Forum Strona Główna -> BLOG DOKTOROWEJ -> na pokrętnej drodze życia 3
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
na pokrętnej drodze życia 3
PostWysłany: 18 Mar 2009 16:23
doktorowa
ADMIN

 
Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: podobno z Krakowa





Studentka zaoczna

W 1979 roku, w dziesiątą rocznicę egzaminu wstępnego na biologię, otrzymałam trzeci już indeks — katowickiego AWF–u. I znowu byłam studentką.
Pomysł podjęcia studiów na tej uczelni nie był w moim przypadku czymś nowym (miałam zamiar iść na WSWF po maturze, ale wylądowałam na uniwersytecie), natomiast w tyskim inspektoracie oświaty zupełnie nie wiedziano, co z tym fantem zrobić. Do tej pory, jak mi powiedziano, nie było precedensu, aby ktoś z gotowym dyplomem magistra (na dodatek baba obarczona rodziną) miał kaprys studiowania od nowa.

I znów uwaga retrospektywna — w ówczesnych czasach nie można było ot tak, zaocznie sobie postudiować. Konieczne było skierowanie na studia wydane przez właściwy organ. Dla nauczycieli był nim Wydział Oświaty i Wychowania Urzędu Miejskiego. Wymagane przepisem dokumenty złożyłam w 1978 roku i oczywiście... odprawiono mnie z kwitkiem. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, że inspektorem był wówczas pan, który darzył mnie szczególnymi względami, w czym niemały był udział Stasia — solisty mojego szkolnego zespołu wokalnego. Ów młody człowiek urzekł „władzę” swym słowiczym głosem, z czego profity czerpałam głównie ja. Pan inspektor poradził mi, aby zamiast dyplomu wyższej uczelni, do składanych papierów dołączyć tylko świadectwo maturalne. Zastosowawszy się do światłej rady zwierzchnika wydłubałam je ze stosu świadectw, dyplomów i zaświadczeń o ukończeniu kursów, których dość sporą kolekcję posiadam i zamieniłam z dyplomem uniwersyteckim w czekającej od roku teczce. Poskutkowało — dostałam skierowanie.
(...)
Nie powiem, bym się na tych studiach przepracowywała. Największe „kobyły”: biochemię, anatomię człowieka i fizjologię, zaliczono mi na podstawie indeksów ze studiów biologicznych. Część egzaminów zdawałam u koleżanek – wykładowców i kolegów – wykładowców (kilkakrotnie byłam „sezonowym” pracownikiem AWF-u – prowadziłam zajęcia z żeglarstwa na obozach programowych, gdzie zaprzyjaźniłam się z większością kadry uczelnianej), reszta też jakoś szła do przodu.

Skłamałam! Oblałam jeden egzamin — z ekonomii politycznej, ale za to poprawka była piękna! Pan zadał mi jakieś pytanie, na które znałam odpowiedź, a potem poprosił, bym podeszła do okna. Trochę mnie to wybiło z ekonomicznej koncentracji politycznej, ale grzecznie podeszłam. Pan stwierdził iż wie, że dojeżdżam autkiem z Tychów, wskazał palcem na widniejące za oknem dość pokrętne skrzyżowanie wielopoziomowe zwane „węzłem mikołowskim” i zadał ostatnie, egzaminacyjne pytanie — Jak stąd, przez to coś, wyjechać na Tychy?. Za rewelacyjną, popartą obszerną gestykulacją i powtórzoną dwukrotnie odpowiedź otrzymałam 4 w indeksie. Dodam, że ten pan nie należał do kręgu osób jeżdżących na obozy letnie AWF–u, a pewnie również wcześniej nie jeździł stąd do Tychów.
(...)
Studia obejmowały również dwa obozy — letni i zimowy
(...)
Na obóz letni załapałam się w czasie urlopu dziekańskiego po urodzeniu córki. Jadąc na Mazury, byłam święcie przekonana, że spotkam tam ludzi z mojego, byłego roku, znających me układy z pracownikami uczelni. Przeglądając jednak, już na miejscu listy uczestników, nie znalazłam na nich znajomych nazwisk. Okazało się, że zmieniono zasady i studenci zaoczni na obozy letnie jeżdżą teraz po pierwszym, a nie, jak poprzednio, po drugim roku. Sytuacja jawiła się dość dziwacznie — miałam mieć zajęcia z ludźmi, z którymi za dwa tygodnie w czasie letniej sesji roboczej zasiądę we wspólnych ławkach jako studentka.
(...)
Okazało się, że udział w obozie w charakterze pracownika staje się problemem w chwili, kiedy należy obóz zaliczyć w ramach programu studiów. Rada Pedagogiczna pod kierownictwem pana dziekana (prowadził na obozie, podobnie jak ja, zajęcia z żeglarstwa), po dojściu na liście studentów do mojego nazwiska stanęła przed poważnym dylematem — co z tym fantem zrobić? Czy wyprosić mnie (byłam członkiem RP na obozach) i przeanalizować sytuację, czy kazać mi zdawać poszczególne przedmioty, czy też wysłać jeszcze raz na obóz. Nie wykluczono mnie z obrad na mój temat. Pan dziekan zaproponował, by dać mi zaliczenie, jako osobie, która pobiła wszelkie rekordy udziału w obozach wśród studentów. Rada przychyliła się do propozycji szefa, ale nie w 100%. Niejaki Antek P., który sam nauczył mnie w Chwałęcicach sztuki pływania na desce z żaglem, stwierdził, że nie widział mnie na windsurfingu w czasie tego obozu i nie ma podstaw do zaliczenia. I obozu w Wilkasach mi nie zaliczyli. Antoś, stary kawalarz, wpisał mi parafkę dopiero w czasie sesji w Katowicach. Nie kosztowała mnie ta zwłoka ani grama nerwów. Za dobrze już Antka wtedy znałam.
(...)

Stan wojenny spowodował czasowe przesunięcie semestru studiów dziennych, co zaowocowało brakiem miejsc w akademiku dla przybywających na sesję letnią studentów zaocznych. Uzgodniliśmy na roku, że kto mieszka w Katowicach lub w okolicy, zrobi się na czas sesji dobrym, gościnnym kolegą/koleżanką i weźmie „na stancję” przybyłych z daleka.

W moim przypadku wchodziły w grę dwie pary z mojej ubiegłorocznej załogi — jedna męska i jedna żeńska. Mój mąż znał ten zestaw z imprezy, jaką urządziłam u nas po powrocie z obozu.
— Stan wojenny sprawił, że musimy zakwaterować u siebie jakieś dwie dusze z mojego roku — stwierdziłam, wróciwszy z pierwszych zajęć.
— No i co? — rzeczowo zapytał małżonek.
— Nie wiem komu zaproponować – Teresie z Jasią, czy Andrzejowi i Kubie – bąknęłam nieśmiało.
— Chłopców. Co mi się będą jakieś obce baby po domu plątać — odpowiedział krótko.
Sprowadzili się więc Kuba i Andrzej. Największą radochę mieliśmy, obserwując reakcje sąsiadów, którzy do nas po to i owo zaglądali.

Lato było upalne i po powrocie z zajęć graliśmy w marynarza o to, kto pierwszy chłodzić się będzie pod prysznicem. A płaszcz kąpielowy mieliśmy w domu tylko jeden. Można sobie wyobrazić minę sąsiadki, której drzwi otwiera obcy jej facet i np. pożycza żelazko, a po godzinie, kiedy pani oddawała żelazko, w drzwiach stanął również całkiem nieznany mężczyzna. Inny niż ten pierwszy, ale w tym samym szlafroku. Na domiar złego, późną wieczorową porą pani zauważyła mojego osobistego małżonka, wystawiającego butelkę na mleko i okrytego tą samą szmatą. Kiedyś pewna osoba, o sprecyzowanych poglądach purytańskich, popartych bieżącą i szczegółową analizą życia rodzinnego sąsiadów, została wprowadzona przez mego męża do mieszkania. A oto co ujrzała — dwóch osobników płci męskiej odzianych w same slipki wraz z żoną pana domu, niemal równie skąpo odzianą, leżących w pokoju na podłodze, głowami do siebie i razem gapiących się w coś. W co, tego pani nie dostrzegła (był to jakiś podręcznik) i zapomniawszy chyba po co właściwie przyszła, odwróciła się na pięcie i zgorszona rzuciła memu mężowi w drzwiach — „A pan to się nie rozbiera?”. Rozebrał się, bo upał był sakramencki. O plotach, jakie okrężnymi drogami po tych „wojennych” wakacjach do mnie docierały — pisać nie będę.
(...)


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: 28 Mar 2009 19:00
Karibu
Gość

 





Idąc tropem Doktorowej ... rewelacyjnie zdałam pisemny test na wstępnym na biologię UŚ, padłam na ustnym jak "sznita" - i dobrze chyba:) Ale za to mam przyjaciółki po biologii i wstręt do pumpernikla, który wtedy jadłam z braku innego chleba:)

a toś mi egzamin z Ekonomii politycznej przypomniała...
PostWysłany: 28 Mar 2009 20:58
doktorowa
ADMIN

 
Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: podobno z Krakowa





idąc mym tropem? a kiedyż to kariboooo na USiu egzaminy zdawało lub nie? przyzna się, to może jakichś wspólnych znajomych doszukamy się, co?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
na pokrętnej drodze życia 3
Forum Strona Główna -> BLOG DOKTOROWEJ
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin