Forum Strona Główna -> ENCYKLOPEDIA WIEDZY WSZELAKIEJ -> PORA UMIERAĆ?
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PORA UMIERAĆ?
PostWysłany: 04 Mar 2009 11:58
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





PORA UMIERAĆ?




Gdy się ma ponad pięćdziesiąt lat, trudno mówić o braku doświadczenia życiowego, ponieważ suma przeżyć i refleksje jakie z nich wynikają, stanowią bezcenny kapitał: właśnie doświadczenie. Oczywiście, można przeżyć dziewięćdziesiąt dziewięć lat, kilka wojen, kataklizmów dziejowych i osobistych pozostając dziewiczym w zakresie doświadczenia, bowiem o nim decyduje refleksja nad przeżytym a nie sam fakt przeżycia mniej lub bardziej traumatycznych wydarzeń.

W ciągu ostatnich 20 lat dokonaliśmy niebywałego skoku cywilizacyjnego - od komunistycznego bantustanu w którym brylowały kapusta kiszona i Towarzysz Szmaciak, do państwa „zachodnio-europejskiego” a pomogły nam w tym - niekoniecznie w takiej kolejności: telewizja satelitarna, agencje towarzyskie, telefony komórkowe, Internet, McDonalds i paszporty dające absolutną swobodę poruszania się a więc i poznawania świata, o którym do 1991 roku wiedzieliśmy na pewno, że gdzieś tam "za horyzontem, gdzie kończy się [socjalistyczny] świat" ludzie zazwyczaj mogą mówić co chcą, żyją jak chcą a w domach mają pralki automatyczne bez talonów. Taka Atlantyda niezatopiona jakby.

Ów skok kulturowo-technologiczny o którym wyżej, nasuwa mi refleksje o analogicznych procesach, jakim podlegały w toku dziejów wszystkie lub prawie wszystkie narody świata. Hellenowie ponieśli w obszar ówczesnej ludzkości skupionej wokół Morza Śródziemnego wszystko, co najlepsze wydarzyło się w Grecji od V wieku p.n.e. i o czym wielokrotnie pisałem, że wszystko, co w kulturze świata nastąpiło po nich [Grekach] było tylko twórczym naśladownictwem. Ludy podbite przez greckie kohorty wprawdzie niechętnie lecz jednak przyjmowały kulturę najeźdźcy z sarisą w dłoni. Niechęć a nawet nienawiść wyrażały starsze pokolenia, młodzi - przyjmowali z entuzjazmem starając się naśladować we wszystkim okupanta ale i zarazem - kreatora cywilizacji (nie tylko technicznie) lepszej i bardziej zaawansowanej. Analogicznie rzecz się miała z wpływem Imperium Romanum na ludy żyjące w obszarze mediterraneum a później - cesarstwa Bizantyńskiego na tę i euro-azjatycką część świata oraz (żeby nie przynudzać) każdego mocarstwa na każdą podbitą lub zniewoloną część świata.

My, podobnie jak cała Europa i większość państw świata zostaliśmy zamerykanizowani i jest to fakt równie niepodważalny jak to, że mendel liczy sztuk piętnaście. Ale z naszą amerykanizacją wiążą się problemy natury ogólnej: zachłysnęliśmy się nią nie mając żadnego przygotowania do jej trawienia w takiej ilości i rozumienia american life of way: „Skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy”. Internet pozwolił każdemu zdolnemu do zakupu komputera i opłaty za łącze nie tylko do swobodnego surfowania po sieci, ale też - a może przede wszystkim - do wywalania przed światem swoich bebechów. Opisywane są więc na blogach godzina po godzinie, dzień po dniu szczegóły z prywatnego życia , z przebiegu pracy; refleksje, opisy zakupów; plotki i ploteczki. Eksponowane są zapiski i fotografie dziadziusia w bujaku, mamusi na plaży w Łebie AD 1954; tatuś z kolegą przy budowie trasy W-Z itd. A młode pokolenie pokazuje cycki, penisy albo zamieszcza na YouTube filmik, na którym kopuluje lub masturbuje się wdzięczniej lub paskudniej ku uciesze internetowej czerni pospolitej o czołach myślami nieskażonymi.

Zazwyczaj rozwiązłość erotyczna i „upadek moralny” w historii imperiów zwiastowały ich koniec; Hellada greków, Roma Aeterna rzymian, królestwo Burbonów... Czyżby wszechobecna dziś pornografia i wszechobecny brak zasad moralnych zwiastowały upadek cywilizacji a co za tym idzie - Imperium Białego Człowieka? Być może. A być może, iż zbieżność dotyczy wyłącznie technicznych możliwości eksponowania dup, cycków i jajek ponieważ wspomniane powyżej „rozwiązłość erotyczna i upadek moralny” w historii imperiów nieodmiennie łączyły się z rozwojem kultury i sztuki; z osiągnięciem jakichś wyżyn, ustanowieniem nieśmiertelnych kanonów, wytyczeniem nowych obszarów i horyzontów.

Pornografom i kurwiarzom w schyłkowych czasach wszystkich imperiów zawsze towarzyszyli jacyś Fidiasze, Sofoklesi, Peryklesi; pisał Wergili, Horacy albo Pliniusz, pisali i łajdaczyli się niemożebnie jakiś markiz Donatien-Alphonse-François de Sade albo Leopold Ritter von Sacher-Masoch niebaczni, że lud głodny nie może znaleźć ciastek, którymi głód zaspokoi i z braku owych, powiedzie na gilotynę wszystkich, których głód nie dręczył.

Więc i owszem, łajdaczyli się ale tworzyli; kurwili niemożebnie ale cyzelowali literaturę i wszelaką sztukę; zatem upadek obejmował tylko przedmiot władzy - samą władzę; L'Ancien Régime zastępował reżim nowy i wszystko zostawało po staremu poza ryjami u koryta a więc - nic nowego bo - jak mawiał Ben Akiba - „Wszystko już było”.

Dziś tylko się łajdaczymy, ponieważ Wielka Nadzieja Białych - pokolenie lat 80/90 - to w ogólnoświatowej masie wtórni analfabeci kulturowi, dla których wyżej zacytowane nazwiska nic lub prawie nic nie mówią. Kiedy czytam niektóre teksty na rozlicznych forach w necie, ogarnia mnie rozpacz; strach pomyśleć, co to będzie, gdy pewnego dnia wyłączą na zawsze prąd...

Kiedy stawiałem pierwsze chwiejne kroczki na brukowanych trotuarach PRL, II Wojna Światowa była wspomnieniem tak żywym, jakby to było wczoraj; dla wielu była „wczoraj”, bowiem moje narodziny od śmierci Adolfa dzieliło zaledwie 10 lat zaś wytrzebiona w imię niemieckiej Rasy Panów ludność świata wynosiła ok. 4, 5 miliarda dusz. Obecnie jest nas ponad 6 miliardów i żadne AIDS, H5N1 czy Erika Steinbach skrzyżowana z wirusem Ebola nie zmniejszą populacji; mnożymy się jak lemingi czy termity i mnożyć będziemy, ponieważ nasze prokreacyjne gotowość i ochoczość wyrażają się w postępie geometrycznym i są jak owe skromne ziarenka pszenicy, które głupiec chciałby na szachownicy poukładać w ww. postępie...

Jak wspomniałem, ledwie pół wieku temu na Ziemi żyło "tylko" 4,5 miliarda ludzi a obecnie - grubo ponad 6 miliardów. W kontekście lawinowego rozwoju mediów i technik medialnych a szczególnie - Internetu i telefonii komórkowej, pozwalających na wypisywanie wszystkiego, wszystkiego filmowanie i fotografowanie, owo „młode” pokolenie ma cholernego zgryza, jakiego ani ja ani moje dzieci nie miały i mieć nie muszą:
- Jakby tu, kurwa, zaistnieć?

Bo rzeczywiście: jak tutaj, kurwa, zaistnieć indywidualnie w czasach, w których zaistnieć może każdy i wszędzie? A takie pytania rodzą frustrację; frustrację tym większą, że powodują kolejne:
- Czym tu, kurwa, zaistnieć, skoro wszystko już zaistniało? Gołe cycki? Goła cipa? Jak się „rżnę” na wizji? Każdy to robi. Podrzeć zdjęcie JP II? Sinéad O'Connor już to robiła. Skopać belfra na lekcjach? Podpalić żywcem kota, dziewuszkę, bezdomnego, żura, kościół? Zatłuc młotkiem mamusię a filmik wysłać na YouTube? Iiiii... Wszystko już było!

Ben Akiba, barany! Ale przyznaję: mają problem; każda horda ludzka albo zwierzęca wataha posiadają trzy (co najmniej) segmenty: na czele stoi Alfa, na końcu Omega a środek wypełnia magma czyli osobniki od Beta do Psi więc (siłą rzeczy) najbardziej eksponowane są tylko te dwa wierzchołki biegunów społecznych: Alfa i Omega; kto pośrodku, ten nic; mierzwa, plebs, barachło, null a „nulem” czyli zerem nikt nie chce być.

Ja to pokolenie nazywam bytem retorycznym. Bytem dla bytu. Niedowartościowani? Jasne! Patrząc w lustro widzą pryszcze; albo dwoje uszu a miedzy nimi - chaos. Kiedy spoglądają na nich rodzice, widzą chaos. I pryszcze. Nie widzą w nich Człowieka ani dziecka, któremu oni, ich „starsi” na amen spierdolili życie, kiedy pracowali albo chlali na umór, zamiast im czytać bajki, nosić na barana, huśtać na huśtawce, iść na niedzielny spacer z „zestawem bajek”, lodami i karmieniem zasrańców-gołębi, przyoszczędzonym na ten cel suchym chlebem; zamiast opowiadać o rodzinie i kreślić drzewo genealogiczne, żeby wiedział "Polak Mały", iż nie zeszli wczoraj z palmy kokosowej, zamiast opowiadać o historii Narodu...

Kto ich chował, tych urodzonych 1980-1990? To już nie moja ale moich dzieci robota. A jaka Polska chowała moje dzieci, że tak wychowali swoje? Jaki świat? Jeszcze komunistyczny czy już ten „piąkny amerykanski”? Ten świat okresu przełomu, gdzie każdy (chcąc nie chcąc) siedział w duchowym i kulturowym szpagacie rozdartym, bo dokoła niby demokracja i kapitalizm ale...

Czy ja mam jakieś wnioski? Czy mam jakieś postulaty? Nie. Dlatego czasami marzę sobie, że chętnie poszedłbym do klasztora, by w zaciszu scriptorium studiować stare inkunabuły, iluminowane pergaminy; badać kulturę, sztukę i literaturę antyku oraz średniowiecza lecz boję się, że opat zechciałby mnie zatrudnić do budowy strony www pt.: „How To Funny Be a Monk” opatrzonej bannerem z muskularnym, półnagim alumnem albo zakonną siostrzyczką prezentującą wielkie cyce lub łyse podogonie.

Wyglądam oknem, szukam na ulicach, węszę po kawiarniach, sprawdzam w gazetach i w Internecie: gdzie luminarze, koryfeusze, kreatorzy literatury i sztuki? I wołam biegając z rozwianą łysiną:
- Gdzie jesteście moi współcześni Homery, Wergile, Michały-Anioły, Prousty, Joyceowie, Hemingwaye?
A tu jeno głuchy śmiech pokoleń....

Pora umierać, kochani!

P.s.:

jak każdemu Polakowi, wrodzone szowinizm i nacjonalizm pozwalają mi się pocieszyć:
- W porównaniu z młodzieżą amerykańską, niemiecką czy francuską, polska dziatwa jest jeszcze jakby dziewicza "w temacie" obyczajowego skretynienia i kulturowego analfabetyzmu. Maluczko a wyjdziemy przed szereg.


P.p.s.:

Napisałem wyżej, iż pornografom i kurwiarzom w schyłkowych czasach imperiów zawsze towarzyszyli jacyś Fidiasze, Sofoklesi i Peryklesi. Owi "Fidiasze" etc. stanowili elitę, byli klientami władców, ich dworów i ludzi dworu. A rozpasanie erotyczne i rozprzężenie moralne dotykało władców, dwór i satelitów, ponieważ ryba psuła się od głowy. Dziś ryba zwana ludzkością psuje się w całej swojej masie bo trąd kulturowego analfabetyzmu i mikrointeligencji toczy ludzkość-rybę w każdej komórce jednocześnie i jest równie groźny (a kto wie czy nie bardziej groźny) jak wszechobecne AIDS i wisząca nad nami wizja pandemii w postaci mutanta H5N1....


.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 18 Mar 2009 20:49, w całości zmieniany 11 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 04 Mar 2009 12:16
Kamil Kwidziński
Gość

 





No i jak tu nie mieć takich apokaliptycznych myśli...


:smt038


Ostatnio zmieniony przez Kamil Kwidziński dnia 04 Mar 2009 12:16, w całości zmieniany 1 raz
PostWysłany: 04 Mar 2009 12:19
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Ja nie mam bo ja se strugam Rysia z mydła :smt043


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 04 Mar 2009 12:43
doktorowa
ADMIN

 
Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: podobno z Krakowa





Oj, czytam ja, czytam te Twoje wywody i tak, jakbym... siebie czytała.
Ty te roczniki 80/90 znasz głównie z ulicy, sąsiedztwa, internetu, ja - belfer - z autopsji. Ale w ocenie poziomu rozwoju i rozumowania tego pokolenia - niewiele się różnimy. No, może moja "autopsja" pozwala mieć jeszcze cień nadziei.
Znam dość sporo młodych, którzy wykorzystują internet do komunikacji (poczty, gg, skype, nasza-klasa, a nawet YouTube), ale nie po to by "zaistnieć", raczej jest to wołanie "kochani, żyję, jestem tu!". Odeszliśmy od spotkań w realu (i nie dotyczy to li tylko wyłącznie młodych), ale człowiek - zwierzę stadne... jak nie ma czasu za dnia "face to face", to nocą "by internet". Tak się złożyło, że znam kilkunastu (w dziesiątki to nie idzie) młodych, dla których teksty przytaczane i pisane tu przez Ciebie byłyby bardziej zrozumiałe niż... dla mnie. U nas nie jest jeszcze tak tragicznie.

Nie było w historii świata cywilizacji "nieśmiertelnej". Patrząc na to, co dookoła się dzieje, widzimy stryczki, które nasza kręci na siebie. I tu się z Tobą prawie zgadzam... pora umierać.

Cywilizacji, nie nam. My, po pięćdziesiątce, mamy szczęśliwie szansę nie dożyć jej końca. Póki co - cieszmy się życiem.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 04 Mar 2009 12:55
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





doktorowo Luba!

Oczywiście - nie generalizuję i nie rozciągam na wszystkich zrodzonych AD 1980/1990 mojej opinii; prawda jak zwykle leży po środku. Natomiast oddzielnym zagadnieniem jest statystyka:
- czy spośród wszystkich mających dostęp do sieci ilość spragnionych zaistnienia za wszelka cenę to 25 - 45 - 65 czy 95 % ? Nie wiem, nie sprawdzałem i wątpię, by ktokolwiek sprawdzał.


siepozdrawia doktorowe najczulej :smt008


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 18 Paź 2010 13:25
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Sławek napisał:
doktorowo Luba!

[...] Natomiast oddzielnym zagadnieniem jest statystyka:
- czy spośród wszystkich mających dostęp do sieci ilość spragnionych zaistnienia za wszelka cenę to 25 - 45 - 65 czy 95 % ? Nie wiem, nie sprawdzałem i wątpię, by ktokolwiek sprawdzał.


Po ostatnich apokaliptycznych wydarzeniach: pikowanie w Smoleńsku, burdel z krzyżem pode Pałacem, "Prawdziwych Polaków" pochody z pochodniami a la parteitagi NSDAP, 18 trupów w busie itede, itepe, sądzę, że będzie ww. ok 90%.

Kurważ, co za kraj!

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PORA UMIERAĆ?
Forum Strona Główna -> ENCYKLOPEDIA WIEDZY WSZELAKIEJ
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin