Forum Strona Główna -> DZIENNIK ZNALEZIONY POD MUREM -> Ella Hagar. Wstęp do "Dziennika..."
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Ella Hagar. Wstęp do "Dziennika..."
PostWysłany: 15 Sty 2010 14:09
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Ella Hagar.
Wstęp do "Dziennika..."



WSTĘP


„Dziennik znaleziony pod murem” na pierwszy rzut oka czyta się, jak wspomnienia, jednak gdy zagłębiamy się w treść powieści, stwierdzamy, że jest czymś więcej niż tylko literacką reminiscencją przeszłości. Właściwie nie wiadomo, czy jest to opowieść mniej, czy więcej autobiograficzna, ale pobrzmiewa w niej nuta osobista i nadaje opisanym obrazom melancholii, swoistego uroku, nastroju.

Powieść jest nietuzinkowa, bez wątpienia niebanalna. Osobliwie ułożona z kawałków o pozornej jedności. Powieść zszyta, jak patchwork - z pociętych, używanych wspomnień, z jedwabnych myśli, szyfonowych wyobrażeń, bawełnianych odczuć. Kolaż wątków, natłok refleksji, zdarzeń, mozaika bohaterów. Zmyślenia, prawda i marzenia. Żywe impresje wzięte z pamięci lub z wyobraźni, wrażenia czasem tak lekkie, jak nitka wiatru w oku dziewczyny w purpurowym t-shircie lub smak cytrynowych lodów na bulwarze Saint Michel. Ale każdy z elementów tej kołdry jest istotny. Rozróżnienie fikcji, rzeczywistości i wyobrażeń nie jest możliwe. Jednak wcale nie konieczne.

Powieść zaczyna się na wierzchołku Muru, z którego rozciąga się horyzont zdarzeń - czasoprzestrzeń - z tym, co było, z tym co jest, co być może, co będzie i z tym co nigdy się nie zdarzy, choć mogłoby.
„…Dowolny wątek. Nic nie jest przesądzone” - informuje Autor.
I mnoży wątki, które nie znajdują zadowalającego rozwinięcia albo zakończenia. Wątki miejscami szkicowe, z premedytacją niedopracowane. Mówią one tyle, ile mają powiedzieć.

Początek przypada na sobotę, która jest idealna na refleksję, medytację, na relaks. Dzień niosący odpoczynek, obiecujący wytchnienie, nadzieję na przyszłość. Taka jest sobota - dobra na początek jakiejkolwiek historii, jakiegokolwiek początku. Potem następują luźne przemyślenia, opowieści, sytuacje, scenki, obrazy skrawków ludzkiego życia. Każda ze scen jest odrębną mini historią, niektóre nakładają się na siebie, łączą ze sobą, niektóre nie mają powiązania, czasem tylko pozornie. Jedne mają puentę, inne nie. Wybija to czytelnika z poczucia, że wszystko musi mieć klarowne znaczenie i klasyczny układ opowieści, fabuły, do której jest przyzwyczajony.

Liczni bohaterowie, to bywalcy salonów, ambasad, wystaw, pracowni sztuki, a nawet wykopalisk archeologicznych. Spotykamy ich w herbaciarni, nad morzem, w parku, w porcie, w samochodzie w windzie, w pociągu, w latarni morskiej, w mieszkaniach - w miejscach zwyczajnych i niezwyczajnych. Mają swoją filozofię zachowań, istnienia, ich świat posiada własną czasoprzestrzeń. A między nimi całe gamy uczuciowych napięć. Nawet błahe na pozór wydarzenia pełne są emocji i silnych wrażeń.

Narracja prowadzona jest raz w pierwszej osobie , raz w trzeciej. Nie ma tu typowego dla powieści wątku. Nie ma tu czasu narracji. Wydarzenia nie podlegają chronologii, kolejności. Jakby podświadomość sama je wywoływała - najpierw to, co się rzuca w myślach, jak w oczy. Czas jest tu zatem subiektywny.

Nad całością czuwa narrator - wrażliwy, subtelny intelektualista. Momentami trudno oddzielić przemyślenia narratora od myśli głównego bohatera. A jest nim poeta-pisarz szukający sensu, oparcia dla swojej twórczości, dla istnienia w ogóle. Żyje po swojemu, podróżuje, pije mocne trunki na dobre i złe, dużo i zachłannie pije, spotyka inteligentne, uzdolnione kobiety, uprawia seks, kocha. Czuły romantyk, ale chwilami pyskaty, arogancki intelektualista.

„Dziennik…” to powieść składająca się z odgłosów i widoków życia; kolekcja smaków, obrazów, dźwięków, zapachów, czucia. Kolekcja doznań pięciu zmysłów. Połączonych jednym mottem - „nic nie jest przesądzone”.

Piękna, emocjonalna proza o szukaniu miłości i sensu życia. Każdy skrawek patchworku opowiada wzruszające historie, które mogą pojawić w życiu każdego z nas. Powieść - mieszanka miłości, zdrady, rozstań, smutku, tęsknoty, wybaczenia, ukojenia, poszukiwania, podróżowania po świecie, jak po życiu. Ale jak każda dobra powieść, jest wieloznaczna. Obok sensu dosłownego jest w niej sens ukryty.

Znajdziemy w „Dzienniku…" nie jeden symbol; jest nim na przykład klucz żurawi pojawiający się na horyzoncie już na początku powieści - symbol przemijania. Ale żuraw, to także symbol mądrości, wiedzy i doświadczenia. „A taki mur? Potęga!” - pisze Autor. Mur Chiński - jak wielka metafora niewidzialnego muru tkwiącego w człowieku, muru, który odgradza i nie pozwala na porozumienie się, wyzwala wrogość, alienację. Jest barierą dla poznania, zrozumienia, dla znalezienia sensu. W powieści pojawiają się też smoki : smok czyhający na lotos, smok w labiryncie i smoki złote i lapis-lazulowe na bluzeczce Susie, która patrzyła z uśmiechem „Panie ratuj! Co to był za uśmiech”. Smok jawi się , jako symbol mocy duchowych tkwiących w świecie lub we wnętrzu człowieka. Kwintesencja, żywioł nad żywiołami. Smok kochający klejnoty i jadeit. Innymi motywami pojawiającymi się w „Dzienniku…” jest lotos - symbol kobiecości, arkadia - kraina spokoju i szczęśliwości, labirynt - symbol poszukiwania, błądzenia w świecie, który nie jest zwykły i prosty, czy syrena we mgle - niczym ułuda intelektualna. Albo „delikatne gałązki kwitnącej magnolii” namalowane na wachlarzu ze znalezionej kobiecej torebki. Magnolia to kwiat serca, symbol żywego serca składanego w ofierze. Na ołtarzu czego lub kogo?

W opowiadanych historiach leje się dużo alkoholu, który bywa miodem na serce, ale też i żółcią. Jest sprawcą radości, ale i cierpienia. Jest oszustem-przyjemniaczkiem, który zniewala, wzbogaca, a potem zuboża. No i seks, o którym w powieści nie mało - niczym ikona rozpala tysiące spoconych marzeń i snów. To tylko niektóre elementy pojawiające się w powieści. A nad całością tych znaków, symboli, motywów, przewija się stale powtarzane przez bohatera pytanie: o co chodzi? , niczym klucz do rozważań nad życiem. „Czego ty chcesz? No, czego ty szukasz? Czego ci brakuje?” - pyta ksiądz Piotr. Zatem o co chodzi? Czego mu wciąż brak, co jest tak cenne? Czego szukamy w świecie? Poszukujemy pewności, sensu, nadziei. I miłości tak wielkiej, prawdziwej i absolutnej, jak uczucie łączące Abelarda i Heloizę. Miłości wznoszącej się poza doznania cielesne, miłości będącej porozumieniem serc i dusz. Dwóch połówek tego samego jabłka. Na zawsze i zawsze. Tego szukamy?"

(...)

"Bo o człowieku świadczy jego patchwork. To, co się zdarzyło, być może nigdy nie miało miejsca. Może wszystko jest utkane ze złudzeń, ze wspomnień, ze snów - o miłości idealnej, jak uczucie Abelarda i Heloizy, o znalezieniu sensu? Może to tylko bohater „Dziennika…” podróżował, szukał Jej i Jego? Ale przecież nic nie jest przesądzone. W powieści, jak w życiu. W życiu, jak w powieści: zdarzyć się może zupełnie coś innego lub nie zdarzyć się może nic, bo wszystko się może zdarzyć. A my? Szukamy, jesteśmy zagubieni, cieszymy się, płaczemy, walczymy, żeby runęły mury, tracimy godność, robimy jakieś świństwo, błądzimy bez celu, przeżywamy miłości, rozczarowania, radości. A kiedy wydaje się nam, że wszystko jest możliwe, musimy poddać się losowi. Bo nic nie jest przesądzone…I o tym jest ta powieść. Chłonie się ją. Pozostawia czytelnika poruszonego."

Ella Hagar



.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 10 Lut 2010 13:35, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 05 Kwi 2014 11:38
daniela j. jarszak

 
Dołączył: 16 Sty 2010
Posty: 1004
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2





znakomita recenzja do Dziennika, który czytałam z wielkim zainteresowaniem. test, czyli Dziennik, iście pełen znaczeń, symboliki ale i też intelektualnych wycieczek, a nawet wygibasów, oraz koanów. z próbą uwypuklenia osobistej prawdy z aktem bardzo świadomego ekshibicjonizmu...

kogo na to stać? a no zaiste, niewielu...



pozdrawiam d.j.j.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 08 Kwi 2014 8:25
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Merci Smile

.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Ella Hagar. Wstęp do "Dziennika..."
Forum Strona Główna -> DZIENNIK ZNALEZIONY POD MUREM
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin