienie się cechy zaburzającej rytm wszelkiego Współistnienia. Ciekawość jako pierwszy stopień do piekła. Nie ma większej rozkoszy chyba od rozkoszy poznawania. Ewa musiała przeczuwać to na samym początku i gotowa była zapłacić najwyższą cenę. Wiedza jako najpierwsza z ozdób człowieka-kobiety, ale też atut nie do przecenienia. Aspekt mocy dla istoty, dla której zabrakło osobnej gliny? To metafora, której wciąż nie pojmuje, ani kobieta, ani mężczyna. Bo co tak naprawdę kazało Pierwszej Kobiecie smakować życie takim jakim ono jest? I czy takim właśnie jest w istocie, w jakim na samym wstępie unurzał ją Bóg? To jest, w niepojętej doskonałości i harmonii oraz pięknie? Gdzie wszystko już jest, a tak naprawdę nie dzieje się nic? Jedynie ta niesamowita, doskonała w swej istocie powtarzalność? Jakie ma więc finalne zadanie, to jest w odniesieniu do istnienia Wszechświata w ogóle, (jeśli ten ma jakikolwiek kres) Wąż, Szatan?

Owo zastane przez pierwszych ludzi życie, jako jedna z jego form? albowiem może być też inaczej, i że kryje się za tym wszystkim jakaś wielka Tajemnica, której sedna nawet nie sięgała wyobraźnia pierwszych ponoć Ludzi, o czym jednak sygnalizował, a nawet zaświadczał swą obecnością wcześniej przywołany Wąż. Jedyna spersonifikowana biblijna postać. A może sam Prometeusz? Reptiliański przodek i zarazem jeden z pierwszych Elochimów, przejawiający cień empatii dla stworzenia jego Wielkiego Pobratymcy czy może Pobratymców? Enki, Jahwe, a może Enlila lub Marduka….? A może Adam i Ewa, to kolejne doświadczenie w stwarzaniu coraz bardziej ulepszonego Człowieka. Nie na tyle jednak doskonałego, skoro nie wytrzymał próby. Już ten sam fakt dowodzić mógł, iż każda alternatywa jest możliwa i jest składową tzw. Prawdy Absolutnej, to jest Ostatecznej, w każdym razie Jedynej. Tak nam się przynajmniej wciąż marzy, by coś raz i na zawsze zostało odkryte, zamknięte i dopowiedziane. A to bodaj największa z iluzji i pokus zarazem. Niemniej, immanentnym dla człowieka jest dążenie, zmaganie się nieustanne, by wiedzieć więcej i coraz więcej, albowiem świat bez alternatyw jest niczym sztuczny twór. Musiała to wiedzieć Ewa gdzieś tam głęboko w środku. Ewa symboliczna, hipotetyczna, czy też jak najbardziej rzeczywista postać, co w tym przedmiocie rozważań nie ma akurat większego znaczenia. I jeśli nawet stał za tym zaledwie przeczuwalny Cel Najwyższy, czyli Praprzyczyna, co mogła tylko wywęszyć kobieca intuicja, to musiały przecież prowadzić do niego drogi najprzeróżniejsze. Czyli Ewa jako Głupiec, jako Wędrowiec z Tarota. Wciąż głodna wędrówki i zmian. Głodna wiedzy. I doświadczeń za wszelką cenę, choćby i za cenę najsroższego bólu. Jednakże, by wiedzieć, należy wpierw rozpoznać siebie, to jest całą skalę swojego jestestwa. Ale jak najpierw? Co by nie rzec, to na ów czas Drzewo Wiadomości, to jedyna możliwość, by wyjść poza świat podstawowych pojęć. No a potem?

Wraz z pojawieniem się potomstwa stało się to poprzez percepcję innych, co było coraz bardziej oczywiste, i co też na samym wstępie zaznaczyła dobitnie śmierć najdroższego z synów, to jest Abla. A więc poprzez akceptację, odrzucenie, aż do rywalizacji. I śmierci w końcu.

Ale to mało, to wciąż za mało. Tamta śmierć była zaledwie przedprożem do całego ciągu tragicznych zdarzeń, przepełniających nadto boleśnie karty historii każdego narodu, czy chociażby plemienia. A więc kim jestem i jak się ma mój wizerunek do całego otaczającego świata zjawisk? I wreszcie, jak naprawdę wyglądam, skoro moja siostra obok wygląda tak właśnie, nie przypomina przy tym ani Adama, lwa, czy antylopy, choć ma piękne długie blond włosy i smukłe ramiona, gibką kibić, i jest tak bardzo pożądaną. Ten właśnie etap zaczyna sięgać poza nazewnictwo, które wyłaniało się powoli z pierwszych wrażeń i opisów potem, by dotknąć coraz bardziej wrażliwej tkanki świata uczuć i najprostszych emocji. Z kolei inna z sióstr, ma w sobie coś śliskiego, odrażającego, bo wykrzywione, śliniące się usta, za długie ręce, koślawy nieco chód i gapiowate spojrzenie, inna zaś tryska humorem, jej włosy są koloru złota, a usta niczym maliny w pobliskim zagajniku. Jest zmienna i nieuchwytna jak wiosenny wiatr…

Oj, rzeko, ty rzeko!
Orzeknij ma luba, życie ty moje, orzeźwienie dnia upalnego i sens trwania wszelakiego.
Powiedz ty przecie, kto jest najpiękniejszy na caluśkim świecie.
Powiedz, szemrząc leniwym strumieniem
Kto jest diamentem, kto piaskiem zaledwie, bądź szorstkim
Lub jako tako gładkim i połyskliwym choć trochę kamieniem…

I tak to wszystko się zaczęło. Od rzeki, a raczej wody. Jednakże ciekawość była na tyle silna, iż pokonała jej zwinną płynność i zamieniła w zimne i trwałe zwierciadło. Bezduszne, do bólu szczere i wciąż kuszące jak też bezlitosne, bo rzeka choć nigdy nie kłamała, ale jej żywość i bieg powodowały migotające piękno na przemian z brzydotą i naturalnym pomarszczeniem. A czasem odbiciem rażącego w oczy blasku słońca, bądź wieczornej, czy letnio-jesiennej mgły, co dla jednych było widmem czającej się dzięki temu pokory, albo też skądinąd, nadziei. Dla drugich mirażem zaledwie i niczym więcej.

Zwierciadło na podobieństwo wody, jednakże o wiele dobitniej i nieubłaganie już, ukazało po raz pierwszy absolutnie nieprzewidziany efekt Drzewa Poznania Dobra i Zła, to jest twarz arymaniczą. Albowiem pierwsi ludzie byli rzekomo tacy piękni i doskonali. A przecież w samym już założeniu doskonałość jawi nam się jako absolutna harmonia, która nie jest w stanie wywołać efektu wynikającego z porównań i jakichkolwiek ocen. Więc jak naprawdę było? Czy ta druga odsłona, to jednak absolutna konieczność, do której wprost nie chce się przyznać Najwyższy? A w każdym razie nasze wyobrażenie o Nim? Konieczność, którą na swoje barki wziął Lucyfer i która była najpierwotniejszym asumptem do pierwszej ludzkiej gry? Skąd już tylko krok do wspomnianej na wstępie próżności, narcyzmu wreszcie, jako czynnika napędzającego wszelką rywalizację, chciwość, ocenę, coraz bardziej bolesną krytykę i ostatecznie nieprzejednaną i wyniszczającą całe już populacje, walkę. Jednak, nade wszystko, rozwój!

I tak to właśnie się zaczęło.

A gdyby tak zbić wszystkie zwierciadła i zwierciadełka świata? Czy oszalałby On wówczas, czy zamieniłby się na powrót w raj nie do zniesienia? A może byłby celem wytchnienia i odpoczynku wreszcie? Bo, od czasu do czasu i Ludzkość ochłonąć i urlop przecie wziąć musi. Co na to Lucyfer i wszystkie jego zastępy? Czyż nie najwyższa to pora na długotrwały sen lub powrót na łono Prawdy? Boga? Natury? Czyż to nie jedno i to samo? Któż o tym wie lepiej, jeśli nie umęczone krnąbrną ludzkością i wciąż nie zakończoną walką z Najwyższym, Demony.

Czas na zmiany, po prostu. Ta rola już dawno im się ograła. I jednym i drugim. To jest, Zastępom Anielskim również. Bo, ileż można trwać w jednym emploi? Ponoć drzemiąca w każdym z nas Doskonałość musi się wreszcie upomnieć o swoje prawa. I wymusić zmianę biegunów. Także poprzez uwikłanie się w strefę największego cienia, u której podstaw jest doskonale wyreżyserowany spektakl pod tytułem Życie. A kto wie o tym najlepiej, jeśli nie sam Lucyfer? Anioł Światła najpierw. Czas najwyższy zatem na zmianę perspektywy. Na zamianę ról, by ustąpić wreszcie miejsca innym. Młodszym i zdolniejszym o wiele być może. Być może…

Przy okazji jednak przydałby się nam Wszystkim taki Powszechny Urlop. A potem niech się dzieje znowu: wola Nieba? A Co jest pomiędzy? Prawdziwy Bóg z Boginią razem?


.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez daniela j. jarszak dnia 28 Mar 2017 8:35, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Zwierciadło
Forum Strona Główna -> ENCYKLOPEDIA WIEDZY WSZELAKIEJ
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin