Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum Strona Główna -> BLOG WOJTKA JANKOWSKIEGO JACOBA -> Wisła. Od Krakowa do morza.
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Wisła. Od Krakowa do morza.
PostWysłany: 24 Sty 2009 16:53
Gość

 





Wisła. Od Krakowa do morza.


Facet na paralotni roztrzaskuje się o Pałac Kultury. Następnego dnia nagłówek w gazecie: JAKI KRAJ, TACY TERRORYŚCI.
Ot, dowcip.

Aż wstyd trochę przyznać, jak niewyobrażalnie głupi byłem wybierając się na Wisłę. Greenhornem kajakarstwa raczej nie jestem, ale główna polska rzeka kojarzyła mi się, trochę podświadomie, z cywilizacyjną żenadą, łatwą, spokojną, przewidywalną, otoczoną wioskami, miastami… Grzeczną, miłą, nudną, niezbyt zadbaną, tłoczną, starą drogą. Nic bardziej mylnego. Idiota, chciałem nawet zabrać Ciapka. Na szczęście głos rozsądku sprawił, że piesek został z córką. Razem nie minęlibyśmy nawet Wawelu, gdzie betonowe bulwary piętrzą spore fale. Potem okazało się, że wawelskie fale wcale nie były spore…

Na razie nie piszę wiele, fotkę jakąś wrzucę. Trochę gorących obrazków, refleksji…

Setki kilometrów, bezkresne przestrzenie dzikiego piękna. Lasy, wzgórza, wyspy, plaże, pustynie, łąki. Bobry, których nawet w Kanadzie nie widziałem z bliska. Żywioły, żartem przezywane Jehową, udzielające srogich, konkretnych lekcji: burze, szkwały, kilkudniowa spiekota, kilkudniowe ulewy, powodziowe fale…

"Cudze chwalicie, swojego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie".
Dmuchany kajaczek okazał się genialny. Na falach pełzał niczym wąż, przez ogromne wiry ślizgał się znacznie lepiej, niż profesjonalny morski kajak spotkanego po drodze kompana Przemka. Spyknęliśmy się z Przemkiem za Krakowem, na rzece, zakolegowaliśmy i potem płynęliśmy razem. Więcej wariatów nie widzieliśmy. W Sandomierzu przy nabrzeżu przeczekiwała Wielką Wodę budko-tratwa Greanpeaceu. Jam, po godzinie czy dwóch powolnego zwijania się w Górach Pieprzowych, wymedytował, że wiosłując szybsi będziemy od niesionych wezbranym nurtem drzew, karp i wszelakich badziewi. Tak było.

Żywe muzeum. W miejscach postoju niemal zawsze pojawiał się kustosz-przewodnik-gawędziarz. Nieraz profesjonalny, jak wykładowca z warszawskiego uniwerku w Murzynowie. Albo ekolog sprzed Ciechocinka. Ale to czary, nie zawsze mamy silne. Jednak w tej podróży miałem potężne. Pewnego wieczoru stwierdziłem, że dłonie już nie wyrabiają od słońca, przydałyby się bawełniane, robolskie rękawiczki. Następnego dnia, w gościnnej wojskowej (!) przystani zjawił się gość handlujący roboczymi ciuchami. – Ma pan rękawiczki? - zagadnąłem. - Weź pan za darmo, rzekła emanacja Awalokiteśwary – i wręczyła mi potrzebny przedmiot. I tak dalej.

Olaliśmy z Przemkiem kończenie podróży w Gdańsku, z tłumami i Jarmarkiem Dominikańskim. Minęliśmy śluzę Przegalin, wejście na tzw. Martwą Wisłę, wypłynęliśmy na morze… Fale zrobiły się dostojne, głębokie, góra-dolina. Nie rwane i krótkie, jak na rzece.
Na piaszczystej łasze, po lewej, zapragnąłem odpocząć. Dwóch młodzieńców, ekologów na oko, dźwigało truchło dużej ryby i parę innych znalezisk. – To rezerwat przyrody – pouczyli mnie. – Powinien pan zachować milę morską od brzegu…

Przypomniał mi się dziadek-wędkarz, gdzieś z głębi kraju. Spieprzałem przed wichrem, falą i piorunami na brzeg, nagle objawił się i odezwał facet łowiący ryby: – Czy nie mógłby pan płynąć środkiem?!
Istne piorunochrony na pięknoduszne majaki. Obyśmy uwolnili się od takich poziomów ślepoty. I braku współczucia.

Pozdrawiamy. Tulimy Wszystkich serdecznie wraz z Królową Wisłą. Najstarszą, główną, najbardziej bezludną i wciąż najpiękniejszą arterią tych ziem. Kurde balans!

Ps. Komentarz do fotek jest dość zabytkowy:
"Droga jest pełna, jak bezmiar przestrzeni,
gdzie nie ma braku i nie ma nadmiaru
..."

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Gęba-umysł po przepłynięciu Vistuli. Na Wyspie Sobieszewskiej.
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia 25 Sty 2009 14:25, w całości zmieniany 5 razy
PostWysłany: 24 Sty 2009 20:59
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Zdecydowanie, coraz bardziej Cię lubię. A myślałem, ze to niemożebne. Jakiś dziwny jestem czy cóś? Kto wie...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Niepierwszyś!
PostWysłany: 19 Cze 2009 11:09
mario

 
Dołączył: 29 Kwi 2009
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2





Trasę pokonał jakieś 5 lat temu inny nasz kompan ze strajku w Stoczni'88 - Jurek Kwestorowski vel Guliwer!m_


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mario dnia 19 Cze 2009 11:10, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 19 Cze 2009 11:18
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





A ostatnio, na rocznicę maja-sierpnia '88 - tę trasę pokonał Wojtek Giełżyński, po 3 dniach skarżąc mi się przez komórkę, że wprawdzie doskonale wytrenował ręce przygotowując się do tego spływu, ale nie tyłek Smile

:smt006


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia 14 Lip 2009 14:37, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: 14 Lip 2009 12:26
Gość

 





Kurde - a ja musiał bym ruszyć dupsko. Wisłę mam tuż za rogiem. Jakieś 2 km. Wąska - ma z 12 metrów szerokości. Fajne zdjęcia i fajna przygoda. Szkoda, że u mnie wakacji brak.
PostWysłany: 04 Wrz 2009 13:56
Gość

 





Dmuchany kajak, choć powolny, to dla dupki i cielca całego niezwykle łaskawy. Przetestowałem tę prawdę ponownie, w sierpniu, na trasie Bieszczady-Warszawa. Raz nawet spałem na wodzie, przyczepiwszy się do łaskawej wierzby, bo brzeg łaskawy nie był. Wodne wyrko, San pieszczoszek. Jeno boberów się ciut lękałem, że me wyro za klodę wezmą i popróbują... Tulę Was, Misiaczki!
PostWysłany: 05 Wrz 2009 8:29
Administrator
ADMIN

 
Dołączył: 28 Maj 2005
Posty: 6577
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk





Wspaniałe zdjęcia zamieściłeś, Wojtusiu! Żal, że nie dajesz ich więcej (i częściej) do naszej fotogalerii :smt005

Bądź dobrym koleszką i zamieść więcej, wszak masz :smt002

Ucaowanka


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wisła. Od Krakowa do morza.
Forum Strona Główna -> BLOG WOJTKA JANKOWSKIEGO JACOBA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin