Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> ENCYKLOPEDIA WIEDZY WSZELAKIEJ -> LABIRYNT. LABRYS.
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
LABIRYNT. LABRYS.
PostWysłany: 27 Lut 2009 23:18
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





LABIRYNT. LABRYS


[link widoczny dla zalogowanych]



LABIRYNT


(gr. λαβύρινθος labyrinthos) to ciąg korytarzy, w którym trudno znaleźć wyjście. Używany czasami w matematyce i w logice. Słowo labirynt jest właściwie niegreckiego pochodzenia, często uważa się, że pochodzi od przedgreckiego (pelazgijskiego) słowa labrys, które oznaczało obusieczny topór.

Znany jest już od najstarszych czasów; stosowano go w Starożytnej Mezopotamii i Starożytnym Egipcie; użyty był w królewskich grobowcach - piramidach. Najsłynniejszy labirynt została jednak zbudowany przez Dedala i znajdował się w pałacu w Knossos, na Krecie - w nim, według greckiego mitu, uwięziony był potwór Minotaur. To właśnie topory miały się znajdować w komnacie króla Minosa, w Knossos - stąd tę komnatę, a także cały pałac nazwano labyrinthos, czyli dom obusiecznych toporów. Pałac ma bardzo skomplikowany układ wielu pomieszczeń, dlatego też dziś używamy tej nazwy w stosunku do równie skomplikowanych budowli.

Labirynt stosowany był również w średniowieczu; np. bywał budowany w zamkach. Wiele labiryntów zachowało się do dzisiejszych czasów w średniowiecznych gotyckich katedrach z XII i XIII wieku; np. w katedrze w Chartres i Amiens - w Północnej Francji oraz w Sienie - w Toskanii, we Włoszech.

Labirynty stosowano także w parkach, ogrodach, a także ostatnio na polach. Najbardziej znane labirynty polowe tworzone są z kukurydzy. Jej wysokość kryje tajemnice krętych ścieżek i powstały z niej labirynt można co roku odnawiać.


ESPEN J. AARSETH

Cybertekst: Perspektywy literatury ergodycznej

Wstęp: Literatura ergodyczna

Penelope Reed Doob, w swoim wyśmienitym opracowaniu dotyczącym fizycznych i metaforycznych labiryntów starożytności i średniowiecza (1990), rozróżnia dwa rodzaje tej zawiłej struktury: labirynt jednokierunkowy, w którym występuje tylko jedna ścieżka wijąca się i skręcająca, zwykle względem centrum; i labirynt wielokierunkowy, gdzie wędrowiec staje wobec serii krytycznych wyborów.

<i>Eco twierdzi, że labirynt na Krecie był linearny, i że Tezeusz "nie musiał dokonywać żadnych wyborów: nie miał innej opcji jak dotarcie do centrum i z centrum do drogi prowadzącej na zewnatrz .... W tego rodzaju labiryncie nitka Ariadny jest bezużyteczna, ponieważ nie można w nim się zgubić" </i>

Umberto Eco (1984, 80) twierdzi, że istnieją trzy typy labiryntu: linearny, gmatwanina i sieć (albo kłącze; Deleuze i Guattari 1987). Pierwszy dwa odpowiadają kolejno modelom Doob: jednokierunkowy i wielokierunkowy. Uwzględnienie sieci wydaje się nie na miejscu, gdyż ta struktura posiada zupełnie odmienne cechy niż wymienione do tej pory. Zwłaszcza, że w sieci "każdy punkt może zostać związany z każdym innym punktem" (Eco 1984, 81); co jest dokładnym przeciwieństwem ogólnej niedostępności poprzednich modeli. Zaskakujący jest też fakt, iż Eco twierdzi, że labirynt na Krecie był linearny, i że Tezeusz "nie musiał dokonywać żadnych wyborów: nie miał innej opcji jak dotarcie do centrum i z centrum do drogi prowadzącej na zewnatrz .... W tego rodzaju labiryncie nitka Ariadny jest bezużyteczna, ponieważ nie można w nim się zgubić" (80). Trudno uwierzyć, że Eco mówi tu o tym samym labiryncie, z którego osławiony Tezeusz, jako pierwszy znalazł drogę wyjścia, i to tylko dzięki nici Ariadne. Był to w końcu ten sam labirynt, w którym nawet jego twórca, Dedal, potrafił się zagubić. Doob (1990, 17- 3), z drugiej strony, cytując Pliny, Wergiliusza, Owidiusza i innych, pokazuje, że literacka tradycja opisuje Domus Daedali jako labirynt wielokierunkowy.

Jak dowodzi Doob, labirynt jako znak wyrafinowanego artyzmu, nieprzenikalności i żmudnego, powolnego procesu, był ważną metaforą i motywem w klasycznej i średniowiecznej literaturze, filozofii, retoryce i projektach wizualnych. Paradoksalnie, w sztuce wizualnej, od prehistorycznych czasów labirynt jest zawsze jednokierunkowy, podczas gdy labirynt literacki (z mitem Kreteńskim jako głównym przykładem) jest zwykle wielokierunkowy. Motyw wielokierunkowy nie pojawiał się w sztuce aż do renesansu, ale - jak wskazuje Doob - te dwa paradygmaty współistniały jako ta sama idea co najmniej od czasu Wergiliusza (70-19 B.C.). W opinii Doob, co wydaje się być sprzecznym, te dwa modele były sprowadzane do jednej kategorii, oznaczającej złożoność procesu twórczego, artystyczny porządek i chaos (w zależności od punktu widzenia), nieprzeniknioność i nierozerwalność oraz żmudny i trudny proces od niewiedzy do rozpoznania. Oba modele dzielą z sobą te same podstawowe cechy labiryntu i widocznie nie było wielkiej potrzeby, by je rozróżniać.

Jednak w czasach Renesansu, jak możemy zauważyć, idea labiryntu, zarówno w literaturze jak i malarstwie, została zredukowana do paradygmatu wielokierunkowego. W konsekwencji, stara metafora tekstu jako labiryntu, która w średniowiecznej poetyce mogłaby oznaczać zarówno trudny, zawiły, jednak potencjalnie wynagradzający linearny proces oraz przestrzenny, artystycznie złożony i wprowadzający w pomieszanie artefakt, została ograniczona do tego drugiego sensu. Dlatego też sądzę, że zasadnym jest przyjąć, iż obraz tekstu jako labiryntu uległ ideologicznej przemianie, która wyszła od harmonicznej dwoistości, gdzie figuratywne podobieństwo narracyjnego tekstu jako jednokierunkowego koegzystowało z motywami wielokierunkowymi, takich jak powtórzenia, przeplatywanie narracyjnych ścieżek, prolepsis i tym podobne. Kiedy paradygmat jednokierunkowy zanikł, paradygmat wielokierunkowy zdominował figurę labiryntu, przenosząc bogatą niejasność klasycznego i średniowiecznego labiryntu do mniej skomplikowanego renesansowego modelu wielokierunkowego w czystej postaci.

Obecnie uznajemy terminy zawiły i linearny jako przeciwstawne i odkąd labirynt nie oznacza linearnego postępu i teleologii za to jest ich opozycją, jego status jako modelu narracyjnego tekstu, w większości przypadków, stał się nieodpowiedni w stosunku do większości przykładów literackich. Jako przykład takiego błędnego nazwania, rozważmy dyskusję postmodernistów: "Nigdy nie będziemy w stanie rozplątać wątków Maga Johna Fowlesa (1966), Le Voyeur Alaina Robbe - Grilleta (1955) albo Thomasa Pynchona Lot 49 (1966), ponieważ są to labirynty bez wyjść" (Lodge 1977, 266; ostatnie podkreślenie i kursywa moje). W tym przypadku obraz labiryntu został poważnie zniekształcony. Labirynt bez wyjścia jest labiryntem bez wejścia; innymi słowy, w ogóle nie jest labiryntem.
Cybertekst: Perspektywy literatury ergodycznej
Wstęp: Literatura ergodyczna

Nawet w wysoce wywrotowych opowiadaniach, takich jak nowele Samuela Becketta albo Italo Calvino Jeśli zimową nocą podróżny . . . (1993), czytelnik jest stawiany, w sensie topologicznym, wobec labiryntu jednokierunkowego. Istnieją także powieści, na przykład Julio Cortazara Gra w Klasy (1966), dla których porenesansowy model jest najzupełniej odpowiedni a topologia - wielokierunkowa. W innym przypadku, jak u Nabokova w Bladym ogniu (1962), możemy mówić zarówno o labiryncie jedno jak i wielokierunkowym.

Typowym przykładem struktury, na którą można patrzeć zarówno jak na wielo jak i jedno kierunkową, jest przypis. Tworzy on dwudrogę, wybór kierunku, lecz jeśli już zdecydujemy się obrać jego drogę, przeczytać zawartość przepisu, natychmiast odsyła on nas spowrotem na nasz główny szlak. Być może, tekst z przypisami powinno się traktować jako wielokierunkowy na mikro poziomie i jednokierunkowy na poziomie makro. Sposób dostępu do swoich obu modeli Blady Ogień Nabokova, pozostawia jednak w gestii czytelnika; składając się z przedmowy, 999cio wersowego poematu, długiego komentarza do każdej z linijek poematu (choć tak naprawdę zbędącego opowieścią komentatora) i z indeksu, książka ta może być czytana zarówno jednokierunkowo, od początku do końca, jak i wielokierunkowo - w trybie przeskakiwania od komentarzy do poematu. Brian McHale (1987, 18-19) widzi to dzieło jako tekst graniczny pomiędzy modernizmem a modernizmem, jest to także tekst graniczny pomiędzy jedno i wielokierunkowością.

To, że niektóre teksty z trudem dają się topologicznie zdefiniować, nie powinno nas dziwić, gdyż to właśnie ten aspekt swojej ontologii pragną one destabilizować (McHale, rozdz.12). Nie powinno to nas także zniechęcać, ponieważ istnienie przypadków granicznych i wieloznacznych struktur w żaden sposób nie powinno unieważniać użyteczność kategorii takich jak opowiadanie czy gra.

Ostatecznie problem nie leży w tym, że krytycy literaccy używają słów takich jak labirynt, gra, czy świat jako metafor w swoich analizach dzieł jednokierunkowych, lecz w tym, że retoryka ta uczyniła ich ślepymi na istnienie wielokierunkowych struktur literackich

Ostatecznie problem nie leży w tym, że krytycy literaccy używają słów takich jak labirynt, gra, czy świat jako metafor w swoich analizach dzieł jednokierunkowych, lecz w tym, że retoryka ta uczyniła ich ślepymi na istnienie wielokierunkowych struktur literackich i na tę możliwość, iż idea labiryntu (w swoim postrenesansowym wydaniu) mogłaby przybrać bardziej analityczny charakter w odniesieniu do tekstów, które funkcjonują jako świat gry lub labirynt w znaczeniu całkowicie dosłownym.
Prawdopodbnie najbardziej znanym przykładem starożytnego cybertekstu jest I-Ching. Znany także jako Księga Przemian, dostępny nam dziś tekst pochodzi z czasów Zachodniej Dynastii Chou (1122-770 p.n.e) i napisało go kilku autorów. System stosowany w I-Ching zainspirował G.W von Leibnitza, twórcę matematyki binarnej używanej przez współczesne komputery (Eber 1979). Na księgę I-Ching składają 64 symbole, lub heksagramy stanowiące binarną kombinację sześciu całych lub przerwanych (mieniających się) linijek (64 = 2 do potęgi 6). Przykładowy heksagram, (na przykład 49, Ko/Rewolucja) zawiera tekst główny i sześć mniejszy, każdy na jedną linijkę, poprzez manipulowanie trzema monetami lub 49cioma łodyżkami krwawnika według zasady losowej, dochodzi do połączenia tekstu dwóch heksagramów, które wytwarza jedną z 4,096 możliwości. Tekst wynikowy zawiera odpowiedż na pytanie, które użytkownik zadał sobie i zapisał przed wrożbą ("ile ryżu powinienem zasiać tego roku?").

Dużo prostszym przykładem tekstów nielinearnych są niektóre z Kaligramów Guillaume'a Appolinair'a z początku XX wieku. Słowa tych wierszy rozpościerają się w kilku kierunkach tworząc na stronie obraz, bez żadnej wyraźnej sekwencji, podług której ma się je czytać. Sztuka z lat trzydziestych Night of January 16th Ayna Randa dotyczy pewnego sądowego procesu, którego sędziowie wybierani są spośród publiczności. Sztuka posiada dwa zakończenia, zależne od wyboru dokonanego przez skład sędziowski. We wczesnych latach sześćdziesiątych Marc Saporta opublikował Composition No 1., powieść, której strony, niczym talię kart, można przetasowywać i układać w dowolnej kolejności. Napisana ona została w ten sposób, że każda z kombinacji okazuje się w miarę płynna (zobacz także Bolter 1991, s. 141 - 142).

Dość dobrze znanym przykładem jest też Cent Mille Milliards du Poemes Raymonda Queneau (1961), będące swego rodzaju książką - maszyną do produkcji sonetów, zdolną wytworzyć 10 do 14ej potęgi sonetów. Od tego czasu powstały też inne dzieła, które uznać należy za ergodyczne: The Unfortunates B.S Johnsona (1961), czy Krajobraz Malowany Herbatą Milorada Pavica i wiele innych. Różnorodność i pomysłowość zastosowanych w tych tekstach środków, świadczą o tym, że papier jako technologia ergodycznych tekstów może być traktowany na równi z komputerem.

Po raz pierwszy idea "tekstu samego w sobie" przełamana zostaje na dwa niezależne technologiczne poziomy: interfejsu i nośnika przechowywania danych

Niemniej jednak po wynalezieniu cyfrowych komputerów w połowie XX wieku stało się jasne, że mamy oto do czynienia z technologią, która jest potencjalnie bardziej potężna i elastyczna niż jakiekolwiek dotychczasowe medium. Cyfrowe systemy przechowywania i przetwarzania informacji, znane powszechnie jako bazy danych, wytyczyły nowe sposoby użycia materiału tekstowego. Baza danych jest w zasadzie podobna do teczki z aktami, lecz dodatkowy wymiar automatyki i prędkości dostępu do danych sprawił, że możliwe są tu radykalnie inne praktyki tekstualne. Na poziomie fizycznym nastąpiło oddzielenie powierzchni do czytania od przechowywanej informacji. Po raz pierwszy idea "tekstu samego w sobie" przełamana zostaje na dwa niezależne technologiczne poziomy: interfejsu i nośnika przechowywania danych. Patrząc z perspektywy społecznej - obszerne teksty mogą być czytane, przeszukiwane i aktualizowane przez kilka osób na raz, i to z różnych miejsc na świecie. Operacje te tylko powierzchownie przypominają znane nam dobrze procesy "czytania" i "pisania". Wyposażony w dobrą maszynę wyszukującą i w obszerną cyfrową bibliotekę, każdy nieuk z liceum może uchodzić za wybitnego uczonego, cytując klasyków, których nigdy nawet nie przeczytał.

NIEKTÓRE PRZYKŁADY LITERATURY ERGODYCZNEJ

Ponieważ pisanie od zawsze było aktywnością przestrzenną, rozsądnym byłoby założyć, że pisarstwo ergodyczne, praktykowane było od tak dawna jak pisarsto linearne. Na przykład inskrypcje na murach świątyń starożytnego Egiptu często połączone były ze sobą dwuwymiarowo (na jednym murze) lub trójwymiarowo (przechodząc ze ściany na ścianę i z pomieszczenia do pomieszczenia) i układ ten pozwalał na nielinearną aranżację, tak by religijny tekst współgrał z symbolicznym układem przestrzennym świątyni.
[---]


[link widoczny dla zalogowanych]

PRZYPADEK TEZEUSZA, PARADOKS TEZEUSZA

Poruszana ostatnio sprawa egregorów wywołała szereg pytań i kontrowersji, z których część dotyczyła zagadnienia roli egregora w dojściu do Boga. Jak można przekonać się z cyklu esejów Rozlina wielu okultystów i mistyków uważało, że oprócz ewidentnie demonicznych i „wampirycznych” duchowych bytów istnieją jeszcze duchy „odboskie”, będące emanacjami Bóstwa lub Jego wysłannikami i z tej racji takimi rodzajami spirytualnych istności, które aczkolwiek mają naturę „egregorowatą”, to jednak mogą pomagać ludziom w dotarciu do Najwyższego. Błąd takiego rozumowania tkwi, moim zdaniem, w uproszczonej wizji duchowego świata, a przede wszystkim w tym, że zwolennicy tej tezy nie do końca rozeznali czym/kim są owe „pomocnicze” egregory. Każdy egregor pęta człowieka. Nie oznacza to jednak, że należy „z góry” je wszystkie odrzucić i natychmiast „wyplenić” ze swojego życia. Wszystko zależy od tego, w jakiej fazie „duchowej wędrówk” się znajdujemy i co nam w związku z tym zagraża.
Jeżeli więc, na przykład, ktoś został opętany przez arymaniczne lub lucyferyczne byty do tego stopnia, że nie tylko stracił zdolność jasnego widzenia, ale i też część jego osobowości stała się ich „własnością”, bez wątpienia winien przejść egzorcyzmy i, dobrze byłoby, gdyby się nawrócił i związał z jakimś bardziej „świetlistym” egregorem ( np. z Jezusem Chrystusem ). Czemu? Ponieważ jednym z przejawów działania tego egregora jest uwalnianie spod wpływów „szatana” ( duchów ewidentnie niszczycielskich ). Fakt ten można, a czasem nawet trzeba wykorzystać. W tą też stronę „popchnąłem” kilku moich „pacjentów”, nie dlatego, iżbym uważał to za cel terapii ( przeciwnie ), lecz z tej przyczyny, że dopiero odzyskawszy przytomność i zyskawszy świadomość w co „wdepnęli”, mogli podjąć dalsze działania terapeutyczne. Ponadto dla niektórych z nich była to jedyna droga wyjścia z racji ich wrodzonej nadwrażliwości medialnej. Nawrócenie spowodowało jej częściową niwelację oraz przekierunkowanie z odbioru negatywnych przekazów astralnych na odbiór przekazów pozytywnych ( milość, opiekuńczość, wybaczenie ).. Nie była to tylko kwestia „techniczna”. Chodziło mi o to, by owi, zagubieni, pełni strachu i niewiary w to, że cokolwiek „obchodzą Boga” ludzie uwierzyli, że On się nimi opiekuje i chce ich uwolnić z cierpień.
Półśrodek, może ktoś powiedzieć, a ja przyznam mu rację. Tego rodzaju „nawrócenie” niczego bowiem nie kończy i, co ważniejsze, nie likwiduje SDU, a często je pogłębia, zmieniając jedynie zakres, formę i charakter „astralnych podczepień”, które z „demonicznych” zmieniają się w „boskie”. W „boskim astralu” dominuje „energia miłości”, zaś „Bóg” jawi się jako opiekuńcze, świetliste, pełne miłosierdzia i wybaczenia bóstwo. Nie są to, rzecz jasna, jedyne cechy tego „Boga”. Ów „Bóg” z reguły żąda wyłączności i w sposób mniej lub bardziej „nachalny” domaga się stałego uczestnictwa w życiu człowieka. Im bardziej staje się w nim obecny, tym mocniej człowiek mu się poddaje, podporządkowuje jego woli i nurza w jego świetle. Czyni to chętnie, wszak ów miłosierny „zbawca” skruszył jego „kajdany”. Owszem. Kajdany znikają. Ich miejsce wszelako zajmują jedwabne sznury „boskiej zachłanności”.
I tak dochodzimy do istoty poruszanego problemu. Iść, czy nie iść za „odboskimi” egregorami? Ilekroć go omawiam posługuję się przykładem mitu o Tezeuszu. Znamy go wszyscy. Tezeusz wstąpił do labiryntu, by zabić Minotaura, po czym wyszedł zeń, trzymając się nici, którą dała mu zakochana w nim Ariadne. Mało kto pamięta, co działo się potem. Otóż Tezeusz zabrał dziewczynę ze sobą na okręt i kiedy znużona zasnęła zostawił ją na skalistej, bezludnej wyspie. Czyn niezbyt chwalebny jak na pełnego cnót herosa. No cóż, mity trzeba umieć czytać, nie o historię zawiedzionej miłości zdrady w nim bowiem chodziło. Mit o Tezeuszu jest mitem inicjacyjnym, opisującym „szamańską” wyprawę w zaświaty i powrót z nich do „środkowego świata”. A skoro tak, to zamiast widzieć w Ariadne zakochaną księżniczkę, należy dostrzec kim naprawdę była. Jej imię wywodzi się od greckiego arachne – pająk, pajęczyca. Reprezentuje ona w micie białą, księżycową boginię, opiekuńczego, egregora Tezeusza, który wkracza w głąb labiryntu, by tam zmierzyć się z arymaniczną mocą jej „boskiego brata”: człowieka-byka. Tezeusz sam może znaleźć centrum podziemi, idąc za głosem ryczącego w ich głębi Minotaura. Lecz jak z nich wyjść? Jeśli w nim uwięźnie, sam stanie się nowym Minotaurem. Tu w sukurs przychodzi mu Ariadne, ofiarowując pomoc w zamian, za obietnicę, że ją ze sobą zabierze do Aten i uczyni żoną. Tezeusz zgadza się na ten „układ”. Dzięki białej bogini opuszcza „astralne piekła”, następnie zaś odcina się od swego opiekuńczego egregora, łamiąc przysięgę, ale zyskując upragnioną wolność.
Miłosno-seksualny związek Tezeusza i Ariadne oraz problemy z tym związane to osobne zagadnienie, wzmiankowane przeze mnie ostatnio w MIŁOSNYM POWOŁANIU. Niezależnie od nich warto popatrzeć na ten mit jak na swoistego rodzaju „inicjacyjny instruktaż”. Wtajemnicza nas on w dwa, magiczne prawidła. Prawidło pierwsze brzmi: opuszczając labirynt nigdy nie wychodź zeń tą samą drogą. Przekładając to „na nasze” oznacza ono, że skoro już zająłeś się jakąś duchową praktyką i ta praktyka związała cię z jakimś duchowym matrixem, nie używaj tego matrixa, by się zeń uwolnić. Znajdź inne wyjście, bo jeśli tego nie zrobisz, prędzej czy później wrócisz do labiryntu ( tak stało się z Tezeuszem, który wszedł w podziemia i wyszedł z nich tą samą drogą, po latach zaś wyruszył do Hadesu, by posiąść Persefonę i został w nim uwięziony ).
Prawidło drugie można streścić w formule: wykorzystaj pomocnego egregora, a potem zerwij wiążące was nici. Nie patrz na to, że go „zdradzasz”, gdyż wiążąc się z nim na stałe, zdradzasz samego siebie i Żywego Boga. Nawet jeśli widziałeś w tym egregorze odbicie Boskości, zetnij więzi, odbicie bowiem nie jest Źródłem odbicia. Wolność ofiarowuje ci tylko Źródło Wszystkiego. I tylko Jemu bądź wierny…


.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
LABIRYNT. LABRYS.
Forum Strona Główna -> ENCYKLOPEDIA WIEDZY WSZELAKIEJ
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin